Śpiewak: W PO nie ma miejsca dla Giertycha. Wszyscy pamiętają jego "naziolskie" koneksje

Barbara Dziedzic
Prof. Paweł Śpiewak
Prof. Paweł Śpiewak Fot. Bartek Syta/Polskapresse
- Uważam, że Giertych nie odnalazłby się w PO. Oczywiście ta partia coraz bardziej otwiera się na prawą stronę, jednak spadek, który Giertych ma za sobą, jest zapamiętany i determinuje jego wizerunek. On nie zrobił nic, co pozwoliłoby zapomnieć o jego politycznej przeszłości - mówi prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z Barbarą Dziedzic.

"PiS jest partią szkodliwą dla Polski", "zrobię wszystko, żeby Jarosław Kaczyński nie wrócił do władzy" - mówił w programie Tomasza Lisa były lider LPR. Czy Roman Giertych właśnie wrócił do polityki?
Nie wrócił, tylko nienawidzi Jarosława Kaczyńskiego po doświadczeniach krótkiego okresie udziału w jego rządzie. Po politycznej katastrofie, która go spotkała, to właśnie osobiste przejścia każą mu powiedzieć "nienawidzę Kaczyńskiego". Powiedziałbym, to właśnie dzięki Kaczyńskiemu znikli z polskiej polityki populiści od Leppera i szowiniści od Giertycha. Za to możemy być mu wdzięczni.

Nawet jeśli dodaje, że nie wyklucza swojego powrotu i w innych wywiadach odcina się od wcześniejszych słów?
Roman Giertych to zdolny polityk, bezwzględny w dążeniu do władzy. Trudno jednak wskazać dziś formację, w jakiej mógłby się znaleźć.

Podkreśla, że jest silnie konserwatywny, ale też liberalny. I dodaje, że dziś woli Donalda Tuska.
Jego credo polityczne jest dla mnie kompletnie nieczytelne. Powiada, że jest liberałem, ale nigdy od swoich szowinistycznych wystąpień się nie odciął, nigdy z nich się nie wytłumaczył. Nie widzę możliwości, by znalazł się w Platformie Obywatelskiej. Stoją za nim lata skrajnie nacjonalistycznej polityki. Wszyscy pamiętają doskonale, że to za jego sprawą w polityce znalazło się kilka negatywnie kojarzonych postaci z "naziolską" przeszłością.

Gdyby jednak były premier, polityk doskonale rozpoznawalny, starał się zmienić swój wizerunek, a Platforma Obywatelska zdecydowała się go przyjąć w swoje szeregi, czy taki ruch mógłby się opłacić partii wizerunkowo?
Uważam, że nie. Oczywiście Platforma coraz bardziej otwiera się na prawą stronę, jednak spadek, który Giertych ma za sobą, jest zapamiętany i determinuje jego wizerunek. Giertych nie zrobił nic, co pozwoliłoby zapomnieć o jego politycznej przeszłości.

Wyborcy mają dobrą pamięć? Kilka tygodni temu media żyły sprawami Amber Gold i Michała Tuska, gazety rozliczały z nepotyzmu koalicję. Wszyscy zastanawiali się, czy właśnie nadszedł ten moment, w którym partia rządząca musi poważnie dołować w sondażach. A według najnowszych badań premier cieszy się dziś coraz większym zaufaniem. Może Giertychowi też już wiele spraw zapomniano?
Na kształtowanie opinii społecznej ogromny wpływ mają media. Nie ma wątpliwości co do tego, że niektóre z nich będą bardzo starannie przypominały, kim był i jaką postawę reprezentował podczas aktywnego uczestnictwa w polityce Roman Giertych. Do dziś pozostaje tym, który próbował wykreślić Gombrowicza z programu szkolnego i zastąpić go kiepskim pisarzem stanu wojennego Dobraczyńskim. Nie dajmy się zwariować, jest mało prawdopodobne, by mógł wrócić. Dla Donalda Tuska stwarzałby dodatkowe zagrożenie - jest zbyt silną osobowością.
Mógłby zagrozić pozycji premiera?
Pozycji premiera Giertych zagrozić nie może. Jednak w PO nie byłby szeregowym członkiem, dążyłby do budowania swojej pozycji. Stałby się jednoosobowym ośrodkiem skupiającym wokół siebie prawicowe środowisko. Mówiąc krótko, zaburzyłby równowagę w Platformie. Nie jestem przekonany, czy Tusk zdołałby Giertychowi zaufać. Z pewnością pamięta, kiedy podczas głosowania zasiłku becikowego wsparł pomysł Giertycha, w zamian za późniejsze wsparcie z jego strony. I nie dotrzymał słowa. Tamta sytuacja pokazuje, że to nie jest człowiek, który w polityce gra czysto.

Jak jest z równowagą w PO w tej chwili? Konserwatywni posłowie coraz bardziej zaznaczają swoją pozycję, szef klubu jest niepokorny, dysonans widać w głosowaniach spraw światopoglądowych.
Równowaga w Platformie opiera się na całkowitej dominacji Donalda Tuska. Chociaż jego siła rzeczywiście jest w jakiś sposób ograniczana. Widać rodzaj coraz silniejszej krytycznej postawy, która przybiera dwie postaci. Pierwsza to otwarta kontestacja, widoczna chociażby przy okazji głosowania ustawy aborcyjnej. Poza elementem walki o poglądy chodziło też w dużym stopniu o rodzaj otwartego protestu przeciwko samemu Tuskowi, o samo okazanie sprzeciwu, ubranego w etyczne przekonania. Drugim elementem jest marginalizacja członków partii. Wielu posłów PO czuje się zredukowana do roli podrzędnej. Od nich oczekuje się naciskania guzików przy głosowaniu. Niezadowolenie okazują za pomocą protestu bierności. Gdyby doszło do konfrontacji Tusk - Grupiński, o której spekulują media, nie jestem jednak pewien, czy Tuskowi udałoby się z powodzeniem zmienić przewodniczącego klubu parlamentarnego.

Padło nazwisko Krzysztofa Kwiatkowskiego.
Padają różne nazwiska. Może on, może Bogdan Zdrojewski, a może jeszcze ktoś inny. Z pewnością łatwiej wskazać kandydatów na to stanowisko, niż ocenić, czy taka operacja mogłaby się udać.

Jeśli mowa o Rafale Grupińskim, złożenie wniosku o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry - co to był za ruch?
Trudno właściwie ocenić, o co chodziło. Nie znam materiałów, którymi dysponowała w tej sprawie komisja, więc nie mogę komentować sprawy od strony merytorycznej. Politycznie jest to rodzaj gry na polaryzację, która jest dla PO dość ryzykowna. Taka propozycja jeszcze bardziej dzieli scenę polityczną, a gest PO będzie odbierany jako akt agresji.

Wspomniał Pan o biernym oporze posłów PO. Ta sytuacja przypomina opór ludowców, który doprowadził do zmiany przewodniczącego? PSL stanie się politycznym case study?
Tylko w jednym wymiarze - są partie, w których musi nastąpić zmiana pokoleniowa. Jarosław Kaczyński ma swoje lata i w polityce istnieje przez wiele lat. Pojawili się młodsi politycy, którzy chcą na poważnie zaistnieć, brać realną odpowiedzialność, awansować.
Jak Pan ocenia zmianę prezesa PSL? To był zaplanowany ruch czy raczej pomyłka młodych polityków, którzy zamierzali postraszyć Waldemara Pawlaka i przez przypadek odsunęli go od prezesury?
Trochę stało się to przez przypadek. Najmniej zwycięstwa spodziewał się z pewnością sam Piechociński, stąd jego dziwne zachowania po wyborze na szefa partii. Nie ma jednak dziś większego znaczenia, czy był to przypadek. Dokonał się ważny fakt polityczny, który stanowi po części próbę rozliczenia hermetycznych układów, które zachowały się w Polskim Stronnictwie Ludowym od czasów peerelu.

Stronnictwo może się teraz stać nową alternatywą dla wyborców z małych miast i przejąć część elektoratu PiS?
To jest pytanie bez odpowiedzi, bo nie wiadomo, kim jest Janusz Piechociński. Nie mam pojęcia, co ma on właściwie do zaoferowania. Mówienie o tym, że PSL ma się stać nie tylko partią wiejską, ale też propozycją dla prowincji, brzmi bardzo pięknie, ale chciałbym się też dowiedzieć, co to właściwie znaczy. Jeśli Piechociński podzieli się swoją wizją i zapowie, co konkretnie chciałby zrealizować, wówczas będzie można oceniać szanse ludowców.

Przede wszystkim trzeba się dowiedzieć, czy zostanie wicepremierem, ministrem, a jeśli tak, to którego resortu. Nowy przewodniczący powinien się znaleźć w rządzie?
Nie mam zdania na ten temat. Dla mnie Janusz Piechociński jest miłą, ale enigmatyczną postacią. Rozmowa o objęciu przez niego resortu gospodarki jest dla mnie zagadką. Kompletnie nie wiem, czy jest do tego zadania merytorycznie przygotowany.

Przewodniczył m.in. sejmowej Komisji Infrastruktury, doradzał firmie transportowej. Politycy zapewniają, że jest świetnym specjalistą w tej dziedzinie i mógłby nawet zagrozić ministrowi Sławomirowi Nowakowi, który ma w resorcie silną pozycję.
Nie wiem, czy jest świetnym specjalistą od transportu. To niezwykle ważny resort. Oczywiście z punktu widzenia współodpowiedzialności za państwo powinien wejść do rządu. Drugą, równie ważną sprawą, są jednak kompetencje. Jeżeli rzeczywiście jest kandydatem, który posiada kompetencje polityczne i intelektualne, by sobie dać radę na danym stanowisku, w porządku.

Rozmawiała Barbara Dziedzic

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
ryba
niech ten głupi śpiewak zostawi te swoje cenne przemyślenia dla siebie. za państwowe pieniadze prowadzi żydowskie interesy. jestem ciekaw czy w jerozolimie jest odpowiednik żih w polskim wydaniu a te drzewka co żydy sobie sadzą to niech sobie wsadzą. pierw drzewko a potem zapłaccie za kamienicę.
G
Gość1
Nie da się inaczej wyjaśnić tak zaciekłego zwalczania przez media, które całkowicie zaniechały swojego podstawowego zadania, jakim jest patrzenie na ręce rządowi. Nie dziwie się, że aż tylu z Polski wyemigrowało.
N
Narodowiec
Pelna zgoda oczywiście z wyjątkiem Giertycha, jeszcze niech nas Polaków zostawi w spokoju banda PiS z Kaczyńskim-Kalkstainem, porąbany Palikot ze swoją watahą i dorobkiewicze z PSL-u
N
Narodowiec
Przede wszystkim na takiego śmiecia jak ty leon nie warto splunąć
j
jasne
Zyd pilnuje, zeby nie skazic PO prawicowym genem
a
alojz
miernot politycznych. Nie życzę sobie!
l
leon
Chodzi po bolszewickich mediach i pluje jadem na PIS.To taki Markowski w wersji soft.Co do Giertycha to nie warto nawet splunąc .
M
Matviej Szuła
,,panie" Spiewak popraw kapelusz,bo pejsy wystają.
w
w PO jest miejsce
dla wszystkich odpadów, degeneratów i obwiesi, Giertych pasuje jak ulał
L
Londynek
nie udalo sie tuskomatolom i czerwonym opanowac mediow.Moga sobie lemingi ogladac Miecugowow i Pochankow.Pies ich j.bal.Prawica i tak gora,a juz niedlugo sladu wPolsce po tym lewackim g.wnie nie zostanie.Panie Spiewak,cienko pan spiewasz.Giertych niech pana na ramiona wezmie,on duzy jak KUN.
w
waldi
Najbardziej szkodliwe dla Polski jest PO,Spiewak,Giertych,Najsztub,Blunsztajn,Szechter,Stoltzman...ta cala banda powinna zwinac manele i zostawic narod w spokoju
.
.
c
cezar
Bezceremonialne spacyfikowanie redakcji ‘Uważam Rze’ przez Hajdarowicza miało być momentem narodzin nowej prawicy spłodzonej przez miłościwie nam panującego ‘Bula’ Komorowskiego z nową gwiazdą salonu III RP mecenasem Giertychem. O misternym planie zepchnięcia w katakumby Lemingradu pogrobowców PiS przy pomocy oświeconych prawicowców, których cechuje to iż nie da się ich odróżnić od salonowych lewicowców, ćwierkały zaprzyjaźnione redaktorki z równie zaprzyjaźnionej telewizji już od wiosny. Miał się z tego wyłonić nowy salon – od prawa do lewa. Niby inny, a jednak ten sam. Jeden wódz, jedna władza, jeden salon.
a
asad
Paweł Śpiewak ma być ministrem -wpolityce.pl
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Śpiewak: W PO nie ma miejsca dla Giertycha. Wszyscy pamiętają jego "naziolskie" koneksje
Dodaj ogłoszenie