Saper na pierwszej linii: Podróż do piekła i z powrotem

Anna J. Dudek
Czujni, skupieni, nerwy napięte do granic możliwości. Tacy są saperzy. Nie mogą sobie pozwolić na najmniejszy błąd - pisze Anna J. Dudek.

Saper jest bogiem. Rozbraja ładunki wybuchowe. Ryzykuje życie. Ma stalowe nerwy. Wie, że jeśli popełni najmniejszy błąd, może zginąć. Ci, którzy przeżyli piekło wojny, którzy byli na pierwszej linii, wracają do domu. Są szczęśliwi, że żyją. Ale dopiero wtedy okazuje się często, że powrót do życia bez huku bomb i oddechu śmierci na karku jest trudny. Bolesny. PSDT, czyli zespół stresu potraumatycznego, nie musi ujawnić się od razu. Czasem dzieje się to po kilku latach, czasem - po kilku miesiącach. Dla żołnierza, twardziela, który był na froncie, faceta, który rozbrajał bomby, przyznanie się do tego jest wyjątkowo trudne. O tym jest książka Kevina Ivisona "Saper". Nam swoją historię podróży do piekła i z powrotem opowiada polski saper Tomasz Kloc.

- Ta książka jest ważna. Mam nadzieję, że przeczyta ją jak największa liczba polskich żołnierzy. Dlatego, że ona pokazuje, że cierpienie i ból po powrocie do domu to żadna ujma. Może pokaże żołnierzom, którzy cierpią w samotności, że można im pomóc. Może dzięki tej książce brytyjskiego sapera, który przeszedł przez piekło na wojnie i po powrocie z niej, polscy żołnierze pozwolą sobie pomóc - mówi polski saper Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Był jednym z tych ludzi, którzy założyli stowarzyszenie. To do nich dzwonią zrozpaczone żony żołnierzy, które nie wiedzą, jak pomóc swoim mężom. - Mój mąż zupełnie się zmienił - mówią. - Jak mu pomóc - pytają. Tomasz Kloc i jego współpracownicy ze stowarzyszenia tłumaczą, zapewniają fachową pomoc. I - co ważne - dają poczucie przynależności.

Wie, o czym mówi. W 2003 r. wyjechał na pierwszą zmianę do Iraku. W grudniu został ranny. Zdalnie odpalona mina wysadziła samochód z polskim patrolem. Dowodzący patrolem starszy chorąży Tomasz Kloc dostał w nogę i brzuch. Zdążył przekazać dowództwo i powiedzieć, że został ranny. Stracił przytomność. Ciężka rana podudzia, krwotok i dziura w brzuchu, w którą można była włożyć rękę. Gdyby nie to, że miał przy pasku nóż, odłamek bomby przeciąłby go na pół. Dzisiaj pokazuje resztki noża i wielki odłamek, który, gdyby nie to, że się schylił, roztrzaskałby mu głowę. Jeszcze w Iraku przeszedł dwie ratujące życie operacje. W Polsce w ciągu pół roku przeszedł sześć operacji. Dziś pokazuje zdjęcia, na których widać rany, które odniósł. Trudno na nie patrzeć. Ma 70-procentowy ubytek na zdrowiu, uszkodzony nerw udowy powodujący przykurcze i niedowład prawej ręki.

- Kiedy czytałem książkę "Saper" Kevina Ivisona, było tak, jakby na dwa dni wrócił do Iraku - mówi dziś. - Przemykały mi myśli, że to książka o mnie, chociaż w wielu przypadkach myślę, że zachowałbym się inaczej być może inaczej niż on. Dawno nie przeczytałem tak szybko żadnej książki jak tej.

Opowiada, że dziś wśród żołnierzy w Afganistanie jest powiedzenie, że każdy chce sapera. Co to znaczy? Że to od sapera często zależy bezpieczeństwo dużej liczby osób. W książce pada stwierdzenie, że saper jest bogiem. - Kiedy jechałem na pierwszą zmianę do Iraku w 2003 r., chyba trochę zbyt mało szanowano mój zespół i mnie. Często zajmowaliśmy się przekładaniem worków z piaskiem. Dzisiaj to się zmieniło, dzięki misjom w Iraku i Afganistanie polska armia przestała być papierowa, dzisiaj wiemy, jak działać. Wtedy brakowało zdrowego rozsądku co do tego, do czego powinien być używany saper - mówi.

Procentowo na misjach w Iraku i Afganistanie zginęło najwięcej saperów i najwięcej ich zostało rannych.
Czy saper się boi? - Byłbym śmieszny, gdybym powiedział, że wykonując najtrudniejsze zadania, się nie bałem. Bardzo się
bałem. O swoich ludzi, o siebie. Ale nie ma miejsca na inne emocje, nie ma czasu na rozważania filozoficzne. Skupiamy się na zadaniu, żeby wykonać je jak najlepiej. O żonie i dzieciach można myśleć po powrocie do bazy - mówi. Jakie cechy musi mieć człowiek, który z zimną krwią rozbraja śmiertelnie niebezpieczne ładunki wybuchowe? - Saper musi być spostrzegawczy i czujny. Mieć zdrowy rozsądek - pada odpowiedź. - I zimną krew - dorzuca po chwili. Bo w każdej chwili może nastąpić koniec.

- Zdawałem sobie sprawę, że mogę zginąć, ale robiłem wszystko, żeby nie popełnić błędu. Cztery i pół miesiąca właściwie codziennie wraz z moimi ludźmi byłem w terenie. Strach jest stale obecny, ale nie może paraliżować - wyjaśnia.

Po tych przeżyciach Kloc zdecydował się pomagać żołnierzom, m.in. takim jak Włodzimierz N., którego odnaleziono jakiś czas temu w Tatrach. Stowarzyszenie pomaga im wrócić do życia, poradzić sobie z PSDT. Sam przez to przeszedł i wie, jak trudno może być też w załatwieniu najprostszych spraw. On sam walczył o odszkodowanie, bo okazało się, że jego ubezpieczenie w czasie, kiedy prawie zginął w Iraku, nie obejmowało ubezpieczenia od działań wojennych. - Żołnierze wykonują zadania, które stawia przed nimi państwo. Logiczne więc, że to samo państwo powinno o nich dbać, kiedy wrócą do kraju. A nie zawsze tak jest. Krótki urlop zdrowotny, chodzenie na basen i sesje z psychologiem raz w tygodniu często nie wystarczają - mówi.

Dlatego organizują m.in. Dzień Weterana, który odbędzie się w maju we Wrocławiu. Będzie tam też sekcja dla dzieci. - Chcemy pokazać dzieciakom, że wojna to nie tylko przygoda, ale też cierpienie i ból - tłumaczy Kloc.

Wielu uważa, że jest bohaterem. Zbywa to machnięciem ręki. - Nigdy bym tak o sobie nie powiedział. Moja żona mówi, że tak. Mam sygnały, że nasze stowarzyszenie robi dobrą robotę, pomaga żołnierzom i ich rodzinom. I to jest najważniejsze, nadaje życiu sens.

"Saper" Kevin Ivison (Tł: Łukasz Muller), wyd. Znak, cena 36,90 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie