Sławomir Broniarz: Chcą nas pozbawić prawa do strajku

Dariusz SzreterZaktualizowano 
Sławomir Broniarz
Sławomir Broniarz Marek Szawdy
Rząd nie chciał się zgodzić na tysiąc złotych podwyżki dla nauczycieli, to skąd weźmie na cztery tysiące? - pyta przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Co pan sądzi na temat nowego pomysłu, który podobno wyszedł od pani minister Jadwigi Emilewicz, żeby zrobić z nauczycieli urzędników państwowych?

Jeżeli to jest rzeczywiście pomysł rządowy, to - po pierwsze - oznacza brak świadomości, kim jest urzędnik państwowy i jakie trzeba stworzyć dla niego warunki, chcąc wykorzystać tę formułę i wynikający z niej obowiązek bycia w pełni dyspozycyjnym dla strony rządowej.

Na czym polega ta trudność?

Jeżeli mamy być w pełni dyspozycyjni dla rządu i mamy być urzędnikami państwowymi, to co w sytuacji, gdy organ prowadzący postanowi, że ten oto nauczyciel z Gdańska przenosi się do Rzeszowa? Jakie zostaną mu stworzone warunki do tego, żeby tę dyspozycję wykonał? Po drugie: mam wrażenie, że to jest kontynuacja pomysłu, który był zgłoszony niedawno do Sejmu przez jakiegoś anonimowego wnioskodawcę. Mówił on o tym, że nauczycielskie związki zawodowe powinny być pozbawione prawa do strajku w szkole. Generalnie jest to próba zdyscyplinowania nauczycieli, pokazania im, że jeżeli mają jakieś plany jesienne, to rząd zrobi wszystko, żeby do realizacji tych planów nie dopuścić. Tyle, że artykuł 59 ustawy zasadniczej mówi wyraźnie o prawie do zrzeszania się i prawie do strajku. Zatem wyłączenie tej grupy z prawa do strajku musiałoby być czymś bardzo głęboko uzasadnionym. Ponadto kwota wskazana w artykule prasowym donoszącym o tym planach…

Generalnie jest to próba zdyscyplinowania nauczycieli, pokazania im, że jeżeli mają jakieś plany jesienne, to rząd zrobi wszystko, żeby do realizacji tych planów nie dopuścić.

Mówi pan o czterech tysiącach złotych urzędniczego dodatku?

Tak. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli rząd w ciągu tych ośmiu tur negocjacji nie chciał zgodzić się na podwyżkę o tysiąc złotych, a teraz ktoś jakoby - bo ciągle poruszamy się w sferze doniesień medialnych - ma zaproponować dodatek 4 tysięcy złotych, to oznacza to mnożenie owych ośmiu czy dziewięciu miliardów, które miała kosztować realizacja naszego postulatu - razy cztery. To skoro wtedy nie było pieniędzy na te tysiąc złotych, to skąd znajdą się na cztery? To jest próba pokazania, że coś tam niby dajemy, ale faktycznie to może trafić do bardzo ograniczonej grupy osób, jakiegoś edukacyjnego top managementu, dyrektorów wydziałów, a nie szeregowego nauczyciela, któremu nadamy tylko status urzędnika państwowego.

Mówi pan to wszystko w trybie przypuszczającym, czyli jak rozumiem nikt nie konsultował z wami tego projektu.

Ostatnie tygodnie pokazują, że rząd coraz mniej skłonny jest do jakichkolwiek negocjacji z partnerami społecznymi. Chyba, że ma do czynienia ze swoim związkiem zawodowym.

Przy założeniu, że po jesiennych wyborach PiS będzie nadal rozdawać karty i przegłosuje te zmiany, to jaka będzie reakcja Związku Nauczycielstwa Polskiego?

Będziemy się zastanawiali w momencie, kiedy ten projekt stanie się przedmiotem dyskusji, bo zakładam, że jednak dostaniemy chociaż 24 godziny na debatę. Nie do końca chce mi się też wierzyć w to, żeby była na to zgoda pozostałych związków zawodowych, nawet tych działających poza sektorem edukacji.

Jeżeli rząd w ciągu tych ośmiu tur negocjacji nie chciał zgodzić się na podwyżkę o tysiąc złotych, a teraz ma zaproponować dodatek 4 tysięcy złotych, to oznacza to mnożenie owych ośmiu czy dziewięciu miliardów, które miała kosztować realizacja naszego postulatu - razy cztery

Niezależnie od tego, co będzie z tym projektem - co się wydarzy w szkole po 1 września?

2 września do szkół pójdzie 720 tysięcy uczniów. Pytanie: jak szkoły będą do tego gotowe? Zadają je sobie nauczyciele, rodzice, uczniowie i samorządy. Chyba najmniej jest skłonna na ten temat dyskutować pani minister edukacji. Natomiast o działaniach związków zawodowych będziemy informować w momencie, gdy czas będzie temu sprzyjać.

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Sławomir Broniarz: Chcą nas pozbawić prawa do strajku - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
R
Rumcajs

Tak się kończą wojenki półgłówka z rządem !

zgłoś
G
Gość

Nauczyciele w zachodnich krajach Europejskich sa urzednikami bez prawa do strajku wiec o co panu chodzi o prawo do zadymy dla swietych krow i swin !

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3