Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 17godz.
  • 27min.
Odwiedź serwis wyborczy 

"Sen nocy letniej" w Operze Krakowskiej. W (ogrodowym) labiryncie ludzkich spraw [RECENZJA, ZDJĘCIA]

Łukasz Gazur
RECENZJA Z CYKLU "ZA KULISAMI" Spektakl baletowy „Sen nocy letniej” Feliksa Mendelssohna do tekstu Szekspira to udana próba przedstawienia klasycznej opowieści o miłości, udrapowanej w oniryczną atmosferę.

WIDEO: Trzy Szybkie

Miłość trzech różnych par, komedia omyłek, happy end. W sumie „Sen nocy letniej” to bieg do ołtarza z przeszkodami. Ot, komedyjka, której fabuły nie ma co streszczać. W balecie - wiadomo, ważna jest choreografia i przestrzenna opowieść. Ta okazała się nadzwyczaj udana. Także dlatego, że wybitny choreograf, Giogrio Madija, doskonale rozpoznał nie tylko przestrzeń sceny Opery Krakowskiej (nie największą!), ale i możliwości tancerzy. Skomponował ciekawą choreograficzną opowieść, która wydobywa komediową warstwę, nie idąc w uproszczenia.

Bardzo pomocną dłoń wyciągnął do niego scenograf Alexander Mudlagk. Obaj z choreografem wykorzystali historię utworu - czyli jego ogrodowy rodowód (tam dzieje się akcja, tam wystawiono dzieło Szekspira, a w Sanssouci - balet Mendelssohna), tworząc labirynt. W nim gubią się bohaterowie. Elementy są jak gra Tetris - przekładane klocki, których układ zmienia scenę. Nawet jeśli wykonanie nie jest najszczęśliwsze, trzeba docenić pomysł. Scenografia staje się bowiem tancerzem na scenie, a jej zmiany nadają rytm spektaklowi.

Poza płynną, wykorzystującą naturalne przebiegi ruchu choreografią, na uwagę zasługują same występy włoskich tancerzy - Gabriele Togniego i Alfreda Grambone (odpowiednio Puka i Oberona). Tańczyli precyzyjnie i z lekkością. Wypadli fenomenalnie - co nie znaczy, że pozostałej części zespołu nie należą się wyrazy uznania. Wręcz przeciwnie! Takimi produkcjami tancerze Opery Krakowskiej udowadniają, że wciąż pracują nad przeskoczeniem na wyższy poziom.

Słowa docenienia należą się także orkiestrze. Bardzo umiejętnie zinterpretowała twórczość Mendelssohna w duchu tzw. elfenmusik. Duża w tym zasługa Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. Warto też docenić bardzo zgrabne wplecenie fragmentu IV Symfonii „Włoskiej” Mendelssohna.

Generalnie: polecam!

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: "Sen nocy letniej" w Operze Krakowskiej. W (ogrodowym) labiryncie ludzkich spraw [RECENZJA, ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na początku przedstawienia duże ruchome elementy scenografii, które dają się przestawiać i układać w różne kształty zaciekawiają; po pewnym czasie powielany wielokrotnie na scenie pomysł nuży, a widz odnosi wrażenie, że tancerze się tym układaniem i przesuwaniem męczą. Ogólne wrażenie - zbyt mało tańca, za dużo biegania po scenie i bawienia się w "klocki Lego". Kilka osób z obsady baletowej bardzo sprawnych technicznie. Warto obejrzeć, mimo powyższych zastrzeżeń.

Dodaj ogłoszenie