Rzeczpospolita plastikowa

Igor Zalewski
fot. szymon siewior
Czym się zajmują politycy partii rządzącej? Rozsyłają takie oto SMS-y: "Głosujemy na Sławka Nowaka jako najprzystojniejszego posła.Głosowanie do 3 czerwca na?" - i tu podany jest adres jednego z czołowych portali internetowych.

Przyznam, że wielce by mnie zdziwiło, gdyby konkurs na najprzystojniejszego posła wygrał Nowak, nawet przy wsparciu całej krajowej struktury Platformy Obywatelskiej. Ale o gustach się nie dyskutuje, możliwe że są w Polsce ludzie, którzy uważają niskich gostków z twarzy podobnych do stopy za ideał piękna. Mniejsza o to.

Nie mam też wątpliwości, że jeśli - co bardzo mało prawdopodobne - przez eliminacje plebiscytu przedarł się jakiś piękniś z PiS, to mógł liczyć na głosy całego partyjnego aparatu z Przemysławem Gosiewskim na czele. - Pokażemy tym z Platformy, kto tu jest najśliczniejszy! - zagrzewali się pewnie działacze partii Kaczyńskich, waląc w klawiatury. - Te pokraki z PiS nie mają szans z Nowakiem! - pohukiwali bojowo politycy PO, oddając głos za głosem na swego Adonisa.

Może scenka ta jest karykaturalna, ale pokazuje skarlenie polskiej polityki, jakie ostatnio dość gwałtownie nastąpiło. Trudno nam jakoś uchwycić rozsądne proporcje. Po budzącej mdłości epoce wielkich słów, dramatycznych wydarzeń, zasadniczych przełomów, rewolucyjnych zapędów, spektakl przepoczwarzył się nagle w plastikowy serial dla nastolatków. Plastikowi bohaterowie, plastikowe problemy, plastikowa estetyka.

Nic dziwnego, że oglądalność tego serialu spada. "Brazylijski serial już nie cieszy jak dawniej" - śpiewał zespół Kury i teraz odnosi się to do naszej politycznej mydlanej opery. To - zdaje się - już trwała tendencja. Od kilku miesięcy coraz mniej ludzi ogląda wszelkie dzienniki telewizyjne, widzów tracą też - po okresie świetności - kanały informacyjne, niezależnie od ich politycznych oraz biznesowych proweniencji. Trochę to zabawne, że telewizje walnie przyczyniły się do ukatrupienia Leppera i Giertycha oraz pokiereszowania Kaczyńskich, a teraz padają ofiarą własnego zwycięstwa.

Media przypominają teraz nożownika z opowiadania Jorge Luisa Borgesa, którego życiową misją było zabicie drugiego nożownika. W końcu doszło do wielkiego pojedynku, bohater wygrał i? poczuł wielką pustkę. Nie bardzo wiedział, co teraz ze sobą począć. Sens jego życia nagle zniknął.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Monstrualna, wręcz chora - biorąc za odniesienie standardy zachodnie - fascynacja polityką demoralizowała polityków. Wydawało im się, że każde ich - z przeproszeniem - pierdnięcie jest wydarzeniem godnym odnotowania przynajmniej przez TVN 24 lub w ostateczności - ale to już totalnej ostateczności - Superstację. Zainteresowanie publiczności zawsze owocuje tym samym: obiekty zainteresowania głupieją i w każdy, nawet najgłupszy sposób, starają się wciąż przyciągać uwagę.

Zatem sprawy idą w dobrym kierunku. Jeśli kompletnie zaczniemy ich olewać, to może przestaną na siebie wrzeszczeć w "Kawie na ławę" czy innym programie, którego nie oglądam. I choćby z nudów zajmą się czymś bardziej sensownym. Parę spraw na pewno by się znalazło.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie