Schetyna: Donald Tusk nie jest w stanie mnie zastraszyć

Joanna Miziołek
Schetyna: Nie ma czegoś takiego jak moja frakcja w PO. Można powiedzieć, że są ludzie o konserwatywnych poglądach i są liberałowie
Schetyna: Nie ma czegoś takiego jak moja frakcja w PO. Można powiedzieć, że są ludzie o konserwatywnych poglądach i są liberałowie Bartek Syta/Polskapresse
O tym, że Donald Tusk nie jest w stanie go zastraszyć, że jest cierpliwy oraz że jest w milczącej większości w partii i po prostu akceptuje program PO - mówi w rozmowie z Joanną Miziołek szef Komisji Spraw Zagranicznych, były wicepremier Grzegorz Schetyna.

"To był zapłon dla chorej wyobraźni ludzi niestabilnych psychicznie" - mówił Pan, komentując informację o możliwym zamachu na rząd, prezydenta i Sejm. Czy służby specjalne mogą prowokować paranoików?
Nie mamy dokładnej wiedzy o tej sprawie. Wiemy tylko to, co usłyszeliśmy na konferencji ABW i prokuratury. W miarę upływu czasu i pozyskiwania informacji będziemy mogli spokojnie ocenić, jaki był jej kontekst. Po sytuacji z Breivikiem trzeba na kwestię terroru i nawet amatorskiego podejścia do niego patrzeć zupełnie inaczej. Nigdy za dużo ostrożności.

Dziennikarze śledczy "Dziennika Gazety Prawnej" dotarli do informacji, że czwórka zwerbowanych przez niedoszłego zamachowca mogła być funkcjonariuszami ABW. Zaczynają płynąć sugestie, że zwyczajnie instytucja potrzebowała szybkiego sukcesu.
Za dużo w tej sprawie stawiamy znaków zapytania. Jestem przekonany, że Komisja ds. Służb Specjalnych w parlamencie otrzyma od służb informacje w tej sprawie i będziemy mogli wszystko w pełni ocenić.

Jak Pan ocenia pracę ABW całościowo?
Najważniejsza jest dobra współpraca służb. A to oceniam dobrze. Jest oczywiście pytanie o koordynację ich pracy. Kto powinien nadzorować pracę służb - czy powinien być to premier, czy ministrowie spraw wewnętrznych i obrony narodowej, ale to jest otwarta kwestia.

A co dalej z Krzysztofem Bondarykiem? Jest coraz więcej głosów, że premier chce, aby stracił stanowisko szefa ABW.
Nie komentuję doniesień medialnych.

Nie chciałby Pan, żeby stracił stanowisko?
Uważam, że szum medialny dotyczący wymiany szefów służb jest, delikatnie mówiąc, czymś niedobrym. Jak do tej pory żadna taka informacja nie potwierdziła się w praktyce.

Ograniczenie uprawnień ABW, zamiana agencji w bardziej informacyjną niż śledczą - to dobry pomysł?

Jestem w milczącej większości, czyli wśród tych, którzy tworzą Platformę Obywatelską od pierwszego jej dnia. Ja po prostu realizuję program naszej partii i w całości go akceptuję

Uważam, że ABW to wieloletnia inwestycja, duży budżet, doświadczona firma i jeżeli odbierze się jej uprawnia śledcze, to zrobi się z niej instytucję analityczną. Sami pozbawilibyśmy się stworzonej przez lata siły i budowanej kompetencji. W moim przekonaniu ABW funkcjonuje dobrze.

To ma Pan inne zdanie niż premier. Jest konflikt?
Nie dopatrywałbym się konfliktów na siłę. Trwa dyskusja na temat modelu funkcjonowania, swoje zdanie już wyraziłem. Będąc szefem MSWiA, widziałem pracę służb z bliska, stąd moja opinia w tej sprawie.

Ma Pan wrażenie, że żyjemy w poczuciu nieustannej wojny domowej?
Tak. Szczególnie gdy informację o trotylu przynosi jedna z gazet i wystarcza ona do zbudowania atmosfery histerii po prawej stronie sceny politycznej. Przez kilka godzin buduje się nieprawdopodobne emocje, szef partii opozycyjnej mówi o morderstwie dokonanym na najważniejszych osobach w państwie, jeden z komentatorów wzywa nawet do wyjścia na ulicę. Nieustanne powtarzanie przez polityków PiS informacje o zamachu doprowadziło niestety do tego, że ludzie są coraz bardziej podzieleni w tej sprawie. Zawsze uważałem, że opinia publiczna musi otrzymywać na bieżąco od prokuratury informację odnośnie do prowadzonego śledztwa. Milczenie sprzyja powstawaniu najbardziej niesamowitych teorii o tym, co stało się 10 kwietnia 2010 r.

Polityka informacyjna prokuratury woła o pomstę do nieba?
Politykę informacyjną prokuratury oceniam bardzo źle. Uważałem tak, będąc jeszcze marszałkiem Sejmu. Wielokrotnie rozmawiałem z prokuratorem generalnym, że w interesie państwa jest informowanie o postępie śledztwa, że Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka jest miejscem, gdzie można to robić. Jeżeli nadal po 2,5 roku nie mamy informacji, jak postępuje prokuratura, to powstaje mnóstwo niedopowiedzeń.

Czyli państwo nie zdaje egzaminu w sprawie wyjaśnienia katastrofy pod Smoleńskiem?
Państwo działa skutecznie, i to nie tylko w tej dziedzinie. Ale jeżeli ludzie sami szukają odpowiedzi, bo prokuratura milczy, to jest to bardzo niedobre.

A czy to jest normalna sytuacja w demokratycznym państwie, kiedy o 1:30, pod osłoną nocy rzecznik rządu spotyka się z wydawcą gazety, która publikuje materiał o trotylu?
Co z tego spotkania w praktyce wynikało? Czy "Rzeczpospolita" wstrzymała publikację? Nie, gazeta opublikowała dzień po spotkaniu bardzo mocny tekst. Panowie, którzy znają się bardzo dobrze, spotkali się już po tym, kiedy gazeta była w druku.

To skoro rzecznik rządu nie mógł już na nic wpłynąć, to po co się spotkali?
To jest pytanie do pana Hajdarowicza. Nie wiem, czy Paweł Graś wiedział przed spotkaniem, jaki jest jego temat. Pewnie nie.

Koniec końców po aferze z trotylem w tle poparcie wam wzrosło. Co wy byście zrobili bez PiS? Kilka punktów procentowych w górę, bo Jarosław Kaczyński się odezwał.
A to akurat nie jest nasza wina.

Nie wasza wina, że się odezwał?
Rzeczywiście, zachowanie prezesa Kaczyńskiego sprzyja Platformie. Dzięki jego wypowiedziom jest bardziej widoczne, że Platforma jest gwarantem normalności i bezpieczeństwa.

Jest Pan doświadczonym politykiem, jeździ Pan po kraju, wysłuchuje ludzi. Co mówią?
Ludzie boją się o swoją przyszłość i przyszłość swoich dzieci. Obawiają się o ich pierwszą pracę. Myślą, że ich edukacja nie jest wystarczająca, że oferty, które otrzymają po skończeniu szkół czy studiów, nie wystarczą na godne życie. Boją się o emigrację swoich dzieci. To jest wielkie wyzwanie dla klasy politycznej.

Będzie Pan jeździł tuskobusem i mówił o efektach działań Platformy. Bo ja chciałam tylko zapytać, czy jest o czym?
Teraz warto mówić nie tylko o tym, co było, ale też o tym, co przed nami. Mam na myśli nie tylko trudny 2013 r., ale o tym, co musi być zrobione przez kolejne lata. Ludzie oczekują od nas konkretnego planu. Po raz pierwszy ludzie wybrali nas w wyborach europejskich w 2004 r. Wybrali nas, bo wiedzieli, że będziemy sprawnie pozyskiwać środki. Po raz drugi wybrali nas w 2006 r., do sejmików wojewódzkich, abyśmy dobrze zarządzali środkami na poziomie województw. Ludzie wierzą Platformie i dlatego musimy utrzymać tempo i system zmiany. Trzeba to robić stopniowo z kadencji na kadencję. Dlatego tak ważne jest przygotowanie się do nowej perspektywy unijnej, która się zacznie w 2014 r.

Czytałam program Platformy "Pięć lat stabilnego rozwoju". Ma tylko 202 strony, w dodatku napisane dużą czcionką. Jest naprawdę cienki. Tak mało udało się zrobić przez pięć lat?
Nie uważam, że objętość programu ma tu istotne znaczenie. Trzeba potrafić opisać swoje dokonania, ale przy okazji mówić o tym, co będzie. Platforma zawsze była odpowiedzialna. Praktyka jest ważna. Polacy potrafią wybierać, trzeba im tylko pokazać ofertę i gwarancję sensownego wyboru.

Tylko że tej oferty nadal nie widać, a co istotniejsze - strategicznego celu rządu. Do niedawna to było Euro 2012, a teraz mam wrażenie, że premier ciągle szuka celu, ale nie wie, gdzie go znaleźć.
Oczywistym celem jest modernizacja kraju. Można powiedzieć, że celem strategicznym rządu jest spełnienie kryteriów wejścia do strefy euro, czyli w skrócie - zdrowe finanse publiczne. O wejściu do samej strefy będziemy myśleć, jeżeli to będzie dla Polski bezpieczne.

A może chodzi o to, że gabinet Tuska nie skupia się na realnym rządzeniu, a jedynie zarządza sytuacjami kryzysowymi?
Rządzenie to też rozwiązywanie doraźnych problemów i kryzysów. Trudno budować strategię polityki w oderwaniu od kryzysu, w jakim znalazła się Europa. Hiszpania czy Włochy - kraje, które rozwijały się dynamicznie, które były tygrysami europejskimi - dziś są w tragicznej sytuacji.

Zgubiło ich życie na kredyt. Nie można było tego założyć. Można planować, a nawet trzeba planować strategię rozwoju, ale należy też pilnować, żeby tymi kryzysami, które będą wybuchać, dobrze zarządzać, żeby antycypować ich skutki. Tak właśnie jest w Polsce. Minimalizujmy skutki kryzysów.

Premier mówił na radzie krajowej: "Jeśli błędy, to nasza odpowiedzialność, jeśli sukcesy, to efekt pracy milionów ludzi". To może porozmawiajmy o tych błędach?
Nie ma efektów bez popełniania błędów. Oczywiście łatwej jest mówić o sukcesach.

Ale premier mówi, że macie mówić o błędach.
To był apel do polityków o dużą pokorę w kontaktach z wyborcami. Wyborcy nie chcą słuchać propagandowych wypowiedzi o tym, jak jest super i nigdy nie było lepiej. Żeby opinia publiczna lepiej traktowała polityków, musi znaleźć w nich cechy ludzkie. A ludzie popełniają też błędy.

Trudno w was dostrzec ludzi?
Przez ten język agresji i gwałtownych zachowań - tak.
Wracając do błędów. Naprawdę nie widzi ich Pan? A kulejąca służba zdrowia? Coraz większe bezrobocie? System edukacji, który produkuje bezrobotnych?
Oczywiście, że widzę konieczność poprawy na wielu polach. Są miejsca, w których jest lepiej, niż było. Choćby dofinansowanie służby zdrowia. Ludzie pracujący w służbie zdrowia lepiej zarabiają. Oczywiście dużo trzeba jeszcze zrobić. Myślę, że jednym z największych problemów jest bark pracy dla młodych. Ta "produkcja bezrobotnych" to duży problem polskich uczelni. To nasz wielki atut, że tak dużo ludzi studiuje, ale muszą być konkurencyjni na rynku. Gotowi do podjęcia pierwszej pracy, a my, jako państwo, musimy stworzyć warunki, aby młodzi ludzie mogli pracować.

Czy zatem rozsądna była wypowiedź Pana premiera, że młodzi ludzie nie powinni decydować się na studia politologiczne, lepiej żeby zostali spawaczami?
Wszystkie wypowiedzi pana premiera są rozsądne. (śmiech) Tusk mówił o tym, że warto dokonywać racjonalnych wyborów i myśleć o tym, co będzie ich konsekwencją. Warto studiować, ale trzeba też myśleć o tym, co będzie po skończeniu studiów. Kierunek studiów to bardzo istotny wybór.

Czyli politolog powinien robić kurs spawacza?
To, że ktoś studiował politologię, nie daje gwarancji, że będzie politykiem.

Ale może być politologiem.
Wtedy trudno będzie mu znaleźć pracę, bo nie ma na nich zapotrzebowania. To jest jego ryzyko. Bo studia politologiczne są miłe i sympatyczne, ale po nich jest bardzo ciężko dostać dobrą pracę.

Waldemar Pawlak złożył dymisję. To osłabi rząd?

Jeżeli ludzie szukają odpowiedzi w sprawie katastrofy smoleńskiej, a prokuratura milczy, to jest bardzo niedobrze. Ludzie boją się o swoją przyszłość i przyszłość swoich dzieci. Boją się emigracji

Mam nadzieję, że nie. Waldemar Pawlak był jednym z filarów koalicji. Tak naprawdę byliśmy z nim sześć lat w koalicji. Bo zaczęliśmy, kiedy negocjowałem jeszcze w 2006 r. koalicję PO-PSL w sejmikach. To była bardzo dobra współpraca. Mam nadzieję, że będzie cały czas zaangażowany w cementowanie polityki. Jeśli ktoś tak jak Waldemar Pawlak od 20 lat obecny w polityce robi krok w bok, bo nie chcę mówić, że do tyłu, to zawsze jest żal.

Był ostrym graczem koalicyjnym?
Jest trudnym i upartym partnerem, ale zrobiliśmy wspólnie wiele dobrych rzeczy.

Czyli jest człowiekiem władzy?
On intensywnie pracuje, to nie ma nic wspólnego z władzą.

Janusz Piechociński mówi o zmianie umowy koalicyjnej. Marzy mu się resort transportu. Będzie zamiana na stanowiskach?
Infrastruktura zawsze była jego pasją. Wszystkim nam będzie zależało, żeby nie wywrócić koalicji, nie doprowadzić do rewolucji.

Nie wyklucza Pan, że resort transportu mógłby wpaść w ręce Polskiego Stronnictwa Ludowego?
Na pewno oznaczałoby to rewolucję w rządzie. Zmiana tek i podziału koalicyjnego zawsze tworzy rewolucję. Niczego nie przesądzam. To byłoby coś nowego, co miałoby wpływ na całą Radę Ministrów. Czy to jest czas na rekonstrukcję? Uważam, że jej teraz nie będzie.

Oj, ale coś mi się wydaje, że gdyby stanowisko stracił Sławomir Nowak, to by się Pan ucieszył. Chyba go Pan nie darzy sympatią.
Nie ucieszyłbym się. Wolałbym, aby rekonstrukcja rządu wynikała z przemyślenia i koncepcji ustalonej między Platformą a PSL. Personalia nie są tutaj istotne.

A może to właśnie odpowiedni czas? Premier miałby pretekst, by wymienić zderzaki?
To jest decyzja premiera. On musi być przekonany, że negatywnie ocenia poszczególnych ministrów.

Co by mu Pan doradzał?
Ja nie doradzam. Proszę mnie z tego zwolnić. Może temat wróci za rok, bo będziemy mieli połowę kadencji.

A co z wyborami w Platformie?
One są planowane według statutu na wiosnę 2014 r. To już jest rok z kawałeczkiem.

Pan podobno słyszał, że Donald Tusk nie będzie kandydował na szefa PO.
To publiczna wypowiedź premiera z okresu kampanii wyborczej w 2011 r. Mówił, że to jest jego ostatnia kadencja.

A ja słyszałam, że się z tego wycofał.
Oficjalnie ogłaszał, że to jest jego ostatnia kadencja, potem nie było innych publicznych deklaracji.

Coś wybiórczo Pan słucha. To kto będzie kandydował, Pan?
Do wyborów jest jeszcze dużo czasu. Musi się pani uzbroić w cierpliwość. Cierpliwość pomaga, widać to po wynikach wyborów w PSL.

Pan też jest cierpliwy?
Tak.

Nie złapał Pan wiatru w żagle? Nie pomyślał - idą zmiany, mogę być następny?
Poczekam na wybory w PiS. Jeżeli Jarosław Kaczyński przegra wybory w PiS, to rzeczywiście będzie oznaczało, że idzie nowe w polskiej polityce. Że liderzy tracą poparcie swoich partii. A mówiąc poważnie, jest czas pracy i czas wyborów wewnątrzpartyjnych. Źle byłoby, gdyby kampania trwała lata czy miesiące.

A teraz prowadzi Pan kampanię wśród działaczy niczym Piechociński. Są niezadowoleni z Donalda Tuska? Ilu Pana popiera?
Nie prowadzę kampanii i nie prowadzę takich wyliczeń.

Jak przystało na partię demokratyczną, w Platformie - tak jak poprzednio - będzie jeden kandydat na szefa? Znów Donald Tusk?
Nie zajmujemy się teraz w PO wyborami nowego szefa partii.

Boi się Pan trochę premiera?
Dlaczego tylko trochę? (śmiech)

A czyli boi się Pan bardzo premiera?
To trochę czy bardzo?

Boi się Pan premiera?
Nie jestem strachliwy.

Premier Tusk nie jest w stanie Pana zastraszyć?
Nie jest w stanie.

A Pana frakcji? Nadal tworzycie tę frakcję z Gowinem, Halickim, Gawłowskim itd.?
Nie ma czegoś takiego jak moja frakcja. Jeśli pyta pani o sytuację wewnątrz PO, to można powiedzieć, że są ludzie o konserwatywnych poglądach i są liberałowie. Jest grupa polityków, do której sam się zaliczam, którzy byli razem jeszcze w KLD. Z tego okresu znam między innymi Andrzeja Halickiego i Rafała Grupińskiego.

Ilu jest was w tej grupie?
Jestem w milczącej większości, czyli wśród tych, którzy tworzą Platformę od pierwszego jej dnia.

Milczącą większość, czyli nie macie prawa do poglądów?
Ja po prostu realizuję program Platformy i go w całości akceptuję.

Co z Rafałem Grupińskim? Coraz więcej głosów, że może stracić stanowisko szefa klubu PO, bo przestał się podobać premierowi.
Nie mam wrażenia, że przestał się podobać premierowi. Ma z nim dobre relacje. Ostatnio premier świętował urodziny Rafała Grupińskiego. Wpadka z głosowaniem w sprawie ustawy antyaborcyjnej to problem całego klubu, a nie tylko jego przewodniczącego. Jeśli ktoś czuje się patriotą Platformy, to powinien sobie zdawać sprawę, że nie powinien był głosować za tą ustawą.

To ciekawe myślenie. W partii macie nie być patriotami Polski, a Platformy.
Jeżeli ktoś jest członkiem Platformy, to nie może grać na jej rozpad, to oczywisty "patriotyzm".

Jakie ma Pan plany na przyszłość? Co chce Pan dalej robić w PO, bo na razie Pan przeczekuje. Na przewrót?
Na pewno chcę być dalej aktywnym politykiem.

Będą przedterminowe wybory?
Nie. Nie ma powodu, żeby do nich doprowadzić. Przyśpieszone wybory są zawsze czymś nienaturalnym. Nie ma powodu, żeby fundować wyborcom nową kampanię wyborczą.

No, ale tak jakby Platforma właśnie ją prowadzi. Czymże innym niż kampanią jest objeżdżanie kraju przez polityków?
W demokracji politycy mają obowiązek rozmawiać z wyborcami. To naturalne, że parlamentarzyści składają relację z tego co zrobili przez okres, w którym PO jest w rządzie.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
co za różnica?
jak ktoś jest innego zdania to proszę o konkrety a nie strzelanie minusami, co lepiej zrobiłby schetyna?
p
polo
Ale jak się szczury POzagryzają, to będzie ich mniej - nie mam nic przeciwko.
P
POwiec prawde
TUSK jest nieudolnym premierem i kompromituje PO. Im szybciej sie go zastapi tym lepiej dla PO, a napewno dla POLSKI.
A
AMBER GOLD
Tusk obiecując konkretne 300 mld osiągnął konkretną korzyść, też przeliczalną na pieniądze - wygrał wybory i mnóstwo fajnych posad dla siebie i kolegów. To coś jak umowa: my mu daliśmy władzę, bo on nam obiecał za tę władzę tyle akurat zapłacić. Jak nie zapłaci - oszust. Nic to nowego, że rządzi nami miły i sympatyczny oszust - ja mu w życiu nie zapomnę obiecanki ze stocznią, inwestorem z Kataru i odwołaniem ministra Grada, którego oszust Tusk potem nie odwołał. Ale dorze od czasu do czasu sobie przypomnieć, kto kim naprawdę jest, bo ludzka pamięć to chyba najgorszy z twardych dysków.
p
pitt
To takie znane psychologiczne zachowanie i zjawisko.
M
MAX wyborca pis
to znaczy ze jest jeszcze gorzej niż myślałem z polskim służbami - jakby to ująć struktura się broni !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Schetyna: Donald Tusk nie jest w stanie mnie zastraszyć
L
Lewowiak
Bron nas Boze od twego aby ten Schetyna zostal premierem doprowadzi kraj na mielizne jak jego krewny we Wloszech
A
AL.
Schetyna powinien siedzieć w pierdlu a nie wywiadów udzielać. To świadczy tylko o tym w jakim my kraju mieszkamy. Bezprawie jak na dzikim zachodzie. Gratulacje dla wyborców panów z PO - PSL - niech dalej okradają i sprzedają państwo.
Dodaj ogłoszenie