Skiba: Nie ma dowodów, że jakiegoś muzyka SB zwerbowała

Redakcja
Krzysztof Skiba
Krzysztof Skiba Jakub Pokora/Dziennik Łódzki
O płycie "Zadzwońcie po milicję", koncertach z SB na widowni, cenzurze w Jarocinie, i o tym, dlaczego rock powinien być polityczny Krzysztof Skiba z zespołu Big Cyc mówi Markowi Zaradniakowi.

Na płycie "Zadzwońcie po milicję" przypomnieliście piosenki zespołów, o których się szerzej nie mówiło, bo działały w rockowym podziemiu. Jak wielkie ono było?
Lata 80. to absolutna eksplozja polskiego punk-rocka. Tych zespołów było bardzo dużo. Nośnikiem dźwięku w tamtych czasach była kaseta magnetofonowa, którą się dość łatwo kopiowało i w ten sposób powstawał podziemny, niezależny obieg. Gdzieś na sali prób lub podczas koncertów rejestrowało się nagrania. Okładkę kasety robiono na ksero, a potem powielano. Najpierw 100 egzemplarzy, które kopiowały kolejne osoby. Oczywiście bywało też tak, że jakość kasety po dziesiątym przegraniu pozostawiała wiele do życzenia, ale nie to było istotne. Istotne było to, że jest to działanie przeciwko władzy, niezależne, nielegalne. Tamte zespoły miały niesamowitą siłę i energię. Punk rock tamtego okresu był adekwatny do swojego czasu, bo przecież gdy na ulicach stały czołgi trudno było śpiewać piosenki o miłości.

A jednak władze nawet w środku stanu wojennego w 1982 roku zezwoliły na zorganizowanie festiwalu w Jarocinie. Dlaczego?
Wszystkie zespoły próbowały obejść cenzurę. Działały kluby studenckie, gdzie koncerty odbywały się na zasadzie otwartej próby, na którą nie potrzeba było zezwoleń, ani akceptacji cenzury. Oczywiście muzyka lat 80. to także Perfect, Lombard, czy Lady Pank. Te grupy miały wielkie przeboje i grane były w reżimowych radiach. W telewizji jednak muzyki rockowej wtedy w ogóle nie było, gdyż uważano ją za niebezpieczną. A była dla młodych ludzi szansą na poszerzenie sfery wolności. Płyty zachodnie docierały głównie dzięki temu, że ktoś miał ciocię w Anglii, albo wujka w Ameryce i były niesamowicie drogie. Ich cena osiągała miesięczną pensję robotnika. A do Jarocina jechało się, bo była to namiastka wolności, choć kontrolowanej.

W 1985 roku zatrzymano Cię w Jarocinie za rozrzucanie ulotek antypaństwowych. O co chodziło?
Należałem do tego grona, które chciało upolitycznić Jarocin i podnieść kontrkulturę na troszkę wyższy poziom, bo zachodnia kontrkultura, na przykład hippisi w Stanach Zjednoczonych, zawsze była zaangażowana politycznie. Czy to w działania antywojenne czy w strajki studenckie. U nas kontrkultura miała charakter buntowniczy, ale dla wielu zespołów ideałem było picie piwa i podrywanie panienek. Myśmy chcieli to troszkę upolitycznić i angażowaliśmy się w walkę przeciwko przymusowej służbie wojskowej i o zmianę przysięgi wojskowej. Akcje ulotkowe urządzaliśmy nie tylko w Jarocinie, ale na wielu koncertach rockowych - podczas Zlotu Młodzieży Cynicznej w Gdyni czy "Muzycznego campingu" w Brodnicy. Z dokumentów IPN wynika, że po tych akcjach ulotkowych inwigilacja takich imprez przez Służbę Bezpieczeństwa była o wiele silniejsza niż wcześniej. Funkcjonariusze SB ubrani jak fani rocka starali się opisać ten żywioł, z którym tak naprawdę nie wiedzieli jak sobie poradzić. Stąd różne tajemnicze raporty i meldunki. Czasami bardzo śmieszne i straszne. Śmieszne, bo esbecy fantazjowali wypisując różne nieprawdopodobne rzeczy, a straszne, bo uświadamiamy sobie, że cała machina państwowa działała tylko po to, aby sprawdzić jakiej muzyki młodzież słucha, jak się ubiera i czy czasem czegoś nie knuje. Człowiek czytając takie papiery uświadamia sobie, że władza chciała mieć wszystko pod kontrolą nawet rockowy festiwal, który przecież był legalny.

A czy zdarzało się, że rockmani byli na usługach SB?
Z dokumentów IPN-u to nie wynika. Nie ma dowodow na to, że ktokolwiek został zwerbowany. Jeżeli są donosy to na zasadzie kolega kolegi. Mowa jest na ten temat w książkach, choćby w tej o zespole KSU, gdzie TW udający dziennikarza próbował wkręcić się w środowisko zespołu. Grupy rockowe były często hermetyczne i do swojego otoczenia nie przyjmowały nikogo z zewnątrz.

Dziś w warunkach demokracji rock też musi być polityczny?
Dziś mamy prawo wyboru i możemy słuchać stacji i muzyki jakiej chcemy. Jest dużo świetnych zespołów, które nie mają szansy przebić się medialnie, bo muzyki rockowej jest dziś w radio i w telewizji bardzo mało. Ubolewam, że polskie stacje radiowe mają kompleksy z czasów PRL-u, kiedy dozowano muzykę zachodnią. Natomiast teraz nastąpiło przegięcie w drugą stronę i muzyka polska puszczana jest głównie w nocy. Tak jakbyśmy się tego wstydzili. Natomiast piosenki polityczne są dziś u nas niemodne i niekomercyjne. Mało zespołów śpiewa o polityce. Większość śpiewa o niczym albo o sprawach dojrzewania i godzeniu się ze światem. Big Cyc jest jednym z niewielu zespołów, dla których polityka jest ważna.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jupi
Skiba to taki artysta PGR-owski. Na siłę wkręca się do programów z dennymi dowcipami, że żal dupę ściska. Siebie ciągle przedstawia jak to pięknie robił w jajo milicję i SB. Słuchając tego boCHatera odnoszę wrażenie że to on sam obalił komunizm. Dwóch rzeczy nie lubię: SKIBY i jak wąż pierdzi. Pozdro...
p
polo
Takiego komucha nie zwerbowali?
Dziwne.
b
burak
tak więc daj se na luz bo widzisz - koncert się kończy a syf w Polsce zostaje i się coraz mocniej unosi sie a ty nic tylko rok and pindo lenie ! jak chcesz być na topie to ponasiewaj sie z Wałensy bo naprawdę to jest z czego już nie wspomnę o sporcie ! i przestań palić głupa bo od tego ci rozumu nie przybędzie no chyba ze chodzi o to aby o nic nie chodziło
N
NorvidNH
Całą polski rock to drętwa kopia i cover muzyki obcej angloamerykańskiej. Szczególnie razi T cover i Big cover . Muzyka była wiadrem pomyj na twarz młodzieży a muzycy dzięciołami i kiepskimi naśladowcami, bo nikt się nie przebił a wiszą jak zgniłe jabła w show TVN i Polsat. Kto widział jakąś teczkę muzyka? Nikt tam sprzedawczyków nie szuka bo są za mali!
Dodaj ogłoszenie