Smolno: Opiekun wysadził 5-letnią dziewczynkę ponad kilometr od jej domu

Piotr Niemkiewicz, Roman Kościelniak
Adriana Apostołowicz zawsze prowadzi córkę na przystanek
Adriana Apostołowicz zawsze prowadzi córkę na przystanek Roman Kościelniak
Przerażenie ogarnęło Adrianę Apostołowicz, gdy wśród dzieci wysiadających z autobusu szkolnego nie było jej pięcioletniej córki Natalii. Okazało się, że dziewczynkę wysadzono o kilometr za blisko.

Dziewczynka właśnie miała wrócić ze swego pierwszego dnia w zerówce. Dzieci ze Smolna uczęszczają do szkoły w Żelistrzewie, dokąd dojeżdżają autobusem (ok. 3-4 km). Natalia miała wrócić do swojej wioski o godz. 13.30.

- Od razu zadzwoniłam do szkoły z pytaniem, czy córka nie została w świetlicy - relacjonuje Adriana Apostołowicz. - Dowiedziałam się, że córka na pewno wsiadła do pojazdu.

Chwilę później do zdenerwowanej matki zadzwonił starszy syn z informacją, że Natalia wróciła do domu sama. Po rozmowie z dzieckiem okazało się, że dziewczynkę wysadzono o jeden przystanek za szybko. Dziecko miało do pokonania ok. 1,5 km.

- Nieznajomy mężczyzna pomógł córce przejść na drugą stronę ruchliwej drogi powiatowej - mówi roztrzęsiona matka. - Gorąco mu dziękuję za ten wspaniały gest.

Pięciolatka dotarła do domu bocznymi ulicami. Dziewczynka po tym zdarzeniu niezbyt chętnie chce wracać do szkoły.

Gmina Puck, która zapewnia dowozy dzieci do szkół, wynajęła firmę przewozową. Opiekę nad dziećmi w czasie transportu sprawują pracownice Polskiego Czerwonego Krzyża w Gdańsku.

- Będę oczekiwała konsekwencji wobec osoby winnej - zapowiada Barbara Miłkowska, dyrektor Zespołu Obsługi Placówek Oświatowych w gminie Puck. - W naszej ocenie opiekunkami są osoby wykwalifikowane. Nie rozumiem więc, jak mogło dojść do takiego zdarzenia.

Czytaj więcej na temat sprawy w weekendowym (6-7 września 2014 r.) papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" lub kupując e-wydanie gazety.

db.puck@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Smolno: Opiekun wysadził 5-letnią dziewczynkę ponad kilometr od jej domu - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Szkoła odpowiada za dziecko w momencie przekroczenia przez nie progu szkoły aż do przekazania dziecka rodzicowi/opiekunowi bądź opiekunowi autobusu szkolnego. Gmina wynajęła jakiegoś przewoźnika i opiekunów. Szkoła nie ma nad nimi żadne kontroli. Opiekun popełnił błąd. Nie wolno wysadzić dziecka w tym wieku. Musi na nie czekać rodzic lub wskazana przez niego na piśmie osoba. Ty, matko, chciałabyś, żeby szkoła odpowiadała za dziecko do momentu przekazania go rodzicom, czyli do kiedy??? Wyobraź sobie znany nauczycielom (jeszcze z czasów, gdy to oni sprawowali opiekę na dowozie) scenariusz: na przystanku nikt nie czeka na 6 letnie dziecko. Do domu odległość 300 m. W autobusie gromadka dzieci. Co ma zrobić opiekun? Iść do domu? A jeśli tam nikogo nie ma? A jeśli tam jest pijany wujek? Ma usiąść i czekać? A w autobusie na niego bez opieki czeka kilkanaścioro dzieci, których rodzice szaleją z niepokoju. Zgodnie z przepisami należałoby zawiadomić pogotowie opiekuńcze. Nauczyciele jednak wracają z dzieckiem do szkoły i czekają aż rodzic przyjdzie. Najczęściej nie usłyszą ani "przepraszam", ani "dziękuję".

K
Krycha

Przepraszam a o co chodzi ? Bo ja wielu z Państwa mam możliwość oglądania podczas wykonywania przez Państwa swoich obowiązków zawodowych. Masakra. Bywam w sklepie ,u fryzjera ,jadę autobusem itd. Każdy odstawia jakiś cyrk w swojej pracy i jakoś nie ma poczucia winy. Oczywiście, że Mama tej dziewczynki ma pełne prawo do zdenerwowania. I cud ,że mała nie wpadła pod auto. Tylko ja nie za bardzo mogę pojąć kwestię pozowania do zdjęcia. Dziecko też ma prawo do prywatności. Tak mi się zdaje. Szkoda, że skoro tak wszyscy wszystko wiedzą to rodzice nie upewnili się czy dziecko, ,opiekun i kierowca wiedzą gdzie dziecko ma być wysadzone. tym bardziej ,że w jednej miejscowości można spotkać dwa przystanki. Ja swoje dziecko posłałam z kartką i pełnym opisem gdzie dziecko ma wysiąść. Drugą kartkę przekazałam wychowawcy a trzecią Pani opiekunce. Moje dziecko zostało dostarczone w terminie na czas i full serwisem. Jestem zadowolona z siebie.

m
mruu

To uważasz, że gimbusami powinni jeździć też rodzice bo opiekun jest nierozgarnięty?

m
matka

Żal czytać wasze g****** komentarza! Czy nie wiecie, że pod groźbą kary dziecko nie może samo poruszać się po ulicach? Co mądrzejsi wygłaszają opinię, że 5 letnie dziecko powinno umieć samo chodzić po mieście.Idioci! W ten sposób namawiacie do przestępstwa. Kolejna grupa durnych twierdzi, że matka powinna jeździć z dzieckiem do szkoły? Przepraszam bardzo a ile to rodzic ma dni wolnych od pracy? A moze powinien rzucić prace i opiekować się dzieckiem bo szkoła sobie nie radzi? Tak dawno nie byliście w robocie, że nie pamiętacie? Cała wina lezy po stronie szkoły. To ona jest odpowiedzialna za dziecko do momentu przekazania go rodzicom.

C
CO

To dziecko ma 5 lat. Dzieci do 7 roku zycia nie mogą poruszać się samodzielnie po ulicy. Jest na to odpowiedni paragraf i kara pieniężna. Nie lubisz dzieci czy konkretnie tej pani?

M
M.

Mamusia, zamiast pięknie pozować do zdjęcia w regionalnej gazecie powinna w tym czasie pokazać dziecku okolice , nauczyć przechodzenia przez przejście dla pieszych a przede wszystkim, skoro jest tak troskliwa i opiekuńcza to przez pierwszy tydzień powinna towarzyszyć dziecku w podróży do szkoły, by czuło się pewnie i bezpiecznie. Niestety , to kolejna Mamusia , która wiecej zainteresowania wykazuje w czytaniu komentarzy pod swoim kolejnym zdjęciem w internecie niż własnemu dziecku.

m
matka

to nie jest tak, że to dziecko nie pamiętało gdzie ma wysiąść. ono po prostu NIE WIEDZIAŁO GDZIE jest jej przystanek. był to jej pierwszy powrót do domu autobusem i do tego samodzielny. w zeszłym roku nauczyciele od razu wspominali o tym, że dziecko powinno mieć karteczkę gdzie wysiada. w tym roku jakoś nauczyciel o tym zapomniał. gdyby ta pani miała trochę wyobraźni to by pierwszy tydzień jeździła z dzieckiem, żeby mieć pewność, że wie gdzie ma wysiąść. widocznie lepiej na szkolnym korytarzu "rzucać" g****** komentarze niż skupić się na dziecku

m
matka córki

Oczywiście, też bym dochodziła konsekwencji ! Po to jest szkolny autobus, by dziecko dowieźć do domu, gdy szkoła jest daleko, a opiekun po to by je bezpiecznie wysadzić. Mógł zdarzyć się wypadek, pan który spotkał dziewczynkę niekoniecznie musiał być "miłym panem". Skandal. Uważacie, że 5 letnie dziecko w stresie musi pamiętać swój przystanek a dorosła opiekunka w stresie może się pomylić ? Chyba jest dokładnie odwrotnie. Aż żal czytać te niektóre komentarze, gdzie widać, że ani artykuł nie jest przeczytany do końca, ani ktoś kto pisze nie zna chyba naszej rzeczywistości ani rodzicem nie jest.

b
boc

taxi wysylac dla pociech polska to juz nie biedny kraj

K
Krociech

że dosyć dobrze pisze. Zupełnie poprawnie, a i środków stylistycznych trochę by się znalazło. A temu panu na mostku kapitańskim naszej Costy Concordii za dopuszczenie do krzywdy dzieci brak szacunku i cela należą się jak mało komu.

g
gość

kierowca nic a opiekunki nie mają listy z dziećmi gdzie które wysiada tylko pytają dzieci a np. w jednej miejscowości są trzy a nawet cztery postoje i jak dziecko nie ma napisane gdzie ma wysiąść to opiekun nie jest duchem świętym Winna jest przede wszystkim szkoła i tam szukać winnego

g
gość

A opiekunka jest wróżką?Ciekawe czy do przedszkola też mamuśka puściła by dziecko w pierwszy dzień same z tłumem dzieci w autobusie

g
gość

faktycznie on chyba żadnej szkoły nie skończył bo w tak poważnej sprawie pisze taki głupoty

b
babcia

jestem tego samego zdania jak 5-letnie dziecko można pierwszego dnia puścić samo do szkoły a tak naprawdę to czemu szkoła nie daje listy kto i gdzie ma wysiąść przecież nowych małych dzieci nikt nie zna a już na pewno opiekunka z którą dziecko jedzie po raz pierwszy . Uważam że matka powinna chociaż pierwsze kilka dni jeździć z dzieckiem i zapoznać z trasą i z opiekunką .Najlepiej zwalić wszystko na przewoźnika i opiekunów a szkoła i matka są zupełnie nie winni .Jeszcze jedna sprawa małe dzieci powinny mieć tabliczki z imieniem i przystankiem na którym mają wysiąść a to dziecko nie miało wiem to na pewno bo dopiero od następnego dnia szkoła to wprowadziła moja mała wnuczka też jest uczennicą tej szkoły i znam tę sprawę doskonale.żal mi matki i dziecka nie powinno się to zdarzyć ale mamuśka w bardzo dużej mierze zawiniła trochę wyobraźni by wystarczyło i w ogóle by nie było tematu .Szkoła umywa ręce bo to nie dyrekcja szkoły zatrudnia opiekunki tylko PCK wiec najlepiej zwolnić opiekunów i szkoła czysta.Jak przychodzę z dzieckiem do szkoły to nie ma nauczycielek przy autobusach i żeby odebrać maluchy ciekawe co będzie jak kiedyś taki maluch zboczy z drogi i po odjeździe autobusu się wróci za bramkę szkoły znów bedzie winna opiekunka

G
Gość

Śmiechu warte, moim zdaniem ani to wina kierowcy ani opiekunki. Dziewczynka powinna pamiętać na którym przystanku wysiada. Niby jak kierowca i opiekunka maja pamiętać już pierwszego dnia gdzie jakie dziecko wysiada.

Dodaj ogłoszenie