Spełniony sen Papuszy

Grażyna Kuźnik
Fascynujący i egzotyczni. Ale nieufni, wciąż jakby z boku, zamknięci w swoim gronie. Nasz fotoreporter Arkabiusz Gola przez dziesięć lat dokumentował życie polskich romów na Śląsku. Zobaczył, dotknął, zrozumiał. wystawa jego fotografii nosi tytuł "Romowie wśród nas".

Arkadiusz Gola sfotografował sen, jaki mogłaby mieć Papusza - pierwsza romska poetka. Oto on: Cyganka w papuciach siedzi na środku kuchni, wokół lodówka, dwie pralki, telewizor, elektryczna kuchenka. Wszystko lśni, a o lesie przypominają tylko jelenie rogi wysoko pod sufitem. Marzenie kobiet, które niegdyś rodziły w lesie, rozbijały lód na wodę i gotowały zupy z pokrzyw.

Ta kuchenna Romka pochodzi z pierwszego osiadłego pokolenia. Szorować podłogi nauczyła się sama. Ale do swego mieszkania przeniosła dawne obyczaje - choćby ten nieodłączny papieros. Romowie uważają, że tytoń ma właściwości lecznicze.

Arek zaczął fotografować Romów 10 lat temu, przypadkiem. Był na spotkaniu z romską poetką Izoldą Kwiek, robił zdjęcia do gazety. Poprosiła go o odbitki, odwiedził ją w domu i zachwycił go jej odmienny świat. Izolda prowadziła zespół Tabor; otaczały ją taniec, śpiew, poezja. Pozwalała mu obserwować i fotografować, bo nigdy do niczego się nie wtrącał.

- Romowie nie mieli dotąd rodzinnych albumów zdjęć, nie uwieczniali swych uroczystości. Ale i to się zmienia, chcą mieć fotografie, nie tylko opowieści - mówi Gola.

W jego zbiorach jest wiele zdjęć z chrzcin, ślubów, rodzinnych spotkań. I widać, że czas szybko przeobraża życie Romów.

Kiedyś zrobił Izoldzie zdjęcie; starsza pani, w okularach, ale w sutej spódnicy i przy ognisku, czyta książkę. W jej młodości Romowie nie umieli czytać ani pisać, nauka była zbędna, nawet zakazana. A już na pewno nikomu nie przychodziło na myśl, żeby uczyć dziewczęta. Odstępstwa zdarzały się rzadko. Czytająca kobieta przy ognisku? To znowu spełnione marzenie Papuszy.

Na innym ze zdjęć dwójka dzieci odrabia lekcje na stole, a dwoje innych je obiad na podłodze.

- Akurat dzieci przyszły ze szkoły, gdy młodsze jadły zupę. Ojciec powiedział, żeby ustąpiły miejsca, bo tamte będą odrabiały lekcje, a to bardzo ważne. Kilka lat temu takich sytuacji nie było, rodzice nie przywiązywali wagi do nauki. Dzisiaj uczące się dzieci muszą mieć dobre warunki do nauki - opowiada Gola.

W zabrzańskiej Szkole Podstawowej nr 43 uczy się najwięcej romskich dzieci w kraju. Na lekcje przychodzą też starsze dziewczynki, chociaż w romskiej tradycji 13-latka to kandydatka na żonę.

- Większość romskich rodzin posyła do szkół córki tak samo jak synów. Chcą, by ich dziecko miało maturę, zawód, znało się na komputerze. Część z nich nie potrafi czytać i bardzo się tego wstydzi. Nie chcą, żeby ich dzieci przeżywały to, co oni - komentuje Krystyna Gil ze Stowarzyszenia Kobiet Romskich.

Romowie już ponad 40 lat mieszkają w domach, ale wieczorami znajdują miejsca, gdzie można rozpalić ognisko i tańczyć. To artystyczne dusze z silną potrzebą ekspresji i zabawy. Prawie wszyscy potrafią grać na jakimś instrumencie, mają piękne głosy.

Szanują starszych, nie do pomyślenia jest zostawienie rodziców na starość w samotności. Kochają dzieci, nie ma mowy o znęcaniu się nad nimi. Ale są inni, i to drażni. Na jednym ze zdjęć Rom rozchyla koszulę i pokazuje blizny - to ślad od ciosów nożem, gdy napadła go grupa skinów.

Grażyna Kuźnik [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie