Sieroty po 36. Specjalnym Pułku

Barbara Dziedzic
Nieprawidłowości w jednostce były tak głębokie, że doprowadziły do jej rozwiązania. Eksperci twierdzą, że decyzja była wylaniem dziecka z kąpielą. Zadania 36. specpułku to nie tylko loty VIP - pisze Barbara Dziedzic

Temat 36. pułku lotnictwa, rozwiązanego po raporcie komisji Millera, powrócił w smutnych okolicznościach. Pytanie o powody, dla których Remigiusz Muś targnął się na życie, zadają nie tylko prokuratorzy, ale także koledzy technika pokładowego jaka--40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował w Smoleńsku. Stewardesa Aneta Żulińska--Pondo, która była w Smoleńsku razem z załogą jaka, wyznała na łamach prasy, że w 1. Bazie Lotnictwa Transportowego, do której zostali przeniesieni pracownicy 36. specpułku lotnictwa po rozwiązaniu macierzystej jednostki, byli źle traktowani. Zasugerowała tym samym, że zła atmosfera w pracy mogła przyczynić się do odebrania sobie życia przez pilota. - Ciągle czułam się upokarzana. (...) Latałam śmigłowcami bez przeszkolenia, bo nikogo nie interesowało, czy je mamy, a w międzyczasie kazano mi wykonywać prace biurowe, na których się nie znam - powiedziała "Gazecie Wyborczej". Koledzy pilotów nie chcą komentować jej słów, nawet anonimowo. - Nie chciałbym nikogo obwiniać, jednak mamy do czynienia z niedopatrzeniem. Zabrakło programów, pomysłu, indywidualnego podejścia. Wszystkiego tego, co sprawiłoby, że piloci czuliby się potrzebni - ocenia gen. Roman Polko.

Pułk chorował

- Naszym zadaniem, i tak rozumiem misję ministra Siemoniaka, jest przeprowadzenie wszystkich zmian, które są potrzebne. Dla niektórych będzie to trzęsienie ziemi, dla niektórych będzie to koniec kariery, dla niektórych będzie to ogrom pracy przy zmianach strukturalnych, a jednego zadania minister Siemoniak na pewno nie ma, żadnych efektów specjalnych. Wszystko to co trzeba, nawet jeśli będzie bolało, po to, by komuś zaimponować - wyjaśniał premier, kiedy ogłaszał, że zdecydował się rozwiązać jednostkę.
- Piloci zostali na siłę porozdzielani po innych jednostkach, musieli się przekwalifikowywać. Byli na topie i nagle trafili do szarej rzeczywistości. To mogło być z wielu powodów niekomfortowe - ocenia gen. Roman Polko. - Trzeba było zreformować ten pułk całkowicie. Od dowódcy, po personel - przytakuje Wojciech Łuczak, wydawca branżowego czasopisma "RAPORT - wojsko, technika, obronność", który daleki jest jednak od współczucia byłym pracownikom pułku. - Czytam dziś, że trzeba się pochylić nad ludźmi, których kariery zostały złamane, że nie zajęto się nimi, że mamy im współczuć. Czy autorzy tych słów mają świadomość tego, co działo się w jednostce? - pyta Łuczak.

Nie działo się dobrze. Nieprawidłowości zostały wypunktowane w raporcie komisji Millera (nieprawidłowy dobór składu załogi do realizacji zaplanowanego zadania, nieskuteczny bezpośredni nadzór Dowództwa Sił Powietrznych nad szkoleniem lotniczym w 36. Specjalnym Pułku i w końcu nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36 splt na samolotach Tu-154M). To nie wszystko. Były też prawomocne zarzuty i umorzone przez prokuraturę śledztwa (33 żołnierzy prawomocnie skazanych, prawie 50 umorzonych śledztw). Pułk oszukiwał. Na fakturach, wpisując nieprawdziwe ceny za noclegi w hotelach, podrabiając kwity za hotele, gdy tak naprawdę piloci nocowali w samolotach. W wyniku afery postawiono tylko jeden wyrok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Reszcie oskarżonych sąd nakazał wpłaty na cele charytatywne. - Pułk chorował - podsumowuje gen. Polko.
Jednostka specyficzna
Pułk był specyficzną jednostką ze specyficznymi zadaniami. Należał do nich transport najważniejszych osób w państwie, ale nie tylko. Ewakuacja rannych, dostarczanie leków czy szczepionek, patrolowanie sytuacji kryzysowych - to wszystko przypadki, w których się specjalizował. I pieczy nad którymi, zdaniem ekspertów, nie może sprawować żadna inna jednostka. Dlatego prędzej czy później znów musi zostać utworzona. - Najgorsze w tej sytuacji jest to, że po prostu potrzebujemy tej jednostki i będziemy musieli od podstaw na nowo ją stworzyć. Jeszcze nie teraz, bo minęło za mało czasu od jej rozwiązania - uważa gen. Polko.

Do specjalnych celów pułk posiadał samoloty Tu-154M, ale także mniejsze maszyny, takie jak M-28 Bryza, Jak-40 oraz śmigłowce, wykorzystywane m.in. do transportu osób na krótszych odcinkach. Po likwidacji jednostki z końcem 2011 r., jaki trafiły m.in. do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie i Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Dwa z nich Agencja Mienia Wojskowego - instytucja, która zajmuje się wyprzedawaniem nieużywanego wojskowego sprzętu - wystawiła na aukcję. W połowie października po raz trzeci bezskutecznie. Do kupienia są też wciąż części zamienne do jaka-40 i Tu-154M. Zarówno maszyny, jak i ich elementy można dziś nabyć za jedną piątą ceny wywoławczej. Śmigłowce Mi-8 i Sokół stały się natomiast własnością 1. Bazy Lotnictwa Transportowego.

W sierpniu zeszłego roku premier poinformował o zdymisjonowaniu 13 oficerów, w tym trzech generałów: Anatola Czabana, byłego szefa szkolenia Sił Powietrznych i asystenta szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego ds. Sił Powietrznych, Leszka Cwojdzińskiego, szefa Szkolenia Sił Powietrznych, i Zbigniewa Galca, zastępcy Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych. - My jako rząd jesteśmy zdeterminowani, żeby szybko, i niestety niebezboleśnie, wdrażać sugestie raportu Millera - uzasadniał swoją decyzję Donald Tusk. Czaban i Galec odeszli z wojska. Leszek Cwojdziński został zatrudniony w Ministerstwie Obrony Narodowej. Objął stanowisko Dyrektora Departamentu Polityki Zbrojeniowej.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bz
kombinowali na fakturach nie mieli wymaganych szkoleń i uprawnień latali na starym sprzęcie i tak długo się udawało, Wstyd, dobrze ze rozpędzono ich na cztery wiatry. wojsko w Polsce to dzisiaj w dzisiaj relikt socjalizmu mieszkania służbowe dożywotnie zatrudnienie emerytura dobra po 15 latach pracy. słowem socjalizm i to głęboki. panowie obudźcie się !!!
b
bz
kombinowali na fakturach nie mieli wymaganych szkoleń i uprawnień latali na starym sprzęcie i tak długo się udawało, Wstyd, dobrze ze rozpędzono ich na cztery wiatry. wojsko w Polsce to dzisiaj w dzisiaj relikt socjalizmu mieszkania służbowe dożywotnie zatrudnienie emerytura dobra po 15 latach pracy. słowem socjalizm i to głęboki. panowie obudźcie się !!!
b
bz
kombinowali na fakturach nie mieli wymaganych szkoleń i uprawnień latali na starym sprzęcie i tak długo się udawało, Wstyd, dobrze ze rozpędzono ich na cztery wiatry. wojsko w Polsce to dzisiaj w dzisiaj relikt socjalizmu mieszkania służbowe dożywotnie zatrudnienie emerytura dobra po 15 latach pracy. słowem socjalizm i to głęboki. panowie obudźcie się !!!
o
obserwator
W dalszym ciągu,piloci to nadpiloci a wszyscy pozostali to nadludzie...
k
krzyhoo1
pomyśleć, że PRL była w stanie zapewnić nowoczesne samoloty swoim VIPom, które pilotowali doświadczeni pułkownicy, a głowę państwa tylko i wyłącznie dowódca pułku
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Sieroty po 36. Specjalnym Pułku
N
NorvidNH
Śmierć na żywo?

Miłuj bliźniego swego a nie obrażaj go. Przegrało państwo i PEŁO! Wrak w Rosji. Dowody w Rosji. Prawda w Rosji, ale to nic. Winien jest Kaczyński,że szuka drogi do oddał Putkowi całując się z nim w świeżej krwi.
Dodaj ogłoszenie