SOPA - ustawa zezwalająca na cenzurę w Internecie? "Podpisaliście własny wyrok śmierci"

Redakcja
Pomysł wprowadzenia ustawy ograniczającej wolność słowa w internecie Stop Online Piracy Act wywołał w Stanach Zjednoczonych duże kontrowersje, mimo że projekt nie został jeszcze wprowadzony w życie. Według zwolenników SOPA jest szansą na przestrzeganie praw autorskich w sieci. Jednak przeciwnicy twierdzą, że ustawa jest niezgodna z Konstytucją USA. Z ustawy nie są też zadowoleni hakerzy, którzy już teraz grożą koncernom popierającym nowy pomysł kongresmenów

W Ameryce trwają prace nad dwiema głośnymi ustawami, ograniczającymi w znacznym stopniu wolność słowa w internecie: SOPA (Stop Online Piracy Act) i PIPA (Protect IP Act). Pomysł na ustawy zgłosił pochodzący z Teksasu republikanin działający w Izbie Reprezentantów Lamar Smith. Pomysłodawca ustawy uważa, że zaostrzenie egzekwowania prawa w Internecie nie oznacza jeszcze cenzury.

Czytaj również: Cenzura w TVP? Kontrowersje wokół filmu poświęconego jednemu z "żołnierzy wyklętych"

Jeśli ustawy wejdą w życie, możliwa byłaby cenzura wszystkich portali w sieci, nawet tych największych jak Twitter czy Facebook. Ustawy mają definitywnie zakończyć działalność stron, z których można nielegalnie ściągać muzykę czy filmy. Mimo że w zamyśle ma bronić praw autorskich, to w praktyce może być nadużywana i zezwalać na zablokowanie legalnie działającej strony, przejęcie jej domeny, a nawet na zajęcie konta bankowego właściciela.

Ustawie sprzeciwiły się takie giganty internetowe jak Google, Facebook, Twitter, ale również Parlament Europejski i liczne organizacje walczące o wolność słowa. Prawnicy wskazują na niegodność ustawy z konstytucją, a konkretnie z pierwszą poprawką.

Czytaj również: "The Independent": hakerzy włamywali się do komputerów na zlecenie tabloidów

Wśród koncernów popierającym ustawę znalazły się firmy Nike, L'Oreal czy Sony, któremu zagroziła znana grupa hakerów Anonymous: Wasze poparcie dla SOPA jest równoznaczne z podpisaniem wyroku śmierci na SONY Company and Associates. Co więcej, postanowiliśmy po raz kolejny zniszczyć waszą sieć. Firma wycofała się z poparcia, pamiętając wyciek danych z PlayStation Network, do którego najprawdopodobniej doprowadzili hakerzy z Anonymous.

Do protestów przeciwko ustawie dołączył właściciel portali Wikipedia. Jimmy Wales w obawie przed utratą niezależności w sieci zagroził, że jeśli Kongres przyjmie ustawę, to usunie wszystkie anglojęzyczne artykuły na portalu. Podobną metodę zastosowało ostatnio włoskie kierownictwo portalu. Ich protest zniechęcił parlament we Włoszech do podpisania ustawy o cenzurze w internecie.

W połowie grudnia kongresmeni zgłosili wiele poprawek do ustawy. Debata nad ich wprowadzeniem ma odbyć się w marcu tego roku, kiedy minie zimowa przerwa wakacyjna. Do tego czasu przeciwnicy ustawy mają czas, by przekonać do swoich racji kongresmenów. Możliwe, że SOPĘ zastąpi mniej radykalny projekt OPEN (Online Protection and Enforcement of Digital Trade Act).

Źródła: TVN24.PL / GAZETA.PL / GRAM.PL / ONET.PL

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nieciekawa....

Najwyraźniej tylko tak można oddziaływać na polityków. I to niezależnie od kraju. Pomyślcie: Nie działa Wikipedia, Google, Fejs........Co na to lud? Denerwuje się? Żeby tylko.....A politycy? co z nimi?

Dodaj ogłoszenie