Sławomir Sadowski, politolog z UKW: - 22 lipca? To święto zostanie całkowicie zapomniane

Roman Laudański
Roman Laudański
Dr Sławomir Sadowski: - Zbiorowa pamięć ma swój kres
Dr Sławomir Sadowski: - Zbiorowa pamięć ma swój kres Fot. archiwum
Rozmowa z dr. Sławomirem Sadowskim, politologiem z UKW w Bydgoszczy.

- W słusznie minionej epoce świętowalibyśmy dziś, 22 lipca Narodowe Święto Odrodzenia Polski. Co upamiętniała ta data?

- To data ogłoszenia tzw. Manifestu lipcowego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944 roku. Symbolicznie nawiązuje do początku poprzedniego ustroju. Nowa władza, szczególnie po 1949 roku zapominała o przedwojennym święcie 3 maja, czy 11 listopada. Najważniejszymi świętami stało się 22 lipca, 1 maja czy 12 października, dzień bitwy pod Lenino jako święto Wojska Polskiego.

- Co było zadaniem tych nowych świąt?

- Zinstytucjonalizowanie porządku społecznego odnoszącego się do ważnych z punktu widzenia nowej władzy zdarzeń. Należało zapomnieć święta z przeszłości. Haniebnym działaniem było “wygumkowanie” z Grobu Nieznanego Żołnierza niektórych świąt, związanych z Legionami, a wpisanie miejsc bitewnych - może mniej zasłużonych dla Polski – np. znalazło się tam Debrzno, które zostało wyzwolone przez Armię Czerwoną, a żołnierz polski nawet tamtędy nie przechodził. Propagandowe zagranie.

- Propaganda odgrywała dużą rolę w organizacji tamtego czasu?

- Oczywiście! Święto Odrodzenia było starannie przygotowywane przez propagandę, organizowano ogromną liczbę uroczystości, akademii, zdarzeń pompatycznych. Często otwierano ważne inwestycje, by następnego dnia je zamykać, ponieważ nie były jeszcze gotowe. Był to dzień symbolicznego prezentowania dorobku partii i narodu.

- Hasła: reform rolnej, nacjonalizacji przemysłu, odbudowy gospodarki trafiały do odbiorców?

- Przypominam, że zostały zaproponowane jeszcze podczas trwania tragedii wojennej. Współczesna propaganda PiS także wskazuje budowy nowego ładu – Przekop Mierzei, Centralny Port Komunikacyjny. Socjalizm miał również swoje wielkie budowy, jak Nową Hutę, a później Port Północny. To są oczywiście ważne inwestycje, często jednak wykorzystywane w wymiarze propagandowym.

- W czasach PRL władza rywalizowała z Kościołem katolickim na święta? Państwowe musiały być liczniejsze, bardziej wystawne?

- To zależy w jakich okresach, do 1948 - 49 roku często w świętach państwowych uczestniczyli również duchowni. Dopiero w latach 50. rozpoczyna się rywalizacja, choć także na zasadzie falowania. Na przełomie lat 50 – 60. nastąpił krótki okres zbliżenia z Kościołem, a symbolicznym przejawem rywalizacji były obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego, a Kościół obchodził Tysiąclecie Chrztu Polski. Na kościelnych obchodach w Gnieźnie pojawiły się potężne tłumy, natomiast przy okazji obchodów państwowych te tłumy były nieco bardziej zorganizowane. Chyba jednak pierwszomajowe pochody miał bardziej przymusowy charakter. 22 lipca był okresem urlopowym, trudniej było nakłonić ludzi do świętowania.

- Pewnie defilady z 22 lipca gromadziły wielu gapiów.

- Oczywiście. Podczas słynnej defilady na 25-lecie PRL lotnictwo wojskowe wykonało gigantyczne wręcz figury i akrobacje. Chyba zawsze propagandowe prezentowanie się wojska jest mile widziane przez obywateli. Wszystkie uroczystości miały konsolidować społeczeństwo. Na przełomie lat 60. i 70. w bydgoskim Lasku Gdańskim organizowane tzw. zabawy “na dechach”, na które przychodziły setki ludzi. Często można było tam też kupić coś ciekawego lub deficytowego.

- Jest w nas sentyment do czasów PRL?

- Wszystko zależy od środowisk wiekowych. Młodzież nie ma pojęcia na ten temat. Dla większości społeczeństwa 22 lipca to dziś data nieznana. Zbiorowa pamięć ma swój kres. To święto zostanie całkowicie zapomniane. Będą o nim pamiętali jedynie historycy.

- Będzie jak z fabryką czekolady 22 Lipca d. E. Wedel?

- Kto o tym będzie pamiętał? Jeśli ktoś znajdzie opakowanie czekolady z tamtych czasów, to będzie zdumiony, o co chodziło? Co to za dziwoląg: 22 Lipca d. E. Wedel? Tamta data odnosiła się do konkretnego systemu ustrojowego i tyle. Dziś nikt tego nie uważa za święto.

- Brakuje nam dziś jakiegoś święta?

- Mamy wystarczającą liczbę świąt państwowych, do tego święta kościelne, wprowadzanie nowych nie byłoby rozsądne. Święta występują rzadko, gdybyśmy mieli często świętować, to nie byłoby żadnego święta.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Materiał oryginalny: Sławomir Sadowski, politolog z UKW: - 22 lipca? To święto zostanie całkowicie zapomniane - Gazeta Pomorska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Basia
porównanie obecnych inwestycji demokratycznie wybranego rządu z propaganda i fatalnymi "inwestycjami" PRL-u - to mówi wszystko o poziomie UKW.

WSTYD I nieuctwo
G
Gość
żydokunistycze świeta niech se obchodzą w zsrr i izraelu. a z Polski niech sperdaaaaaaaaaą napletokomunisci.
P
Precz zkomuna
Precz z komuna
Dodaj ogłoszenie