Skąd miasta wezmą środki na renowacje zabytków?

Redakcja
Skąd miasta wezmą środki na renowacje zabytków?Na podstawie obserwacji światowych tendencji można wysnuć wniosek, że współfinansowanie renowacji budynków przez ekspozycję reklamy nie jest niczym niezwykłym
Skąd miasta wezmą środki na renowacje zabytków?Na podstawie obserwacji światowych tendencji można wysnuć wniosek, że współfinansowanie renowacji budynków przez ekspozycję reklamy nie jest niczym niezwykłym Waldemar Wylęgalski
Według danych Narodowego Instytutu Dziedzictwa w rejestrze zabytków w Polsce, w grudniu 2015r. wpisanych było 70188 nieruchomości. 2/3 z nich jest w złym stanie, a blisko 5 tys. wymaga natychmiastowej renowacji. Środki pochodzące z budżetów miast nie są wystarczające na pokrycie niezbędnych remontów. Co stanie się z tymi budynkami, jeśli prac nie będzie można współfinansować ze środków uzyskiwanych z ekspozycji reklam tak, jak to miało miejsce do tej pory?

Obowiązująca od 11 września ubiegłego roku ustawa krajobrazowa oznacza spore zmiany w branży reklamowej. Część reklam zwyczajnie będzie musiała zniknąć. Jeśli rewolucja dotknie wielkopowierzchniowe reklamy, instalowane na budynkach podczas ich remontów, może okazać się, że zabraknie środków na restaurowanie nieruchomości. Konserwacje czy odbudowy są potrzebne. Zauważają to przede wszystkim sami mieszkańcy miast – z badań przeprowadzonych przez GfK Polonia wynika, że aż 96 proc. Polaków dostrzega potrzebę renowacji budynków w ich miastach. 68 proc. ankietowanych jest przekonane, że władze przeznaczają niewystarczające środki na remonty nieruchomości w centrach metropolii. Koszt samej dokumentacji technicznej dużej zabytkowej kamienicy może sięgać nawet 1 mln zł, a remont fasady wraz z zabytkowymi zdobieniami lub rzeźbami często przekracza budżet 3 mln zł- dlatego potrzebne są na nie odpowiednie środki.

Sektor prywatny do tej pory podejmował działania wspomagające pozyskanie środków na konieczne do wykonania prace. W Krakowie, z reklam umieszczonych na 8 remontowanych kamienicach na Rynku Głównym, do samego Urzędu Miasta trafiały miesięcznie ok. 74 tys. zł. Właściciele kamienic na ten cel otrzymywali miesięcznie kwoty na poziomie 170 tys. zł. W Warszawie kampanie reklamowe przeprowadzone na kamienicy z 1955r. zlokalizowanej na rogu al. Solidarności 82a i Jana Pawła II w przeciągu 3 lat przyczyniły się do zebrania środków na remont elewacji – fundusze tak zebrane to prawie 3 mln zł. W Poznaniu, dzięki wpływom z reklamy, elewacja na kamienicy przy skrzyżowaniu ulic św. Marcin i Ratajczaka została odnowiona - koszt tego przedsięwzięcia wyniósł ok. 500 tys. zł netto.

Pokrywanie kosztów renowacji za sprawą tego typu funduszy jest powszechne na całym świecie. Wśród zagranicznych przykładów można wymienić Schody Hiszpańskie, kościół świętej Trójcy w Rzymie, gmach Opery w Paryżu, neogotycki kościół Votivkirche w Wiedniu. Reklama wielkoformatowa pojawiała się też podczas robót budowlanych w Watykanie, Wenecji , Los Angeles.

- Ważne dla tego typu przedsięwzięć są zasady, którymi winno się kierować. Przede wszystkim jest to cel działań, czyli pozyskanie konkretnych środków na remont nieruchomości. Istotne jest określenie czasu w jakim reklama może być eksponowana i przestrzeganie tego, ponieważ zauważalnych było wiele przypadków, w których dochodziło do nadużyć i celowego przedłużania prac remontowych, tylko po to, by pozyskać większe sumy. Nie można również zapomnieć o estetyce – reklama nie może dominować nad formą obiektu architektonicznego, na którym ma być umieszczona. Władze niektórych miast na świecie jasno określają jaki odsetek powierzchni siatki powinien być odwzorowaniem elewacji odrestaurowywanego budynku, a jaki przeznaczony jest ściśle dla reklamodawcy. Patrząc na dobre praktyki, w Wiedniu 60% siatki przykrywającej elewację kościoła Wotywnego stanowiło jej odwzorowanie, w Rzymie było to 50% ściany kościoła – komentuje Joanna Szlemińska, Prezes OIGRW.

Na podstawie obserwacji światowych tendencji można wysnuć wniosek, że współfinansowanie renowacji budynków przez ekspozycję reklamy nie jest niczym niezwykłym, a wręcz pożądanym.

Nowe ustawodawstwo daje w Polsce dużą swobodę samorządom i to właśnie od nich wiele zależy. Narzędziem do lokalnego uregulowania obecności reklam w przestrzeni publicznej, poza ustawą, będzie kodeks reklamowy, nad którym część miast już pracuje. Z opinii ekspertów wynika, iż samorządy lokalne powinny podejmować dialog z instytucjami takimi, jak Ogólnopolska Izba Gospodarcza Reklamy Wielkoformatowej, celem wypracowania najlepszych praktyk dotyczących warunków umieszczania siatek reklamowych, w tym między innymi kwestii maksymalnego czasu ekspozycji. Pozwoli to zapobiegać nadużyciom, jakie miały do tej pory miejsce.

- Uregulowanie kwestii związanych z funkcjonowaniem reklamy w przestrzeni publicznej jest bezsprzecznie potrzebne. Do tej pory, ze względu na brak stosownych regulacji dopuszczano się wielu poczynań, które nie służyły branży. Zarówno właściciele nieruchomości, jak i sami reklamodawcy wykorzystywali to, przez co potęgowana była niechęć społeczna, a w konsekwencji odbijało się to na wszystkich podmiotach, również tych, działających zgodnie z prawem. Kodeks reklamowy uchwalany na poziomie samorządów jest istotnym krokiem do uporządkowania roli i obecności reklamy w krajobrazie miejskim. Ważne, by stanowił kompromis pomiędzy wszystkimi zaangażowanymi stronami: urzędem miasta, biznesem reklamowym i społecznością lokalną – tłumaczy Szlemińska.

Wiele mówi się o chaosie w przestrzeni miejskiej, jednocześnie 40 proc. respondentów wspomnianych już badań mimo wszystko uważa, że reklamy wielkoformatowe sprawiają, że miasto staje się bardziej kolorowe. Blisko 2/3 ankietowanych nie ma nic przeciwko temu, by były one umieszczane na budynkach. Z kolei 30 proc. osób, które nie zgodziłyby się na umieszczenie reklamy na swoim budynku mieszkalnym, zmieniłoby zdanie pod warunkiem, że proces ten byłby kontrolowany przez właściwe urzędy, nadzorujące remont budynku, który realizowany byłby ze środków w ten sposób pozyskanych. Współpraca pomiędzy sektorem prywatnym, a przedstawicielami poszczególnych miast wymaga przyjaznego spojrzenia na korzyści płynące z reklamy wielkoformatowej, likwidacji barier i pomocy ze strony administracji miast.

500 plus nie pomogło, dzieci rodzi się coraz mniej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie