Rząd Tuska czeka przebudowa. Kryterium doboru ministrów ma być ich wpływ na wizerunek PO

Redakcja
Nawet jeśli Platformie Obywatelskiej znów uda się utworzyć po wyborach koalicję z Polskim Stronnictwem Ludowym i w ten sposób zachować ciągłość władzy, rząd Donalda Tuska nie powstanie na nowo w niezmienionym składzie.

Jeszcze kilka tygodni temu można było na podstawie przedwyborczych sondaży śmiało zakładać, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem po wyborach będzie właśnie koalicja PO-PSL. Słabnące notowania partii rządzącej, wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości i partii Janusza Palikota oraz znaczna liczba wyborców wciąż niezdecydowanych sprawiają jednak, że ten scenariusz bynajmniej nie jest już oczywisty.

- Teraz skupiamy się na kampanii, po wyborach trzeba będzie pomyśleć o przyczynach tego, że nie jest już prawdą, że "nie mamy z kim przegrać" - mówi nam ważny polityk Platformy. I dodaje, że - oczywiście w wypadku zwycięstwa - właśnie wpływ poszczególnych ministrów na notowania PO będzie najpoważniejszym kryterium kompletowania nowego rządu. Ma to dotyczyć wszystkich szefów resortów oprócz kilku najmocniejszych nazwisk.

Niedługa lista pewniaków
- Mam przygotowaną koncepcję nowego rządu i nie wszyscy ministrowie pełniący dzisiaj swoje obowiązki w tej koncepcji się mieszczą - mówił premier kilka dni temu, gdy zapowiadał, że PO nie wejdzie do rządu, jeśli nie wygra wyborów. A w obecnym gabinecie jest tylko kilkoro ministrów, z których pracy Donald Tusk jest naprawdę zadowolony. Listę pewnych kandydatur do nowego rządu otwiera szef resortu finansów Jacek Rostowski, ceniony przez premiera za podejście do walki ze skutkami kryzysu ekonomicznego. Przy tym też, jak mówią złośliwi, za nietypową u ministrów finansów zdolność chowania do kieszeni ambicji oszczędnościowych w obliczu zagrożenia politycznymi skutkami ewentualnych cięć.

- PDT [premier Donald Tusk - jak mówi się w PO - red.] wie doskonale, że Rostowski nie wprowadzi go na minę. I że w wyniku jego działań pod kancelarię premiera nie przyjdą wściekli związkowcy, by wybijać szyby mutrami - tłumaczy nasz informator. Rostowski jest też jednak ceniony przez premiera za niezły - nawet mimo ostatnich obrazowych wypowiedzi na forum Parlamentu Europejskiego - wizerunek na rynkach finansowych i w zagranicznych mediach.

Tusk: Nie wszyscy obecni ministrowie mieszczą się w mojej koncepcji nowego rządu

Doskonałe notowania ma też u Tuska Radosław Sikorski. Szef resortu spraw zagranicznych właściwie mógłby być spokojny o posadę w przyszłym rządzie, z jednym tylko zastrzeżeniem. Niektórzy politycy Platformy zwracają uwagę na to, że wysoka rozpoznawalność i popularność Sikorskiego może być przez otoczenie Donalda Tuska wciąż traktowana jako rodzaj zagrożenia. - Nie zdziwiłbym się, gdyby się jednak okazało, że Radek Sikorski ma do spełnienia jakąś ważną misję w strukturach europejskich, może w NATO - mówi jeden z posłów PO.

Tej teorii przeczy jednak fakt, że rzeczywista siła Sikorskiego w Platformie jest bardzo niewielka. W klubie PO nie ma właściwie posłów, którzy poszliby za Sikorskim jak w dym, wyniki zeszłorocznych prawyborów także nie okazały się dla niego najlepsze. Wątpliwe, by z fotela ministra spraw zagranicznych mógł Radosław Sikorski rzeczywiście w jakikolwiek sposób zagrażać pozycji premiera.

Donald Tusk wysoko też ocenia pracę minister zdrowia Ewy Kopacz. Szefowa resortu zdrowia wielokrotnie udowadniała też swą wewnątrzpartyjną lojalność - ostatnio wiosną podczas słynnego posiedzenia zarządu PO poświęconego pacyfikowaniu Grzegorza Schetyny. Sama Kopacz obnosi się ponoć z chęcią pożegnania się z resortem, tłumacząc się zmęczeniem i wypaleniem - trudno jednak powiedzieć, jak bardzo serio należy brać te deklaracje.

CZYTAJ TEŻ:
* Kto zostanie w rządzie po wyborach? Premier zapowiada rekonstrukcję
* Kaczyński: Rząd PO zawiódł nadzieje, PiS je spełni. 'Polacy zasługują na więcej'
* Jan Krzysztof Bielecki. Najsilniejszy filar przyszłego rządu Tuska

Niespodziewanym czarnym koniem w wyścigu do foteli w nowym rządzie okazał się też Tomasz Siemoniak. Były wiceminister spraw wewnętrznych, powołany w trybie awaryjnym w miejsce zdymisjonowanego po publikacji raportu Millera szefa resortu obrony Bogdana Klicha, okazał się doskonałym wyborem. Tempo, w którym zdołał wyciągnąć pierwsze konsekwencje po raporcie Millera i zdobyć posłuch w armii, zadziwiło nawet najmocniej popierających jego kandydaturę polityków. Siemoniak ma więc raczej w kieszeni posadę szefa MON po wyborach. Raczej, bo nie jest wcale wykluczone, że będzie też rozpatrywany jako kandydat na szefa MSWiA.

Nie jest też zagrożona pozycja Bogdana Zdrojewskiego jako szefa resortu kultury oraz Ewy Bieńkowskiej kierującej resortem rozwoju regionalnego.

Pytania otwarte
Co do obecności w przyszłym rządzie całkiem sporej grupy obecnych ministrów trzeba bowiem postawić spore znaki zapytania. Jerzy Miller, szef MSWiA, zyskał w oczach Donalda Tuska coś w rodzaju szacunku za reprezentowanie apolitycznego urzędniczego etosu w zachodnim stylu. Z drugiej jednak strony, premier ma mu za złe powolne powstawanie raportu ws. Smoleńska i związane z tym wizerunkowe straty. Irytował go też coraz bardziej zażarty konflikt między Millerem a byłym szefem MON Bogdanem Klichem. Spekuluje się o możliwości powrotu na fotel szefa MSWiA Grzegorza Schetyny.

Nie wiadomo też, jaka będzie ministerialna przyszłość Michała Boniego - rządowego stratega, często uważnie słuchanego przez Tuska. Sam Boni kilkakrotnie jednak nosił się z zamiarem dymisji, w ostatnim roku zaś część jego roli u boku premiera przejął szef Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki.

Niezagrożona także wydaje się pozycja minister szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej. Jednak niewiele jest też żelaznych argumentów przemawiających za pozostaniem jej w rządzie.

O swym zmęczeniu pełnioną funkcją otwarcie mówi zaś Aleksander Grad, minister skarbu. Na jego miejsce mógłby wejść Adam Szejnfeld.

Kto do odstrzału?
Zdecydowanym liderem listy ministrów, którzy w przyszłym rządzie raczej się nie znajdą, jest Cezary Grabarczyk. Szef silnej platformerskiej frakcji dostanie być może dla ukojenia łez którąś z funkcji sejmowych, np. szefa klubu PO. Jednak na ponowne objęcie fotela szefa resortu infrastruktury najgorzej oceniany w zamawianych przez Platformę sondażach minister raczej nie ma szans. W przypadku pozostawania w koalicji z PSL ta funkcja mogłaby zostać powierzona Januszowi Piechocińskiemu.

Premier prawdopodobnie skorzysta też z okazji, by pozbyć się z rządu dwóch niemogących się wykazać specjalnymi sukcesami pań pełnomocnik - Elżbiety Radziszewskiej i Julii Pitery. Któreś z opuszczonych stanowisk może trafić się koalicjantom, to po Radziszewskiej zaś może przypaść Małgorzacie Kidawie-Błońskiej.

Całkiem niedawno zaś w głęboką niełaskę u premiera popadła Katarzyna Hall, szefowa resortu edukacji. Tusk rozważał ponoć jej natychmiastową dymisję tuż po tym, jak ujrzał jej słynne już zdjęcie ze spuszczonymi spodniami w jednym z tabloidów. Nie znamy jednak potencjalnego kandydata na następcę Hall.

Witold Głowacki

CZYTAJ TEŻ:
* Kto zostanie w rządzie po wyborach? Premier zapowiada rekonstrukcję
* Kaczyński: Rząd PO zawiódł nadzieje, PiS je spełni. 'Polacy zasługują na więcej'
* Jan Krzysztof Bielecki. Najsilniejszy filar przyszłego rządu Tuska

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Amadeus
Francuska lewica wzięła senat- Polacy bierzcie przykład z dojrzałej zachodniej demokracji!
.
Nic dodać, nic ująć.
G
Gość
tylko wpływ na wizerunek PO
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Rząd Tuska czeka przebudowa. Kryterium doboru ministrów ma być ich wpływ na wizerunek PO
p
polo
Służby bezpieczeństwa PO kontrolują wszystko. Nie ma żadnych szans by "nieodpowiednie osoby" przeszły przez sito służb.
PO już dzieli skórę na niedźwiedziu i szykuje się do rządzenia przez następne cztery lata.
.
kominów
P
Piotrek
# Jego dusza trafia do Nieba i wita go Święty Piotr.

"Witaj w Niebie synu. Zanim tu zamieszkasz, musimy rozwiązać tylko jeden problem. Mamy tu pewne zasady i nie jestem pewien, co z tobą zrobić."

"Jak to co - wpuśćcie mnie, jestem z PO" - mówi poseł.

"Cóż, chciałbym, ale nie robimy wyjątków gdyż mamy polecenia z samej góry. Zrobimy tak - spędzisz jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Potem możesz sobie wybrać, gdzie chcesz spędzić wieczność."

"Serio, ja już wiem - chcę trafić do Nieba" - mówi poseł.

"Wybacz, ale mamy swoje zasady."

Po tych słowach, Święty Piotr odprowadza go do windy i poseł zjeżdża w dół, wprost do Piekła. Drzwi otwierają się i poseł jest pośrodku pełnego zieleni pola golfowego. W tle jest restauracja, a przed nią stoją wszyscy jego partyjni przyjaciele oraz inni politycy, którzy z nim robili różne przekręty. Wszyscy są z PO i są szczęśliwi, świetnie się bawią. Podbiegają do posła i witają go, ściskają oraz wspominają stare dobre czasy, gdy bogacili się kosztem zwykłych ludzi. Potem grają w golfa a następnie jedzą kolację z kawiorem i czerwonym winem.

Jest także Rudy Szatan, jakże znajomy, który jest naprawdę fajnym i sympatycznym gościem - świetnie się bawi, tryska humorem opowiadając dowcipy i różne inne bajki. Poseł bawi się tak doskonale, że nim się zorientuje, minie jego czas. Wszyscy ściskają go i machają na pożegnanie, gdy winda rusza w górę. Winda jedzie i jedzie - aż drzwi się otwierają w Niebie, gdzie czeka na niego Święty Piotr.

Czas odwiedzić Niebo. I tak mijają 24 godziny, w których mąż stanu spędza czas z duszyczkami na skakaniu z chmurki na chmurkę, graniu na harfach i śpiewaniu. Bawią się całkiem nieźle i nim się zorientuje, doba mija i powraca Święty Piotr.

"Cóż - spędziłeś jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Wybierz zatem swój los."

Poseł myśli chwilkę i odpowiada. "Cóż, nigdy nie myślałem, że to powiem. To znaczy - w Niebie jest naprawdę cudownie, ale myślę, że lepiej mi będzie w Piekle."

Tak więc Święty Piotr odprowadza go do windy i poseł jedzie w dół, dół, dół... - wprost do Piekła. Otwierają się drzwi i poseł jest pośrodku pustyni pokrytej śmieciami i odpadkami. Widzi wszystkich swoich przyjaciół ubranych w szmaty, zbierających śmieci do czarnych, plastikowych toreb. Nagle podchodzi do posła Rudy Szatan i klepie go po ramieniu.

"Nie rozumiem!" - mówi poseł. "Jeszcze wczoraj było tu pole golfowe, restauracja, jedliśmy kawior, tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz jest tu tylko pustynia pełna śmieci, ubóstwa i niedoli, a moi przyjaciele wyglądają strasznie!"

Rudy Szatan spogląda na posła, uśmiecha się szyderczo i mówi:

"Wczoraj mieliśmy kampanię wyborczą! A dziś na nas zagłosowałeś. Jest już po wyborach?" #
P
Piotrek
Jego dusza trafia do Nieba i wita go Święty Piotr.

"Witaj w Niebie synu. Zanim tu zamieszkasz, musimy rozwiązać tylko jeden problem. Mamy tu pewne zasady i nie jestem pewien, co z tobą zrobić."

"Jak to co - wpuśćcie mnie, jestem z PO" - mówi poseł.

"Cóż, chciałbym, ale nie robimy wyjątków gdyż mamy polecenia z samej góry. Zrobimy tak - spędzisz jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Potem możesz sobie wybrać, gdzie chcesz spędzić wieczność."

"Serio, ja już wiem - chcę trafić do Nieba" - mówi poseł.

"Wybacz, ale mamy swoje zasady."

Po tych słowach, Święty Piotr odprowadza go do windy i poseł zjeżdża w dół, wprost do Piekła. Drzwi otwierają się i poseł jest pośrodku pełnego zieleni pola golfowego. W tle jest restauracja, a przed nią stoją wszyscy jego partyjni przyjaciele oraz inni politycy, którzy z nim robili różne przekręty. Wszyscy są z PO i są szczęśliwi, świetnie się bawią. Podbiegają do posła i witają go, ściskają oraz wspominają stare dobre czasy, gdy bogacili się kosztem zwykłych ludzi. Potem grają w golfa a następnie jedzą kolację z kawiorem i czerwonym winem.

Jest także Rudy Szatan, jakże znajomy, który jest naprawdę fajnym i sympatycznym gościem - świetnie się bawi, tryska humorem opowiadając dowcipy i różne inne bajki. Poseł bawi się tak doskonale, że nim się zorientuje, minie jego czas. Wszyscy ściskają go i machają na pożegnanie, gdy winda rusza w górę. Winda jedzie i jedzie - aż drzwi się otwierają w Niebie, gdzie czeka na niego Święty Piotr.

Czas odwiedzić Niebo. I tak mijają 24 godziny, w których mąż stanu spędza czas z duszyczkami na skakaniu z chmurki na chmurkę, graniu na harfach i śpiewaniu. Bawią się całkiem nieźle i nim się zorientuje, doba mija i powraca Święty Piotr.

"Cóż - spędziłeś jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Wybierz zatem swój los."

Poseł myśli chwilkę i odpowiada. "Cóż, nigdy nie myślałem, że to powiem. To znaczy - w Niebie jest naprawdę cudownie, ale myślę, że lepiej mi będzie w Piekle."

Tak więc Święty Piotr odprowadza go do windy i poseł jedzie w dół, dół, dół... - wprost do Piekła. Otwierają się drzwi i poseł jest pośrodku pustyni pokrytej śmieciami i odpadkami. Widzi wszystkich swoich przyjaciół ubranych w szmaty, zbierających śmieci do czarnych, plastikowych toreb. Nagle podchodzi do posła Rudy Szatan i klepie go po ramieniu.

"Nie rozumiem!" - mówi poseł. "Jeszcze wczoraj było tu pole golfowe, restauracja, jedliśmy kawior, tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz jest tu tylko pustynia pełna śmieci, ubóstwa i niedoli, a moi przyjaciele wyglądają strasznie!"

Rudy Szatan spogląda na posła, uśmiecha się szyderczo i mówi:

"Wczoraj mieliśmy kampanię wyborczą! A dziś na nas zagłosowałeś. Jest już po wyborach?"
Dodaj ogłoszenie