Samokhin Band to nowa czysta energia muzyczna

Anna Nowak
W muzyce którą tworzę, słychać elementy i czuć energię różnych słowiańskich krajów i regionów – mówi Pavel Samokhin, założyciel i lider zespołu Samokhin Band.

Mówi pan o sobie że jest Rosjaninem - Kozakiem. Jak to można rozumieć i jak takie samookreślenie wpływa na Pana twórczość?
Mówiąc „Rosjanin - Kozak” przychodzi mi na myśl porównanie: „Polak – Kaszub” lub „Polak żydowskiego pochodzenia”. Niemniej do tych określeń należy dodać najważniejsze, czyli korzeń, fundament – o czym się często zapomina. Urodziłem się w ZSRR, gdzie wszystkie zjednoczone narody były jednością. Studiowałem już w Rosji - osobnym kraju. Świadomość życia rozpocząłem w Polsce, po narodzeniu moich dzieci w polsko-rosyjskim małżeństwie.

Czuję się przede wszystkim Słowianinem, co przekłada się na moją twórczość. Tak jak w kuchni połączenie różnych przypraw daje wyjątkowy smak, tak w muzyce którą tworzę, słychać elementy i czuć energię różnych słowiańskich krajów i regionów. Reasumując, jestem Rosjaninem, Kozakiem, łodzianinem, ale przede wszystkim czuję się Słowianinem.

Na scenie występuje pan od dziecka. Wychowywał się pan w muzykalnym domu?
Tak. Od 7 roku życia zaczęła się moja przygoda z trąbką. Ojciec w młodości był muzykiem, ale później wybrał zawód konstruktora i wynalazcy. Mama jako młoda dziewczyna występowała w studenckich grupach teatralnych. Z wykształcenia natomiast jest bakteriologiem. Rodzice umiejętnie pokierowali moim muzycznym rozwojem. Skończyłem Konserwatorium im. Rachmaninova. Od najmłodszych lat większą częścią mojego życia jest estrada.

Jaki muzyk czy zespół wywarł największy wpływ na Pana twórczość?
Z pewnością byli to Miles Davis, Louis Armstrong, Tom Waits, Władimir Wysocki, Timofey Dokshitzer.

Twórczość Samokhin Band jest mieszanką różnych gatunków muzyki. Któryś z nich można uznać za dominujący? 
Wyobraźmy sobie kilka gramofonów. Z każdego wydobywają się podobne dźwięki, ale każdy czerpie swoje źródło z innego stylu. Pierwszy to definitywnie Jazz - od niego wszystko się zaczęło. Kolejne gramofony grają Latino, Funk i Rock & Roll. Na deser dodajmy Folk. Splećmy wszystko w jeden wątek. Usłyszymy wcześniej nieznany styl. Logika absurdu doprowadziła do cudownych narodzin – oto jest Samokhin Band! Krytycy jednym głosem powiedzieli, że ten noworodek nie ma szans na przeżycie: tym samym potwierdzili istnienie zespołu. Umiejętne połączenie charakterystycznych elementów różnych gatunków pozwala wydobyć zmiksowaną nową czystą energię muzyczną.

Do kogo są skierowane wasze utwory i na ile udało się wam dotrzeć do tej grupy czy też grup odbiorców?
Nasza pierwsza płyta „Samokhin Band” jest skierowana do studentów i trzydziestolatków. Druga, „Habibi”, do czterdziestolatków – słychać w niej świadomość swojego miejsca i politycznych rozgrywek. Trzecia, „Perestroika”, to nostalgia do Pociągu Przyjaźni śpiewającego radzieckie przeboje socjalizmu w dekadenckich, jazzowych aranżacjach.

Koncertujecie w Polsce i za granicą. Które koncerty były dla pana najważniejsze?
Nieważne, czy gramy koncert na dużej estradzie, czy w małym klubie – zawsze dajemy z siebie całą energię i cieszymy się muzyką. To jest mottem zespołu. Dawaliśmy koncerty w Europarlamencie w Brukseli, w Odessie, Kijowie, Truskawcu, Turkmenistanie, podczas Festiwalu Filmów czy Targów w Berlinie. Byliśmy supportem Joe Cockera, Leningradu, Blues Brothers. Grałem również z Blues Brothers jako solista. Występujemy na scenie w całej Polsce. Z sympatii dla naszych lokalnych fanów najczęściej można nas zobaczyć w łódzkich klubach. Wszystkie koncerty są dla nas wyjątkowe i cieszą, bo najważniejsza jest publiczność, która ma frajdę z naszej muzyki.

Gracie na imprezach zamkniętych?
Oczywiście, oprócz koncertów na estradach często występujemy na eventach firmowych oraz na imprezach prywatnych. Samokhin Band ma w swoim repertuarze nie tylko swoją autorską muzykę, ale również przeboje rosyjskie, modne ostatnio utwory bałkańskie i przede wszystkim dużo jazzu. Przez tak szeroki wachlarz muzyczny każdy słuchacz znajdzie coś dla siebie, a my dokładamy wszelkich starań, żeby każdy dobrze się bawił i długo nas pamiętał. Graliśmy m.in. na Gali Ladies Fight Night w łódzkiej Wytwórni, na rozdaniu nagród „Polityki”, na Gali Ergo Pro „Primus Inter Pares” w Warszawie i na bankiecie po Evencie Anny Lewandowskiej w „Anatewce” w Łodzi.

Grając wygraliście jakieś nagrody?
Braliśmy udział w wielu konkursach i festiwalach muzycznych. Najbardziej prestiżowym wyróżnieniem było zdobycie I miejsca na Międzynarodowym Festiwalu Poezji i Pieśni im. Włodzimierza Wysockiego w Warszawie. Byliśmy również Muzyczną Gwiazdą podczas V Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik nad Warszawą. Mamy na swoim koncie m.in. także wygrane konkursy w Kijowie i Berlinie.

Na ile utwory Samokhin Band wynikają z zespołowej pracy?
Źródłem, czyli ogniem jestem ja. Piecem są moi przyjaciele muzycy oraz nasza sala prób. A dopiero w studio producent wyciąga z tego sól, co po starosłowiańsku oznacza sens.

Macie na koncie wydanie trzech płyt. Szykuje się coś nowego?
Jesteśmy w trakcie nagrywania kolejnego krążka skierowanego w zasadzie do wszystkich z aluzją, aby starsze pokolenie nie zapominało o marzeniach młodości, a młodzi łączyli się ze starszymi w przyjaźni. Równocześnie własnymi siłami kręcimy także teledyski. Ostatnio udostępniliśmy „Kazachstan” i „Dziewczyna z moich snów”. Mamy wielką nadzieję, iż niebawem uda się nam wydać płytę i zorganizować jej premierę.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie