Sąd nad Siemiątkowskim i Zimmermanem, czyli czym żyją Amerykanie

Jacek Stawiski
Na początek sprawy związane z Polską. Barack Obama musi się mocno tłumaczyć z podsłuchanej przez media rozmowy prezydenta USA z wciąż urzędującym prezydentem Rosji Miedwiediewem. Przy włączonych mikrofonach, ale nie mając świadomości, że jest słyszany, Obama obiecał Moskwie, że jeśli wygra wybory prezydenckie, to będzie bardziej "elastyczny" w rokowaniach w sprawie rozmieszczenia w Europie tarczy antyrakietowej.

Dzisiaj, mówił w trybie poufnym Obama, jest kampania wyborcza i nie mogę pozwolić sobie na ustępstwa. Republikańscy rywale nie zostawiają na Obamie suchej nitki, równie oburzona jest prasa.

"Washington Post" podkreśla, że ujawniona rozmowa to kolejny sygnał, że amerykański prezydent postanowił układać się z Rosją kosztem wspierania zmian demokratycznych w tym kraju. Dziennik ostrzega Obamę, że powinien wyciągnąć wnioski z arabskiej wiosny i nie wspierać autokratycznego lidera Rosji, który na dodatek zbudował całą swoją strategię przedwyborczą na atakowaniu Stanów Zjednoczonych.

Czytaj też: "On musi dać mi czas...". Zagadkowa rozmowa prezydentów o tarczy [VIDEO]

Również "Wall Street Journal" nie oszczędza prezydenta i zauważa, że nazajutrz po wpadce z Miedwiediewem Obama był bardzo ożywiony i próbował wręcz na siłę tłumaczyć się ze słów pod adresem Moskwy. Te tłumaczenia polegały trochę na bagatelizowaniu wymiany zdań, a trochę na poważnym podkreślaniu potrzeby globalnego dialogu i współpracy z Moskwą. Wydaje się, że incydent z mikrofonem i rozmową z prezydentem Rosji będzie wykorzystany przeciwko Obamie w kampanii republikańskiej, co może oznaczać, iż w najbliższych miesiącach, aby uwiarygodnić się w oczach wyborców prawicowych, Obama będzie twardo negocjował z Rosjanami w sprawach obronnych.

"New York Times" odnotowuje - z satysfakcją - postawienie zarzutów Zbigniewowi Siemiątkowskiemu w związku z rzekomym torturowaniem przez CIA więźniów z Al-Kaidy w Polsce na początku wojny z terroryzmem. Prestiżowy dziennik amerykański już kilka lat temu pisał o podejrzeniach wobec polskich służb. Dzisiaj, jak zauważa "Times", śledztwo prokuratury w sprawie domniemanych naruszeń praw człowieka na obszarze Polski ma związek z tradycją walki o demokrację przeciwko sowieckiej dominacji. Choć w Polsce silny jest sentyment proamerykański, to jednak wielu Polaków nie godzi się na zbyt dalekie ustępstwa wobec potężnego sojusznika zza oceanu.

Czytaj też: Czy Trayvon Martin zaatakował Zimmermana, zanim ten go zastrzelił?

W "New York Times" także ciekawy artykuł o niezwykłym duecie politycznym w Izraelu. Beniamin Netanjahu i Ehud Barak, premier i minister obrony, jeden z centroprawicy, drugi z centrolewicy, zdominowali dyskusję o możliwym ataku izraelskim na irańskie obiekty jądrowe. Barak i Netanjahu, wieloletni rywale, dzisiaj sojusznicy w rządzie, zdają sobie sprawę z gigantycznej odpowiedzialności, jaka na nich ciąży. Wiedzą, że to oni dwaj muszą podjąć decyzję o atakowaniu bądź nie Iranu. I stąd ta ich ścisła współpraca. Uważają, że możliwe zagrożenie nuklearne z Iranu równe jest zagrożeniu dla narodu żydowskiego, jakie stanowiły hitleryzm i hiszpańska inkwizycja - zauważa "New York Times".
Od kilkunastu dni amerykańskie życie publiczne koncentruje się w zasadzie na dwóch sprawach - jedna to skarga do Sądu Najwyższego USA przeciwko ustawie federalnej wprowadzającej powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich Amerykanów. To sztandarowy projekt Obamy i jego ekipy. Jak zauważa telewizja CBS, od lat Ameryka nie śledziła z tak wielkim zainteresowaniem procesu przed Sądem Najwyższym. Komentatorka CBS News zauważa, że sędziowie wydają się podzieleni pół na pół w kwestii uznania za konstytucyjne bądź nie prawa ubezpieczeniowego. Dlatego werdykt sądu jest trudny do przewidzenia. Zainteresowanie debatą sądową jest tak duże, że wbrew tradycji można słuchać na żywo dyskusji w sądzie. Nie można oglądać transmisji z obrad, a jedynie charakterystyczne rysunki sądowe z sali procesowej. Zresztą rysownicy sądowi zarabiają krocie na umiejętności błyskawicznego kreślenia widoku i przekazywania go mediom.

Druga sprawa, która rozpala Amerykę, to śmierć nastolatka Trayvona Martina podczas strzelaniny na Florydzie. Młody, czarnoskóry Amerykanin został zastrzelony przez Latynosa George'a Zimmermana. Zimmerman utrzymuje, że zastrzelił Trayvona, ponieważ ten był zakapturzony, zaatakował go, uderzył w twarz i powalił na ziemię. W dodatku zachowywał się tak, jakby był pod wpływem narkotyków. Zimmerman na bieżąco informował o zajściu policję. Posiadał broń, ponieważ był członkiem straży obywatelskiej w Orlando na Florydzie. Po zastrzeleniu Trayvona powiedział policji, że nie miał wyjścia i działał w samoobronie oraz że nie jest rasistą. Miliony Amerykanów uważają inaczej - demonstrując przeciwko rasizmowi i domagając się surowej kary dla Zimmermana, argumentują, że Trayvon zginął tylko dlatego, że był czarny i miał kaptur.

Nawet sam Barack Obama był poruszony jego śmiercią. Jednak - jak podaje stacja CNN, której dziennikarze słuchali taśm z nagrań policyjnych - Zimmerman nie kłamie i trudno przewidzieć, czy w ogóle zostanie oskarżony. Jeśli nie, to może to wywołać zamieszki czarnoskórych. Obszernie relacjonując tę sprawę, CNN zauważa, że w USA bardzo silna jest subkultura tzw. hoodies, czyli zakapturzonych. Kaptur jest dla jednych symbolem chuligaństwa, bandytyzmu i narkomanii, dla innych to symbol antysystemowego protestu i zaangażowania. Nie wiadomo, które określenie zwycięży.

Czytaj też: Pozostałe teksty Jacka Stawiskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie