Setkom brytyjskich szkół grozi likwidacja

Michał Różycki
Rząd Gordona Browna chce przeprowadzić radykalne reformy w systemie oświaty
Rząd Gordona Browna chce przeprowadzić radykalne reformy w systemie oświaty Reuters
Rząd premiera Gordona Browna bierze się ostro za reformę oświaty. Minister szkolnictwa Ed Balls postawił najgorszym szkołom ultimatum: albo się poprawią, albo zostaną zamknięte i sprywatyzowane.

Protestują związki zawodowe, według których reforma jest zbyt radykalna i zamiast pomóc, dodatkowo pogorszy sytuację.

Kiepski stan brytyjskiej edukacji jest znany od dawna. Standardy nauczania są tak niskie, że lepiej od swoich brytyjskich kolegów radziły sobie nawet słabo znające angielski dzieci polskich imigrantów.
Minister Ed Balls postanowił wyciągnąć konsekwencje wobec szkół, w których przynajmniej 30 proc. uczniów nie dostanie "C" (odpowiednik naszej trójki) z pięciu egzaminów maturalnych. Jest to minimalny wynik dający przepustkę do dalszej edukacji, w tym na uniwersytetach.

Według wyliczeń brytyjskiego rządu w ubiegłym roku normy nie spełniło 638 szkół, głównie na północy Anglii, w miastach takich jak Manchester, Birmingham czy Leeds. Lokalnym władzom nakazano przedstawić plan ratunkowy dla takich placówek.

Dostaną one trzy lata na poprawę. Jeśli po tym okresie dalej nie będą spełniać norm, zostaną zamknięte. Na ich miejscu powstaną akademie, szkoły prowadzone przez prywatne firmy lub uniwersytety. Akademie są niezależne, ale dotowane przez państwo. Z reformami ministra nie zgadzają się brytyjscy nauczyciele.

- Jeśli Ed Balls chce pomóc szkołom z problemami, niech lepiej przestanie im grozić zamknięciem, gdy nie spełnią odgórnych wymagań - uważa Christine Flower ze Związku Zawodowego Nauczycieli.

Według niej taka polityka jeszcze bardziej pogorszy sytuację w szkołach. - Żaden nauczyciel przy zdrowych zmysłach nie będzie szukał pracy w szkole, która może być zamknięta w ciągu roku - mówi Flower. Pedagodzy wskazują również, że ryzyko prywatyzacji dotyka szkoły z biedniejszych regionów kraju.

Minister broni się, twierdząc, że - owszem - środki są drastyczne, ale na dłuższą metę pomogą również najbiedniejszym dzieciom. - Chcemy walczyć ze stereotypem, zgodnie z którym bieda oznacza słabsze wyniki - mówił Balls. Wskazuje też, że planowane jest zwiększenie dotacji dla najgorszych szkół aż do 400 mln funtów. Ostatecznym argumentem jest sukces projektu akademii, których w ciągu ośmiu lat powstało około setki.

Plan rządu premiera Browna krytykuje też opozycja, twierdząc, że to próba ucieczki od problemów w edukacji.

- Nie chodzi tu tylko o najgorsze szkoły. Standardy nauczania są tak samo złe w wielu innych placówkach - mówi Michael Gove, minister edukacji w gabinecie cieni Partii Konserwatywnej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie