Śmierć jednego z Beastie Boys przywróciła ich na szczyt sławy

Małgorzata Gołota
Piętnaście lat przed Eminemem stworzyli biały rap. Dziś są kolejnym dowodem na to, że na sprzedaż płyt nic nie wpływa tak dobrze jak śmierć jednego z ich autorów - pisze Małgorzata Gołota

Wiadomość o tym, że Adam Yauch przegrał walkę z rakiem, gruchnęła ponad tydzień temu. 47-letni muzyk uchodził za lidera grupy, którą zresztą wraz z pozostałą trójką w 1980 r. stworzył. Paradoksalnie, dzięki jego śmierci, dziś krążki Beastie Boys wróciły na listy najlepiej sprzedających się płyt.

Adam Yauch, w zespole znany również jako MCA, urodził się 5 sierpnia 1964 r. Trio Beastie Boys powstało, gdy miał zaledwie 16 lat. W zespole obok niego znaleźli się jeszcze jego szkolni koledzy - Michael Diamond (Mike D) i Adam Horowitz (Ad-Roc). Co ciekawe, wszyscy członkowie tej grupy pochodzili z żydowskich rodzin, co w połączeniu z muzyką, którą wykonywali i białym kolorem skóry, mogło mocno utrudnić im karierę. Mogło, ale nie musiało. Beastie Boys właśnie dzięki temu, że mieli własny, alternatywny styl i byli "nowi" w muzycznym światku, odnieśli sukces i stali się pierwszymi białymi raperami w historii muzyki.

Swój pierwszy koncert Boysi zagrali w domu jednego z przyjaciół z okazji siedemnastych urodzin Yaucha. Potem występowali głównie jako support. Grywali m.in. przed Bad Brains i Reagan Youth. W 1982 r. wydali swój pierwszy oficjalny materiał - dobrze przyjętą epkę "Pollywog Stew".

Sławę zdobyli albumem "License to Ill" wydanym w 1986 r. Pomogła im w tym zresztą sama Madonna, którą dokładnie rok wcześniej supportowali podczas jej kontrowersyjnej trasy koncertowej "Like a Virgin". Ale pomógł też pierwszy hit - "Fight for Your Right (To Party)".

Każdy, kto ma choć odrobinę pojęcia o tym, jak wyglądał w tamtych latach styl Madonny, odniesie wrażenie, że Beastie byli pod sporym wpływem piosenkarki. Świadczy o tym nie tyle teledysk do "Fight for Your Right", ile trasa koncertowa promująca debiutancki long play Boysów. Na scenie obok panów - w charakterze scenografii - pojawiały się m.in. tancerki umieszczane w klatkach czy wielkie, dmuchane penisy. Skandal wisiał w powietrzu, stąd nie brakowało również aresztowań i sądowych pozwów w stosunku do zespołu, któremu zarzucano prowokowanie publiczności.

Widać, ówczesna publiczność skandali jednak potrzebowała i to nie tylko w wykonaniu Madonny. Jak się później okazało, "License to Ill" było najlepiej sprzedającym się krążkiem hiphopowym lat 80. Więcej! Płyta była również pierwszą rapową produkcją, która dotarła na szczyt listy przebojów "Billboardu" i utrzymała się na nim przez pięć tygodni.

Dokładnie trzy lata po tym sukcesie do sklepów trafił drugi krążek Beastie Boys "Paul's Boutique". Za jego produkcję odpowiedzialni byli Dust Brothers, którzy zapoczątkowali u Boysów przygodę z nowym muzycznym zjawiskiem - kojarzonym wówczas głównie z Bitelsami - samplowaniem. Podczas prac nad trzecim albumem "Check Your Head" członków formacji wspomagał klawiszowiec Mark Ramos-Nishita. W szeregach twórców albumu pojawił się też nowy inżynier dźwięku - Mario Caldato Jr. Te dwie osobistości wystarczyły, by kolejny long play Boysów znów zyskał całkiem nowe brzmienie. Tym razem rapową formułę wzbogacono elementami jazzu, funky i punka.
Taki sam schemat muzycy stosowali w przypadku kolejnych albumów: "Ill Communication" z 1994 r., "Hello Nasty" z 1998 r. (nagrodzony Grammy w kategorii najlepsza płyta alternatywna i najlepszy utwór rapowy - "Intergalactic"), "To the 5 Boroughs" z 2004 r., "The Mix-Up" z 2007 r. i "Hot Sauce Committee Part Two" z 2011 r.

- Wszystkie te wydane po 1990 r. albumy - "Check Your Head", "Ill Communication", "Hello Nasty" to dzieła, na których poza Beastie Boys słychać obecność jeszcze kilku innych osób - DJ Hurricane'a, perkusjonisty Erica Bobo, klawiszowca Money Marka Nishity oraz perkusisty Amery'ego Smitha. W tym składzie niemal przez całe lata 90. - od 1992 aż do 1998 r. - Boysi tworzyli miks tradycji i nowoczesności. Wykorzystywali klasyczne instrumentarium, ale ostatecznie kompozycje powstawały urozmaicone stylistycznie. Wszystkie miały przy tym niesamowite brzmienie znane i kojarzone raczej ze starymi wydawnictwami z pogranicza funky i jazzu - komentują dorobek zespołu muzyczni krytycy.

Podobnie wyglądała sytuacja z kompilacjami i epkami, z których - zaraz po "Pollywog Stew" - bodaj najbardziej znana to "Aglio e Olio" z 1995 r. Zespół wydał ją po bardzo intensywnych, trwających rok koncertach w Ameryce Południowej i Azji. Na płytce znalazło się wtedy osiem szybkich, hardcorowych piosenek.

Trzy ostatnie albumy razem z Adamem Yauchem, Michaelem Diamondem i Adamem Horowitzem tworzył Michael Schwartz (Mix Master Mike). To m.in. jemu grupa zawdzięcza sukces krążka "The Mix-Up". Siódmy studyjny album Beastie Boys był jednocześnie pierwszym krążkiem w całości instrumentalnym. Dość ciekawie zresztą przygotowanym. Muzycznie był to swego rodzaju soulowo-funkowy hołd, jaki Beastie Boys złożyli popularnym w latach 70. serialom o policjantach.

Cokolwiek by jednak o Beastie Boys mówić - tak złego, jak dobrego - szacunek im się należy. To przecież właśnie tej grupie zawdzięczamy gatunek zwa- ny białym rapem. To im też zawdzięczają sukces m.in. Vanilla Ice, Dr. Dre [który zresztą w 1986 r. grywał z zespołem jako DJ - red.] czy sam Eminem powszechnie uważany za króla białego rapu.
Beastie Boys wiele dla tytułu pierwszych białych raperów poświęcili. Zdarzało się, że rezygnowali z lukratywnych kontraktów oferowanych przez wielkie wytwórnie płytowe tylko po to, by zapewnić sobie artystyczną niezależność. Z czasem - w 1991 r. - stworzyli też własną oficynę Grand Royal.

Przez cały okres aktywności zespołu Beastie Boys wyróżniali się w raperskim środowisku czymś jeszcze - grali muzykę na "żywych" instrumentach. Producenci, z którymi współpracowali, często zaznaczali, że panowie z zespołu pomysłów i energii mają sporo, ale właściwie wszystko robią pod powszechnie obowiązujący prąd i na przekór trendom wyznaczanych przez innych muzyków. Mimo to przez lata wypracowali sobie stabilną i mocną pozycję w artystycznym świecie i do dziś i uważani są za istotny punkt odniesienia na mapie współczesnej muzyki rozrywkowej. Na dowód tego w połowie kwietnia 2012 r. Beastie Boys zostali wprowadzeni do Rockandrollowego Salonu Sławy.

- Beastie Boys to band odpowiedzialny nie tylko za popularyzację rapu wśród białych, ale też poniekąd za rapowy boom w połowie lat 80. (...) za powstanie nurtu łączącego rap z punk rockiem i hard core'em, za powrót do rapu "żywych" instrumentów oraz coraz szersze zainteresowanie starymi jazzowymi kawałkami na funkowej bazie rytmicznej (tzw. rare grooves) - takie informacje znajdziemy niemal na każdym muzycznym portalu, na którym zamieszczono przynajmniej jeden poświęcony Boysom artykuł.

Czy jednak Beastie Boys bez zmarłego 4 maja Adama Yaucha, bodaj najsilniejszego ze swoich trzech filarów, będą grali nadal? Tego na razie nie wiadomo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie