Spory PO z PSL o emerytury: O co tak naprawdę walczy Waldemar Pawlak?

Redakcja
Bartek Syta/Polskapresse
Szef PSL jest tak samo jak premier zdeterminowany do postawienia na swoim w kwestii wieku emerytalnego. Właśnie dlatego ten kryzys zakończy się kompromisem. Zresztą żaden ludowiec nie chciałby na serio upadku koalicji. Tego zadłużona partia i tysiące jej działaczy na państwowej posadach mogliby najzwyczajniej w świecie nie wytrzymać - pisze Witold Głowacki

To nie jest pierwszy koalicyjny kryzys w długim politycznym życiorysie Waldemara Pawlaka. Za to jedyny dotychczas wyglądający na poważniejszy niż zwykłe rytualne połajanki w stabilnej i nudnawej dotąd jak stare małżeństwo koalicji PSL z Platformą Obywatelską. Spór o sposób wydłużania wieku emerytalnego był nieunikniony, jednak Donald Tusk i Waldemar Pawlak niejeden już problem zdążyli przez ostatnie cztery i pół roku rozwiązać w zaciszu gabinetów. Tym razem jednak postawili sprawy na ostrzu noża. Może dlatego, że tym razem obaj mają poważne powody, by przekonać opinię publiczną i własne partie, że postawili na swoim.

Czytaj też:Donald Tusk i Waldemar Pawlak doskonale wiedzą, w co grają

Jeśli Pawlak zostałby przez PSL uznany za człowieka, który ugiął się przed Tuskiem, jego przyszłość jako szefa partii stałaby się niepewna

Wbrew obiegowym opiniom bowiem Pawlak - tak samo jak Tusk - próbuje w tej chwili dochować wierności swoim przedwyborczym i powyborczym deklaracjom i charakterowi swej partii. A PSL bynajmniej nie jest partią liberalną czy obojętną na problemy społeczne. W postrzeganiu kwestii emerytur premier i wicepremier muszą się więc różnić. W dodatku obaj walczą o utrzymanie dominującej pozycji w partii. Obaj muszą pokazać, że nadal są w stanie zagrywać skutecznie. I że tak samo jak przed koalicjantem nie ugną się przed opozycją - zwłaszcza tą wewnątrz partii.

Czytaj też:Pawlak dalej rozmawia z Tuskiem o emeryturach. "Nie pomijamy tego tematu"

Nie mamy też do czynienia z prostym teatrem wyreżyserowanym przez rządowych i partyjnych PR-owców. Gra oczywiście jest w sporym stopniu spektaklem, jednak rozgrywają ją dwaj twardzi zawodnicy. O ile jednak motywom emerytalnej determinacji Donalda Tuska poświecono już tysiące stron tekstu, o tyle znacznie rzadziej mówi się o powodach, dla których w tej jednej sprawie równie nieugięty jest Waldemar Pawlak.

Szef PSL długo i wnikliwie i nie bez urazów uczył się metod koalicyjnej gry. To wszak jeden z polityków mających Polsce najdłuższy staż w pierwszej lidze politycznej. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego zasiadał już dwukrotnie w fotelu premiera. Za pierwszym razem, w 1992 r., tuż po spektakularnym upadku gabinetu Jana Olszewskiego, misja Pawlaka powołanego przez Lecha Wałęsę trwała zaledwie niewiele ponad miesiąc. Można zaś określić ją mianem jednego z największych koalicyjnych kryzysów wolnej Polski, ponieważ żadna koalicja mimo rozpaczliwych wysiłków wówczas nie powstała.

Czytaj też:Pawlak spotkał się z klubem PO ws. emerytur. "Serca naszych kolegów są otwarte na kompromis"

Po raz drugi Waldemar Pawlak stał na czele rządu (w koalicji z SLD) przez dwa lata. W 1995 r. po serii wojen i personalnych konfliktów z Aleksandrem Kwaśniewskim kierującym SLD podał się do dymisji, oddając fotel Józefowi Oleksemu. Trudna koalicja przetrwała, jednak na chwilę przez końcem rządów SLD-PSL w 1997 r. Pawlak ją zerwał i złożył dość zabawny w obliczu przegranych na rzecz AWS-UW wyborów wniosek o wotum nieufności wobec Cimoszewicza, który na skutek afery "Olina" zastąpił Oleksego.
W wyborach 1997 r. PSL zaliczyło największą porażkę w swej historii - reprezentacja ludowców w Sejmie stopniała z ponad 130 posłów do dwudziestokilkuosobowej garstki. Sam Pawlak uznany przez partyjne szeregi za głównego winnego klęski przypłacił to stratą fotela szefa partii. Przez lata pozostawał właściwie poza polityką, szefując m.in. Warszawskiej Giełdzie Towarowej. Niemal ominął go więc kolejny wielki upadek koalicji z udziałem PSL, który nastąpił za czasów prezesowania Jarosława Kalinowskiego. W 2003 r. Leszek Miller, ówczesny szef SLD i premier, mając dość nieustannych wojen wewnątrz koalicji, zerwał układ w PSL, mimo że w perspektywie nie pozostawało mu nic innego niż trwanie na czele rządu mniejszościowego.

Czytaj też:Donald Tusk i Waldemar Pawlak doskonale wiedzą, w co grają

Wielki powrót Waldemara Pawlaka do władz PSL i dużej polityki miał miejsce dopiero w 2004 r., gdy wyeliminował Janusza Wojciechowskiego (dziś w PiS) i został szefem klubu poselskiego PSL. Udało mu się odbudować pozycję partii i własną oraz doczekać na czele PSL do wyborów w roku 2007, nie ulegając po drodze pokusie zawarcia układu z PiS. Po zwycięstwie PO w życiu Waldemara Pawlaka i jego partii zaczął się zaś nowy etap. PSL i jego szef w układzie z Platformą Obywatelską po raz pierwszy okazali się koalicjantami nie dość, że bynajmniej nie jak z sennego koszmaru, to jeszcze bliskimi ideału. Szczegóły personalnych targów w stylu znanym z koalicji PSL i SLD przestały trafiać do wiadomości publicznej, premier i wicepremier na każdym możliwym kroku demonstrowali zaś wzajemną sympatię i zadowolenie ze współpracy.

Czytaj też:Pawlak dalej rozmawia z Tuskiem o emeryturach. "Nie pomijamy tego tematu"

Oczywiście nie brakło też tarć. Wiele razy z obu stron padały płomienne deklaracje w kwestii KRUS, podjazdowe wojny toczyły się przy reformie OFE, niektórych prywatyzacjach czy wokół umowy gazowej. Całkiem niedawno zaś, bo w grudniu, Waldemar Pawlak manifestacyjnie zrezygnował z przewodniczenia komisji trójstronnej, nie szczędząc ostrych słów koalicjantom. - Nie chcę być listonoszem - podkreślał, wskazując kwestię zmienionej przez ministra finansów wysokości płacy minimalnej - wcześniej negocjowaną między PO a PSL.

Niejednokrotnie więc media miały okazję ogłaszać: "W koalicji wrze". W rzeczywistości jednak Donald Tusk rozumiał się z Waldemarem Pawlakiem lepiej niż z niejednym prominentnym politykiem własnej partii. - Niejednokrotnie premier i wicepremier zakreślali sobie nawzajem pewne dopuszczalne granice wzajemnego dystansowania się obu partii od pomysłów koalicjanta - mówi dyplomatycznie jeden z ważnych polityków PO. W praktyce wyglądało to na przykład tak, jak podczas przygotowywania zmian w ustawie o OFE. Ówczesna minister pracy Jolanta Fedak z PSL wielokrotnie stawała wtedy okoniem wobec planów Jacka Rostowskiego, Michała Boniego.

Czytaj też:Pawlak spotkał się z klubem PO ws. emerytur. "Serca naszych kolegów są otwarte na kompromis"

Ostateczne decyzje podejmowali jednak zawsze Tusk z Pawlakiem. - A jak inaczej miałaby wyglądać współpraca? Przecież nas i PSL równie wiele łączy, jak dzieli. Oni mają zupełnie odmienny elektorat, przywiązani są do innych tradycji, posługują się różnym od naszego politycznym językiem - mówi nasz rozmówca z Platformy. I tłumaczy, że gdyby zawiodła komunikacja pomiędzy szefami koalicyjnych partii albo złamane zostały ustalane między nimi reguły gry, PSL i PO mogłyby nagle znaleźć się po przeciwnych stronach ziejących ogniem barykad.
Tym razem komunikacja zdaje się zawodzić. Politycy Platformy Obywatelskiej chętnie zaś sugerują mediom, że Waldemar Pawlak przeciwstawił się w kwestii wieku emerytalnego tak ostro Donaldowi Tuskowi przede wszystkim ze względu na wewnętrzne problemy swej partii. Rzecz jasna, to teza dość wygodna dla PO - według niej Pawlak paraliżuje merytoryczną dyskusję, by przypodobać się szeregowym działaczom i części posłów PSL. Z drugiej jednak strony coś niecoś jest na rzeczy. Jesienią tego roku odbędzie się XI Kongres PSL, na którym ludowcy wybiorą władze partii. Tym razem wcale nie jest pewne, że Pawlak będzie jedynym liczącym się kandydatem.

Czytaj też:Donald Tusk i Waldemar Pawlak doskonale wiedzą, w co grają

W 2008 r. - podczas poprzedniego kongresu PSL - wielkich dylematów nie było. Szefem partii miał być ponownie wybrany Waldemar Pawlak i nikt nie spodziewał się żadnych niespodzianek. - Będzie wybór starego-nowego przewodniczącego - uśmiechał się radośnie poseł Eugeniusz Kłopotek, dziś jeden z najmniej podporządkowanych Pawlakowi polityków PSL. Ale to bynajmniej nie ekscentryczny parlamentarzysta jest największym problemem Pawlaka wewnątrz partii. Swoich ambicji nie kryje minister rolnictwa Marek Sawicki, który może stanąć do rywalizacji z Pawlakiem. Dziś wciąż nie miałby większych szans, mimo że sprzyja mu nawet kilku posłów PSL.

Czytaj też:Pawlak dalej rozmawia z Tuskiem o emeryturach. "Nie pomijamy tego tematu"

Ale jeśli do Pawlaka przylgnęłaby wśród ludowców łatka człowieka, który zgiął się wpół przed Donaldem Tuskiem, nie jest wcale wykluczone, że szala mogłaby zacząć się przechylać. Nawet zaś jego bezwarunkowa kapitulacja nie oznaczałaby jeszcze automatycznie przegłosowania reformy. Przy koalicyjnej większości zaledwie trzech głosów trzeba by było wręcz cudu, by nie zbuntowało się kilku najbardziej sceptycznych wobec ustawy ludowców.

Tak naprawdę więc Waldemar Pawlak nie walczy przeciw reformie emerytalnej i nie próbuje jej zatrzymać. Przepchnięcie ustawy przez Sejm będzie i tak problemem Donalda Tuska, który zapewne będzie musiał sięgnąć po wsparcie Ruchu Palikota, by zapewnić stabilną większość. Szef PSL walczy natomiast w tej chwili z liderem Platformy Obywatelskiej o widoczne, wyraźne ustępstwo, które pozwoli mu pokazać, że potrafił walczyć zgodnie z decyzją kierownictwa swej partii i wolą jej elektoratu.

Czytaj też:Pawlak spotkał się z klubem PO ws. emerytur. "Serca naszych kolegów są otwarte na kompromis"

W PSL wciąż obowiązuje zaś uchwała rady naczelnej z połowy lutego, która obliguje Pawlaka do zabiegania o rozwiązania korzystne dla matek. Osiągnięcie tego celu jest już niemożliwe i chyba wszyscy w PSL zdają sobie z tego sprawę. Ale ustępstwo ze strony Tuska co do zasady i wysokości emerytur częściowych mogłoby pozwolić Pawlakowi na powrót z tarczą. Zwłaszcza że przecież żaden ludowiec nie chciałby na serio upadku koalicji. Tego zadłużona partia i tysiące jej działaczy na państwowej posadach mogliby najzwyczajniej w świecie nie wytrzymać.

Witold Głowacki

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdzich
ano walczy dlatego że ma przed sobą mięczaka, czyli premiera tuska,który po krótkiej walce ze wszystkiego się wycofuje. szanowny panie "Dak" i zobaczy pan że paplakowi umorzą te 21 000 000zł i jeszcze będą go przepraszać że tak długo musiał walczyć.
a
art
TUSK próbuje zwalić wszystko na 30 - 40 latków - ICH WSZYSTKICH PO JE-- W RZĄDZIE !
D
Dak
Walczy o umorzenie długu - 21 mln.zł.
P
PRZYMUSOWY EMERYT
W POLSCE NIE MA PRACY DLA POLAKÓW W WIEKU PRODUKCYJNYM,GDYBY BYŁO INACZEJ, CAŁA AWANTURA O WYDŁUZENIE CZASU PRACY DO 67ROKU ZYCIA, NIE JEST POTRZEBNA. POLACY CHĘTNIE BEDĄ PRACOWALI, JEŚLI BEDĄ MIELI GDZIE. WPROWADZAJĄC W TYCH WARUNKACH EKONOMICZNYCH
WYDŁUZENIE LAT PRACY ,TO EKSTERMINACJA NARODU POLSKIEGO, JEŚLI DODAMY DO TEGO OGRANICZONA DOSTEPNOŚĆ DO LEKARZY, BEZROBOCIE, NISKIE ZAROBKI PRZECIETNEGO KOWALSKIEGO. O TYM SIE NIE MÓWI,BO PSEUDOPOPRAWNOŚĆ POLITYCZNA SŁUŻALCÓW UNII NA TO NIE POZWALA. POZAMYKALI,ZLIKWIDOWALI ZAKŁADY PRACY I KAŻĄ NAM PRACOWAĆ. GDZIE?, CHYBA NA KSIĘZYCU.
P
Pielgrzym
W.Pawlak walczy o głosy wyborców,gdyż ma świadomość że w kolejce jest Kościuł,KRUZ ,górnicy .A tego nikt by nie darował.
c
caro
nie wylądować na zmywaku w Anglii. No i oczywiście walczy o to, aby po przegranych z kretesem wyborach mieć czym zapłacić za gaz, którego cenę korzystnie wynegocjonował! W tym również i dla swoich kumpli z PSL.
b
belfer
wypisujesz ''glupstwa, prawdziwie ciemnego, zlosliwego i chamskiego'' czlowieka. Wstyd za takicj ,jak ty.
G
Gość
dlatego Tusk taki chojrak, bo kto inny będzie musiał się martwić za 20 lat o rzesze bezrobotnych 65 latków
S
Sokrates
i szybciej POśle Polaków do gazu. A PO to aby mieli jeszcze więcej do kradzieży. Zadna pociecha że ich 5 mln oszalałych wyborców też pójdzie do gazu. Ja, ja mein fuhrer matol.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Spory PO z PSL o emerytury: O co tak naprawdę walczy Waldemar Pawlak?
p
polo
Zawsze o to samo, koryto i łupy.
Dodaj ogłoszenie