Schetyna został sam. Gowin i Grupiński są zbyt zajęci, by spiskować przeciw Tuskowi

Redakcja
Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna Bartek Syta/Polskapresse
Udostępnij:
Grzegorz Schetyna, który od wyborów do tej pory wypowiadał się w spokojnym tonie na temat Platformy i Donalda Tuska, mocno uderzył w partię i jego lidera. - Atakując Ewę Kopacz, osobę, która była instrumentem wyrzucenia go ze stanowiska, daje premierowi sygnał, że chce, aby go dopieścił - mówi Paweł Piskorski, niegdyś działacz Platformy.

W czwarek w "Kontrwywiadzie" RMF FM były marszałek Sejmu powiedział, że krytykował prace nad ustawą refundacyjną. Twierdził, że zaczęły się zbyt późno.

- Jesteśmy w klinczu między pacjentami, lekarzami a opinią publiczną. Rząd znalazł kompromis, ale w porównaniu z twardymi zapowiedziami nieustępliwości wobec lekarzy rzeczywiście jest to zmiana polityki. Rząd nie przekonał opinii publicznej, że twarda polityka ws. lekarzy jest konieczna - dodaje. Ale to nie wszystko, bo zaraz potem pytany, czy zamieszanie w służbie zdrowia to grzech Ewy Kopacz, odparł, że to bardziej grzech zmiany. - Inni ministrowie, zupełnie różni - skwitował. A jego słowa były sugestią, że Kopacz nie powinna była opuszczać stanowiska ministra zdrowia i że odpowiada za obecny stan resortu. Więcej litości w jej ocenie miał nawet lider opozycji Leszek Miller. Przewodniczący SLD stwierdził, że Ewa Kopacz nie powinna tłumaczyć się z kłopotów ministerstwa, bo weszłaby tym samym w kompetencje jej następcy Bartosza Arłukowicza.

CZYTAJ TEŻ: Grabarczyk: Schetyna to strategiczna rezerwa PO. Może być piękniejsza rola?

Później Grzegorz Schetyna dociskany, czy powiedział o swoich wątpliwościach premierowi, powiedział krótko: Nie mieliśmy kontaktu. To pokazuje, jak daleko od szefa Platformy Obywatelskiej jest dzisiaj obecny przewodniczący spraw zagranicznych i jak bardzo go to boli. A jego ostre słowa nie tyle świadczą o ponownym budowaniu przez niego opozycji w partii, co jedynie o zaznaczeniu swojej pozycji w Platformie. Szczególnie że, jak twierdzi Paweł Piskorski, dzisiaj nikt w ugrupowaniu oficjalnie nie przyzna się do tego, że jest we frakcji Schetyny. - Ludzie Grzegorza teraz zarzekają się, że nie ma żadnych frakcji w partii - mówi. Skąd ta nagła zmiana tłumaczy po chwili. - Jego wspomagający zostali albo przez Tuska wycięci, tak jak np. w spółkach Skarbu Państwa, albo docenieni, jak Jarosław Gowin czy Rafał Grupiński - mówi Piskorski.

Ci ostatni, nawet gdyby chcieli sprzeciwić się Donaldowi Tuskowi, to zwyczajnie im nie wypada. Premier skutecznie ich obłaskawił. W końcu Jarosław Gowin jest ministrem sprawiedliwości, a Rafał Grupiński - szefem klubu. W sprawie ustawy refundacyjnej Grupiński otwarcie broni stanowiska ministerstwa i Donalda Tuska.

CZYTAJ TEŻ: Piskorski: Schetyna jest skazany na eliminację. Wyrasta ponad przeciętność

- To nie to, co kiedyś. Wcześniej z ich ust można było usłyszeć jad wylewający się na premiera. Oprócz tego, że są mu wdzięczni, więc nieładnie byłoby go atakować, jest jeszcze jeden powód ich milczenia. Teraz są zbyt zajęci na spiski - mówi Piskorski.

Oficjalnie w Platformie: spokój, cisza, nic się nie dzieje. Frakcji nie ma. Ba, nigdy nie było. W kuluarach zaś słychać, że zwyczajnie na schetynowców padł blady strach. Teraz nikt z nich nie przyzna się do jakichkolwiek kontaktów z byłym marszałkiem Sejmu. Bo nie tylko taka znajomość nie pomaga, a po prostu jest im wstyd się do niej przyznać, gdyż pozycja Grzegorza Schetyny znacznie się obniżyła. Nikt nie chce być z nim kojarzony, bo wtedy byłby na cenzurowanym u Donalda Tuska.

CZYTAJ TEŻ: Schetyna: Tusk źle odczytał znaki. Mam nadzieję, że nie upodobni się do Kaczyńskiego

Tym samym wczorajszy krzyk byłego marszałka Sejmu został odebrany jak występek jednoosobowej opozycji w postaci Grzegorza Schetyny. Symptomatyczne jest to, że zawsze w najbardziej newralgicznych momentach dla Donalda Tuska jego adwersarz daje mu w mediach kuksańce.

I dlatego nie dziwi cios teraz, gdy jest tak duże zamieszanie w służbie zdrowia. Tylko czy ten atak na jednego z najbliższych współpracowników Donalda Tuska przyniesie zamierzony efekt i co tym efektem ma być?

Najwyraźniej Schetyna liczy na zużycie się Donalda Tuska. A wtedy będzie mógł powiedzieć, że przecież krytykował niektóre jego poczynania.

Joanna Miziołek

CZYTAJ TEŻ: Durczok: Donald Tusk hoduje sobie wrogów w doniczce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fizyk
p. premiera TUSKA. Nie lubie takich ludzi, kt. podkladaja nogi przyjaciolom. Ma cos z Palikota, stad nie potrafili sie zgodzic. Dwa bieguny ujemne.
Dodaj ogłoszenie