Sarkozy w tarapatach: Uratuje go debata telewizyjna?

Sondaże dają na razie Hollande'owi przewagę nad Sarkozym
Druga tura wyborów prezydenckich elektryzuje francuską opinię publiczną. O stanowisko głowy państwa walczy już tylko dwóch kandydatów: starający się o reelekcję Nicolas Sarkozy i François Hollande, nadzieja socjalistów. Według sondaży Francuzi chcą wybrać nowego prezydenta. Hollande uzyskuje w nich poparcie 55 proc., podczas gdy jego konkurent 45 proc. Dla Sarko debata telewizyjna to ostatnia deska ratunku. Pisze Michał Kołodyński

Większość obywateli ma dość polityki obecnego prezydenta. Sarkozy jest oskarżany o nieporadność w obliczu kryzysu gospodarczego. Wielu Francuzów jest również zdania, że obecna głowa państwa zbyt łatwo ulega Angeli Merkel w kwestii polityki europejskiej i ratowania krajów dotkniętych recesją. Hollande zyskał duże poparcie dzięki krytyce i zapowiedzi renegocjacji paktu fiskalnego, który zdaniem wielu obywateli daje zbyt duże uprawnienia Unii Europejskiej.

Nicolas Sarkozy nie zamierza jednak składać broni. Prezydent postara się w ostatnich dniach nadrobić straty do konkurenta. Niepowtarzalną okazją będzie debata polityczna dwóch kandydatów, która odbędzie się 2 maja. François Hollande najwyraźniej obawia się bezpośredniego starcia z przeciwnikiem. Sarkozy początkowo proponował trzy debaty, aby omówić wszystkie kwestie. Hollande zgodził się tylko na jedną. Kandydat socjalistów z pewnością nie jest postacią tak przebojową jak obecny prezydent.

Możliwość ubiegania się o fotel prezydenta uzyskał po aferze seksualnej z udziałem Dominique'a Straussa-Kahna, który wcześniej był uważany za silnego kandydata lewej strony francuskiej sceny politycznej. Bezpośrednia konfrontacja z mniej charyzmatycznym konkurentem to dla Sarkozy'ego wielka szansa pokazania się z lepszej strony.

Obecny prezydent coraz częściej puszcza oko w kierunku elektoratu skrajnie prawicowej Marine Le Pen. W retoryce francuskiej głowy państwa bardzo często pojawiały się ksenofobiczne hasła. Sarkozy sugerował, że to imigranci są przyczyną trudnej sytuacji gospodarczej państwa. Głosił konieczność objęcia przybyszy zza granicy ściślejszą kontrolą. Zapowiadał również renegocjację traktatu z Schengen. Dorobek 19 proc. głosów, które uzyskała Le Pen w pierwszej turze, jest niewątpliwie łakomym kąskiem. Jednak Sarkozy swoimi skrajnymi wypowiedziami ryzykuje utratę głosów bardziej umiarkowanej części wyborców.

Pozyskanie zaufania większości obywateli może okazać się dla Sarkozy'ego nad wyraz trudne. W ostatnich dniach kampanii spadają na niego gromy ze wszystkich stron.

W miniony weekend portal informacyjny Mediapart ujawnił dokument podpisany przez byłego szefa libijskiego wywiadu. Z jego treści wynika, że Muammar Kaddafi w 2007 r. przekazał na kampanię prezydencką Sarkozy'ego 50 mln euro. Sam zainteresowany wyśmiał te zarzuty. - Jeśli on finansował, to nie wykazałem się zbytnią wdzięcznością - w ten sposób obecny prezydent odniósł się do udziału Francji w działaniach przeciwko dyktatorowi.

Również w miniony weekend Sarkozy stał się ofiarą ataku ze strony Dominique'a Straussa--Kahna. Były szef MFW przed wybuchem seksafery ze swoim udziałem był murowanym kandydatem socjalistów do objęcia fotela prezydenckiego. Oskarżenia o gwałt skutecznie uniemożliwiły mu start w wyborach. W wywiadzie dla brytyjskiego "The Guardian" Strauss-Kahn zasugerował, że cała afera była intrygą uknutą przez ludzi obecnego prezydenta. Celem Sarkozy'ego miała być chęć pozbycia się groźnego rywala. Prezydent ostro zareagował na oskarżenia ze strony byłego szefa MFW.

- Mówię do pana Straussa--Kahna, wytłumacz się za pomocą sądu i oszczędź komentarzy Francuzom. W środku kampanii Strauss-Kahn zaczął dawać lekcje moralności i twierdzi, że to ja jestem odpowiedzialny za to, co mu się stało. To zdecydowanie za wiele - powiedział Sarkozy.

Ostatnie dni przed wyborami to również ostatni dzwonek dla obydwu kandydatów, aby spotkać się z obywatelami i spróbować wpłynąć na ich decyzję. Sztab socjalisty François Hollande'a zorganizował wiec w Paryżu. Sarkozy zdecydował się na podróż do Tuluzy, gdzie od strzałów islamskiego fundamentalisty na początku miesiąca zginęły wychodzące z żydowskiej szkoły dzieci.

Sarkozy znajduje się w trudnej sytuacji. O tym, czy uda mu się zjednać sympatię Francuzów, dowiemy się 6 maja, kiedy to obywatele udadzą się do urn wyborczych, by zadecydować kto przez najbliższych pięć lat będzie ich prezydentem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie