Saganowski: Moja kariera to wzloty i upadki, ale dzięki...

    Saganowski: Moja kariera to wzloty i upadki, ale dzięki żonie nie poddałem się

    Tomasz Biliński

    , Wojciech Rogacin

    Aktualizacja:

    Polska

    Z Markiem Saganowskim, napastnikiem Legii Warszawa, rozmawiają Wojciech Rogacin i Tomasz Biliński.
    Marek Saganowski

    Marek Saganowski ©Bartek Syta/Polskapresse

    Od piątku w polskich kinach można oglądać najnowszą adaptację przygód Supermana pt. "Człowiek ze stali". Pomyśleliśmy, że byłby to też idealny tytuł filmu o Panu i Pana karierze.
    Prawda? Taki rollercoaster. Trudno było wspiąć się na wyżyny, a później przez wypadki, niektóre sprowokowane przeze mnie, jak choćby wypadek na motocyklu, notowałem spadek. Ostatnio to ta przypadłość z sercem. Wydaje mi się, że tych gorszych momentów było więcej, ale najważniejsze, żeby pokazać w nich charakter i wolę walki, by sobie z nimi poradzić.

    Skąd brała się w Panu siła, żeby z tych dołków wyjść?
    Z wychowania i dążenia do spełnienia marzeń. Mój świętej pamięci ojciec powtarzał, że zawsze trzeba walczyć do samego końca.
    Każdy z nas spotyka jakieś przeszkody, ale każdą z nich można przeskoczyć. Piłka nożna to całe moje życie i gra w nią to cel, jaki sobie gdzieś kiedyś wyznaczyłem. Już grając na podwórku i w trampkarzach, miałem pod górkę, bo na boisku musiałem sobie radzić ze starszymi. I właśnie ambicją nadrabiałem słabsze warunki fizyczne. Przyjdzie czas, że trzeba będzie zakończyć karierę, ale w momentach, gdy różne przypadłości mnie znalazły, nie byłem na to gotowy. Ogromną rolę w moich powrotach odegrała też rodzina, szczególnie żona. Po ślubie jesteśmy 13 lat, ale znamy się jeszcze ze szkoły podstawowej, gdzie się w sobie zakochaliśmy. Obecnie mamy dwójkę dzieci i nie wyobrażam sobie życia bez niej. To ona zawsze podtrzymywała mnie na duchu. Pamiętam pierwsze momenty w szpitalu po wypadku na motocyklu. Ja miałem 20 lat, ona 18 i żadne z nas nie dopuszczało do siebie myśli, że z tego nie wyjdę. A prognozy lekarzy były tragiczne. Mówili, że to koniec, żebym się modlił o to, by móc normalnie chodzić.

    Co się wtedy Panu stało?
    Lewą stronę ciała miałem całą poszarpaną. Idąc od dołu, miałem pogruchotaną stopę, zerwany prostownik palucha, bez którego trudno byłoby mi utrzymać równowagę. Dalej, złamane kości strzałkową i piszczelową, zerwane więzadła w kolanie i mnóstwo krwiaków na mięśniach. Rękę też miałem w katastrofalnym stanie, złamaną w kilku miejscach. Łokieć roztrzaskany, szczególnie wyrostek łokciowy, który odpowiada m.in. za prostowanie ręki. Wtedy wyglądało to źle. Przez pewien czas miałem powstawiane różne zespolenia kości, na przykład w łokciu i na piszczeli."Dzień przed wypadkiem na meczu był Ottmar Hitzfeld, który chciał mnie w Borussii Dortmund"

    Wrócić po takim czymś do gry jest niemalże niemożliwe.
    Bardziej niż tamto podłamała mnie niedawna informacja, że mam problem z sercem. Dotarło do mnie, że nie mam już 20 lat, nie mam czasu na rehabilitację i świadomości, że prędzej czy później dojdę do siebie. Gdyby teraz był koniec, to taki naprawdę. Nie chciałem, żeby tak było. Natomiast w 1998 r. nie mogłem sobie wyobrazić, że nie wrócę, no bo jak? Moja kariera nabierała rozpędu. Z juniorów przeszedłem do ekstraklasy [wtedy I liga - red.], zostałem powołany do reprezentacji Polski, miałem 20 lat i za sobą przygodę w Feyenoordzie i Hamburgerze SV. Jakby tego było mało, dzień przed wypadkiem graliśmy mecz z Rakowem Częstochowa, na którym był Ottmar Hitzfeld, ówczesny trener Borussii Dortmund, wtedy zwyciężczyni Ligi Mistrzów. Od nowego sezonu miałem być jej zawodnikiem. U prezesa ŁKS-u, Antoniego Ptaka, leżał dla mnie kontrakt. Nie mogłem w taki sposób skończyć grać w piłkę.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Marek Saganowski

    najlepszy napastnik Polski!!! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 19

    cała Łódź Cię dopinguje!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Łódź tylko ŁKS

    NAJLEPSZEGO !!! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 50 / 45

    SAGAN SAGAN SAGAN GOOOOL

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Saganowski Marek

    Trwaj w tym co kochasz... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 64 / 46

    Jesteś wielki...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    buahahahaha

    aqq mośki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 37 / 54

    jak się jest na dnie to wszystko wydaje się wielkie...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo