Sprawa połaniecka, masakra w Hajnówce, napad na konwój z CDT... Bożonarodzeniowe zbrodnie. Czarne opowieści wigilijne

Witold Głowacki
Zdzisława Kalitowa od początku nie wierzyła, że jej dzieci zginęły w wypadku fot. Wojciech Malicki
W wigilijną noc rozegrała się historia zbrodni połanieckiej. Bożonarodzeniowy poranek to sceneria masakry w Hajnówce. Napad stulecia miał miejsce w środku przedświątecznej gorączki.

Święta i czas tuż przed Świętami to bardzo dobry czas dla przestępców. Najpierw ludzie myślą głównie o przedświątecznych zakupach, przygotowaniach, pakowaniu prezentów, ubieraniu choinki i wolnym terminie u fryzjera. Potem rusza świąteczny rytuał, rodzinna atmosfera daje złudne poczucie pełnego bezpieczeństwa. Nic, tylko z tego korzystać. W Polsce korzystali z tego jednak nie tylko włamywacze i nie tylko bohaterowie „Morderstwa w Boże Narodzenie” - Agaty Christie, lecz również sprawcy naprawdę brutalnych i przerażających zbrodni. Oto one.

Wigilijna zbrodnia połaniecka

Ta sprawa szokuje do dzisiaj - była zaś jedną z tych najbardziej poruszających opinię zbrodni okresu PRL. Dlaczego? Bo nie chodziło o samo brutalne, potrójne morderstwo, tylko również o fakt, że doszło do niego na oczach około 30 świadków. Żaden z nich nie podjął próby powstrzymania morderców. Prawie wszyscy milczeli lub kłamali podczas śledztwa. Dlaczego? Bo mordercy przyjęli od nich przysięgi milczenia. Kazali im podpisywać cyrograf własną krwią i całować krzyż.

Wszystko miało miejsce w wigilijną noc 1976 roku. w trakcie pasterki w kościele w Połańcu pod Tarnobrzegiem. Obecni na niej młodzi małżonkowie, 18-letnia Krystyna, z domu Kalita i 25-letni Stanisław Łukaszek oraz 12-letni brat Krystyny Mieczysław Kalita, zostali tuż po rozpoczęciu mszy podstępem wywabieni ze świątyni. - Kryśka, wracaj do domu, twój ojciec rozrabia we wsi po pijaku - miała usłyszeć Krystyna od kogoś „życzliwego”. Cała trójka natychmiast ruszyła pieszo w kierunku Zrębina, ich rodzinnej wsi, odległej od Połańca o około 5 kilometrów.

Zdążyli przejść około połowy drogi. Po drodze dogoniła ich kolumna pojazdów - taksówka fiat 125p, za którą jechały dwa autobusy PKS marki San wynajęte do rozwiezienia wiernych z pasterki. W pierwszym z autobusów siedziało ok. 30 osób.

Zbrodnia połaniecka szokowała nie tylko okrucieństwem samego mordu, ale też zmową milczenia obejmującą świadków

12-letni Mietek, który szedł ostatni, nie miał szans uskoczyć przed celowo skręcającą w jego stronę taksówką. Przeleciał przez maskę. Gdy w kierunku rannego chłopca rzucili się Krystyna i Stanisław, zaatakowało ich kluczami do kół autobusowych dwóch silnych mężczyzn - Jan Sojda (inicjator całej zbrodni) i jego szwagier Józef Adaś. Sojda i Adaś zatłukli kilkukilogramowym stalowym narzędziem młodą parę na śmierć. W tym samym czasie zięć Sojdy, Jerzy Socha, siedzący za kierownicą fiata, dobijał 12-latka - rozjeżdżając go samochodem.

Tymi historiami kryminalnymi żyła cała Polska. Scenariusze h...

Wszystko działo się na oczach ok. 30 świadków siedzących w autobusie. Nikt nie próbował sprzeciwić się mordercom. W drzwiach Sana stanął drugi zięć Sojdy, Stanisław Kulpiński, który powstrzymał ewentualnych chętnych do interwencji słowami: „Kto wyjdzie, tego spotka ten sam los”.

Po morderstwie, sprawcy kazali świadkom przejść do drugiego autobusu. Tam Jan Sojda trzymając w ręku różaniec po kolei odbierał od nich niezwykłą przysięgę milczenia. Musieli ucałować krzyż, następnie zaś własną krwią odcisnąć ślad swego kciuka na papierze - niczym przy podpisywaniu jakiegoś groteskowo-makabrycznego cyrografu. Po złożeniu przysięgi dostawali od Sojdy, najbogatszego gospodarza we wsi, zwanego „królem Zrębina”, sporą kwotę pieniędzy - od 2 do 10 tysięcy zł, co mniej więcej odpowiadałoby podobnym sumom we współczesnej polskiej walucie.

W tym samym czasie do pierwszego autobusu pozostali sprawcy wrzucili natomiast zwłoki trzech ofiar. Przewieźli je półtora kilometra dalej, na obrzeża Zrębina. Tam ponownie rozjechali ciała zamordowanych - tym razem Sanem. Zwłoki mężczyzny i chłopca wrzucili do rowu, próbując (bardzo nieumiejętnie) upozorować wypadek. Zostawili również sam autobus. Przy nim ułożyli obnażone ciało Krystyny, co miało wskazywać, że sprawca dopuścił się na niej gwałtu.
Jeszcze tej samej nocy kierowca Sana z PKS pojawił się na posterunku milicji. Zgłosił, że ktoś ukradł mu autobus i przejechał nim trzy osoby. Milicjanci rozpoczęli niemrawe - z początku pełne zaniedbań i szkolnych błędów - śledztwo. Dopiero po kilku tygodniach zaczęli się orientować, że nie mają do czynienia z wypadkiem, ani nawet makabrycznym rajdem jakiegoś przypadkowego mordercy, tylko z potrójnym morderstwem z premedytacją, któremu towarzyszyła zupełnie bezprecedensowa zmowa milczenia. Żeby tego dowieść, trzeba było jednak prawie dwóch lat.

Jak wyszło na jaw w toku śledztwa i procesu, w tle całej zbrodni był wieloletni rodowy konflikt między Sojdą a rodziną zamordowanej Krystyny, sięgająca poprzedniego pokolenia mocno zagmatwana mieszanina różnych „sporów o miedzę” i osobistych niechęci, z czasem ewoluujących w nienawiść.

Pozycja obu biorących udział w tej wojnie rodów była nierówna. Jan Sojda był najzamożniejszym gospodarzem w Zrębinie, posiadaczem jedynego ciągnika we wsi, którego chętnie użyczał innym rolnikom - zawsze jednak żądając czegoś (zwykle odpracowania przysługi) w zamian. Szanowano go, otaczał go nim nieformalnego „władcy” wsi.

Do swoistej kulminacji ciągnącego się od lat 40. konfliktu miało dojść latem tego samego 1976 roku, podczas wesela Krystyny i Stanisława. Paradoksalnie wesele początkowo miało być chyba jakimś wstępem do odwilży w stosunkach między obiema rodzinami. Sojda został na nie zaproszony, a jego siostra (żona Józefa Adasia) pomagała w przygotowaniach. Skończyło się jednak awanturą. Siostra Sojdy została oskarżona przez rodzinę Krystyny o kradzież weselnych wędlin, więc trzasnęła drzwiami i opuściła przyjęcie. Następnie zażądała jako „odszkodowania” weselnej zastawy, co zresztą udało się jej wymusić. Janowi Sojdzie to nie wystarczyło. Całą awanturę uznał za powód do śmiertelnej obrazy. Publicznie ogłasza

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie