Sławomir Nitras: Donald Tusk zostawił Platformę Obywatelską z nadgryzioną elitą

Anna WojciechowskaZaktualizowano 
<strong>Sławomir Nitras</strong> - Poseł PO ze Szczecina, z wykształcenia jest politologiem. W latach 2014-2015 pełnił funkcję głównego doradcy premier Ewy Kopacz. W listopadzie 2016 r. powołany na funkcję wiceministra spraw zagranicznych w gabinecie cieni utworzonym przez PO. <br>
Sławomir Nitras - Poseł PO ze Szczecina, z wykształcenia jest politologiem. W latach 2014-2015 pełnił funkcję głównego doradcy premier Ewy Kopacz. W listopadzie 2016 r. powołany na funkcję wiceministra spraw zagranicznych w gabinecie cieni utworzonym przez PO. Bartek Syta
- Wypowiedzi Donalda Tuska są uważnie śledzone. Ale czy to oznacza, że PO czeka, aż Tusk przyjdzie, przejmie rząd dusz i przywództwo? Niekoniecznie - mówi Sławomir Nitras, poseł PO, w rozmowie z Anną Wojciechowską.

I tak się chyba kończy Platforma, którą znamy.
Nic się nie kończy. Ktoś, kto stoi w miejscu i się nie zmienia, cofa się. Polska się zmienia, oczekiwania wyborców wobec polityków się zmieniają, to i Platforma się zmienia.

Konkretnie właśnie chyba się cofa. Trudno już przedstawiać Platformę jako partię konserwatywno-liberalną, mającą na sztandarach przywiązanie do wolności, kiedy wyrzuca się z niej ludzi za to, że kierują się własnym sumieniem w sprawach światopoglądowych?
Głosowanie nad przekazaniem do komisji projektów dotyczących aborcji to nie była kwestia sumienia. Gdyby tak było, to musielibyśmy nazwać pana Kaczyńskiego zwolennikiem aborcji. Przecież on ten projekt poparł. To głosowanie to była kwestia lojalności wobec własnego środowiska. Platforma nie akceptuje zaostrzania ustawy aborcyjnej, bo na to nie ma zgody społecznej ani nie mieści się to w poglądach Platformy. Przypomnę, że ukarani posłowie poparli projekt zaostrzający prawo aborcyjne w Polsce.

Bo tak mówiło im ich sumienie.
Upieram się, że to była kwestia szacunku do wszystkich obywateli, którzy złożyli podpisy. Partia to taki okręt, który trzeba sterownie prowadzić. Jeżeli ustalamy, że trzeba dopuścić do debaty nad oboma projektami, to trzeba się tego trzymać. Proszę zwrócić uwagę, że u nas są też osoby, które mają znacznie bardziej liberalne poglądy, i my musimy zachować jedność. Władze PO zrobiły, co mogły, aby wypracować wewnętrzne porozumienia w tej wyjątkowo skomplikowanej sprawie, i naszym obowiązkiem jest w poczuciu wspólnoty je uszanować. To jest kwestia lojalności i wspólnej taktyki politycznej.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Dodajmy, taktyki będącej faktycznie w interesie politycznym Jarosława Kaczyńskiego.
Ma pani prawo do takiej oceny. Dziękuję jednocześnie za troskę. Przyjmuję ten zarzut. Nie wykluczam, że popełniliśmy taktyczny błąd. Ale jeśli do tego zabraknie wzajemnej lojalności, to kryzys gotowy. Rozmawiamy o tej sytuacji, z pewnością wyciągniemy z tej lekcji wnioski.

To był błąd władz PO?
Pani zdaniem tak i nie wolno takich opinii lekceważyć. Proszę nie oczekiwać, że w tej sytuacji będę zbyt wylewny. To już kuchnia i rozmawiamy o tym wewnętrz.

Dajemy się podzielić i idziemy na rzeź jak baranki - skwitował na Twitterze Jan Rostowski.
Przyjmuję i tę krytykę. Nie ja decydowałem o tej strategii i nie ja decydowałem o rozstaniu z trójka posłów. Nie jestem we władzach PO. Pewne jest, że łamanie zasady lojalności, kiedy się coś ustali, prowadzi zawsze partię do kryzysu. Przerabiał to już PiS, przerabiali i inni. Tym bardziej teraz, kiedy Platforma jest w trudnej sytuacji, musimy być wyczuleni. Wyborcy oczekują od nas skuteczności i profesjonalizmu.

A jednak Jarosław Kaczyński nie wyrzucał za głosowania, kiedy w grę wchodziły sprawy światopoglądowe.
Pamiętam, jakie turbulencje w sprawie aborcji przeżywał PiS. W kadencji 2005-2007. Klub pękał. Odszedł z PiS nawet ówczesny marszałek Marek Jurek.

Wyszedł sam, bo uznał, że nie może się poddać dyscyplinie, ale nie został wyrzucony.
A ja uważam, że został wypchnięty. Klub PiS był na granicy rozpadu.
W kwestii wypchniętych z partii rzeczywiście możecie się licytować z PiS. Fakt jest taki, że marszałek Marek Jurek nie został formalnie wyrzucony z partii.
A ja uważam, że Kaczyński Marka Jurka faktycznie wyrzucił. Łamał kręgosłupy swoim posłom i żądał głosowania przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. To zresztą dowód, że pan Kaczyński traktuje te kwestie bardzo instrumentalnie. W zależności od politycznej konieczności. Stanowisko Platformy w tej kwestii jest dużo bardziej przewidywalne i odpowiedzialne. Sprawa jest zbyt poważna, żeby traktować ją w doraźnych politycznych kategoriach. Ja mam poczucie, że problem aborcji został już w Polsce rozwiązany w sposób cywilizowany, i tego się powinniśmy trzymać.

A jednak przestraszyliście się inicjatywy Barbary Nowackiej i zatańczyliście, jak ona chciała.
Staramy się szanować inicjatywy społeczne i będziemy się starać podobnie czynić w przyszłości, nawet jeśli przyjdzie płacić za to cenę. Cały spór nie ma zwycięzcy, a wnioski powinien wyciągnąć przede wszystkim Kaczyński, bo bawi się wyjątkowo nieodpowiedzialnie. To on stworzył problem: zakwestionował optymalne rozwiązanie prawne, a nie potrafi zaproponować lepszego. Przypominam, że jakiekolwiek zaostrzenia ustawy aborcyjnej popiera 7 proc. Polaków. Projekt, który forsuje PiS, jest wyjątkowo nieodpowiedzialny. Traktuje w sposób wręcz pogardliwy kobiety.

Zostawmy problemy Kaczyńskiego jemu. Wy macie taki problem, że z jednej strony jesteście krytykowani przez lewicę, a z drugiej, że buntują się np. Wasi senatorowie, którzy napisali w liście do Grzegorza Schetyny, że wyrzucając posłów, faktycznie łamie konstytucję, nie mówiąc już o tradycji Platformy.
Nawet jeden z autorów tego listu, nasz senator prof. Tomasz Grodzki, mówił mi, że ten list nie powinien być upubliczniony. On nie wyrażał na to zgody. Niewątpliwie w Platformie toczy się dyskusja, ale ja nie czuję potrzeby dyskutowania o tym w sposób publiczny. Zresztą listy stają się ostatnio modne. Ja osobiście cieszę się, że Platforma jest partią, w której senatorowie, jeśli mają uwagi, to po prostu piszą do szefa partii list, a nie w takiej, w której to prezes listownie upomina senatorów za sposób głosowania.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Pana zdaniem ci posłowie powinni wrócić do partii?
Musimy dokonać oceny całego zdarzenia. Nie widzę powodu, aby się szczególnie spieszyć. Cenię te osoby, a Marek Biernacki jest wręcz osobą, którą darzę ogromnym szacunkiem. Czytam jego umiarkowane wypowiedzi i są dowodem, jak poważnie traktuje on swoją obecność w polityce. Wierzę w pozytywny koniec. Trzymam za niego kciuki, ale oni muszą tego chcieć.

To głosowanie było też symboliczne. Kiedy Kaczyński wyraźnie przesterowuje partię na centrum, Wy skręcacie w lewo, oddając mu pole bez walki.
Kiedy minister Czaputowicz mówi o dobrych relacjach z Niemcami, o tym, że reparacje nie są sprawą relacji rządu Polski i rządu Niemiec, Kaczyński grzmi, że się z tym nie zgadza. Niewątpliwie premier Morawiecki chce dokonać jakieś korekty i ja to doceniam. Ale w tym samym czasie słyszę pomruki niezadowolenia ze strony jądra PiS. Odnoszę wrażenie, że krytyczna opinia marszałka Terleckiego znaczy więcej niż nawet wspólna deklaracja premiera Morawieckiego i wicepremiera Gowina. Niektóre opinie o Gowinie są wręcz brutalnie niegrzeczne. Kaczyński to taki doktor Jekyll i pan Hyde. Pamiętamy, jak kończyli ci, którzy za przyzwoleniem Kaczyńskiego ściągali PiS do środka: Marcinkiewicz, Kluzik-Rostkowska, Kamiński, Poncyljusz. Z przesuwaniem się Kaczyńskiego do centrum jest tak, jak podobno lubi sam prezes o sobie mówić: „dusza by chciała, ale grzechy nie pozwalają”. PiS jest partią radykalną i natura zwycięży.

Wróćmy do problemów PO. Ten manewr PiS, choć powtarzany, sprawdza się. Nie ma Pan wrażenia, że dziś to Wy mu to ułatwiacie, ucinając sobie ostatecznie skrzydło konserwatywne?
W Platformie ludzie o poglądach konserwatywnych są i pełnią ważną role. Tylko pani chyba myli konserwatyzm ze wstecznictwem. Żyjemy w XXI wieku i żyjemy w otwartym społeczeństwie. Proszę o tym pamiętać, nie przykładać XIX-wiecznych kryteriów do współczesnej debaty. Stwierdzenie, że konserwatysta nie może dbać o ekologię, dopuszczać prawa gejów, aby żyć wspólnie, czy uważać patriarchalny model społeczny za jedyny dopuszczalny, jest dowodem prowincjonalnego sposobu widzenia świata i nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem.
Dla ułatwienia redefiniuje sobie Pan trochę konserwatyzm.
Konserwatyzm to ponad 200 lat europejskiej myśli politycznej i społecznej. To jest śmieszne, kiedy PiS swoją zaściankowość chce ubrać w szaty konserwatyzmu! To, co oni prezentują, to jest przaśny, zaściankowy i antyinteligencki ruch ludowy, a nie konserwatyzm.

Wasz konserwatyzm ostatnio podsumował przyjazny Platformie Roman Giertych: kiedy PiS w kampanii wyszedł z pomysłem „500 plus”, Wy zgłaszaliście projekt ułatwiający zmianę płci.
Ja nie byłem wtedy posłem i przyznam, że też ze zdziwieniem patrzyłem na ten projekt, a właściwie jego tytuł, bo on był mocno na wyrost. Przyjmuję również krytykę ze strony Romana Giertycha, ale nie wydaje mi się, żeby on przyznawał się do europejskiej tradycji konserwatywnej. Utożsamiam go raczej z myślą narodową, która w zależności od sytuacji przyjmowała postawę bliższą konserwatystom lub od nich odleglejszą. Giertych jest zresztą autorem tezy o „lewicowym odchyleniu Platformy” za rządów premier Ewy Kopacz. Absolutnie nie zgadzam się z tym poglądem. To niepoważne, gdy ktoś, podpierając się wartościami chrześcijańskimi, twierdzi, że stan, w którym nie było żadnych regulacji prawnych w kwestii in vitro, co w konsekwencji pozwalało robić z zarodkami praktycznie wszystko, był akceptowalnym stanem. Mieliśmy odwagę w sposób cywilizowany uregulować trudną i ważną sprawę. Daliśmy społeczeństwu legalną procedurę i wprowadziliśmy prawną ochronę zarodka ludzkiego.

Spór dotyczył tego, jak to uregulować. Donald Tusk przez dwie kadencje lawirował politycznie w tej sprawie i nie podjął żadnej decyzji.
Gdyby nie Platforma, to w Polsce in vitro byłoby zakazane. Przypomnę, że pat w Platformie trwał z powodu postawy Jarosława Gowina. Otrzymał zadanie przygotowanie kompromisowego projektu, a przedstawił projekt nieakceptowalny w samej Platformie i w społeczeństwie. Rząd premier Ewy Kopacz rozwiązał skutecznie ten problem. PiS na razie zakazał publicznego finansowania tej procedury. Na szczęście brak im odwagi, aby ruszyć samą ustawę.

A gdzie jest ta kotwica chadecka, którą zarzucał Grzegorz Schetyna?
(cisza) My musimy być partią centrum, partią środka, a nie mówić o jakichś kotwicach. Społeczeństwo się zmienia. Jesteśmy społeczeństwem otwartym, umiarkowanym. Statek na kotwicy stoi, a jaki jest pożytek ze statku, który wciąż stoi na kotwicy. Społeczeństwo chce płynąć, a nie stać.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Jakoś chyba słabo czytacie te zmiany w społeczeństwie, skoro PiS-owi poparcie rośnie, a Wam topnieje? Zresztą przez ostatni rok swoich rządów, gdzie puszczaliście mocno oczko do lewicowych wyborców, straciliście najwięcej głosów.
My nie przegraliśmy wyborów z powodu takiego czy innego skrętu, tylko z powodu tego, że niektórzy politycy PO pokazali nie taką twarz, jaką ludzie przywykli oglądać. Po aferze podsłuchowej, po przegranych wyborach prezydenckich, my już nie mieliśmy wątpliwości, jak to się skończy. Była tylko kwestia minimalizowania strat. I skończyliśmy na 25-proc. poparciu. Obroniliśmy się wtedy jako partia w niełatwej sytuacji, jaką nam zostawił Donald Tusk swoim odejściem, z nadgryzioną elitą partyjną.

Jest jakiś żal w Platformie do Tuska, że odszedł wtedy?
Żal - nie. Świat się zmienia i nie ma co patrzeć za siebie. Daliśmy Polsce naprawdę dobrą zmianę. Platforma zostawiła Polskę nowocześniejszą, bezpieczniejszą, bogatszą. Straciliśmy władzę, co nie jest niczym nienaturalnym w polityce, choć w naszym przypadku straciliśmy ją w sposób nietypowy i nie musiało się tak stać. Gdyby nasze elity zachowały większą dyscyplinę wewnętrzną, pokorę, to nawet te nielegalne nagrania nie zaszkodziłoby nam. Nie ma co jednak patrzeć w tej sprawie wstecz. Przed nami nowy etap i trzeba się do niego dobrze przygotować. Ponad 40 proc. Polaków bardzo krytycznie odnosi się do tego, co robi PiS, i naszym obowiązkiem jest spełniać ich aspiracje. Na razie nie robimy tego wystarczająco dobrze.
Dziś w ostatnim sondażu spadliście do 14 proc. poparcia. Tymczasem PiS-owi poparcie rośnie, mimo kryzysu rekonstrukcyjnego, jaki sobie zafundowali. Jest Pan pewien, że idziecie za oczekiwaniami ludzi?
PiS-owi rośnie poparcie, bo korzysta z renty, jaką daje rządzenie. PO po dwóch latach rządów miała nawet 50-proc. poparcie. Oczywiście pomógł im wzrost gospodarczy, w którym się pławią. Tyle że nie dostrzegają, że już idzie kryzys gospodarczy i przejadają ten dorobek, to bogactwo, które my zbudowaliśmy. Według zasady: hulaj dusza, piekła nie ma. Ale piekło jest. Niestety.

Wróćmy do spadającego poparcia Platformy.
Moim zdaniem kluczowe dla zrozumienia kryzysu całej opozycji, bo nie tylko Platformy, jest zdanie, które powiedział w jednym z wywiadów Donald Tusk. Nasi wyborcy muszą widzieć w nas determinację, czyli zdolność do poświęceń, wiarygodność, czyli zgodność czynów ze słowami i profesjonalizm. Mam poczucie, że we wszystkich tych elementach mamy jeszcze wiele do zrobienia. Dlatego choć 45 proc. Polaków źle ocenia zmiany w sądach przeprowadzone przez PiS, to jednocześnie nie wszyscy popierają działania opozycji. Nie może być tak, że ktoś używa wielkich słów, a rozbija się o małe przeszkody albo w małych sprawach nie jest wierny wielkim słowom. Musimy to zmienić. Odpowiedzią jest więcej wiarygodności, bezinteresowności i profesjonalizmu.

Ma Pan przekonanie, że Schetyna to przywódca, który ma pomysł na odsunięcie PiS od władzy?
Tak. Udało mu się poprawić relacje wewnętrzne i sprawić, że wszyscy pracują wspólnie. O deficytach Platformy mówiłem wcześniej i dotyczą one tak Schetyny, i jak pozostałych. Widzę rzeczy wymagające zmiany i mam nadzieję, że będziemy je skutecznie poprawiać.

Platforma ma pomysł na odsunięcie PiS od władzy?
Nie ma polityka w Platformie, który byłby zadowolony z naszych sondaży. To, że jest potrzeba zmian w Platformie, to jasne. To, ile nam brakuje do 40 proc., pokazuje skalę deficytów, o których mówiłem. Jesteśmy na etapie pewnych zmian, również pokoleniowych. To nie jest rewolucja, ale proces ewolucyjny. On trwa. Jest nieunikniony i przebiega moim zdaniem prawidłowo, choć mógłby nieco szybciej.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Grzegorz Schetyna nie wydaje się szykować do odejścia.
Bo on ten proces przeprowadza. Mówię o całym procesie zmian, które są bolesne i też przejściowo powodują spadek odporności, spadek formy. Ale ja z tymi procesami wiążę duże nadzieje. My mamy być gotowi za dwa lata.

A na jakim właściwe jesteście dziś etapie: totalnej opozycji czy totalnej propozycji, bo się pogubiłam?
Zarzuca się nam, że nic nie proponujemy, tymczasem przedstawiliśmy właśnie bardzo obszerny program samorządowy, chwilę wcześniej program dla młodzieży. W Krynicy, podczas gdy władza pławiła się w luksusach, my położyliśmy na stół konkretny pakiet ustaw gospodarczych.

Dlaczego ludzie tego nie dostrzegają?
Opozycji zawsze trudniej się przebić. Proszę zwrócić uwagę: dziś premier Morawiecki ogłasza walkę ze smogiem. Hasło. Żadnych konkretów. Tymczasem nasz projekt leży już gotowy u marszałka od trzech miesięcy.

A może po prostu bardziej niż na promowaniu własnych pomysłów koncentrujecie się na skarżeniu na własny kraj na forum europejskim. Tuż po tym, jak Wasi posłowie zagłosowali za sankcjami dla Polski, słyszałam w sklepie kobietę rozmawiającą przez telefon. „Wiesz, ja wszystko rozumiem, ostre spory polityczne, zresztą sama tego PiS-u nie lubię, ale donosić na własny kraj?! To się w głowie nie mieści”.
To jest tak absurdalna i obrzydliwa manipulacja, że aż trudno mi to komentować.
Ale co jest manipulacją?
Powiem z taką samą brutalnością jak Pani: kiedy Jaruzelski w Polsce zrobił zamach stanu, to była wina Jaruzelskiego, a nie opozycji, która protestowała! Kiedy generał Franco w Hiszpanii dokonał zamachu stanu, łamiąc konstytucję, to była wina Franco. I kiedy PiS nie szanuje prawa i łamie konstytucję, to to jest wina PiS, a nie tych, którzy głośno o tym mówią! Proszę nie wmawiać, że białe jest czarne.

Pan stawia na równi Kaczyńskiego z Franco i Jaruzelskim?
Oczywiście, że nie. Tamci mają krew na rękach. Natomiast Kaczyński podobnie łamie konstytucję. Używa też podobnego języka. Zarzut zdrady narodowej, który z uwielbieniem stosowali komuniści w stosunku do ludzi opozycji, jest dokładnie taki sam, jaki dziś PiS stosuje wobec nas. Wtedy lojalność wobec PRL i Jaruzelskiego była warunkiem bycia patriotą. Dziś panowie Kaczyński, Pięta, Błaszczak i inni sami sobie przyznali prawo do oceniania, kto jest dobrym patriotą, a kto nie. Na to pozwalają sobie tylko nacjonaliści, ludzie, którzy nie są demokratami. My musimy bronić konstytucji! Tak rodzi się ustrój autorytarny.

Donosząc na swój kraj, żeby jego obywatele zostali objęci sankcjami?
Przecież to jest nieprawda. Proszę nie używać wobec mnie tej retoryki, bo nie będę z Panią rozmawiać! Ja tego nie akceptuję. Nie ma Pani prawa mnie oceniać. Jestem wolnym człowiekiem! Mam prawo do swoich poglądów i proszę moje poglądy szanować. Nikt Pani nie dał prawa do kwestionowania mojej miłości do Polski. Obowiązuje nas prawo. Pani wyobrażenie o patriotyzmie jest jedynie pani wyobrażeniem i musi pani dopuszczać, że inni mogą inaczej definiować interes naszego kraju. Nie jestem „zekiem” w obozie karnym, żeby mi ktoś mówił, co jest dobre dla mojego kraju. Ja uważam, że mój kraj potrzebuje poszanowania prawa, które wspólnie ustanowiliśmy.

Jest Pan posłem i dlatego mogę oceniać Pana działania.
Ale nie może mnie Pani nazywać zdrajcą, donosicielem! To, co robimy, to jest obrona własnego kraju.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Nie nazwałam Pana zdrajcą tylko pytam, czy głosowanie za sankcjami faktycznie, nie dla polskiego rządu, tylko dla nas, wszystkich Polaków, jest rzeczywiście w interesie Polski? Czy rzeczywiście w interesie Polski jest budowanie jej wizerunku jako kraju faszystowskiego na podstawie kilku incydentów i grupki kretynów, z którymi sami sobie nie umieliście poradzić.
To my budujemy taki wizerunek?! To jest manipulacja. My zdelegalizowaliśmy ONR w Brzegu. Czy wie Pani, że w odpowiedzi na wniosek o delegalizację, ONR zarejestrował się w trzystu miejscach, żeby każdy delegalizować osobno?

I już nie daliście rady?
A to są dwie różne rzeczy. Przynajmniej próbowaliśmy.

A pamięta Pan, jak Wasz minister Bartłomiej Sienkiewicz straszył nazioli: idziemy po Was! I gdzie doszedł?
Jest taka piękna scena w „Locie nad kukułczym gniazdem”, kiedy McMurphy zakłada się z wodzem o to, że przeniesie taką wielką, ciężką wannę. Wódz mówi: „no przecież nie przeniesiesz, nie udźwigniesz pół tony. McMurphy sili się i sili, ale rzeczywiście nie dał rady. A na końcu mówi: ale przynajmniej próbowałem. Pani nam czyni zarzut, a nie politykom PiS, którzy gloryfikują tych ludzi, którzy ich wyciągają na światło dzienne. Śpiewają z nimi na konwencjach wyborczych, o tym, jak kochają w Polskę. W odróżnieniu od nas, których nazywają zdrajcami, folksdojczami. Oni powinni siedzieć w więzieniu.
Dlaczego zdecydowana większość ludzi nie widzi tego końca demokracji, o którym mówicie?
Widzą, widzą.

Gdyby widzieli, wychodziliby na ulice, a jakoś marnie było ostatnio z frekwencją na demonstracjach opozycji.
A pamięta Pani, że w latach 80. na ulice wyszło pół miliona ludzi. I teraz też.

A pamięta Pan, co wtedy groziło za demonstrowanie przeciwko władzy?
A nie widzi Pani, ilu ludzi dziś ma procesy?!

Czyli ludzie są zastraszeni tak jak w PRL i tylko dlatego nie wychodzą na ulice?
A widzi Pani, ilu ludzi ma sprawy w sądach? Tak, dożyliśmy znów czasów, w których władza próbuje zastraszyć ludzi, posłów. I tak: ludzie się boją. Ale nie jest też tak, że nie wychodzą na ulice. Niech Pani poczeka na wiosnę.

Czy Platforma czeka na Donalda Tuska?
Z nim trochę tak, jak z prezydentem amerykańskim: w drugiej kadencji może pozwolić sobie na więcej. Te wszystkie zarzuty wobec Tuska w Polsce są o tyle śmieszne, że standard tego, co może przewodniczący Rady Europejskiej, dopiero się rodzi. I Tusk sobie teraz testuje, coś oceni, patrzy, czy nie przesadza. Niewątpliwie w Platformie wszystkie jego wypowiedzi są bardzo uważnie śledzone. Z zaciekawieniem, emocją, oczekiwaniem. Ale czy to oznacza, że Platforma czeka, aż Tusk przyjdzie, przejmie przywództwo i rząd dusz? Niekoniecznie. Ale niewątpliwie im nasza sytuacja będzie gorsza, tym ten sentyment, takie oczekiwanie, będzie wracać.

A Pan osobiście czeka?
Ja sądzę, że w następnych wyborach po stronie PiS będziemy mieli twarze Morawieckiego i Dudy. I naszą odpowiedzią muszą być też świeższe twarze.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Neumann: Ostatecznie to my będziemy walczyli z PiS o zwycięstwo w wyborach

Wracając, Tusk będzie świeższą twarzą?
To jest dobre pytanie. Pokoleniowo z pewnością jest powrotem do tego, co już było. Jest też jednak tak, że polityk może sam sobie nadać nową dynamikę. To jednak już inny Tusk, człowiek w Brukseli się zmienia. Prawda jest taka, że to będzie zależeć od samego Tuska. I że w osobistych kategoriach, wracając, ma dużo do stracenia, a mało do zyskania. Potencjalne ryzyko przegranej jest duże i on musi się z tym liczyć. Pytanie, czy uzna, że warto jednak tak ryzykować?

Ale punktu widzenia interesu Platformy dobrze byłoby, gdyby wrócił?
To trudne pytanie. Ja mam poczucie, że świat idzie do przodu i my też musimy. Na pewno jest nam potrzebny. To nasz atut. Tak on, jak np. Radek Sikorski, niezależnie, czy jeszcze w rolach liderów, czy tylko mędrców, niezależnie, czy ich się osobiście lubi, czy nie, są nam na pokładzie potrzebni, ubogacają nasze środowisko. I ich głos zawsze będzie ważny i słuchany.

Gdyby Tusk dziś kierował PO, bylibyście w lepszej sytuacji?
Gdyby przegrał wybory w 2015 r., a nie mam wątpliwości, że też by przegrał, toby odszedł, nie byłby liderem. To, że teraz jest w odwodzie, zawdzięcza temu, że odszedł. Będzie ciekawie.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
w roku 2011-tym

Im dalej, ten szkodnik od Polski, tym lepiej. 1. szkodnika, największego jakiego mieliśmy od 1945 roku, nie ma w Polsce,
naszkodził i dał dyla, oby na zawsze. 2. te stare, głupie baby, szczególnie z warszawy, na kogo one teraz będą głosowały, skoro, z polskiej sceny politycznej znikł ich "goguś"??
3. obrady w brukseli, prowadzi po "angielskiemu", ten poliglota z bożej łaski! 4. w sprawach €uro jest niekwestionowanym autorytetem,
wszak to on wprowadził €uro do obiegu w Polsce w roku 2011-tym ,o czym niektórzy zapomnieli.

G
Gość

A co na to wszystko ikona klasy średniej,Henryka Krzywonos-Strycharska stanowiąca zaplecze intelektualne PO ?

B
Baltazar

Wywiad pokazuje jednoznacznie PO to partia bez idei , bez kregosłupa. Karmia sie tylko ślepą nienawiscią do Kaczyńskiego . Nitras konserwatysta ?? Chyba lubi konserwy turystyczne , innych powodów nie ma żeby go uważac za konserwatyste..Bardzo .dobrze ze p.Nitras odgrywa ważną w PO.Tacy ludzie zapewnią PISowi dlugie lata rządzenia.

777

TAk PO PRem GO BRakUJE OSIoŁKO CIECIA Z DDRowski BUDY PRzyPÓpaASSa TFUSSKA. A KARPInJUK i NItRASS =MIHUJNIK+NIOSSIOŁ.

d
dfghjkl

dlaczego ten człowiek przed wejsciem do parlamentu nie jest poddany badaniom?

A
AJB

Ale jazda. Jak na niemieckiej autobanie na wstecznym, kiedy ten prymitywny bandziorek z balu w podmiejskiej remizie robił dla PO za jewroposła! Ciekawe komu te cytaty z "Lotu nad kukułczym gniazdem ten wiecznie zaćpany półgłówek podnitrasił?! Boże to nie na jego ryżą, prymitywną kiepełę, to nie ulega kwestii. Przeszukać torebkę posłanki, wsadzić ten ryży pysk w papiery na ławce, latać ze smartfonem po sali za posłami podgrywając "szalonego reportera" to ta prymitywna podróba Egona Erwina Kischa dla ubogich może potrafi, ale to niskie czółko żadną myślą nieskalane do takich jak w tym wywiadzie wywodów jest niezdolne! Elita? Lumpenproletariat raczej! :)

A
Ataturk

A jak ten pan jest tą elitą PO, to tylko współczuć. I nie wolno nigdy takich ludzi wprowadzić do parlamentu, to zwyczajnie niegodne i nikczemne.

S
Szkoda

czasu.

Dodaj ogłoszenie