Rybiński: Pekin skolonizuje Europę. Młodzież powinna się uczyć chińskiego

Redakcja
Prof. Krzysztof Rybiński
Prof. Krzysztof Rybiński Bartłomiej Ryży/Polskapresse
- Pekin będzie stopniowo kolonizował Europę, tak jak uczynił to w Afryce. Ten proces skończy się mniej więcej w połowie tego stulecia. Stopniowo, rok po roku, obecność Chin w Europie będzie rosła, aż w końcu przejmą kontrolę nad kontynentem - mówi ekonomista, były wiceprezes NBP, rektor wyższej uczelni Vistula, Krzysztof Rybiński w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Po raz pierwszy od 1987 r. do Polski przyjechał premier Chin. Mamy się z czego cieszyć?
Najpierw poczekajmy na efekty tej wizyty. Skuteczność polityczną takich spotkań mierzy się setkami milionów lub miliardami dolarów, na jakie opiewają podpisane przy okazji kontrakty. Jeśli rzeczywiście wizycie Wen Jiabao będą towarzyszyć kontrakty między polskimi a chińskimi przedsiębiorcami, to wtedy będziemy mogli mówić o przełomie w relacjach Polski z Chinami. Ale o tym będzie wiadomo dopiero za kilka miesięcy.

Polska dyplomacja podkreśla, że ustanowione między naszymi krajami partnerstwo strategiczne za taki przełom uznać należy.
Powiedzmy sobie szczerze - Polska nie jest żadnym partnerem strategicznym dla Chin. Takimi partnerami są na świecie USA, w Europie Niemcy. Polska jest natomiast małym krajem na naszym kontynencie, nic więcej.

Na pewno? W Warszawie Wen Jiabao spotkał się z przywódcami innych państw Europy Środkowej. Czy miano najważniejszego partnera w naszej części kontynentu to mało?
W Polsce mamy tendencję do oceny zdarzeń w polityce zagranicznej w kategorii liczby osób, które zostały w to zaangażowane. W krajach bardziej od nas rozwiniętych rangę takich zdarzeń ocenia się po korzyściach, jakie one przyniosły. Tak samo powinno być u nas. Powinniśmy się w mediach nauczyć rozróżniać bicie piany, jakim jest celebra towarzysząca spotkaniom na wysokich szczeblach, od tego, jakie efekty biznesowe dana wizyta przynosi.

Rozmawialiśmy o stosunkach polsko-chińskich przy okazji fiaska kontraktu z Covekiem na budowę autostrady - i wtedy dużo ostrzej oceniał Pan działania polskich władz, zarzucał rządowi, że nie umie wypracować długofalowej polityki wobec Chin. Teraz jest Pan bardziej stonowany w swych sądach. Czy intensyfikacja kontaktów na linii Warszawa - Pekin jest zalążkiem konsekwentnej polityki?
Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. W Polsce na przykład lubimy akcentować, jak ważne są prawa człowieka, uznając to za miarę własnych działań politycznych. Na Zachodzie już się tak nie robi. Tam władze państw koncentrują się na relacjach z władzami chińskimi, kwestie spotkań z Dalajlamą czy upominanie się o więźniów politycznych pozostawiając organizacjom pozarządowym.

W naszej poprzedniej rozmowie akcentował Pan konieczność budowania dobrego guanxi (relacji), bez których w Chinach nie zrobi się biznesu. Czy spotkania na najwyższym szczeblu nie są formą budowania takich relacji?
Tak, dobre wzajemne kontakty są bardzo ważne, przede wszystkim na szczeblu politycznym. Być może to spotkanie staje się przykładem tworzenia takich stosunków i określenia płaszczyzn, na których może dojść do ich intensyfikacji. Przewiduję, że za mniej więcej pół roku, może rok, wybuchnie duży kryzys w strefie euro, który doprowadzi do bankructw wielu firm. Z pewnością wtedy Chiny zintensyfikują swoje działania w Europie, na przykład poprzez przejęcia firm, które znajdą się w kłopotach. Dlatego warto szukać sposobów współpracy z Chinami. Na przykład można zintensyfikować współpracę w zakresie edukacji. Uczelnia Vistula, której jestem rektorem, jako pierwsza w Warszawie uruchomiła klasę Konfucjusza, która niedługo zostanie przekształcona w Instytut Konfucjusza. Na pewno w naszym kraju Chińczycy będą zainteresowani współpracą z firmami mającymi dostęp do zasobów nowoczesnej technologii. Poza tym nasz kraj może im się jawić jako atrakcyjne miejsce na uruchomienie produkcji w Unii Europejskiej. Ale też trzeba pilnować, żeby ruch biznesowy nie przebiegał w jedną stronę - bo teraz nasz rynek jest dla Chin mało istotny. Polscy politycy powinni się starać, żeby ułatwiać wejście naszym przedsiębiorcom na tamtejszy rynek, na przykład rynek zamówień publicznych. Jest wiele obszarów, w których możemy wspólnie działać.

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Rybiński: Z fiaska chińskiej inwestycji w Polsce cieszą się państwa Unii Europejskiej
* Budowlane porażki Chińczyków z COVEC: Autostrady na Fidżi nie ukończyli, szpital w Angoli zaczął się walić
* Forum Gospodarcze w Warszawie. Tusk: Chiny to nadzieja na lepszą przyszłość [ZDJĘCIA]
* Szpiegują i kupują - Chiny chcą nowych technologii za wszelką cenę
* Chiny poszukują taniej i czystej energii. Czy zbawieniem będzie zimna fuzja?

I fiasko inwestycji COVEC-u w budowę polskich autostrad tych szans na współpracę nie przekreśla?
Tamtejsza współpraca była porażką obu stron. Chińczycy są przyzwyczajeni do pracy w określonych warunkach. Oni nie rozumieją sposobu, w jaki się prowadzi biznes w Polsce, i próbują u nas działać po swojemu. Trzeba spróbować im wyjaśnić, że muszą w swoich planach wziąć poprawkę na polską kulturę biznesową. Ale to też stawia wymagania nam - musimy pomóc Chińczykom zrozumieć nasze nawyki. Wzajemnej empatii zabrakło przy okazji kontraktu COVEC-u. Mam jednak nadzieję, że uda się wyciągnąć z tego wnioski i ten zły początek okaże się wstępem do dobrej współpracy.

W połowie ubiegłego roku londyński think tank ECFR opublikował raport "Chińska walka o Europę", w której postawił tezę, że Pekin stosuje wobec naszego kontynentu strategię "dziel i rządź" - zamiast rozmawiać z całą Unią, woli prowadzić rozmowy bilateralne z poszczególnymi stolicami. Czy przyjazd Wen Jiabao do Polski nie jest potwierdzeniem tezy tego raportu?
Powtórzę raz jeszcze: Polska nie była, nie jest i nie będzie strategicznym partnerem dla Chin. Pekin nigdy nie będzie traktował kontaktów z nami priorytetowo. Być może uzna nas za kraj ważniejszy niż Czechy lub Słowacja, ale nie mamy szans wytrzymać porównania z tak dużym krajem jak Niemcy. Owszem, mogą oni uznać, że Polska jest krajem, gdzie można zarabiać pieniądze, pewnie zwrócili też uwagę na nasze złoża gazu łupkowego, Chińczycy przywiązują ogromną wagę do złóż surowców energetycznych. Podejrzewam, że chętnie zaangażowaliby się także w Polsce w wydobywanie gazu z łupków.

Uciekł Pan od odpowiedzi. Myśli Pan, że Chiny mają ambicję prowadzenia polityki "dziel i rządź" wobec Unii? Czy też Polska jest zbyt mała, by uznać nas za wygodne narzędzie do wpływania na Brukselę?
Wobec Unii łatwo prowadzić strategię "dziel i rządź" - i to z winy samej Wspólnoty. Podejrzewam, że Pekin chętnie rozmawiałby z całą UE, ale to jest właściwie niemożliwe. I sami jesteśmy sobie winni, bo przecież my wybraliśmy osoby dziś kierujące pracami Unii. Trudno rozmawiać z kimś takim jak baronessa Ashton kierująca unijną dyplomacją. Choć też taki model działania na pewno pasuje Chinom. Trzeba pamiętać, że ten kraj działa w sposób długofalowy. Spokojnie buduje przyczółki na naszym kontynencie, ale z czasem będzie się coraz bardziej umacniał w Europie. Wyraźnie widać, że Pekin będzie stopniowo kolonizował Europę, tak jak uczynił to w Afryce...

Kolonizował?
Tak. Ten proces skończy się mniej więcej w połowie tego stulecia. Stopniowo, rok po roku, obecność Chin w Europie będzie rosła, aż w końcu przejmą kontrolę nad kontynentem. To forma realizowania przez nie ich własnych interesów narodowych. Europa będzie im potrzebna jako miejsce zbytu własnych towarów, więc wykorzystają słabość gospodarczą kontynentu. Ten proces ciężko będzie zatrzymać. Dlatego młodzież powinna się uczyć chińskiego.

Rozmawiał Agaton Koziński

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Rybiński: Z fiaska chińskiej inwestycji w Polsce cieszą się państwa Unii Europejskiej
* Budowlane porażki Chińczyków z COVEC: Autostrady na Fidżi nie ukończyli, szpital w Angoli zaczął się walić
* Forum Gospodarcze w Warszawie. Tusk: Chiny to nadzieja na lepszą przyszłość [ZDJĘCIA]
* Szpiegują i kupują - Chiny chcą nowych technologii za wszelką cenę
* Chiny poszukują taniej i czystej energii. Czy zbawieniem będzie zimna fuzja?

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jozek
Proponuje obejrzec ww film i samemu wycignac wnioski. W XVI w. Chinczycy przegrali z zachodem europy, ale ze w XXI w. beda potega nie tylko gospodarcza ale i kolonizatorska nie ulega watpliwosci.
Uczyc dzieci chinskiego i bedzie OK:D
biale zoltki
k
kinsky
Dlatego wynikiem tych podróży są intratne umowy handlowe. Które owszem, podpisują na miliardy, ale jedynie tylko w Niemczech. Nie będąc żadnym malkontentem ani omnibusem, gdyż IQ mam poniżej wysokiej europejskiej, wiem jednak to, że Chiny są ekonomicznym zagrożeniem dla świata. Chociażby z uwagi na dziesiątki milionów niewolników pracujących za kilkaset Juan 18h/24. Czyżby Donaldowi Tuskowi chodziło o import taniej siły roboczej, np. tak jak to zrobiły niektóre kraje afrykańskie? Wtedy i rzeczywiście będzie można już wprowadzić sztandarowy program PO pt. „3 x 15”, oraz te obiecane 300 mld będzie już nikomu niepotrzebne! Jednak w takim razie, co będzie z naszymi obywatelami którzy w liczbie 3 mln - wg. statystyki Palikota – wyjechali za chlebem na Wyspy?
e
emma2000
Niedawno jakis nadety nIeuk (moze to byl p. Rybiński?) twierdzil, ze trzeba uczyc sie arabskiego bo arabowie zaleja europe. Paranoja!
G
Gabriel
Każdemu wolno wierzyć i Tobie też, nawet w bzdury Pana Prof.
G
Gabriel
Pan Prof. wie akurat co będzie za 90 lat ? Wygląda na to, że
jest Pan wyjątkowo genialny.
I
Inkwizytor
Czytam prognozy tego czlowieka od lat.
Wszyskie, ale to absolutnie wszystkie
byly nieudane. Zero % sukcesu. Jak
to jest, ze jeszcze w ogole chce ktos z nim
rozmawiac? i drukowac?
p
polo
Ale czy do końca?
W Chinach tkwi kolejna "bańka" inwestycji na rynku nieruchomości.
Ocenia sie, że stoi tam ok 65 milionów pustych mieszkań wybudowanych przez deweloperów.
Jeżeli chińskie banki zaczną padać, to kryzys finansowy z 2008 okaże się być tylko przejściowym.
Chiny mogą pociągnąć za sobą Indie. Razem jest to ok. 2,5 miliarda osób.
To dopiero będzie zadyma.
m
max wyborca pis
z całym szacunkiem dla twej wiedzy ekonomicznej z zakresu rynków walutowych ale ten pan przewidział to co teraz się dzieje dobre trzy lata wcześniej - ma na myśli kryzys W STREFIE EURO KIEDY INNI POLSCY EKONOMIŚCI NA TEN KRYZYS MÓWILI WTEDY o tak zwanej lekkiej korekcie ! -wystarczy poczytać lub posłuchać to co wtedy mówili tacy ludzie BOROWSKI, BALCEROWICZ czy też INNI ! jego wykłady na TEMAT polskiej ekonomi i jej perspektywach powinny być obowiązkowe JUŻ W SZKOLE ŚREDNIEJ - BO SA KLAROWNE I ZROZUMIAŁE ALE NAJGORSZE WNIOSKI KTÓRE WYSUWAŁ I WYSUWA SPRAWDZALNE W RZECZYWISTOŚCI I PRAKTYCE GOSPODARCZEJ I BIZNESOWEJ - NIESTETY !!!!!!
s
spokojny
Bez przesady z tą „kolonizacją“. He, he „ten proces skończy się mniej więcej w połowie tego stulecia”. A jakżeś to pan policzył? Afryka zresztą przez Chiny nie została skolonizowana, owszem są powiązania gospodarcze i to silne ale od Libii do Afryki Południowej to nie są chińskie kolonie! Na tej zasadzie to Chiny są kolonią reszty świata, bo mają fabryki amerykańskich iphonów, niemieckich samochodów czy francuskich zabawek. To są normale dwustronne relacje.

Pół wieku temu miała być kolonizacja Europy Zachodniej przez USA. I co? Ameryka straciła swój blask, trochę przyklapła, zdziadziała i wycofuje swoje armie do domu po przegranych wojenkach, bo im się kasa skończyła. Normalka.

A jaki był strach i krzyk, że Japonia nas „zje” w latach 1970-tych. Mieli wtedy dynamikę a teraz zaczęli żyć zwyczajnie, bo w końcu zauważyli, że oprócz robienia dobrych telewizorów warto znaleźć czas żeby sobie w nich program pooglądać a zamiast całe życie trzepać dobre samochody w fabryce też warto sobie nimi pojeździć na urlop. Chińczycy też wyluzują, czyli bez paniki i przesady.
G
Gość
tu się akurat z tobą nie zgadzam ten jeden jedyna raz ! POLO -Smok to już potwór gospodarczy który szuka upustu dla swych dolarów ,żarty się kończą nie tylko dla Polski ale też i dla Europy , to długi temat ale jedno wiem niewolno nie doceniać tego Kraju jako inwestora ale też jako gracza w gospodarce globalnej .
p
polo
przez które wyruszy w świat 2 mld. Chińczyków.
Polska nie leży w strefie zainteresowania Pekinu i nie jest żadnym partnerem dla Chin,
jedynie rynkiem zbytu gumowych sznurowanych tenisówek.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Rybiński: Pekin skolonizuje Europę. Młodzież powinna się uczyć chińskiego
d
ddd
Był już Eurogedon, były już szturmy na banki , był już rozpad Euro, było już bankructwo Polski i dolar po 6zł... Jak tego pana słucham to wiem już skad w Polsce tylu niedouczonych magistrów skoro mają takich wykładowców którzy bawią się chyba w kabałę lub wróżenie z fusów. jak chce być polską wersją Dr. Zagłady to nich przynajmniej przepowie coś co się sprawdzi. A dziennikarze jak lemingi ciągną ku niemu publikując później te bzdury.
Ten pan już wie co będzie za 40 lat... Dobre. jak na razie opowiadał bzdury o tym co będzie za miesiąc. Ciekawe jak tam jego Eurogedon i kto tam ulokował kasę? jego nawiedzeni fani z bloga na którym snuje swe fantasmagorie?
Dodaj ogłoszenie