18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Sprawa Magdy z Sosnowca. Inne tajemnicze zaginięcia dzieci [ZDJĘCIA]

Redakcja
Całą Polska żyje od kilku dni sprawą Magdy Waśniewskiej z Sosnowca. Matka sześciomiesięcznej dziewczynki początkowo twierdziła, że dziecko zostało porwane, jednak w czwartek nastąpił nieoczekiwany zwrot w poszukiwaniach. Tajemniczych zaginięć jest więcej. Większość dzieci odnajduje się żywych lub martwych, ale jest grupa takich, o których nie wiadomo nic...

Dzieci takich jak Magda Waśniewska, które znikają z ulicy, jest w Polsce z roku na rok coraz więcej. "Jak kamień w wodę" - mówią o nich policjanci. Jakiś sąsiad, koleżanka, przechodzień widzieli je chwilę przed zniknięciem, a potem Sylwia poszła do domu, Beata do szkoły, Mateusz pobiegł na podwórko i po drodze dosłownie rozpłynęli się w powietrzu. Policjanci wciąż ich szukają, tyle że nie tak intensywnie jak w pierwszych dniach po tajemniczym zniknięciu. Ale teczki z zeznaniami świadków, opisem zdarzenia, zdjęciem rudego chłopaka czy ciemnowłosej dziewczynki wciąż leżą w metalowych szafach miejscowych komend policji.

3 października 2002 roku 13-letnia Iwona Wąsik z Rudy Śląskiej wyszła ze szkoły jak co dzień. Miała jechać do schroniska dla zwierząt, chodziła tam i pomagała przy ulubionych psach i kotach. Stała na podwórku przed domem, rozmawiała z koleżanką. "Pa! Do jutra" - rzuciła na odchodne. Świadkowie wiedzieli młodego mężczyznę, który podszedł do Iwony. Dziewczyna ruszyła z nim w nieznanym kierunku. Szukali jej policjanci, rodzice, mieszkańcy miasta i detektyw Krzysztof Rutkowski. Bez rezultatu. Jedna z wersji śledztwa zakłada, że Iwona została gdzieś wywieziona, być może sprzedana do domu publicznego.

22 lutego 2000 roku, 11-letnia Basia Majchrzak z Jastrzębia-Zdroju wyszła rano do szkoły. Dała buziaka tacie i mamie, ubrała tornister i poszła w stronę swojej podstawówki. Jak zawsze znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, jak idzie ulicą. Nigdy jednak do szkoły nie dotarła. Basi szukało całe miasto: policjanci, rodzice, sąsiedzi, znajomi, taksówkarze. Nie natrafiono na żaden ślad dziecka. Najbardziej prawdopodobna wersja zaginięcia: Basia została uprowadzona.

Ojciec porwanego dziecka w Sosnowcu zbadany wariografem. Wynik pozytywny

Porwane dziecko w Sosnowcu nie żyje? Matka przyznała się. Ciała brak

Czteroletni Kuba Jaworski z Katowic zniknął sprzed swojego domu 8 stycznia 1999 roku. Po południu bawił się z dzieciakami na podwórku, później przeszedł przez ulicę i pobiegł polami w stronę rzeki. Przez wiele dni szukali go strażacy, policjanci, sąsiedzi. Przeczesano dno rzeki Rawy. Żadnych śladów. Najbardziej prawdopodobna wersja zaginięcia: Kubuś poślizgnął się i wpadł do Rawy lub został uprowadzony. 26 listopada 1999 roku, 9-letnia Sylwia Iszczyłowicz z Zabrza wyszła do kościoła. Do domu nigdy nie wróciła. Zniknęła na ruchliwej ulicy w samym centrum Zabrza. Właściwie na oczach ludzi. Jak ustalono w czasie śledztwa Sylwia uczestniczyła w spotkaniu Oazy, świadkowie widzieli, jak wraca po nim w stronę domu. Kilkaset metrów przed kamienicą, w której mieszka, dosłownie rozpłynęła się we mgle. Najprawdopodobniej dziewczynka została uprowadzona. Ania Jałowiczormieszkała w niewielkiej miejscowości Simoradz. 24 stycznia 1995 roku poszła na szkolną dyskotekę. Bawiła się z kolegami i koleżankami, była widziana przez nauczycieli. Nigdy z dyskoteki do domu nie wróciła. Policja za najbardziej prawdopodobną wersję jej zaginięcia przyjmuje uprowadzenie.

I ostatnia tak głośna sprawa - Mateusza Żukowskiego z Ujazdowa. 26 maja 2007 roku chłopiec miał jechać z ojcem na ryby, ale rozmyślił się i został w domu. Po południu poszedł z kolegami na podwórko. Kiedy nie wrócił do godz. 21.00, zaniepokojona matka zaczęła go szukać. Koledzy mówili, że odprowadzili Mateusza pod dom, potem że "właściwie rozstali się w parku". Marzena Żukowska przeczesała każdy krzak, nic, pobiegła więc na dziką plażę nad Wieprzem, tuż obok parku. Ubrania Mateusza leżały rzucone w pokrzywach. Nurkowie trzy razy przeczesywali dno rzeki. Nie znaleźli ciała. Ani matka ani ojciec Mateusza nie wierzą, że chłopiec poszedł pływać. Panicznie bał się wody. Kiedy jeździł z ojcem na ryby, wchodził do jeziora co najwyżej po kostki. Żukowska była wszędzie: u starosty, wojewody lubelskiego, spotkała się z wicewojewodą. Wybłagała urzędników o sonar, który sprowadzili z Lublina, sprzęt do poszukiwań z Bydgoszczy. Żadnych śladów. Kiedy zawiodła technika, pytała o los syna wróżbitów (wszystkie matki zaginionych dzieci szukają u nich ratunku). Wróżka z Kolonii Turkowice (podobno rozmawia z Matką Boską) powiedziała jej, że syn żyje. Inna, z Urzędowa, że leży zakopany gdzieś koło domu. Przeszukali każdy pustostan w gminie, każdy zakamarek, stodołę, ale nie znaleźli Mateusza. Jasnowidz z Zawalowa jest pewien, że Mateusza sprzedano przy wódce i wywieziono w Polskę. Krzysztof Jackowski z Człuchowa wskazał na mapie miejsce, gdzie leży ciało Mateusza. Płetwonurkowie niczego nie znaleźli. Rodzice Mateusza, od jego zniknięcia miną w czerwcu cztery lata, wciąż poszukują syna.
Bo przecież żadne dziecko nie może zginąć tak po prostu. Więc automatycznie rodzi się pytanie: Co mogło się stać? Pojawiają się hipotezy, których do tej pory nie udało się udowodnić, i może nigdy nie uda: że zostało porwane, wywiezione za granicę, oddane do adopcji, sprzedane na narządy albo ktoś wykorzystał (lub wciąż wykorzystuje) je seksualnie. Pracownicy fundacji zajmujących się poszukiwaniem zaginionych dzieci, ale i policjanci specjalizujący się w poszukiwaniach zaginionych, nie mają wątpliwości, że handel dziećmi ma się świetnie. Zajmują się nim zorganizowane grupy przestępcze, nie zostawiają śladów ani świadków. Jakiś czas temu policjanci znaleźli w jednym z podwarszawskich burdeli 13-letnią Białorusinkę. Dlaczego więc polskie dzieci nie miałyby być wywożone za granicę? Pewnie, trzynasto-, czternastolatka mogła uciec z domu, chociaż to wcale nie jest w każdym przypadku takie oczywiste, ale trudno uwierzyć, aby ośmiolatek sam wyruszył na zwiedzanie świata, więc zawsze istnieje podejrzenie, że za zniknięciem dziecka stoi ktoś dorosły.
Nie inaczej stało się w przypadku małej Madzi, której szuka dzisiaj cała Polska.

Detektyw Rutkowski: Gra prowadzona z rodziną była skuteczna

Najważniejsze wydarzenia z poszukiwań Magdy z Sosnowca [KALENDARIUM]
Ale rodzice nigdy nie tracą nadziei. Pamiętam, jak kiedyś Małgorzata Majchrzak, matka Basi, która 12 lat temu, wyszła rano do szkoły i przepadła, opowiadała mi, z jakim przejęciem chłonęła wszystkie informacje oAustriaczce Nataschy Kampusach, która w wieku 10 lat została porwana przez Wolfganga Priklopia. Przeczytała o kobiecie każdy artykuł, jaki ukazał się w gazecie, bo przecież jej historia może być historią Basi. Porywacz uprowadził Nataschę z ulicy, kiedy wracała ze szkoły. Przez osiem lat przetrzymywał w ciemnej, dźwiękoszczelnej celi. Na początku września 2006 roku Natascha wykorzystała moment nieuwagi Priklopia, wybiegała na podwórko i nieskładnie opowiedziała jednemu z sąsiadów, kim jest, i poprosiła o pomoc.

Dopiero po kilku tygodniach w jednym z wywiadów zdecydowała się opowiedzieć, jak przez osiem lat wyglądało jej życie. Spędzali z porywaczem dużo czasu podczas posiłków i prac domowych, czasami mogła czytać i oglądać telewizję. "Nie był moim panem, chociaż chciał być. Byłam równie silna. Mówiąc obrazowo, nosił mnie na rękach, a jednocześnie kopał" - mówiła. Wolfgang Priklopil był podczas śledztwa jednym z podejrzanych. Przyjaciółka porwanej dziewczynki rozpoznała jego białego vana, który stał w pobliżu miejsca uprowadzenia, ale policja nie dysponowała wystarczającą liczbą dowodów, aby zatrzymać mężczyznę. Priklopil, kiedy zorientował się, że Natascha uciekła, rzucił się pod pociąg. Dziś kobieta wraca do normalnego życia. Chce zdać maturę, iść na studia, nadrobić stracony czas, wydała książkę, w której opisuje swoje życie z potworem.
"The Times" donosi pięć lat temu o dziesięciolatce z Yorkshire, która odnalazła się po 24--dniowej nieobecności. Shannon nie potrafiła powiedzieć, co robiła przez prawie miesiąc bez opieki rodziców. Dziennikarz "The Times" rozmawiał także z dwiema dziewczętami, 19-letnią Lisą Hoodless i Charlene Lunnon, które jako dziesięciolatki zostały porwane przez pedofila Alana Hopkinsona. Zwyrodnialec przez cztery dni przetrzymywał je we własnym mieszkaniu, wiązał rajstopami i wielokrotnie gwałcił. Dzisiaj mówią, że te traumatyczne przeżycia umocniły je. Próbują żyć, jak inne nastolatki, chodzą do szkoły, nawiązały normalne relacje z mężczyznami. Charlene wspomina, że gdy oglądała wiadomości o wielkiej akcji poszukiwawczej z 1999 roku widziała twarz swojego ojca. Ta mina powiedziała jej, że tato przestał wierzyć, myślał, że nie żyje.
"Nigdy nie przestawaj szukać zaginionych dzieci, bo te maluchy czasami wracają" - miały powiedzieć Lisa i Charlene.

Pewnie dlatego rodzice nie przestają szukać. Ewę Iszczyłowicz, matkę Sylwii, znają chyba nie tylko Ślązacy, bo przez lata cała Polska śledziła z zapartym tchem i zaciśniętymi kciukami jest desperackie poszukiwania córki. Przez pierwsze dni każdy śląski taksówkarz miał przy sobie wydrukowany na kolorowym papierze portret Sylwii Iszczyłowicz, takie portrety wisiały na murach i słupach ogłoszeniowych w większości śląskich miast. W listopadzie 1999 roku z zajezdni nie wyjechał żaden autobus ani tramwaj, jeśli nie było w nim przyklejonego do szyby zdjęcia dziewczynki. Ewa Iszczyłowicz była w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", o Sylwii opowiadał Michał Fajbusiewicz. Potem zmieniła numer telefonu, nie chciała już rozmawiać z dziennikarzami, rozdrapywać ran na nowo.

Poszukiwana Madzia z Sosnowca nie żyje? [ZDJĘCIA+FILM]

Ale pewnie nie traci nadziei, jak bliscy Andżeliki Rukowskiej z Koła. 31 stycznia 1997 roku 10-letnia wówczas dziewczynka wyszła przed dom pobawić się z koleżankami. Zniknęła. Tygodnie poszukiwań: 60 policjantów w akcji, czterokrotnie zbadane dno Warty. Plakaty z podobizną dziewczynki na każdym rogu ulicy. Nie tylko w Kole. W Inowrocławiu, Włocławku. Żadnego śladu. Tak, jakby Andżeliki nigdy nie było, jakby nie istniała. Jasnowidzowie, a było ich przynajmniej kilkunastu, mówili, że dziewczynka żyje, że jest gdzieś przetrzymywana. Najbliżsi Andżeliki przejechali setki kilometrów, przepytali setki osób. Prowadzili śledztwo na własną rękę. Spotkali wspaniałych ludzi i oszustów, którzy na ich tragedii chcieli zbić majątek.

Ale, jak w każdym z tych przypadków, czas intensywnych poszukiwań kiedyś się kończy. Nie tylko dla policji. Rodzina też po kolejnym roku nie ma już dokąd pójść, kogo pytać. Oni wszyscy - mama Sylwii, Andżeliki, małej Basi, rodzice Mateusza i Kuby - wciąż czekają na swoje dzieci.

Dorota Kowalska

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
P
i tyle
a
aga
Rodzina ,dziecko to największy skarb, a Bóg daje nam wskazówki jak żyć. daje nam wolną wolę, ale i mądrość . Jeżeli nie będziemy żyć zgodnie z jego przykazaniami nasze życie nie będzie miało sensu. Bóg daje nam prawdę, którą nie zawsze można jednoznacznie interpretować. Postępujmy odpowiedzialnie!!!!!!!!!!!!
M
Magro
Za co Ty Panu Bogu Dziękujesz??!! To dopiero HIPOKRYZJA!
m
magda
Nie uwieżycie ale to mo ja dalsza kuzynka one jest dalej moją kuzyneczką byłam u niej 4 dni po świętach śmiała sie cieszyła a mama napewno teraz mówii prawde.Wtedy okłamała bo była w szoku ale teraz napewno nie kłamie.!!!

Nie osądzajcie ludzi bez powodu :/
Prawde wykaze sekcja zwłok ,a tak tylko bardziej ją dołujecie!!
Co pomysli sobie o was Madzia jak tak mówicie o jej matce!!
Kazdemu może wyślizgnąc się dziecko to jest chwila a jak człowiek jest w szoku to gada głupoty i nie wie co robić!!
Więc odwalcie się!!!
Śpij spokojnie aniołku(*)
Madzia napewno ma was dość,bo jak o waszej matce by tak mówili to by nie było wam miło :/
Teraz widać jacy z was ludzie!!A zdjwujka bartka były robione po maturze więc każdy ma prawo się wygłupiać!!!!!!!!!!!!!!!
KOCHAM CIĘ MADZIU!!
H
HM
TY TO IDZ DO PSYCHIATRY, CHOCIAZ MOZE TO JUZ ZA PÓZNO.
o
oj
moze sa w zagranicznych rodzinach a nie tych gdzie pijana matka wypowiada sie jak strasznie kocha dziecko i nieprzytomna pada na ulicy czynw melinie
m
menelik
mam skonczone 3 klasy podstawowki nie moge dostac pracy Mam klopoty ze zdrowiem bo pije nie bardzo czytam i pisze a tu rzad nie daje pracy ja umieram z glodu pracuje tylko zona na pol etatu bo mamy 7 dzieci.I jeszcze ta ACTA gdzie musialem protestowac bo jak sie nie wsciec na Komora i Tuska za moje zycie Ciagle tez mam wrazenie ze za tym stoi Putin.
p
polak
katolikiem i uwazam ze pania Katarzyne W do tego czynu popchnely spekulacje i klamstwa rzadu.
To wina rudego ktorego dziadek byl w Wermachcie zeby nie to dzieciatko zyloby do tej pory
s
siostra arbuzja
Modle sie za te wszystkie nie narodzone istotki i te co przyszly na swiat w swych patologicznych rodzinach.
Bog zsyla nam istotke on nie patrzy czy to rodzina skrajnych alkoholikow czy meneli on daje wam laske
w postaci malego czlowieczka przewaznie juz z alkoholowym syndromem dzieciatko trzeba kochac opiekowac sie nim pomiedzy jedna chwila trzezwosci w ciagu dnia trzeba starac sie aby w 10 tym roku zycia nie pilo alkoholu lub nie uprawialo sexu z tatusiem bo to grzech i Pan Bog sie gniewa !!!! Bardzo prosimy ludzi dobrej woli o datki na nasz zakon abysmy mogly modlic sie w intencji zla tego swiata
s
super babka
pomimo zabezpieczen znow jestem w ciazy. Ale to tylko wydatek Mieszkam w Angli pracuje dobrze zarabiam wiec czym predzej juz po raz drugi pozbede sie klopotu Dzieki ci Panie Boze ze mieszkam w Londynie a nie w hipokrytopolandzie
k
kocham Polske
Jestem mama dwojki CUDOWNYCH dziec/i w wieku 2 lat juz czytaly i pisaly/Kaspirynus moj synus i Kasynianka moja corcia niunia sa wspaniale same jedza sikaja w pieluchy i wlasnie dlatego potepiam matke Kasie W jak mozna bylo uzywac takiego kocyka Dla mnie to nie zrozumiale moje dzieciatka juz o 15 w zimie spia jak aniolki takie slodyczki synus i cporcia Wspolczuje matce ze musiala malutka na dwor w mroz wynosic
m
mamusia
nie usunela zycia poczetego nie zamordowala zygoty doprowadzila ciaze prawie do konca.URODZILA! i to
sie liczy a ze potem utlukla dziciatko niewinna istotke to widac Bog tak chcial.Malutka dolaczyla do grona aniolow zabita posiniaczona ale urodzona
s
swieta cipka
chodze do kosciola daje ksiedzu po koledzie 200 zl ale teraz nie mam czsu na rozpisywanie sie bo spotykam sie z moim chlopakiem Jego starzy wyjechali. Mam 15 lat i na pewno nie bede uzywala antykoncepcji bo to grzech moj chlopak tez tak uwaza zadnych gumek.Jezeli Bog zesle mi dzieciatko niewinna istotke to na pewno ja urodze rodzice mnie pomoga. Jak pojdzie cos nie tak i bede chciala isc na dyskoteke to zawsze moge wlozyc dzieciatko do kartonu, A jak umrze to bede sie bardzo modlic na kolanach. I bez poduszki pod nimi. Juz teraz sie modle za te baby co lykaja piguki i tych facetow pewnie homoseksualistow co uzywaja prezerwatyw. Bozia jest z nami i nami kieruje
A
Aborcja Tak
Macie teraz hipokryci dramat ale jakby usunela zygote to byscie ja od morderczn wyzwali. Tak bedzie coraz czesciej. Przeciez to byla wierzaca katoliczka sluzebnica Pana u zakonnic i co zaszla w ciaze przed slubem?Czyli od pocztku byla niewiarygodna a WY walczycie o jeszcze wieksza liczbe aniolow trupkow .
Smiac sie chce i tak ten co ma pieniadze sobie poradzi
t
trop
kurtka nie byla jej, Pouzalaj sie nad soba bo prostych informacji nie przyswajasz
Dodaj ogłoszenie