Smoleński kamień u szyi Tuska

Witold Głowacki
Dziś Smoleńsk przestaje być religią dwudziestu kilku procent Polaków, a staje się racjonalnym problemem politycznym
Dziś Smoleńsk przestaje być religią dwudziestu kilku procent Polaków, a staje się racjonalnym problemem politycznym Marcin Obara/Polskapresse
Rząd Donalda Tuska próbował przyjąć misję sprowadzania mitu katastrofy do jej realnego wymiaru. Nie do końca jej jednak podołał. W dużej mierze za sprawą własnych błędów - pisze Witold Głowacki

Zwłoki rozczłonkowane, zdefragmentowane, przeobrażone. Ekshumacja, sekcja, składanie do trumny. Zamienione ciała. W tym wciąż zgrzytliwie nowym - choć po dwóch latach coraz bardziej już jednak oswojonym - języku polskiej polityki czysta zgroza przeplata się z mniej czystą fascynacją. To sama natura makabry - stały splot uczuć świadka, gapia, nawet widza zdarzeń potwornych.

Ta natura makabry sprawia, że od jej niepokojącego, drażniącego języka nie ma ucieczki - nie istnieje żaden bardziej dobitny sposób przedstawienia makabry niż chłodny opis. Język pamiętnika z getta, protokołu sekcyjnego, raportu komisji badającej przyczyny katastrofy. Taki język miażdży próby zmiękczania. "Przykry błąd" będzie zawsze groteskowy w zderzeniu nawet z "w wyniku ekshumacji ustalono, że doszło do zamiany ciał w trumnach".

Katastrofa w mglistym smoleńskim lesie była jednak czymś więcej niż nieoczekiwaną makabrą. Śmierć głowy państwa na obcej ziemi, zmasakrowane zwłoki 96 przedstawicieli polskiej elity tuż pod Katyniem i w dniu żałobnej uroczystości, Polacy giną w Rosji, tupolew - artefakt będący narzędziem i elementem wewnętrznego sporu, rozdzielenie braci bliźniaków, prezydencka para razem na wieki złożona do grobu, Wawel, mogiły polskich królów. To już nie zapis makabry. To polska przestrzeń mityczna, samoistnie uruchamiająca dziesiątki asocjacji, pozwalająca na nieograniczone interpretacje. A język mitu jest równie potężny jak język makabry. "Drugi Katyń" wielokrotnie przebija "państwo zdało egzamin".

Tym bardziej - i to trzeci element smoleńskiego fatum - że w Smoleńsku zdarzyło się coś, co według wszelkich racjonalnych ocen właściwie nie miało prawa się zdarzyć. Jaki rachunek prawdopodobieństwa mógłby uwzględniać katastrofę prezydenckiego samolotu, z której nikt nie wychodzi żywy, w której jednocześnie giną prezydent, pierwsza dama, szef NBP, ministrowie, najwyżsi dowódcy wojskowy.

Niewykluczone, że z perspektywy kilku lat posmoleński etap rządów Tuska będzie porównywany z porywinowym Millera

Po części właśnie ten fatalny splot rzeczowego zapisu makabry, jej bezprecedensowej wyjątkowości i otwieranych przez nią mitycznych kontekstów sprawia, że dziś Smoleńsk to dla Jarosława Kaczyńskiego, PiS i naznaczonej katastrofą prawicy wciąż niewyczerpany opiat. Dla Donalda Tuska, Platformy i zarazem nieprzyjmującej tego naznaczenia większości społeczeństwa - powolnie sączona trucizna.

Niemniej to tylko częściowe wyjaśnienie. Bo mimo wszystko nie żyjemy przecież w Walhalli ani w jaskini śpiących pod Giewontem rycerzy, ani w rzeczywistości okupacyjnego Generalnego Gubernatorstwa. Naturalną odpowiedzią nowoczesnego, liberalnego państwa prawa na Smoleńsk nie powinien być więc żaden "oświecony" smoleński mesjanizm ani bezwolne poddanie się mitycznemu żywiołowi.
Przeciwnie. Rolą państwa w tej nadzwyczajnej - i niewyobrażalnej - sytuacji powinno być przywracanie jej realnego wymiaru. Mądre i wymagające ogromnego wyczucia zamykanie portalu prowadzącego wprost do mitycznej rzeczywistości rodem z "Dziadów" i "Ksiąg Pielgrzymstwa i Narodu Polskiego" Mickiewicza. I nie wstydliwe odwracanie oczu w obliczu makabry, lecz próba zmierzenia się z nią. W tym wszystkim zaś ani przez moment nie należało zapominać, że ta misja jest naprawdę nadzwyczajna, że dotyczy zdarzenia, które naprawdę nie miało precedensu w świecie, i że jego okoliczności są fatalnie sprzyjające powrotom do mitycznego postrzegania Smoleńska.

Rząd Donalda Tuska tę misję próbował przyjąć. Jak dotąd nie w pełni podołał jednak jej wykonaniu. Nie dlatego, że przygniótł go wrzask o bezpośredniej winie, zamachu, spisku i "dożywotniej hańbie", lecz dlatego, że wygaszenie ogniska smoleńskiego mitu z pozycji normalnego, nowoczesnego państwa wymagało albo laboratoryjnej precyzji, doskonałego funkcjonowania mechanizmów w prokuraturze, służbach i odpowiednich resortach, albo też przeciwnie - jasnego stwierdzenia, że zamiary będą jednak mierzone na siły, że błędy mogą się zdarzyć, i że niemożliwe jest jednak przesianie każdego ziarenka smoleńskiej ziemi "na głębokość jednego metra", jak również genetyczne zbadanie i dopasowanie do odpowiednich trumien każdego strzępka ludzkiej tkanki.

Gabinet Tuska próbował dotąd tej pierwszej strategii - co w polskich realiach zakrawało na niemożliwość. Od pierwszych dni po katastrofie przyjęty został technokratyczny przekaz przedstawiający maksymalne zaangażowanie najwyższych władz i poszczególnych szczebli państwowej hierarchii najpierw w uporządkowanie sytuacji według konstytucyjnych zapisów, pomoc rodzinom, trochę później w identyfikację i sprowadzanie do Polski zwłok ofiar, wreszcie w sporządzenie szczegółowego raportu na temat przyczyn katastrofy.

Tylko że obraz machiny państwowej precyzyjnie pracującej nad zamknięciem wyjaśniania katastrofy zaczął się rozszczelniać równie szybko, jak został nam przedstawiony. Pierwsze pęknięcia pojawiły się za sprawą Edmunda Klicha i jego pierwszych - z czasem coraz bardziej zdumiewających - enuncjacji, wygłaszanych wciąż z pozycji przedstawiciela polskiego państwa. Później poznawaliśmy kolejne diagnozy dotyczące strukturalnych przyczyn katastrofy - każda z nich biła w polskie państwo, ujawniała bezmiar inercji i niekompetencji w armii, w resortach, w BOR, w komunikacji między państwowymi urzędami. Przypominana była każda odsłona wojny o krzesła i samoloty toczonej między premierem i prezydentem.

Masa krytyczna została przekroczona wcześnie - chyba po publikacji raportu MAK za sprawą spóźnionej i nieprzekonującej reakcji rządu na przekłamany dokument. Potem z coraz większym zdumieniem obserwowaliśmy kolejne przekładanie terminu publikacji raportu Jerzego Millera i coraz większą opieszałość prokuratury wojskowej niespiesznie prowadzącej najważniejsze w jej historii śledztwo. Zadziwiało też uporczywe milczenie przedstawicieli państwa w obliczu szokujących teorii zespołu Macierewicza i innych "badaczy" katastrofy. Zwłaszcza przy świadomości, że co najmniej jedna czwarta Polaków tym rewelacjom wierzy lub chce wierzyć.
Cały czas więc narastało wrażenie, że z katastrofą smoleńską polskie państwo nie radzi sobie tak dobrze, jak twierdzić by chcieli ludzie odpowiedzialni za jego funkcjonowanie. Im więcej wychodziło na jaw rozmaitych niedoróbek, tym bardziej wątpliwa wydawała się technokratyczna narracja Donalda Tuska i jego ludzi. Co gorsza, Platforma - na swym najwyższym szczeblu - bardzo długo unikała zdecydowanej politycznej odpowiedzi na ciągły smoleński ostrzał PiS. I to ostrzał z armat najcięższego kalibru: zdrada stanu, odpowiedzialność za śmierć prezydenta, możliwy udział w zamachu, hańba - właśnie takie oskarżenia padały z ust szefa opozycji i innych jej ważnych polityków. Donald Tusk tymczasem zdecydował się na naprawdę ostrą odpowiedź dopiero po prawie dwóch latach, mówiąc w Sejmie o "kłamstwie smoleńskim" PiS.

Makabryczna zamiana zwłok w trumnach zdaje się ponurą puentą dotychczasowej strategii Donalda Tuska i PO wobec Smoleńska. Niestety - polskie państwo nie całkiem zdało tu egzamin. I właśnie dlatego dziś Smoleńsk przestaje być religią dwudziestu kilku procent Polaków a staje się racjonalnym problemem politycznym.

Wcale niewykluczone, że posmoleński etap rządów Donalda Tuska będzie z perspektywy kilku lat - na przykład następnych wyborów parlamentarnych - porównywany z porywinowym etapem rządów Leszka Millera. W obu wypadkach politycznego zniszczenia dokonywał nie sam wybuch, lecz jego długo rozbrzmiewające, budzące coraz to różniejsze nuty echo. Teza o bezpośredniej odpowiedzialności samego Millera za Rywinową "misję" szybko upadła. Jednak rząd Millera został zmieciony przez to, że Rywinowe śledztwo obnażyło marność funkcjonowania polskiego państwa. Także zamiar obciążenia Tuska i jego rządu winą za Smoleńsk pozostaje tylko politycznym chciejstwem. Mimo to Smoleńsk jest od dwóch lat permanentnym dowodem na to, że w polskim państwie nie wszystko funkcjonuje tak jak należy. Że zaś dziś obserwujemy to w coraz słabszej dla PO politycznej atmosferze i z akompaniamentem taśm PSL i Amber Gold, które zdają się potwierdzać te same tezy - to można skwitować tylko ponurym twierdzeniem, że każdemu kiedyś kończy się zapas szczęścia.

Nie przypadkiem więc rozbieżności między nagraniami sejmowego wystąpienia ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz a jego oficjalnym stenogramem kojarzą się ze słynnym "lub czasopisma" Aleksandry Jakubowskiej.

To od Donalda Tuska wciąż zależy, czy "ziemia przekopana na głębokość metra" zyska ten sam symboliczny status. Jego czwartkowe sejmowe mocne "przepraszam" z jednoczesnym oskarżeniem pod adresem PiS może nawet wskazywać na początek zmian w smoleńskiej strategii PO i rządu. Jak dotąd jednak podstawowe konkluzje ze smoleńskiego starcia nowoczesnego państwowego racjonalizmu i plemiennego myślenia mitycznego wskazują niestety wciąż na triumf niekompetencji, indolencji i Polnische Wirtschaft.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jato
Dopóki w Polsce opozycja będzie walczyć z władzą, zamiast o władzę, dopóty będziemy świadkami ciągłych oskarżeń, marszy i kampanii oszczerstw. Nie dojdzie też do rozwiązania palących problemów gospodarki.
j
jato
Dopóki w Polsce opozycja będzie walczyć z władzą, zamiast o władzę, dopóty będziemy świadkami ciągłych oskarżeń, marszy i kampanii oszczerstw. Nie dojdzie też do rozwiązania palących problemów gospodarki.
p
prawdziwy liberał
Polska nie jest nowoczesnym, liberalnym państwem prawa !!!!! Bliżej nam do bananowych republik czy Rosji itp. A Smoleńsk ma znaczenie tylko dla zwolenników PIS !!! - a to jest 10% całego społeczeństwa !!!! Dni Donalda Amber T. i PO są już policzone, ale nie za Smoleńsk !!!! tylko za to, że państwo polskie ZGNIŁO, przestało funkcjonować.
i
internautka50+
smoleńskiej do zdarzenia z Rywinową misją jest nie na miejscu, nawet w temacie zakończenia rządów przez ww premierów. Jeden z nich ogłosił i chyba miał rację,że prawdziwego mężczyznę poznać można po tym jak kończy a nie jak zaczyna.Premier D T zaczynał od zarzucania Kaczyńskiemu że nie zna ceny cebuli i od stawiania go pod Trybunał stanu za wypadki na drogach a tymczasem za jego rządów zdarzył się najokrutniejszy wypadek lotniczy,ot taka ironia losu.
c
cezar
Ten Generalissimus wybrał jedyna możliwą dla niego strategie tj . WOJNĘ . Wmówił tysiącom lemingów że są lepsi , fajniejsi i europejscy , że są Nadludżmi .Pokazał wroga , PIS i Kaczyńskiego oraz moherów . Armie zostały stworzone było tylko kwestią czasu kiedy rozpocznie się wojna . Wojny wybuchały w momentach trudnych dla platformy anty-obywatelskiej , w momentach kiedy padały proste pytania . Gdzie są te ustawy pełne szuflad , gdzie rozwiązania dla Polski ? Te wojny musiały wybuchać , bo na wojnie nikt nie pyta na wojnie się walczy . Kilka milionów durniów uwierzyło durniowi , że są lepsi od innych . To przeważnie ludzie niedowartościowani i niedouczeni ale za to z wybujałym ego i ogromnymi ambicjami bycia tzw. europejczykami tak jak pastuchy z PPR i PZPR . Armia Tuska to także ludzie poprzedniego systemu , to ludzie którzy poczuli że nadszedł czas na odbicie sobie wszystkich nieszczęść które ich spotkały po ujawnieniu tylko części ich zaprzaństwa i qrestwa . Cała ta banda przestraszona 13 –ma miesiącami rządów Polaków zjednoczyła się pod sztandarami „ Jednej Polszy” przeciwko Polakom. Generalissimus doceniając dokonania AL-kaidy atakuje w momentach krytycznych dla jego rządu .Wojna z dopalaczami , wojna z kibicami, wojna z PIS. Wojna z moherami , wojna o aborcje , wojna o telewizję Trwam itd….. Na wojnie przemysł pracuje na potrzeby armii , na wojnie nikt nie pyta o jutro bo tu i teraz toczy się walka . Na wojnie giną ludzie ……… i tych 96 poległych w Smoleńsku to ofiary przemysłu POgardy , wojny rozpętanej przez Tuska . To właśnie dzięki tej wojnie POdsycanej przez platformę i jej Nadludzi zginęło 96 Polaków . Na wojnie zawiera się sojusze i pakta . W 2009 Generalissimus zawarł przymierze z Putinem . To dlatego Polska traktowana jest obecnie przez Moskwę jak sprzedajna POstytutka . To dlatego Rosja nam mówi ….. pocałujcie nas w d*** .
A
ALA
Żaden król polski nie stał na szafocie,

A więc nam Francuz powie: buntowniki.

Żaden mnich polski nie bluźnił wszech-cnocie,

Więc nam heretyk powie: heretyki.

Żaden pług polski cudzej nie pruł ziemi,

Więc poczytani będziem jak złodzieje.

Żaden duch polski nie zerwał z swojemi,

A więc nas uczyć będą - czym są dzieje?

Ale czas idzie - Szlachty-Chrystusowej,

Sumienia-głosu i wiedzy-bezmownej;

Ale czas idzie i prości się droga...

Strach tym - co dzisiaj bać się uczą Boga.
A
ALA
Żaden król polski nie stał na szafocie,

A więc nam Francuz powie: buntowniki.

Żaden mnich polski nie bluźnił wszech-cnocie,

Więc nam heretyk powie: heretyki.

Żaden pług polski cudzej nie pruł ziemi,

Więc poczytani będziem jak złodzieje.

Żaden duch polski nie zerwał z swojemi,

A więc nas uczyć będą - czym są dzieje?

Ale czas idzie - Szlachty-Chrystusowej,

Sumienia-głosu i wiedzy-bezmownej;

Ale czas idzie i prości się droga...

Strach tym - co dzisiaj bać się uczą Boga.
m
makam
A co sie stalo w Smolensku ?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Smoleński kamień u szyi Tuska
N
NorvidNH
Na trupach całował się z tym który go oszpecił i pokazał jak w Rosji jest. Dzicz i bałagan a u nas ci sami barbarzyńcy z krwią na rękach.
Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
Bo grób Twój jeszcze odemkną powtórnie,
Inaczej będą głosić Twe zasługi
I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
A lać ci będą łzy p o t ę g i d r u g i é j
Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widziéć.
Dodaj ogłoszenie