Sprawa Nataschy Kampusch wraca na wokandę. Porywacza zabił wspólnik?

Redakcja
Austriackie władze ponownie otworzą śledztwo w sprawie porwania Nataschy Kampusch. Pretekstem jest cywilny pozew złożony przez ojca dziewczyny przeciwko mężczyźnie, który był rzekomym wspólnikiem porywacza.

Ojciec Nataschy Ludwig Koch skargę złożył na początku marca. Domaga się w niej sporego odszkodowania za tragedię, jaka spotkała jego i jego rodzinę. - Zdecydowałem się na taki krok, ponieważ dostarczono mi wielu dowodów przeciwko Ernstowi Holzapfelowi. Był nie tylko najlepszym przyjacielem odpowiedzialnego za porwanie Nataschy Wolfganga Priklopila, ale też jego wspólnikiem - wyjaśnia mężczyzna w rozmowie z gazetą "Austrian Independent".

Czytaj także: Zagadka Nataschy Kampusch bliska rozwiązania. Porwanie dziewczyny zleciła jej matka?

Dowodami tymi są wnioski płynące z ostatniego raportu austriackiej komisji parlamentarnej badającej sprawę Nataschy.
Werner Amon, szef komisji, sugeruje, że Priklopil nie mógł samodzielnie zaplanować ani zorganizować porwania. Nie poradziłby sobie również z przygotowaniem pokoju dla dziewczynki w piwnicach swojego podwiedeńskiego domu. - Musiał mieć wspólnika. I ten wspólnik mógł go uciszyć, by policja przestała drążyć sprawę. Dlatego sądzimy, że Wolfgang Priklopil wcale nie popełnił samobójstwa - przekonuje Amon.

Koronnym dowodem mają być zdjęcia z sekcji zwłok mężczyzny. Ciało Priklopila jest na nich niemalże nienaruszone. - Po zderzeniu z pociągiem, pod który miał się rzucić, powinno być całkowicie zdeformowane. Zwłoki znaleziono bez głowy, ale ślady na szyi wskazują na to, że odcięto ją, zanim mężczyznę wyrzucono na tory - przekonują śledczy.

Czytaj także: Kampusch: Moja historia powinna też zakończyć się morderstwem

Podważana jest też autentyczność listu pożegnalnego, który miał zostawić Priklopil. Z analiz grafologów wynika, że charakter pisma pasuje do tego, którym posługuje się właśnie Holzapfel. To on jest też ostatnią osobą, która widziała Priklopila żywego.

- Po publikacji raportu jesteśmy pewni, że pan Koch ma duże szanse udowodnić Holzapfelowi winę. Według nas oskarżony wiedział, że Priklopil planuje porwanie. Wiedział, że porwanie doszło do skutku i że jego ofiara przetrzymywana jest w domu Priklopila w Strasshof. Nie zrobił jednak nic, by Nataschy pomóc i pozwolił, by udręka jej i jej rodziców trwała ponad 8 lat - mówi jeden z prawników Kocha Mag Dietmar Heck.

Czytaj także: Natascha Kampusch opowiada o piekle życia w domu porywacza

Pozew skierowany przeciwko Holzapfelowi sprowokował do działania również austriackie władze. Sprawie Nataschy ponownie przyjrzą się bowiem policja i prokuratura. - Służby mają teraz wystarczająco długą listę rzeczy, które należy sprawdzić. A to w konsekwencji może przynieść ostateczne rozwiązanie tej zagadki - kwituje Werner Amon.

Natascha Kampusch została porwana w drodze do szkoły 2 marca 1998 r. Miała wtedy 10 lat. Z niewoli porywacza uciekła 23 sierpnia 2006 r. Odpowiedzialny za jej tragedię Wolfgang Priklopil tuż potem rzucił się pod pociąg.

Małgorzata Gołota

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie