Śmigulski najlepszy w konkursie na szefa PISF, ale decyzja...

    Śmigulski najlepszy w konkursie na szefa PISF, ale decyzja należy do ministra

    Michał Szczygielski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Śmigulski najlepszy w konkursie na szefa PISF, ale decyzja należy do ministra
    Komisja Konkursowa prowadząca konkurs na dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej wybrała Radosława Śmigulskiego, menadżera i technokratę, spoza środowiska filmowego, ale mającego duże doświadczenie produkcyjnie. Na jego kandydaturę głosowało sześciu członków komisji, pięciu poparło Izabellę Kiszkę-Hoflik. Jest ona wieloletnią pracowniczką PISF, dziś pełni obowiązki dyrektora, wcześniej została zatrudniona w TVP za czasów Roberta Kwiatkowskiego, w ówczesnej Agencji Filmowej TVP przepracowała całą jego kadencję, następnie kontynuowała pracę za czasów Jana Dworaka, po czym w 2005 r. przeszła do nowopowstałego PISF. Kiszka-Hoflik została w ostatnich dniach poparta przez Agnieszkę Holland, ale według naszych informacji jest ona wspierana również przez Jana Marię Tomaszewskiego, kuzyna Jarosława Kaczyńskiego i szarą eminencję TVP.
    Śmigulski najlepszy w konkursie na szefa PISF, ale decyzja należy do ministra
    Komisja wybierająca nowego dyrektora PISF zdecydowała, że wobec niemal równego podziału głosów przekaże obie kandydatury ministrowi kultury Piotrowi Glińskiemu. Ten ma dokonać ostatecznego wyboru dyrektora.

    Czytaj także: Nasze drogie polskie filmy, czyli kto teraz kręci nad Wisłą?


    W konkursie najlepiej wypadł Śmigulski. Jest on atakowany, że był producentem Kac Wawa, uznawanego za jeden z najbardziej nieudanych projektów polskiej kinematografii. Dużo w tym czarnego PR. Śmigulski był jedynie dyrektorem firmy Syrena Films, a film był przygotowany i realizowany przez Jacka Samojłowicza koproducenta. To brak zgody na finalną wersję filmu był powodem rozstania się Śmigulskiego z Syrena Films. Dokonania Śmigulskiego są jednak realne. W czasie gdy był on szefem Agencji Filmowej TVP powstawały w niej m.in. filmy Jana Jakuba Kolskiego „Wenecja”, Historia Roja, czy wiele wartościowych produkcji teatru telewizji: „Prymas z Komańczy” ( teatr o Prymasie Wyszyńskim), „Operacja Reszka” czy „Projekt Chopin” animacja 3D, która była koprodukcją międzynarodowa ze zdobywcami Oscara za film „Piotruś i Wilk”. Śmigulski ma również sukcesy na polu biznesowym, zaczynał w dziale marketingu Totalizatora Sportowego, gdzie po 4 latach wrócił jako dyrektor marketingu. Później był członkiem zarządu Totalizatora. Śmigulskiemu „zarzucane” jest też członkostwo w Stowarzyszeniu Republikanie, bliskim dziś Jarosławowi Gowinowi, jednak jak sprawdziliśmy to nieprawda – nie jest członkiem Stowarzyszenia.

    Czytaj także: Państwo nie dopłaci do filmu o nadużyciach fiskusa i prokuratury. "To dla kogoś niewygodne"

    Izabela Kiszka-Hoflik dostała wsparcie części środowiska filmowego, reprezentowanego przez Agnieszkę Holland. Dla władz ministerstwa kultury może być to jednak pocałunek śmierci, bo Holland jest radykalną przeciwniczką obecnych rządów. To właśnie dylemat, który stoi przede ministrem kultury: zdecyduje się na fachowca, mającego większy związek z branżą filmową niż byłe szefowe PISF, Agnieszka Odorowicz i Magdalena Sroka w momencie gdy stawały na czele tej instytucji. Czy też zdecyduje się na politykę kontynuacji, spod znaku Agnieszki Holland, którą będzie prowadziła Izabela Kiszka-Hoflik.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo