Spada spożycie piwa w Polsce. "Przed pandemią piwo kosztowało w lokalu 12 zł, to teraz cena wzrośnie do 17 zł, a będzie jeszcze drożej"

OPRAC.:
Maciej Badowski
Maciej Badowski
W statystykach udostępnianych przez PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol wyniósł w 2020 roku 53,5 proc.
W statystykach udostępnianych przez PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol wyniósł w 2020 roku 53,5 proc. Karolina Misztal/ Polska Press
Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) konsumpcja piwa w Polsce w 2020 roku wyniosła 93,6 litra na jednego mieszkańca. To najniższa wartość od 10 lat. - Spadki są spowodowane tym, że Polacy coraz mniej chętnie piją piwo koncernowe, chociaż to właśnie ono odpowiada za największy procent sprzedaży piw- tłumaczy nam ekspert.

- Spadek konsumpcji piwa w 2020 roku wynikał w największym stopniu z pandemii oraz ograniczeń z nią związanych, niemniej, jeśli spojrzymy na to w ujęciu długoterminowym, widzimy, że obecny poziom konsumpcji jest najniższy w całej dekadzie, a trend spadkowy jest kontynuowany również w bieżącym roku- komentuje Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polski.

Jak tłumaczy dalej, z szacunków Związku wynika, że od stycznia do sierpnia 2021 r. konsumpcja piwa zmniejszyła się o ponad 3 proc., a dynamika spadku piw alkoholowych była jeszcze większa. - Obecnie jedyną kategorią rosnącą są piwa bezalkoholowe, choć i tutaj dynamika wzrostu jest wyraźnie mniejsza niż jeszcze rok czy dwa lata temu- dodaje.

Kolejne sieci sklepów otwierają się w niedziele niehandlowe, oferując usługi pocztowe. Sprawdź gdzie zrobisz zakupy w niedzielę 26 września.

Gdzie zrobisz zakupy w najbliższą niedzielę 24 października ...

W statystykach udostępnianych przez PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol wyniósł w 2020 roku 53,5 proc. Jest to najniższy udział piwa w strukturze rynku od 2003 roku, kiedy wyniósł on 52,2 proc. Obecnie spożycie piwa (w przeliczeniu na czysty alkohol) wynosi 5,1 litra per capita, co jest najniższym wskazaniem od 2010 roku.

Morzycki zmniejszenie udziału piwa w strukturze spożycia alkoholu w Polsce tłumaczy spadkiem wolumenu piwa alkoholowego oraz zmniejszająca się zawartością procentów w piwie. - Po trzecie najszybciej tracącym segmentem rynku są piwa mocne. Polacy coraz chętniej wybierają piwa z niską zawartością alkoholu lub jego bezalkoholowe warianty- wylicza.

Według Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie perspektywy dla rynku piwa nie są optymistyczne. - Związane jest to głównie z trwającą pandemią jak i szybko rosnącymi kosztami produkcji. Zdaniem Bartłomieja Morzyckiego, piwo w 2021 roku pozostaje pod silną presją rosnących kosztów surowców, opakowań w tym głównie ogromnych wzrostów cen aluminium, energii oraz kosztów transportu- wskazano. Kolejnym czynnikiem są rosnące koszty pracy oraz podwyżka akcyzy.

"Mnie ten spadek spożycia piwa nie boli"

Z kolei Paweł Leszczyński, prezes stowarzyszenia Wolny Kraft, organizator Warszawskiego Festiwalu Piwa w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press tłumaczy, że spadki są spowodowane tym, że Polacy coraz mniej chętnie piją piwo koncernowe, chociaż to właśnie ono odpowiada za największy procent sprzedaży piwa. Jego zdaniem piwa rzemieślnicze stanowią 1-2 proc. całego rynku piwa. Dlatego w tym przypadku powinniśmy się odnosić do tych najpopularniejszych marek, które są dostępne w dyskontach i na stacjach benzynowych.

- Picie piwa jest coraz bardziej trendy, chociaż oczywiście zależy o jakim piwie mówimy. Od dłuższego czasu zmienia się struktura spożycia alkoholu. Kiedyś najkorzystniejszy stosunek zawartości alkoholu do ceny oferowały „tanie wina”, były zatem bardzo popularne. Następnie zostały wyparte przez rosnącą popularność piwa, a teraz prym wiodą mocniejsze alkohole, ponieważ to stało się najwygodniejsze i najtańsze- wylicza Leszczyński.

Zdaniem eksperta, wielu Polaków nie uznaje piwa jako alkoholu, "jedno lub dwa piwa można spożyć dla rozluźnienia, a nie żeby się „upić”. Jak wyjaśnia, ludziom coraz bardziej zależy na smaku oraz na tym, żeby było to coś więcej, niż tylko wypicie alkoholu. - Chodzi o tę całą otoczkę, np. Browar Spółdzielczy zatrudnia osoby niepełnosprawne intelektualnie, które są jego współwłaścicielami, ma mnóstwo odbiorców, którzy wybierają ich piwa, absolutnie nie kierując się zawartością alkoholu, tylko czymś innym- mówi.

Jak jest z piciem i różnorodnością? Do wyboru mamy tanie piwo, które jednak smakuje ciągle tak samo. Jak tłumaczy nam ekspert, są to piwa robione dla konsumenta masowego. - Moim zdaniem mamy coraz mniej tych konsumentów, którzy chcą produkt idealny dla każdego. Zamiast tego ludzie szukają czegoś odpowiedniego pod własny gust. Mnie ten spadek spożycia piwa nie boli. Coraz więcej osób zamiast kupić 5 tanich piw, woli 2 lepszej jakości- tłumaczy.

Pandemia dość mocno wpłynęła na całą branżę

Nie ulega wątpliwości, że pandemia uderzyła w tanie piwa. Chociażby ze względu na ich sprzedaż na imprezach masowych, które z wiadomych przyczyn się nie odbywały. W przypadku małych browarów rzemieślniczych były dwie opcje. Jedne browary rzemieślnicze, które były na tyle duże, że mogły zacząć sprzedawać piwa do niektórych dyskontów, były w stanie zasilić te sklepy, nawet ze swoją niewielką produkcją, i były cały czas w stanie rosnąć.

- Zainteresowanie tym piwem było olbrzymie i po raz pierwszy te piwa zaczęły być dostępne w tych sklepach. To był jedyny dobrze działający kanał dystrybucyjny, który funkcjonował w czasie pandemii. Małe browary rzemieślnicze nie miały możliwości sprzedaży swojego piwa. Dlatego większość browarów ograniczyła produkcję do minimum albo do zera mając nadzieję, że ten okres jak najszybciej się skończy. To był moment totalnego regresu dla tych ludzi, sporo browarów padło, a część jeszcze długo się nie podniesie- tłumaczy Leszczyński.

Jednak to nie wszystkie kłopoty branży piwnej. - Mamy skomplikowaną sytuację ekonomiczną, dużą inflację, będziemy notować olbrzymi wzrost cen zarówno surowców, jak i samego piwa. Wszystko drożeje. Duże browary są postawione pod ścianą- mówi ekspert, ponieważ produkują gigantyczne ilości piwa, na którym mają niewielki procent zysku. W momencie kiedy ich sprzedaż spada, zaczyna się robić bardzo źle. - Duże koncerny mają związane ręce- stworzyli produkt, który jest kosmicznie tani i który nie może być już tańszy. Oni nie mogą tego zrobić już taniej ani lepiej, bo się nie da. Dlatego ten spadek sprzedaży uderzył w nich- dodaje.

Z kolei w przypadku browarów rzemieślniczych było bardzo źle, a zdaniem Leszczyńskiego będzie jeszcze gorzej. - Im trudniej będzie negocjować stawki odnośnie surowców, do tego dojdą koszty opakowania czy pracy. Ponadto od niedawna urzędnicy skarbowi nakładają kary na browary, które warzyły dla browarów kontraktowych. Dodatkowo pogłębiła się kolejna, ogromna patologia- czyli brak możliwości ściągania płatności faktur od lokali- tłumaczy ekspert.

- Blisko połowa lokali nie płaci w terminie, a część nie płaci w ogóle, a browary nie mają możliwości ściągania tych pieniędzy z rynku, nie zapominajmy, że same lokale też są w nie najlepszej sytuacji. Oznacza to obniżenie płynności finansowej browarów rzemieślniczych. Cały czas nie ma możliwości sprzedaży piwa zdalnie albo przez internet, co nie oznacza, że duzi gracze tego nie robią, ponieważ da się to „ominąć”. Ta ambiwalencja prawa uderza znowu w małe browary- dodaje i przypomina, że przed pandemią piwo kosztowało w lokalu 12 zł, to teraz ta cena wyniesie 15- 17, a będzie jeszcze więcej.

A jak unikać płacenia zawyżonych rachunków?

Sprawdź jak nieuczciwi sprzedawcy oszukują w lokalach gastro...

- Teraz mamy taką sytuację, że spada sprzedaż piwa wolumenowo, zwiększa się sprzedaż alkoholi mocnych. Najważniejsze jest to, że mamy wybór pomiędzy tysiącami różnych rodzajów piwa. W Polsce warzy się setki piwnych stylów, każdy kto tylko ma dostęp do sklepu specjalistycznego, a coraz częściej w sklepach wielkopowierzchniowych, ma do wyboru olbrzymią liczbę wysokiej jakości piw. To jest inny poziom konsumpcji, to jest inny produkt- dodaje.

Na koniec Leszczyński tłumacz, że piwo rzemieślnicze to coś zupełnie innego niż zwykłe piwo. - Ważne jest też to, że powstają browary, które dobrze opłacają swoich pracowników, które zajmują się działalnością społeczną, wyznaczają trendy i promują "wysoką kulturę picia piwa”. Mamy piwo i piwo ale mówimy o dwóch zupełnie innych produktach i tego w tym zestawieniu nie widać- podsumowuje.

Południowokoreańska oferta budowy elektrowni jądrowych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ludzie przejrzeli na oczy.
Dodaj ogłoszenie