Słabi politycy nie panują nad kryzysem

Wojciech Rogacin
Polsapresse/Archiwum
Jeszcze gdy się kończył grudniowy "szczyt ostatniej szansy" w Brukseli, na którym ogłoszono główne założenia pomysłu paktu stabilizacyjnego strefy euro, komentatorzy ekonomiczni powszechnie mówili, że w 2012 roku czeka nas seria kolejnych takich szczytów ratunkowych.

I oto najbliższy został zapowiedziany na 30 stycznia. Ale biorąc pod uwagę to, co obecnie dzieje się w Europie, za trzy tygodnie może już nie być czego ratować i być może politycy głównych krajów strefy euro będą musieli wcześniej wymyślić jakiś nowy pakt czy pakiecik ratunkowy.

Czytaj też:Papierosy, paliwo, olej... Co zdrożeje w 2012 roku?

Z informacji, jakie docierają do europejskich mediów, wynika choćby to, że Unia wspólnie z MFW mogą chcieć ukarać Budapeszt za niesubordynację i podważanie niezależności banku centralnego i nie udzielą Węgrom pożyczki. A to może oznaczać bankructwo kraju.

O niemal pewnym bankructwie Grecji, które ma nastąpić w marcu, mówi głośno premier Papademos. Część ekspertów twierdzi jednak, że w sensie ekonomicznym Grecja już zbankrutowała i należałoby to jasno powiedzieć, żeby móc podjąć jak najbardziej adekwatne środki do zaradzenia sytuacji. Doradca niemieckiego ministra finansów przyznaje, że umorzenie 50 proc. greckiego zadłużenia to było za mało. A Chiny przestrzegają, że jeśli upadnie europejska waluta, to nastąpi reakcja łańcuchowa, która pogrąży cały świat.

Czytaj też:Czy świat czeka (jeszcze) lepszy 2012 rok

Być może aż tak źle nie będzie, jednak na pewno scenariusz na najbliższe dni nie rysuje się różowo. W tym tygodniu kilka krajów europejskich oraz USA będą próbowały sprzedać swoje obligacje. Jeśli inwestorzy będą jednak kupować obligacje amerykańskie, a nie europejskie, to strefa euro znów stanie na krawędzi. Dodatkowo agencje ratingowe zapowiedziały, że w styczniu będą weryfikować ratingi 16 krajów Eurolandu. Wiele z nich może mieć obniżoną ocenę.

Na dodatek francuski prezydent Nicolas Sarkozy, chcąc pokazać rodakom przed majowymi wyborami, że jest wciąż jednym z liderów Europy, zapowiedział jednostronne wprowadzenie podatku od transakcji bankowych, czemu sprzeciwiają się inne duże kraje, jak Włochy i Wielka Brytania.

Nawet kwestia powołania funduszu stabilizacyjnego jest coraz bardziej niepewna w sytuacji, gdy zmieniono reguły gry i Polska nie jest już chętna dorzucić się do powszechnej składki na ratowanie zagrożonych krajów, a Wielka Brytania zapowiada, że zrobi wszystko, by zablokować nowy traktat europejski.

Czytaj też:Pozostałe komentarze Wojciecha Rogacina

To wszystko sprawia, że rynki powoli przestają wierzyć, że politycy są w stanie w szybkim okresie cokolwiek zmienić. Niektórzy twierdzą, że właśnie tego trzeba Europie - by uzdrawianiem sytuacji zajęły się same rynki, a nie politycy, którym brak odwagi.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lolo
kto Panu powiedział,że sfora świetnie opłacanych cwaniaków to politycy chcący dobra dla ogółu,hi
Dodaj ogłoszenie