Sonda InSight leci na Marsa. Będzie sprawdzać skład...

    Sonda InSight leci na Marsa. Będzie sprawdzać skład Czerwonej Planety za pomocą czujników sejsmicznych. Na pokładzie jest polskie urządzenie

    Zdjęcie autora materiału

    Tomasz Dereszyński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Czas na kolejną misję na Marsa. NASA wysyła właśnie sondę InSight, która ma skupić się na badaniach wnętrza czerwonej planety. Wystartowała w sobotę o godz. 13.02 naszego czasu. Po raz pierwszy w historii polska firma stworzyła kompletny mechanizm do badania. Poleciał na misję z InSight.
    Sonda InSight leci na Marsa. Będzie sprawdzać skład Czerwonej Planety za pomocą czujników sejsmicznych. Na pokładzie jest polskie urządzenie

    ©NASA/JPL-Caltech

    Statyczny lądownik, po dotarciu na Marsa, ma zainstalować sejsmometry na powierzchni planety „aby mogły poczuć trzęsienia ziemi".

    Naukowcy chcą dzięki wstrząsom „złapanym” dzięki czujkom dostarczonym przez sondę InSight sprawdzić, z czego jest zbudowany Mars i - porównując dane z Ziemią – spróbować wyjaśnić jak powstawały obie planety. Szacuje się, że obie powstały ok. 4,5 miliarda lat temu.

    - Gdy fale sejsmiczne przemieszczają się przez Marsa, zbierają informacje po drodze podczas podróży przez różne skały. I wszystkie te ruchy, które widzisz na sejsmogramach pozwolą stworzyć trójwymiarowy widok wnętrza Marsa - wyjaśnia w rozmowie z BBC News dr Bruce Banerdt, główny badacz InSight

    InSight leci na Marsa dzięki rakiecie Atlas wystrzelonej z bazy amerykańskich sił powietrznych Vandenberg w Kalifornii.

    NASA | RELACJA NA ŻYWO




    NASA wysłała sejsmometry w stronę Czerwonej Planety na lądownikach Viking jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku. Tamte misje nie wykryły wibracji, ponieważ instrumenty pomiarowe nie zostały umieszczone w powierzchni Marsa.

    Jak przypomina BBC News, wszystko, co wtedy rejestrowano, to trzęsienie lądowników spowodowane marsjańskim wiatrem. Tym razem ma się to udać właśnie dzięki umieszczeniu przez InSight swoich sejsmometrów bezpośrednio w marsjańskim gruncie.




    Naukowcy szacują liczba wstrząsów wykrytych w ciągu roku na kilkadziesiąt. I nie będą to silne wstrząsy, raczej niewielkie, takie przy których Ziemianie smacznie śpią.

    Dzieki nowoczesnej aparaturze, nawet te łagodniejsze sygnały będą zawierać wystarczającą ilość informacji na temat podpowierzchni, aby umożliwić naukowcom skonstruowanie modelu głębi i składu Marsa.

    Eksperyment sejsmometryczny jest kierowany przez Francję. Francuzi dostarczyli czujniki szerokopasmowe, które wykrywają wibracje o niskiej częstotliwości. Jak informuje BBC News Brytyjczycy przyczynili się do wyprodukowania trzech mikro sejometrów o wielkości monety funtowej.

    Dobrym źródłem tych krótkotrwałych wibracji mogą być uderzenia meteorytów. Systemy francusko-brytyjskie powinny być w stanie zlokalizować pochodzenie wstrząsów z odległości kilkuset kilometrów.




    Sonda InSight ma do pokonania ok. 486 mln km, choć odległość w chwili startu z Ziemi do Marsa wynosi ok. 120 mln km.

    W historii podboju tajemniczego Marsa tylko siedem lądowań zakończyło się pełnym sukcesem. To misje Viing 1 i Viking 2 (1976), Mars Pathfinder i Spirit (1997), Opportunity (2004), Phoenix (2008) i Curiosity (2012). InSight ma wylądować w pobliżu właśnie łazika Couriosity. Wszystkie udane lądowania zaliczyli jak dotąd tylko Amerykanie.


    STORYFUL/x-news

    POLECAMY:




    Co ciekawe, dotychczas amerykańskie misje startowały z wschodniego wybrzeża USA, konkretnie z Przylądka Canaveral na Florydzie. Tam są po prostu lepsze warunki. Tym razem postanowiono to zmienić. Ten start więc przejdzie do historii lotów kosmicznych. Pierwsze chwile po starcie będą widoczne w Kalifornii od Santa Maria do San Diego.

    Na pokładzie InSight znajduje się polskie urządzenie. Zbadanie wnętrza Marsa umożliwiła firma Astronika, która zaprojektowała i wykonała mechanizm, który wbije się na 5 metrów w marsjański grunt. Chodzi o mechanizm o nazwie „Kret HP3”. Okazało się, że tylko nasze urządzenie będzie w stanie w 100 procentach podołać zadaniu na Marsie.

    - To wielkie wydarzenie dla Astroniki, ale też duży sukces krajowego przemysłu kosmicznego, bo po raz pierwszy w historii polska firma stworzyła kompletny mechanizm na misję kosmiczną. To także istotny krok naprzód, jeśli chodzi o badania kosmosu w ogóle, bo takie urządzenie po raz pierwszy w historii wbije się aż 5 m pod powierzchnię Marsa i dostarczy danych, które dadzą odpowiedź na wiele pytań dotyczących budowy tej planety - mówi Bartosz Kędziora, prezes Astroniki.



    Jak czytamy na stronie internetowej firmy Astronika, "nasi inżynierowie sprawili, że polski przemysł kosmiczny znany jest w NASA z produkcji najlepszych na świecie urządzeń penetrujących na misje kosmiczne. Astronika jako koordynator procesu produkcyjnego mechanizmu „Kret HP3” zaangażowała do podwykonawstwa kilka polskich ośrodków naukowych, m.in. Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytut Lotnictwa, Instytut Spawalnictwa, Politechnikę Łódzką i Politechnikę Warszawską".

    InSight powinien dotrzeć na miejsce pod koniec listopada 2018 r. Misja ma potrwać dwa lata.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo