Sierakowski: W Krytyce postanowiliśmy się nie wstydzić

Redakcja
Sławomir Sierakowski mówi o tym, czym zajmują się teraz "Krytyka Polityczna" i jego ludzie
Sławomir Sierakowski mówi o tym, czym zajmują się teraz "Krytyka Polityczna" i jego ludzie fot.bartek syta
Dla niektórych byliśmy "partią białej flagi". Za wariatów miała nas nie tylko prawica, ale także większość tych, którzy dzisiaj klaszczą ministrowi Sikorskiemu - opowiada Sławomir Sierakowski w rozmowie z Joanną Miziołek.

"Konkurujemy na sympatię, a nie na nienawiść" - powiedział Pan ostatnio. To wyzwanie, jakie sobie Pan stawia po 11 listopada?
To pomysł na zweryfikowanie intencji i możliwości każdej z organizacji. Zarówno w konkretnym przypadku obchodów następnej rocznicy odzyskania niepodległości, jak i w ogóle w ramach całej aktywności publicznej. Zakładam, że idea prezydenta Komorowskiego, aby połączyć wszystkich, odrzucona już przed organizatorów Marszu Niepodległości, jest jednak trochę nierealistyczna. W demokracji, a nawet we wspólnocie politycznej nie chodzi o to, żeby się we wszystkim zgadzać. Chodzi o to, żeby się konstruktywnie spierać. Konkurencja może być tak zorganizowana, że wszystkich mobilizuje i unosi do góry, a może być także zupełnie dysfunkcjonalna dla wszystkich uczestników. Konkurencja na przedstawienie Polakom różnych pozytywnych propozycji świętowania niepodległości może być najlepszym sposobem na wymuszenie na tych, którzy 11 listopada krzyczą hasła rasistowskie, ksenofobiczne lub homofobiczne, żeby zrezygnowali z mowy nienawiści.

Czytaj także: "Nowy Wspaniały Świat": Radni PiS chcą wyrzucić "Krytykę Polityczną", dzielnica czeka na wyjaśnienia

Ale z mowy nienawiści nie zrezygnowała lewica. Zresztą nie skończyło się na słowach. Doszło do rękoczynów. Zarzuty prawej strony nie są nieuzasadnione.
Nie podejmuje się uczyć prawicy odróżniać prymitywnych metod walki od szlachetnych. Ale nie wygląda optymistycznie dla prawicy fakt, że jej publicyści wymyślili, iż bardziej jej pomogą, produkując jak najwięcej nieprawdziwych informacji na nasz temat, niż budując własne silne instytucje. Nie uważam oczywiście, żeby zajmowanie się nami krytycznie zawsze było pozbawione sensu, ale jednak trochę dziwi mnie, że niektóre gazety drukują po pięć tekstów o nas w jednym wydaniu.

Obawialiście się reakcji opinii publicznej po Święcie Niepodległości?
Nie tego, że naprawdę stanie nam się jakaś krzywda, bo twardo stoimy na nogach, wiemy, co robimy, i nie pozwolilibyśmy sobie na nic, co nam zarzucano. W tym także na uzależnienie się od dotacji publicznych, miejskich lokali lub jakiejkolwiek innej instytucji. Rozczarowywało nas bardziej to, że ktoś w ogóle sądził, że nas wciągnie w takie zawody. Najsmutniejsze, że tak wiele osób nie wierzy w ogóle, że warto działać uczciwie i ambitnie oraz nie wstydzić się tego. Że nie za wszelką cenę warto dążyć do kariery politycznej albo medialnej, jeśli traci się przy tym charakter lub rezygnuje z rzeczywistych efektów. Myślę na przykład o tych, którzy, nie mogąc się nadziwić, że odrzuciliśmy wszystkie możliwości wejścia do partyjnej polityki, szukają na to cynicznych wyjaśnień. Przecież od kiedy media stały się zakładnikiem wyniku ekonomicznego, a polityka - marketingu, przestają być tak oczywistym miejscem, gdzie można coś naprawdę w tym świecie zmienić. Zawsze istnieje i istnieć będzie jakaś reprezentacja polityczna, ale jeśli chcesz zmienić status quo, to pytasz, czy to ona będzie wytyczać kierunki rozwoju, czy jedynie się do nich adaptować. Czasy przełomu w 1989 r. były w Polsce takim okresem, w którym właściwie nie było miejsca dla konformistów w polityce. Nawet strona postkomunistyczna stawiała wtedy na najlepszych, a nie najbardziej oportunistycznych.

Uważa Pan, że da się dziś wpływać na prawo, nie uczestnicząc w życiu partyjnym?
Można dziś na klasę polityczną wpływać i tak propagować idee, że ich realizacja stanie się pragmatycznym wyborem dla polityków.

Czytaj także: "Była lewica kawiorowa, teraz jest terrorystyczna". Kim są ludzie Krytyki Politycznej?
Jakiś przykład?
Zmiana polityki narkotykowej przez ostatni rząd, parytety na listach, 1 proc. na kulturę, odejście od ortodoksji neoliberalnej, dzięki czemu możliwa była reforma OFE, a dziś także polska presja na federalizację UE. Pamiętam, jak kiedyś atakowano nas za propagowanie idei federalistycznej Unii, rozpoczęte "Listem otwartym do europejskiej opinii publicznej". Wtedy przeciwko nam użyto pierwszy raz nazwy: partia białej flagi, i za wariatów miała nas nie tylko prawica, ale także ogromna większość tych, którzy dziś klaszczą ministrowi Sikorskiemu. Bardzo dobrze, że zmienili zdanie.

Czytaj także: Solidarna Polska: Odebrać "Krytyce Politycznej" dotację. Min. Kultury: Nie ma żadnych przesłanek

Dziś niektórzy wyśmiewają się, że wyście o tym mówili, ale bez efektów. A tu nagle przyszedł Palikot i zgarnął sukces. Nie jest tak?
Jeśli w poprzedniej epoce scenariuszami w życiu społecznym rządził strach, to dziś jest to raczej wstyd. Wydaje się, że nie ma nic gorszego niż nie wykorzystać okazji. Nikt nie chce być frajerem [śmiech]. Nie ma już "z góry" takich opowieści o świecie, które byłyby silniejsze niż prywatny interes jednostki. Jednostki odruchowo gonią więc za realizacją swojego prywatnego interesu, nie ufając, że ktoś inny mógłby z tego zrezygnować na rzec jakichś idei. No więc my w "Krytyce" postanowiliśmy się nie wstydzić. Nawet, gdyby nikt miał w to nie uwierzyć.

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
precz z komuną

jak tu mówic o wstydzie, kiedy się legitymizuje mordy ?
Mowa miłości komuchów zabija miliony, do dzisiaj.
Komuna to złodziejstwo, zaprzaństwo i nicość.

A
Android z dzikiej planety

Towarzysz Sierakowski tak bardzo nie chciał konkurować w nienawiści że zamiast swojej imprezy zrobił kontr-manifestację oraz blokadę marszu a w swoim lokaliku zgromadził arsenał do bicia oponentów z czego się nijak nie może wyplątać.

Dalej też rznie głupa że jego państwowe dotacje nie obchodzą.Sławku przestań wciskać ludziom ciemnotę-ty nie możesz żyć bez pieniędzy podatników.Państwo oraz miasto są hojnymi mecenasami twojej 'niezależnej' Krytyki Politycznej oraz kawiarni na Nowym Świecie, gdzie według własnej ideologii 'wyzyskujesz' pracowników.

G
Gość

wynika z danych, które zamieściłeś.

a
aj waj

składają wyjaśnienia i sie usprawiedliwiają.myślę że znowu zaprosićie szwabów na manifestacje 13-grudnia bo to w waszym stylu.

p
polo

Proszę wejść na stronę: www.krytykapolityczna.pl > o nas > darczyńcy (na dole).
Znajdziecie tam m.in.
1. Fundacja Batorego (PO)
2. Miasto Stołeczne Warszawa (PO)
3. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (PO)
4. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (PO)
5. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (PO)
6. Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej (pod kontrolą PO, siedziba w Warszawie, biuro w Berlinie Albrechtstraße 22 D-10117 Berlin)
- oraz paru innych podobnych "darczyńców".

Do wymienionych "darczyńców" można dodać słynna HGW (PO) która użyczyła Antifie w centrum Warszawy lokal o po.1,3 tyś,m2 z czynszem 12,0zł za m2.
Czy już wiadomo o co w tym chodzi ?

p
polo

Cyt:
"Umowa najmu lokalu, w którym mieści się Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat, nie będzie przedłużona - poinformował stołeczny ratusz. Nie ma to związku z wydarzeniami 11 listopada, (?????) ale z roszczeniami do tego miejsca spadkobierców dawnych właścicieli".

Lokal o pow. 1,3 tyś. m2 oddano komuchom na trzy lata za .... 12 zł /m2.
Do tego doszły jeszcze nagrody finansowe i wyróżnienia otrzymane od rządu Ryżego.
Tak antypolacy i zdrajcy finansują kolaborantów.

s
sober

Szkoda, że tak naprawdę do zmiany polityki narkotykowej nie doszło, bo wchodząca w życie, jak to ładnie nazwano, nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, nie zmienia kompletnie nic. Wszak już teraz, ze względu na znikomą szkodliwość czynu, można było odstąpić od ścigania konsumentów, jednak uczyniono z artykułu 62. narzędzie nie tylko do nabijania statystyk, ale także do stosowania represji wobec Bogu ducha winnych obywateli. Nikt nikogo nie wsadza do więzienia za posiadanie wódki czy papierosów, natomiast za samo posiadanie marihuany już tak. Pytanie tylko: cóż złego komukolwiek robi posiadasz ususzonej rośliny? Oczywiście nic. Jednak jakieś 10 lat temu pani Labuda twierdziła, że lepiej będzie narkomanowi w więzieniu. A ja wciąż zachodzę w głowę, dlaczego w ogóle ktoś miałby chcieć wsadzać za kraty osobę chorą? Czyż dla osób chorych nie zbudowaliśmy szpitali? Lecz jeszcze wcześniej należy zadać niemniej ważne pytanie: czy każdy użytkownik narkotyków, to osoba chora, uzależniona? Jeśli tak, to każda osoba używająca alkoholu, jest alkoholikiem. W takim razie w naszym kraju więzieniem należałoby leczyć niemal wszystkich obywateli. Ciekaw jestem dokąd by nas to zaprowadziło?

Dodaj ogłoszenie