Skończyło się zauroczenie, pozostała niechęć. Zatarg o dom w Kazimierzówce. Wkrótce proces

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Unsplash.com/zdjęcie ilustracyjne
On chce wrócić do domu, w którym razem mieszkali. Ona nie wyobraża sobie życia z nim pod jednym dachem. - Chcę skończyć z tym człowiekiem znajomość - skarży się Małgorzata, 58-latka z Kazimierzówki. - Nie rozmawiam z tą panią - zastrzega 63-letni Zbigniew, jej były partner.

Małgorzata i Zbigniew poznali się jeszcze w latach 90-tych. On był znajomym jej ówczesnego męża. Handlowali towarami sprowadzanymi z Turcji.

Mąż pił, a Zbigniew sprawiał wrażenie troskliwego. Zbliżyli się z Małgorzatą. - Zakochałam się. Zaufałam mu - przyznaje dziś 58-letnia Małgorzata.

Para zamieszkała w Lublinie. Jednak i w tym związku Małgorzata nie była szczęśliwa. Po latach wspomina, że ze Zbigniewem żyli razem, a jednak osobno. Nie było wspólnego budżetu, ani miłości.

- Siedziałam cicho i zaciskałam zęby. Po 15 latach poprosiłam, żeby mnie zostawił. Pół dnia płakał, przysięgał, że będzie lepiej. Zgodziłam się - wspomina kobieta.

Małgorzacie coraz bardziej zaczął doskwierać styl życia partnera, który utrzymywał się z przygodnych zajęć i sprowadzania samochodów z zagranicy. Pięć lat temu kobieta sprzedała swoje mieszkanie w Lublinie, pożyczyła pieniądze od siostry i kupiła dom dla siebie i swoich dzieci. Nieruchomość w Kazimierzówce kosztowała 280 tys. zł.

- Sprowadził się ze swoimi gołębiami i psem. Kolegom chwalił się, że to on kupił dom. Kłamał. I nadal to robi - skarży się 58-latka. Zarzuca mężczyźnie, że nie dokładał się wystarczająco do wspólnego gospodarstwa. Twierdzi, że to na niej spoczywał ciężar większości remontów i opłat.

Poprosiła mężczyznę o wyprowadzenie się, co też uczynił. Problemy powróciły, kiedy Zbigniew dowiedział się, że wieloletnia partnerka wymeldowała go z domu. 63-latek odwołał się od tej decyzji. Sprawa jest w toku.

- Chcę skończyć tę znajomość. Nie śpię, ledwo żyję, nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z tym człowiekiem - skarży się Małgorzata.

Pan Zbigniew z Kurierem nie chciał rozmawiać. Powiedział, że jego prywatne sprawy nie powinny nikogo interesować. Zapytany o to, czy widzi szansę na porozumienie z byłą partnerką odpowiedział: - Nie rozmawiam z tą panią.

I on, i ona regularnie rozmawiają natomiast z policją, którą nawzajem na siebie nasyłają. Tylko od początku 2019 r. mundurowi interweniowali na posesji siedem razy, z czego trzy razy funkcjonariuszy wzywała Małgorzata, a Zbigniew cztery razy.

- Mężczyzna zgłaszał, że kobieta utrudnia mu korzystanie z posesji. Kobieta przekonywała, że mężczyzna nachodzi ją, awanturuje się - mówi komisarz Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Mężczyzna dwukrotnie złożył zawiadomienie o uporczywe odmawianie mu korzystania z posesji. Po analizie sytuacji policjanci odmówili wszczęcia dochodzenia. Jeszcze wcześniej Zbigniew zgłaszał, że była partnerka znęca się nad nim. Ta sprawa również nie miała finału w sądzie.

Do Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w Świdniku wpłynęła natomiast sprawa o ochronę naruszonego posiadania. Zbigniew chce, żeby sąd przywrócił mu prawo do użytkowania posesji w Kazimierzówce. Strony czekają na pierwszą rozprawę.

Czytaj także

Tanieją mieszkania. Rekordowa liczba ofert sprzedaży

Wideo

Materiał oryginalny: Skończyło się zauroczenie, pozostała niechęć. Zatarg o dom w Kazimierzówce. Wkrótce proces - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.