Schetyna: Nie mamy krwiożerczych zamiarów wobec PZPN. Z nimi jest jak z PZPR w 1989 roku

Redakcja
Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna FOT.BARTEK SYTA
- Jestem przekonany, że PZPN też się uda zmienić. To jest kwestia czasu. Czara goryczy się przeleje i będzie koniec. To jest trochę tak jak w polityce w 1989 roku. Też wydawało się, że zmian nie będzie, a jak się zaczęły rozmowy, to "lody puściły". I nie było rozlewu krwi - mówi Grzegorz Schetyna, były wicepremier, marszałek Sejmu i prezes Śląska Wrocław, w rozmowie z Cezarym Kowalskim.

To dobrze, że Sebastian Mila wrócił do reprezentacji Polski?
Mila, Celeban, Gikiewicz i Sobota w kadrze. Dream team ze Śląska. (śmiech) Pytałem kiedyś Franciszka Smudę, dlaczego nie sięga po Milę. Mówił mi o szybkiej grze, poszukiwał zawodników o takiej charakterystyce. Dlatego przyglądał się m.in. Gancarczykowi. Mila, jego zdaniem, nie był dobry do takiej gry. On gra z głową, nie jest sprinterem. Uważam, że dobrze się stało, że wreszcie dostał szansę. Myślę jednak, że to Sobota może okazać się odkryciem, to zawodnik klasyczny w pozytywnym rozumieniu. Wierzę też w talent Gikiewicza. Największym problemem w kadrze Smudy jest obrona. Nie wierzę też w bramkarzy, którzy w swoich klubach nie grają.

Mamy przecież dobrego Wojtka Szczęsnego.
No tak, ale tylko jednego. A co się stanie, jak Szczęsnemu, odpukać, przytrafi się kontuzja? Tym bardziej, że bramkarze podczas turniejów odgrywają kapitalną rolę. Sami mogą wygrywać mecze, ratować zespół przed porażką.

Boruc powinien wrócić?
Jestem przekonany, że dla dobra sprawy tak. Oczywiście, trzeba też wziąć pod uwagę atmosferę w drużynie. Jednak pewnie usiadłby na ławce, gdyby został powołany. Mimo że jest starszy, gra bardzo dobrze i ma pewne miejsce w prestiżowym klubie, jakim jest Fiorentina. Turniej klasy Euro to jest impreza, na której muszą być wszyscy najlepsi.

Boruc nazwał Smudę Nikodemem Dyzmą. W polityce takich rzeczy się chyba nie wybacza?
W polityce wszystko się wybacza dla dobra kraju. Uważam, że także w tej sprawie należałoby wszystko zresetować. Zapomnieć o tym, co kto powiedział. Dzisiaj najważniejsze są mistrzostwa i najsilniejszy skład Polaków.

Sprawy zaszły jednak tak daleko, że powinien ktoś w tej sprawie mediować...
Powinien to zrobić PZPN. Tylko że działacze zajmują się wyłącznie sobą.

Premier zapowiedział, że zmiany nastąpią, ale dopiero pod koniec przyszłego roku. Po mistrzostwach. Dlaczego my tak obawiamy się UEFA?
Dotąd baliśmy się, że zabiorą nam Euro. Do zmian w PZPN podchodził już Lipiec i Drzewiecki, ale się nie udało. Musieli się wycofywać.

Sądzi Pan, że odebrano by nam Euro? Teraz na pół roku przed imprezą?
Euro pewnie nie, ale jakieś sankcje byłyby na pewno. To jest jednak bardzo poważna sprawa _- rozwiązać i ryzykować choćby tym, że nasze drużyny nie zagrają w europejskich pucharach. Jestem zwolennikiem ewolucyjnej zmiany PZPN, tzn. powinni zmienić się w demokratyczny sposób, czyli w wyborach.

Ale PZPN to jest organizacja demokratyczna. Wybory się odbywają...
Zgadza się, wszystko jest w porządku, tylko na końcu zawsze wychodzi, jak wychodzi.

Wiara w ewolucję w PZPN to chyba jednak naiwność.
Powinno się wprowadzić zmiany choćby poprzez zmianę statutu. Tak, aby wprowadzić do władz jak najwięcej byłych piłkarzy.

Czytaj także:
* Schetyna płaci za swoje związki z biznesem? Co funkcjonariusze CBA mogą znaleźć w MSWiA
* Mucha o kontroli w PZPN: Dowodów korupcji nie znajdziemy w papierach

Lato to jest były piłkarz...
Tak, ale mam na myśli pokolenie czterdziestolatków, którzy osiągnęli wynik sportowy, grali na świecie, znają języki, wiedzą, jak zarządza się piłką, mają osiągnięcia biznesowe, są w dobrym miejscu, mają pomysł na życie. Jak Dziekanowski, Kosecki, Kucharski, Koźmiński. Widzę tych ludzi, w nich jest potencjał i przyszłość polskiej piłki. To pokolenie jest zupełnie inne niż pokolenie Laty.

W sposób pokojowy ciężko będzie przekonać działaczy, aby zrobili miejsce innym.
Z jednej strony musi być determinacja społeczna, ale z drugiej konieczna jest wola samego PZPN.

Determinacja społeczna to jest od dawna, dziennikarze w tej kwestii też są zgodni, nawet politycy wszystkich partii mówią o PZPN niemal jednym głosem.
Potrzeba teraz woli PZPN. I nie mówię o tej samej czapie, ludziach ze świecznika. Ale o delegatach, ludziach z terenu. Muszą wiedzieć, że zmiany są nieuchronne. W dobrym rozumieniu tego słowa: należy wymusić taką decyzję. Czas po Euro będzie najlepszy. Zjazd wyborczy jest jesienią przyszłego roku.

Istnieje jednak bardziej radykalny pomysł. Zmusić PZPN do zmian właśnie przed Euro...
Teraz po raz kolejny mamy wprowadzać kuratora? Nie wierzę w to. Piłka nożna jest tak zorganizowana, że ciężko o ingerencję rządu. Sam pan wie, jaki wpływ ma Blatter, Platini. Jak mocno trzeba się z nimi liczyć, aby w tej piłce istnieć.

Nie można się z nimi dyplomatycznie porozumieć?
Można. Właśnie Euro będzie takim czasem. Oni tu wszyscy będą. Zobaczą, jak dużo udało się zrobić w Polsce. Jak piękne mamy stadiony, bo to będzie dobra duża, udana impreza. Zobaczą Polskę z innej strony i polską politykę również. To jest zasługa ludzi, którzy teraz mają władzę. Działacze UEFA muszą się przekonać, że nie mamy jakichś krwiożerczych zamiarów wobec piłki. Otworzy się szansa. Bo prowadzenie futbolu w Polsce w obecny sposób jest nie do zaakceptowania. Cała ta afera nagraniowa, sposób prezentacji nagrań, otoczka, to jest po prostu język i zwyczaje nie do zaakceptowania w normalnym świecie.

Odbijając piłeczkę. Politycy też potrafią w podobny sposób rozmawiać i też zostali nagrani...
Dzisiaj nie ma już ich w polityce. A tych z PZPN nie powinno być w piłce. Nie jestem przekonany, czy dobrym remedium jest teraz interwencja polityków.

A dlaczego nie? Sprawy w PZPN zaszły tak daleko, organizacja piłkarska jest już tak znienawidzona, że opinia społeczna na pewno zaakceptowałaby ingerencję polityków. Moglibyśmy zgodzić się na wiele, aby uporządkować ten bałagan.
Istnieje kwestia skuteczności. Jeżeli byłaby akceptacja ze strony nie tylko kibiców, lecz także całego środowiska, to być może byłoby to jakieś wyjście z sytuacji. Obserwuję to, co dzieje się w Dolnośląskim Związku Piłki Nożnej i tam rzeczywiście dostrzegam, że zostało wykonane wiele dobrej pracy. Małe kluby, szkolenie dzieci, projekt orlików, który stworzyliśmy. To musi być bardziej wykorzystane, musi pracować na następne pokolenia.

Kiedy PZPN i rząd znajdują się po dwóch stronach barykady to trudno, aby choćby taki projekt orlika dobrze funkcjonował. Nie ma chęci do współpracy, każdy ciągnie wózek w swoją stronę.
Zgadza się. Musi być synergia i porozumienie.

Czytaj także:
* Schetyna płaci za swoje związki z biznesem? Co funkcjonariusze CBA mogą znaleźć w MSWiA
* Mucha o kontroli w PZPN: Dowodów korupcji nie znajdziemy w papierach

Może gdyby polityk stanął na czele PZPN, to wreszcie udałoby się coś zrobić.
Jestem przeciwnikiem upolityczniania PZPN, ale może otworzyłaby się wtedy możliwość współpracy. Ale władze europejskie - Blatter, Platini - mówią: to nie polityka, to jest piłka nożna.

Ale w latach komuny władza ingerowała w PZPN, a były już UEFA i FIFA. A jak Putin rozgonił całą rosyjską federację piłkarską, to UEFA po prostu o tym poinformował...
Polska piłka ma trudny czas, a Euro 2012 może to odmienić. Będziemy mieli mocniejszą pozycję po turnieju, który zostanie zorganizowany na najwyższym poziomie.

A może to właśnie będzie legitymacja dla PZPN w obecnym kształcie. Przecież oni też będą się chcieli podpisać pod tym sukcesem.
Nie uważam, aby to można było zabrać nam wszystkim. To jest wielkie przedsięwzięcie przez ostatnie lata wiele środowisk wykonało dużo dobrej pracy i nie zabierze nam tego ekipa PZPN. Wszyscy w Europie będą wiedzieć, kto to zrobił.

Boniek jest bliskim przyjacielem Platiniego. I twierdzi, że szef UEFA nie jest twardogłowym, który nie dostrzega patologii w polskiej piłce. Nie można by zadziałać jednak dyplomatycznie.
Można, ale potrzebny jest przełom, którym będą mistrzostwa. Będąc wicepremierem czy marszałkiem Sejmu, wiele razy rozmawiałem z Platinim. Na razie żadne taśmy ani inne rzeczy nie były w stanie doprowadzić do stanu, w którym ingerencja polityków byłaby do zaakceptowania przez europejskie władze piłkarskie. Prawda jest taka, że na zmiany w polskiej piłce musi być przyzwolenie i to przyzwolenie od Platiniego. Jedna wizyta i jedna rozmowa niczego nie zmieni. Uważam, że zgoda będzie wynikać z gwarancji, którą da nam cały projekt Euro 2012. Muszą się przekonać, że z takim skutkiem będziemy przeprowadzać też zmiany w całej polskiej piłce. Nie może być tak, że w 38-milionowym kraju, w którym piłka nożna jest najważniejszym sportem, reprezentacja zajmuje 66. miejsce w rankingu FIFA. Zobaczmy, jak swoją szansę wykorzystuje siatkówka, a jest przecież mniej popularna niż piłka.

Tzw. Warszawka mówi, że jeśli jakiś polityk miałby zostać prezesem PZPN, to Jan Krzysztof Bielecki albo Pan.
Lubię piłkę, ale jednak jestem politykiem i mam inną pracę. Bardzo wiele bym zrobił, aby oczyścić sytuację w polskiej piłce i chętnie pomogę każdemu, kto będzie chciał to zrobić. Marzyłem o tym kiedyś, aby piłka wyglądała u nas tak jak na Zachodzie. Aby było tyle boisk przy każdej szkole jak w Holandii. Dużo rozmawiałem z Drzewieckim, doradzałem, aby na orlikach była siatkówka i koszykówka. To był pomysł, marzenie, wydawało się, że to jest niemożliwe, ale jednak udało się to zrobić. Tak jak piękne, duże stadiony. Dlatego jestem przekonany, że PZPN też się uda zmienić. To jest kwestia czasu. Czara goryczy się przeleje i będzie koniec. Nie było jednak planu, aby zrobić desant na PZPN. To jest trochę tak jak w polityce w 1989 roku. Też wydawało się, że zmian nie będzie, a jak się zaczęły rozmowy, to "lody puściły". I nie było rozlewu krwi.

Znajdzie się miejsce i dla Laty.
Wszyscy wartościowi ludzie powinni tworzyć polską piłkę. Jeśli chodzi o Latę, to Platini wyraża się o nim z wielką atencją. Dla niego jest to wielki zawodnik, król strzelców mundialu. Tacy ludzie powinni mieć swoje miejsce w piłce. Niekoniecznie miejsce, które zajmować powinni menedżerowie zarządzający wielką narodową wartością, jaką jest piłka nożna.

Czytaj także:
* Schetyna płaci za swoje związki z biznesem? Co funkcjonariusze CBA mogą znaleźć w MSWiA
* Mucha o kontroli w PZPN: Dowodów korupcji nie znajdziemy w papierach

Ewentualne porządki w polskiej piłce mogłyby dostarczyć władzy paliwa. Przykryć na jakiś czas to, czym nie można się chwalić...
Gdyby politycy kierowali się takimi intencjami, to szkoda sił i czasu. Działanie oparte na założeniach pana tezy odbiera wiarygodność reform. Tu potrzebne jest pełne zaangażowanie, trzeba mieć serce, trzeba to chcieć zrobić. Pana teza pokazuje, że polska polityka ma nie najlepszą opinię i uważam, że w dużej mierze zasłużoną. Dlatego jeżeli polityka miałaby się zaangażować w tę naprawę, to naprawdę musiałoby to być uczciwe i otwarte. Aby skutecznie przeprowadzić reformę PZPN, polskie społeczeństwo musi akceptować te zmiany, czuć, że są one prawdziwe. Tylko wtedy uda się przeprowadzić te zmiany i uzdrowić polską piłkę.

Nie wyklucza Pan objęcia funkcji prezesa PZPN?
Zaskoczył mnie pan. Dzisiaj zajmuję się polityką.

Tusk powiedział niedawno, że pod koniec przyszłego roku PZPN w obecnym kształcie nie będzie istniał. Co oznacza ta zapowiedź premiera?
Nie rozmawiałem o tym z panem premierem, ale raczej nieuchronność zmiany. Albo jeden wariant zostanie wprowadzony w życie albo drugi. Osobiście wierzę w ten pokojowy, w którym pomieszczą się wszyscy.

Dobrą grupę trafiliśmy na Euro?
Trafiliśmy najlepiej, jak tylko mogliśmy trafić. Taka jest prawda. Nie ma tłumaczenia, zasłaniania się, szukania alibi. My musimy wywalczyć wyjście z grupy.

Pełnił Pan przez jakiś czas obowiązki prezydenta i opiniował przyznawanie obywatelstwa piłkarzom, którzy trafiali do reprezentacji Polski. Jest Pan zwolennikiem naturalizacji?
Cionek, Perquis, Obraniak mają polskie korzenie i paszport im się po prostu należy. Ale proszę mnie dobrze zrozumieć. Co innego być zwolennikiem gry w reprezentacji zawodników z polskimi korzeniami, a co innego naturalizowania choćby takiego zawodnika jak Arboleda.

Czytaj także:
* Schetyna płaci za swoje związki z biznesem? Co funkcjonariusze CBA mogą znaleźć w MSWiA
* Mucha o kontroli w PZPN: Dowodów korupcji nie znajdziemy w papierach

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek

Mogła byś w teatrze grać "pierwszą naiwną".

J
Jacek

Oczywiście, do Euro 2012 PZPN może się niczego nie obawiać - jest pod ochroną samego rządu. Ale po mistrzostwach to raczej niewielu tam zostanie; wszyscy zostaną zastąpieni przez odpowiednio dobranych ludzi z PO. I kaska się skończy.

m
maRta

Obojgu pozostało tylko zwracanie od czasu do czasu na siebie uwagi. Np. poprzez wrzucanie do mediów jakiś tematów z rodzaju pterydologii. A tak w rzeczywistości, kogo dzisiaj, tj. w tym czasie kiedy osobisty szef eks-marszałka rozdaje bankrutom bankowym w unii nasze skrzętnie uciułane miliardy, mogą jeszcze interesować jakieś paprocie, widłaki, skrzypy i psylotowe... Które niby to ni stąd, ni zowąd porosły na murawie w strefie PO i za czasów jej władztwa. Panie eks-marszałku... niech chociaż pan jeden w tym zbiorowisku PO będzie poważnym i odpowiedzialnym politykiem! Niech pan zatrzyma ten pociąg pancerny wywożący z kraju wory kasy! Wówczas, to na pewno będzie można już uznać, że jest pan tym znaczącym i potrzebnym politykiem.

p
polo

doją kasę. Taki stan rzeczy odpowiada PO i dlatego
nikt nie zamierza nic zmieniać bo może to naruszyć interesy poszczególnych grup przestępczych.
Taka zagrożona grupa może w odwecie ujawnić to i owo o "interesach" tych z rządu i będzie smród.
Dlatego Schetyna mówi: "nie było rozlewu krwi, zaczęły się rozmowy, lody puściły".
Oznaczać to może tylko jedno: "dogadaliśmy się, wszystko zostaje PO staremu".
Łapówkarstwo w PZPN jest powszechnie znane, Kolejna afera została właśnie zamieciona
pod słynny dywan Tuska.

a
al

50 tysiecy na miesiac zamiast 10 tysiecy za poslowanie i nieprzewidywalny rozwoj obecnej kariery. Byc moze pakt pomiedzy Tuskiem i Schetyna juz zostal zawarty - na oslode odsuniecia z bierzacej polityki, szefem PZPN. Schetyna z tej pozycji juz by sie nie dal wyrzucic do konca zycia i napewno by duzo dobrego zrobil zamiast grzac lawe poselska.

b
bfd

KAnt na kancie jakby na to niew spojżeć. Lato pewnie ma juz kilka kont ;)

Dodaj ogłoszenie