Sheryl Crow wystąpi w "Mam talent"?

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. Polskapresse
Tak w świecie kolarskim bywa, że organizator wyścigu, układając trasę, bierze poduwagę możliwości zawodników z danego kraju. Gospodarzom mają pomagać ściany, bo efekt medialny takiego przedsięwzięcia jest wówczas dużo głośniejszy.

Włosi od lat celują w górskie podjazdy, Francuzi robią wszystko, by ich dzielni kolarze mogli wygrywać etapy (bo jakoś nie mogą dochować się człowieka na cały wyścig), Hiszpanie ograniczyli czasówki, a skupili się na dużej liczbie finiszów pod górę. Ładnie się wszystko kręci, choć w tym roku jadący kunktatorsko Włosi nie wygrali swojego Giro, ba nie stanęli nawet na podium.

Gorzej ma Czesław Lang i jego (oraz nasze) Tour de Pologne. Po pierwsze, wyścig trwa tylko tydzień, a i możliwości doboru trasy nieco ograniczone. Kibice twierdzą, że mamy tylko jeden iście alpejski podjazd - na Przełęcz Karkonoską, ale akurat tam trzeba położyć sporo asfaltu, w czym - co widać na drogach - nie jesteśmy mistrzami świata i okolic nawet.

W Tour de Pologne trasę "ułożono" pod Michała Kwiatkowskiego, choć zabrakło czasówki (kto mógł wiedzieć), na której Michał odrobiłby pewnie te sekundy do Włocha Moreno Mosera. Idąc tym tropem, Lang na rok 2013 zaplanował etap samotnej jazdy, poprzedziwszy go górami we Włoszech. Mają być na początek dwa etapy w Trydencie, z trudnymi podjazdami na przykład pod Passo Pordoi. No i patrząc na jazdę naszych cyklistów w Hiszpanii, to strzał w dziesiątkę. Już nie tylko Michały dwa - Kwiatkowski i Gołaś - ale też Tomasz Marczyński, Przemysław Niemiec i Rafał Majka mają czego szukać na etapach o trudnych profilach, a jest jeszcze Sylwester Szmyd, który zmieniając ekipę na hiszpański Movistar, będzie miał chyba więcej swobody niż u boku Ivana Basso.

Idźmy tą drogą! - chce się powiedzieć. Tak się składa, że "górali" mamy lepszych niż kolarzy nizinnych. Mija drugi tydzień Vuelty, nasi ciągle wśród najlepszych. W sobotę w pierwszej trzynastce trzech Polaków! W wielkich tourach takie przypadki zdarzały się tylko w czasówkach. W Giro 1990 w prologu w Bari Lech Piasecki był trzeci, Joachim Halupczok szósty, a Zenon Jaskuła dwunasty.
Polecam ściganie w Hiszpanii. Został jeszcze tydzień! Tam dzieją się ciekawsze rzeczy niż odmrażane historie z Lance'em Armstrongiem. Bardziej powinien nas interesować Rafał Majka, a nawet Małgorzata Jasińska (wygrywa w Toskanii) niż przesłuchania Sheryl Crow w sprawie wspólnego latania samolotem z "Bossem" Armstrongiem. Chyba że amerykańska piosenkarka ma zamiar wystąpić w polskim "Mam talent".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie