Służby w strefie cienia

Paweł Siennicki
Paweł Siennicki
Paweł Siennicki Fot. Polskapresse
W laudacji na temat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jaką wygłosił krakowski prokurator Wrona, oprócz apelu politycznego o utrzymanie uprawnień śledczych agencji (ciekawe, co na ten temat ma do powiedzenia prokurator generalny) znalazł się też wątek humorystyczny. Pan prokurator był łaskaw dziękować dzielnym agentom - cytuję z pamięci - za to, że mimo niewyspania o północy odbierali telefony i przystępowali do czynności.

Występ pana prokuratora skojarzył mi się z akcjami Gabriele Paoliniego, włoskiego dowcipnisia-awanturnika przeszkadzającego reporterom w ich relacjach telewizyjnych na żywo. Facet pojawiał się za plecami reporterów i stroił głupie miny. Tak niestety to wyglądało. Poważna sprawa zamachowca szaleńca została w pewnym stopniu przez prokuratora Wronę zepchnięta na dalszy plan. Prokurator Wrona ewidentnie minął się z powołaniem. Powinien zostać raczej adwokatem.

Pisząc dziś o działaniach ABW w sprawie Brunona K., chciałbym bardzo mocno podkreślić: w żaden sposób nie podważamy i nie trywializujemy zagrożenia terrorystycznego. To, co nas niepokoi, to czy wokół tej sprawy nie toczy się jakaś rozgrywka samych służb, które próbują wpływać na decydentów i określać swoje uprawnienia.

W Polsce sfera dotycząca służb specjalnych jest wyjątkowo wrażliwa. I niestety wciąż jest wokół samych służb mnóstwo niejasności. Przykład pierwszy z brzegu: Wywiad Skarbowy nie podlega kontroli sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Nie mam nic do Wywiadu Skarbowego, ale chciałbym, żeby istniała kontrola parlamentarna nad służbą, która ma uprawnienia do inwigilowania obywateli, może zakładać podsłuchy, stosować zakup kontrolowany, przeprowadzać prowokacje czy ma też specjalny fundusz na pozyskiwanie źródeł osobowych.

Cieszę się z sukcesu ABW w sprawie terrorysty, który detonował na podkrakowskich polach ładunki wybuchowe, ale skoro sama agencja trąbi o wielkim sukcesie, to chciałbym też uprzejmie zapytać o porażki. Kto i jakie poniósł konsekwencje za kompromitację, jaką było działanie w sprawie Amber Gold? A może powinniśmy wrócić do starej, choć nigdy niewyjaśnionej sprawy z 2005 r., sprzed wyborów prezydenckich. Wtedy przed II turą miał miejsce największy alarm bombowy w historii stolicy. Tylko na Dworcu Centralnym i w metrze ktoś rozłożył 15 atrap ładunków wybuchowych. Na kilka godzin został sparaliżowany ruch w Warszawie. Dzielni agenci do dziś nie znaleźli odpowiedzi na pytanie, czy ktoś wtedy nie próbował wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich.

Zamiast fajerwerków w wykonaniu funkcjonariuszy wolałbym, aby służby specjalne pozostały ze swoimi działaniami w strefie cienia, a już za absolutnie niedopuszczalne uważam jakiekolwiek próby wpływania na polityków. Skoro w sprawie zamachowca z Krakowa sami funkcjonariusze pochwalili się sukcesami, to teraz czekamy na rozwianie wszelkich wątpliwości. I jeszcze jedno: marzy mi się, że kiedyś w sferze publicznej osiągniemy brytyjski standard. Także w obszarze działań służb specjalnych. Czyli po zmianie władzy nie będzie dokonywana dintojra, ale też same służby będą dyskretne i skuteczne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie