reklama

Rynek fintechowy w Polsce wygląda obiecująco, ale mamy jeszcze sporo do zrobienia

Partnerem materiału jest VIVUS

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)

Jak tłumaczą eksperci, dynamika zmian w polskim sektorze finansowym należy do największych na świecie. - Znajdujemy się w pierwszym wagonie pociągu technologicznego, jeżeli chodzi o finanse. Niestety nie wykonujemy skoku do przodu, a skupiamy się na tym co jest - mówi Ewa Wernerowicz.

Od dawna słyszymy o „fintechowej rewolucji”, dzięki której konsumenci oraz przedsiębiorstwa korzystające z usług finansowych mają dużo więcej możliwości. Na całym świecie działa tysiące firm i startupów, które zajmują się wykorzystaniem i wdrażaniem nowych technologi.

Większa obecność fintechów jest korzystna zarówno dla konsumentów, inwestorów, jak i firm świadczących usługi finansowe. Przedsiębiorcy również o tym wiedzą i starają się wprowadzać nowe technologie oraz nowoczesne sposoby działania, ale wiele firm wdraża nowe rozwiązania zbyt długo i zbyt wolno. W momencie, gdy w końcu pojawiają się na rynku, klienci nie są już nimi zainteresowani.

Uczestnicy panelu „Polska już nie jest samotną wyspą. Globalizacja usług finansowych staje się faktem”, zastanawiali się, jak regulować i pobudzać sektor finansów przy jednoczesnym uwzględnieniu niezwykłej dynamiki zmian w branży finansowej, a także zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Jednym z uczestników panelu była Ewa Wernerowicz, prezes Vivus Finance.

Dzięki fintechom usługi finansowe stają się bardzo proste, szybkie, intuicyjne i zrozumiałe. Natomiast żeby tak było, potrzebna jest do tego bardzo poważna i kompleksowa technologia – tłumaczy Ewa Wernerowicz.

Eksperci podkreślają, że rynek fintechowy zdecydowanie szybciej niż sektor bankowy zauważa i reaguje na potrzeby klientów. Synonimami fintechów są nie tylko konkurencyjna cena usług, ale również wygoda i prostota.

- Fintech to krwiobieg gospodarki. Jeżeli mamy dobre oparcie w nowych technologiach, to gospodarka będzie się rozwijała. Jeżeli zapomnimy o tym, żeby to rozwijać, to bardzo łatwo ktoś nas dogoni i przegoni - dodawał Artur Granicki, wcześniej Dyrektor Departamentu Innowacji Finansowych Fintech przy KNF, obecnie Doradca w Kalncelarii Wardyński i Wspólnicy. - Pozytywnym aspektem są konsumenci, którzy w Polsce są niesamowicie przyzwyczajeni i otwarci na nowe technologie. Tak naprawdę to oni wymuszają na firmach, na instytucjach i na organach państwa to, żeby ten rynek fintechu, rynek nowych technologii w finansach się rozwijał - dodaje.

Z drugiej strony Wenerowicz zwraca uwagę na to, że w dalszym ciągu te usługi są „bardziej lokalne”. - To nie zależy tylko od regulacji, ponieważ regulacja to jest jedna rzecz, a druga rzecz, to technologia. Technologia zagraniczna nie do końca może się spiąć z tym, co zostało wyprodukowane w Polsce. Trzeba wymyślać nowe rozwiązania, to z kolei długo trwa- tłumaczy.

Co można zrobić? Pomagać startupom, ale pomagać realnie - tłumaczy. - Z drugiej strony pomagać również firmom, które się już rozwinęły i ekspandować za granicę. W jakiś sposób to wspierać czy dofinansowywać. Jeżeli my nie będziemy tego robić, to zaraz to miejsce zajmie ktoś z innego kraju, a my w Polsce znajdujemy się w pierwszym wagonie pociągu technologicznego, jeżeli chodzi o finanse. Za chwilę dosiądą się do nas tłumy, bo niestety nie wykonujemy skoku do przodu, a skupiamy się na tym co jest - podsumowuje Wernerowicz.

Jednocześnie uczestnicy panelu przyznali, że rynek fintechowy w Polsce wygląda obiecująco. Polacy mają coraz większą świadomość finansową. Częściej zwracają uwagę na koszty usług i ich dostępność.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie