Seweryna Szmaglewska – Dymy nad Birkenau. Niepublikowane listy i rysunki

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Seweryna Szmaglewska – Dymy nad Birkenau. Niepublikowane listy i rysunki
Seweryna Szmaglewska – Dymy nad Birkenau. Niepublikowane listy i rysunki Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Seweryna Szmaglewska już w 1945 roku napisała debiutancką powieść. Wykorzystane jako materiał dowodowy przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze „Dymy nad Birkenau” to literatura najwyższej próby.

„Dymy nad Birkenau” ukazały się w Polsce pod koniec 1945 roku. I nadal mogą stanowić wzorzec doskonałego pisarstwa. Bo to nie jest reportaż, dokument. To lakoniczny zapis niesamowitego okrucieństwa, oddany starannie dobranymi słowami. Słowami ukazującymi wielką wrażliwość autorki. Seweryna Szmaglewska widzi i zapamiętuje wszystko. Ale nie tworzy „literatury obozowej”, jak później krytycy nazywali poświęconą tej tematyce prozę Zofii Nałkowskiej czy Tadeusza Borowskiego. Tworzy literaturę, o jakiej dziś często się marzy. Mocną, opartą na słowie, nie efekcie czy epatowaniu śmiercią. Bo o tym, że większość czeka w Oświęcimiu i nieistniejącym oficjalnie Birkenau śmierć Szmaglewska przekonała się bardzo szybko. I nigdy tego nie zapomniała.

„Od czasu do czasu przeprowadzana selekcja oczyszcza obóz z tych, którym sił brakło, które na chwilę ustały w walce z przemocą warunków. I to jest najskuteczniejszy sposób unicestwiania tysięcy. Śmierć „naturalna” spowodowana chorobą. Nikt ich nie rozstrzelał, nie potrzebował wstrzykiwać tyfusu plamistego, bo wszy roznoszą go skuteczniej aniżeli jakiekolwiek sztuczne zakażenie. Wszy, których wytępić nie można z braku wody i bielizny na zmianę, obsypują ludzi, wstrzykując dniem i nocą tyfus”.

Seweryna Szmaglewska przebywała w Birkenau od 1942 roku do stycznia 1945 roku. Zanim uciekła z marszu śmierci pisała:

„Druty okalające obóz dzwonią cicho na pożegnanie żywym, którzy opuszczają miasto umarłych.
Góry niebieską wstążką wygięte nad śnieżną przestrzenią witają więźnia, który teraz ma się do nich przybliżyć… Przydrożne wierzby, akacje i graby wydłużają się alejami cieni leżących na śniegu, bezlistne swe konary wyciągają do więźniów, jakby ich chciały powstrzymać w wędrówce.
Niejedną już utuliły postać, co padła, znacząc śnieg strumyczkiem krwi. Kładą na niej jak całun pogrzebowy swój gęsty cień i ciszę przedwieczornego zasłuchania”.

Najnowsze wydanie „Dymów nad Birkenau” zawiera faksymile i treści niepublikowanych wcześniej listów oraz rysunki, jakie Seweryna Szmaglewska tworzyła ilustrując dla samej siebie powstającą powieść. Mocną, prawdziwą, a jednocześnie ubraną w poetycką formę. Nawet jeśli śmierć i okrucieństwo na to nie zasługują. A jednak – stały się tworzywem literatury, którą po prostu znać trzeba.

Ten program to kuźnia wokalnych talentów

Wideo

Materiał oryginalny: Seweryna Szmaglewska – Dymy nad Birkenau. Niepublikowane listy i rysunki - Kurier Poranny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie