Sarkozy walczy o powrót traktatu lizbońskiego

Kazimierz Sikorski
Prezydent Francji jest zdeterminowany, by reaktywować traktat odrzucony przez Irlandię
Prezydent Francji jest zdeterminowany, by reaktywować traktat odrzucony przez Irlandię Reuters
Jest prawie pewne, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy wykorzysta rozpoczynający się jutro szczyt Unii Śródziemnomorskiej w Paryżu do reaktywacji traktatu lizbońskiego. Sarkozy?emu chodzi o jak najszybsze znalezienie wyjścia z impasu, do jakiego doszło po odrzuceniu przez Irlandię traktatu reformującego i reorganizującego Unię Europejską.

Dla prezydenta Francji, która do końca roku przewodniczyć będzie Unii Europejskiej, utrzymanie jedności Wspólnoty to w tej chwili najważniejsza sprawa. Dlatego Paryż wykorzystuje do tego celu zjazd założycielski Unii Śródziemnomorskiej, która ma łączyć UE z krajami Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Obserwatorzy są zgodni, że szczyt, na który zjeżdżają przywódcy wszystkich krajów Unii, zdominowany zostanie nie przez stosunki z krajami śródziemnomorskimi, ale traktat z Lizbony.

W Paryżu stawi się także prezydent Lech Kaczyński, którego dwa dni temu Sarkozy ostro złajał za opóźnianie podpisania umowy lizbońskiej, którą ratyfikował już polski parlament. Według źródeł w najbliższym otoczeniu naszej głowy państwa, Lech Kaczyński nie czuje się jednak urażony i jedzie do Francji bez uprzedzeń.

W niedzielę prezydent Kaczyński zje kolację z Nicolasem Sarkozym. Będą im towarzyszyć małżonki. Obaj politycy darzą się sympatią. Różnią się tylko strategią. Kaczyński jest zdania, że nie należy wywierać na Irlandię presji, Sarkozy chciałby z kolei do końca roku przekonać Irlandczyków do zmiany zdania w sprawie traktatu, tak aby w 2009 można było przeprowadzić wybory do PE zgodnie z nowymi zasadami.

Dlatego Sarkozy będzie urabiał premiera Irlandii Briana Cowena w sprawie powtórzenia referendum. Próbując reaktywować traktat, "Sarko" skazuje rodzącą się właśnie w Paryżu Unię Śródziemnomorską na trudny poród. Francuski prezydent włożył sporo trudu, by przekonać swoich unijnych kolegów, że region ten ma dla naszego kontynentu zasadnicze znaczenie.

Afryka Północna może być dla Europy ważnym źródłem surowców energetycznych i sposobem na uniezależnienie się od gazu i ropy z Rosji.

Przeciwnikiem nowej Unii były od samego początku Niemcy, intensywnie inwestujące w połączenia energetyczne Europy z Rosją.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie