Siedem lat pracy to jednak spora stawka

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Fot. Polskapresse
Kiedy politycy i eksperci w najlepsze debatują nad tym, jak i o ile podnieść wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, związkowcy zbierają podpisy pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Ich pytanie brzmi nie "jak" ani "o ile", lecz "czy". 1,2 mln podpisów, które już zostały w tej akcji przez Solidarność zebrane, to chyba największa taka liczba dotycząca jakiegokolwiek obywatelskiego wniosku w ostatnim dwudziestoleciu. Liczba o tyle robiąca wrażenie, że chyba można przewidzieć, jak brzmi odpowiedź na referendalne pytanie przeważającej większości podpisanych.

O ile większość ekspertów jest zgodna, że demografia, ekonomia i medycyna mówią jednoznacznie, że musimy pogodzić się z dłuższą pracą, o tyle z samymi zainteresowanymi może być nieco inaczej. Już za kilka tygodni może więc dojść do nietypowej sytuacji, w której profesorowie Góra i Balcerowicz, a nawet - kto wie? - Rybiński, będą w tej materii zadziwiająco zgodni z premierem Tuskiem i ministrem Rostowskim. W kolejnych debatach pod prezydencką, rządową czy pozarządową egidą będą się zaś nawzajem przekonywać, że podniesienie wieku emerytalnego kobiet o siedem lat jest i tak półśrodkiem w świetle demograficznych faktów.

Czytaj także: Graś: Reforma emerytur jest niezbędna. To największe wyzwanie tej kadencji

W tym samym momencie jednak słabo zarabiające, sfrustrowane trzydziestoparolatki z tych fabryk, które jeszcze w Polsce działają, ze sklepów i supermarketów, a także z gorzej opłacanej części budżetówki, będą się jednak zbierać na manifestacje w stolicy. Towarzyszyć im będą ich mężowie i partnerzy. Bo wszyscy oni zwyczajnie nie chcą pracować dłużej. A przynajmniej nie chcą być do tego ustawowo zmuszani. I nie widzą jak dotąd żadnego zrozumiałego powodu, dla którego mieliby się na to zgodzić. Widzą natomiast, jak wygląda dziś rynek pracy, który niemal siłą wypycha nawet nie 60-, lecz już 50-latków.

Czytaj także: Będzie wojna o wiek emerytalny. Rządowy projekt nie uwzględnia propozycji PSL

Chwilowo więc zdaje się nie istnieć żadna siła, która kazałaby im wierzyć, że praca do 67. roku życia cokolwiek w tej materii może zmienić. Być może więc właśnie poszukaniem argumentów zdolnych przekonać tę rzeszę zwykłych, pracujących, szarych sceptyków, a nie utwierdzaniem się nawzajem, powinny właśnie teraz zająć się przychylne podnoszeniu wieku emerytalnego elity? W przeciwnym bowiem razie sztandarowy plan tego rządu może po prostu spłonąć wiosną przed KPRM wraz z - jak chce tradycja - kukłą jego twórcy.

Czytaj także: Pomorze: "S" chce referendum w sprawie emerytur

Tym razem więc naprawdę kluczowy problem polega nie na tym, jak dokonać reformy, lecz jak przekonać obywateli do jej przyjęcia. Bo oni naprawdę mogą jej nie przyjąć. A co to znaczy w demokracji, wszyscy wiemy.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kapa
A kto ma płacić na te emerytury skoro nie ma zastępowalności pokoleń?
J
Jacek
A tymczasem, gdy u nas tak zaciekle lud broni się przed podnoszeniem wieku emerytalnego, gdzie indziej jeszcze tę stawkę podbijają. Według przeprowadzonego w Niemczech Studium Systemu Socjalnego, w 2050 roku Niemcy będą musieli pracować do 72 roku życia! Za tym samym opowiedział się szwedzki premier Frederik Reinfeldt. No ale póki, co w Szwecji obowiązuje elastyczny model przechodzenia dobrowolnego na emeryturę w wieku od 61 do 67 lat. No i tygodniowy czas pracy jest znacznie krótszy niż u nas. To samo jest zresztą w Niemczech, a wspomniane wyżej studium mówi, że tygodniowy czas pracy powinien jeszcze zostać obniżony. Natomiast u nas w sektorze prywatnym tygodniowy czas pracy przewyższa ustawowy do o około 50% i do tego bez odprowadzania obowiązkowych składek na ZUS, co jest przestępstwem, a czemu rząd przygląda się z życzliwą pobłażliwością. W takiej sytuacji trudno się dziwić ludziom, że woleliby wcześniej przejść na emeryturę, a zwłaszcza gdy dotyczy to obecnych pięćdziesięciolatków, którzy po przejściu na emeryturę będą mieli większe świadczenia niż obecnie im wypłaca pracodawca prywatny - z reguły zarabiają oni najniższą krajową i to jeszcze oficjalnie na pół etatu, gdy w rzeczywistości pracują po 12 godzin dziennie. Całe szczęście, ze w rządzie siedzą ludzie kiepsko zorientowani, bo gdyby wiedzieli o tych zamiarach Niemców i Szwedów to dopiero by nam dali!
A
Adam
Więc nie ma czego żałować.
G
Gość
Ile to było zapewnień, zachwytów, jaki to wspaniały system. Buzek piał na jego temat dzień i noc. Jakie to miały być wysokie emerytury, będziecie na Wyspy Kanaryjskie wyjeżdżać! Wprowadzili. Po 10 latach... KLAPA! OFE okazały się OSZUSTWEM! Nasze pieniądze przepadły! Fundusz Solidarności Pokoleń - zlikwidowany - Donek wszystko przewalił!

Teraz z kolei Tusek - wierny uczeń Buzka, wprowadza nową "reformę"... Idea jest taka: ZACHARUJESZ SIĘ POLAKU NA ŚMIERĆ, tam w niebie obejrzysz sobie jaką to wysoką emeryturę mógłbyś dostać... A Twoje składki... pójdą na banki! To jest pomysł! To jest geniusz Tuska!

Pana redaktora ośmielam się posłać na korepetycje do pani profesor Hryniewicz z PiS. Pięknie wytłumaczyła w ostatnim Polskim Punkcie Widzenia (TV TRWAM) o co w tej całej "reformie" Tuska chodzi. Tak kawa na ławę. Warto tego wywiadu posłuchać.
J
Jacek
A może za 20 lat będzie jeszcze gorzej? Ja bym nie liczył na to, że zniesienie wiz do USA zlikwiduje problemy z bezrobociem. Ech, szkoda gadać! Niczego facet nie rozumiesz, tylko się podlizujesz.
_JaC.
Jeśli nagle zniknie parę milionów zajmujących się wnukami babć w wieku 60-67 lat??
s
sceptyk
Tusk ambitny? Szanowny Panie, ten facet ma poparcie "aż" 19% społeczeństwa a nadal nie-rządzi.
50-latek
ile ty masz chłopcze lat?
ty wiesz co to jest demokracja?
pomieszkaj sobie parę lat gdziekolwiek na zachód ,północ lub południe to będziesz wiedział że w demokracji ,nawet ułomnej czytelnicy by cię zjedli za takie głodne kawałki.
Ciebie i ten rząd.
J
JP.
"sytuacja za 10-20 lat bedzie calkiem inna i ze Polsce bedzie brakowac pracownikow, ze 65-latkowie beda mieli prace"
niestety nie - zamiast 65-latków będą pracować 30-paroletni ukraińcy czy chińczycy
a
al
Katastrofa finansow publicznych moze byc przekonujaca tylko wtedy, kiedy ta katastrofa jest widoczna jak na dloni, kiedy oprocentowanie dlugu wzrasta o 100% lub wiecej, kiedy wszystkie media krajowe i swiatowe o tej katastrofie pisza. W Polsce nie ma takiej sytuacji, nikt nie widzi kryzysu a agencje ratingowe i rozne media szczegolnie zagraniczne wychwalaja Polske. Jednoczesnie Polacy nie potrafia zrozumiec, ze sytuacja za 10-20 lat bedzie calkiem inna i ze Polsce bedzie brakowac pracownikow, ze 65-latkowie beda mieli prace. Nie potrafia zrozumiec, bo wogole maja slabe mozliwosci rozumienia czegokolwiek. Rozne badania wykazuja, ze Polacy malo czytaja a ci co czytaja gazety i sluchaja,radia, TV w wiekszosci niewiele z tego rozumieja. Do tego dochodzi opozycja wykazujaca kompletny brak zainteresowania przyszloscia kraju. Im chodzi tylko o polozenie Tuska na lopadki i prawdopodobnie tak sie stanie.Tusk jest zbyt ambitny aby trzymac sie wladzy mimo woli spoleczenstwa ja to robil Buzek, wiec pewnie zrezygnuje po pierwszych nieudanych probach wprowadzwenia reform. Prawdopodobnie w ciagu roku bedziemy mieli ,,nowe rozdanie" czyli calkiem stare - zadnych reform i trzymac sie stolkow az nas ludzie wykopia.
Dodaj ogłoszenie