Siostra Krzysztofa Olewnika: Prawda wyjdzie kiedyś na jaw

Dorota Kowalska
Danuta Olewnik-Cieplińska: Nie ma takiej opcji, żeby mój brat uprowadził się sam
Danuta Olewnik-Cieplińska: Nie ma takiej opcji, żeby mój brat uprowadził się sam Marcin Obara
Chciałabym na końcu tej drogi powiedzieć sobie: "A jednak było warto" - mówi Danuta Olewnik-Cieplińska w rozmowie z Dorotą Kowalską

Nie zszokowały Pani wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez prokuraturę?
Dla kogo miałyby być szokujące? Dla nas czy prokuratury?

Chociażby dla ludzi, którzy żyją sprawą porwania i zabójstwa Pani brata od 11 lat.
To my trąbiliśmy o tym, co właśnie teraz ustaliła prokuratura. Eksperyment mający udowodnić lub wykluczyć, że Franiewski wszedł do domu mojego brata przez balkon, robiliśmy w 2007 roku. Razem z mężem i szwagrem przeprowadziliśmy taki eksperyment i wiedzieliśmy już wtedy, że to niemożliwe. Dobrze, że prokuratura zrobiła go teraz i sama się przekonała, że Franiewski w ten sposób wejść do Krzysia nie mógł. Ale powtarzam: dla nas to żadne zaskoczenie, a jedynie potwierdzenie naszego własnego śledztwa i przeprowadzonego doświadczenia. Krótko mówiąc: wiedzieliśmy, co wykaże prokuratorski eksperyment, bo przeprowadziliśmy go wcześniej sami.

A to, że świadek nie mógł rozpoznać twarzy sprawców, którzy mieli siedzieć w samochodzie?
Też to robiliśmy z rodziną, w różnych godzinach przeprowadziliśmy trzy eksperymenty. I też wiedzieliśmy, że nie ma takiej opcji, że niemożliwe, aby widział twarze. To, że nie mogło być drugiej imprezy z udziałem mojego brata też wiedzieliśmy, bo wszystko sprawdziliśmy: przejechaliśmy do Płocka, zobaczyliśmy, ile czasu zajęło bratu rozwiezienie gości. Wyszło na to, że miałby 10-15 minut czasu, aby zrobić drugą imprezę. Prokuratura jest zaskoczona takimi wynikami i chyba będzie musiała robić kolejne eksperymenty, przynajmniej tego się spodziewam, co nam jest absolutnie na rękę. Jedyna rzecz, która jest dla nas zaskoczeniem…

Jaka?
Chodzi o naniesienie piasku drogą przez balkon. Też robiliśmy ten eksperyment w naszych normalnych butach, w butach takich, jak się chodzi, jak my chodzimy, to były półbuty, adidasy. Tam statyści mieli duże, głębokie protektory. Z tego co wiem, prokuratura nie popisała się, bo powinna wziąć pod uwagę kilka wariantów butów, inaczej taki eksperyment nie jest wiarygodny, miarodajny. Ale myślę, że śledczy zrobią jeszcze jeden, z innymi butami. Z tego, co my wiemy, sprawcy mieli na nogach albo miękkie adidasy, albo półbuty, przynajmniej Franiewski miał na sobie taki typ obuwia. Ja nie chcę sensacji, mam już dość sensacji. Na spokojnie do tego podchodzę. Nie mówię: "A jednak mieliśmy rację". Nie tędy droga.

Uważa Pani, że prokuratura będzie chciała zrobić kolejne eksperymenty?
Tak uważam, należy dokładnie zbadać całą sprawę. Mówimy o niej tyle lat, tyle rzeczy, jako rodzina sprawdziliśmy sami, że prokuratura nie jest w stanie nas zaskoczyć.

I jest Pani pewna, że w domu Krzysztofa nie było drugiej imprezy?
Nie byłby jej w stanie zrobić. Mówiono, że była druga impreza i po niej Krzyś miałby być uprowadzony lub nie. Dla nas, rodziny, został uprowadzony. Nie może być tak, że mój brat sam się uprowadził, nie ma takiej możliwości. Nie chcę nawet o tym mówić, bo nie chcę się denerwować. W piątek, śledczy przekonali się na własne oczy, kiedy robili rundę, jaką zrobił Krzysiu, odwożąc gości do wszystkich miast, do jakich ich odwiózł. Zostało im 10, góra 15 minut na zrobienie imprezy w domu: z kąpaniem, wycieraniem się… Chyba nie wyobraża sobie pani, że mój brat w ciągu 10 minut zaprosił gości, którzy musieliby chyba czekać pod domem. Potem wspólnie się rozebrali, wskoczyli do basenu i zrobili imprezę.
Więc co, Pani zdaniem, się właściwie stało?
Nie zgadzamy się z wersją, którą przyjmuje prokuratura o samouprowadzeniu. To nie o to chodzi, żeby prokuratorzy wyciągali sensację za sensacją. Jestem za tym, żeby sprawdzić wersję porwania, sprawdzić ją jak najbardziej obiektywnie, najbardziej rzetelnie, jak się da. Dla mnie dzisiaj sprawa jest jasna: sprawcy weszli albo przez basen w zwykłych butach, które nie naniosły piasku lub też ktoś miał klucze od domu Krzysztofa i wszedł głównym wejściem. I w tym momencie te dwie wersje są dla mnie obowiązujące. Słyszałam o wersji pana Latkowskiego, że Krzysztof w ogóle nie wrócił do domu, że coś wydarzyło się po drodze, ale dla mnie ta wersja jest kompletnie wyjęta z kapelusza. Nie wiem, skąd u pana Latkowskiego takie pomysły. Przecież doskonale wiemy, że są ślady krwi Krzysztofa w domu, wyrwany telefon, wyciągnięty z gniazda. W momencie, kiedy wystukiwał numeru domu moich rodziców, telefon został wyrwany. Dlatego ta wersja kompletnie nie opiera się na prawdzie. Trzeba znać dowody, znać sytuację, fakty, które miały miejsce, żeby wysuwać tak daleko idące wnioski. Znam bardzo dobrze do 2010 roku akta sprawy, orientuję się, co w nich jest, wiem, jak zeznawali świadkowie i jeśli coś mówię, to na podstawie tego, co wiem. Mówiliśmy głośno o niejasnościach, robiliśmy własne eksperymenty, własne przejazdy… Dlatego dobrze, że prokuratura zrobiła własne eksperymenty, dość już było spekulacji, mowy o drugiej imprezie. Ona mogła być, ale bez udziału mojego brata.

Jak to bez udziału Pani brata?
Przecież mój brat wyjechał, dom był pusty, ktoś mógł wejść do niego i zrobić sobie imprezę. Nie było go przecież dwie godziny, odwoził policjantów, nie zatrzymywał się nigdzie, ale i tak ten czas to około dwóch godzin. Więc przez te dwie godziny ktoś mógł robić, co chciał w tym domu, ale żeby taką hipotezę postawić i próbować ją udowodnić, trzeba przeprowadzić kolejne eksperymenty.

Dlaczego Pani zdaniem świadek Artur Rechul skłamał?
Jest wiele luk, wiele zeznań, które mnie zdziwiły, ale nie mogę o tym mówić, mam zakaz z prokuratury. Nie wiem, dlaczego świadek, o którym mowa, tak zeznawał, jak zeznał, czy widział wszystko, czy też nie, ale wiele rzeczy, o których mówił, się potwierdza. Na przykład warkot silnika, który był słyszalny w portierni. Też mnie dziwi, a propos eksperymentu z polonezem, dlaczego prokuratura nie odkręciła tłumika. Przecież to zupełnie inny warkot. Po co coś robić byle jak. Jak już robiło się eksperyment, to dlaczego nie w takim wydaniu, o jakim mówi świadek? Przecież mówił o polonezie z urwanym tłumikiem. Dlaczego nikt w piątek tego tłumika nie zdemontował, nie odkręcił? Bo jeśli celem eksperymentu jest zmierzenie decybeli, a to było jego celem, to dlaczego nie przeprowadzono tego eksperymentu tak, jak miała wyglądać sytuacja w dniu porwania? Ale mam nadzieję, że prokuratura powtórzy te eksperymenty.

Ale, jak Pani myśli, czemu kłamał?

Jestem daleka od spekulacji, mówiliśmy o tym od 2007 roku, nie znam powodu, dla którego część rzeczy, o których mówi, się zgadza, a część się nie zgadza. Czy był pod wpływem narkotyków, czy nie pamiętał, czy tam go nie było, czy tylko słyszał - nie chcę tego komentować. Nie wiem.

Jest Pani pewna, że osoby skazane za porwanie i śmierć Pani brata to te, które na pewno za to odpowiadają?
Nie wiem, czy mnie tak bardzo kochają ci porywacze i mojego brata tak bardzo pokochali, że wzięli na siebie winę uprowadzenia i zabójstwa. To jest pytanie do wszystkich dookoła. Niesamowicie musieli pokochać Krzysia, że wzięli na siebie całą winę za jego samouprowadzenie.

Myśli Pani, że możliwe jest, abyśmy minuta po minucie dowiedzieli się, co wydarzyło się tamtego dnia?
Ja mam inną nadzieję: że prawda w końcu wyjdzie na jaw, w jakiejkolwiek formie by nie wyszła, nie boję się tej prawdy. Nie boję się prawdy, którą pokaże czas, bo znałam mojego brata przez tyle lat i wiem, że on nie mógłby zrobić czegoś takiego. Nie ma takiej opcji, żeby mój brat świadomie uprowadził się sam. Po drugie mam taką nadzieję, że na końcu mojej drogi, którą idziemy już tyle lat, ja i moja rodzina, a patrząc na nią, serce mi pęka, tak cierpią. Że na końcu tej drogi powiem sobie: "A jednak było warto".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie