Rybiński: Nadchodzi eurogedon. Jest coraz gorzej i trzeba działać

Barbara Dziedzic
Krzysztof Rybiński
Krzysztof Rybiński Bartek Syta/Polskapresse
- Czeka nas dryft rozwojowy albo eurogedon, który opisałem dwa lata temu. Doświadczymy być może pierwszej recesji w postkomunistycznej Polsce, nie licząc pierwszej, oczyszczającej, w roku 1991. Może ona być dla gospodarki szokiem - mówi ekonomista prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z Barbarą Dziedzic.

Pańska teoria złotej dekady zamieniła się w teorię złotej ruletki. Czy eurogedon jest nieunikniony?
Rzeczywiście, jestem autorem terminu złota dekada. Trzy lata temu tłumaczyłem, dlaczego mamy na nią szansę. Mówiłem o środkach unijnych, które można mądrze wykorzystać, i świetnej demografii. To był moment, w którym na rynku pracy znalazły się dwa potężne pokolenia wyżu demograficznego: pokolenie powojenne i ich dzieci. Miał on trwać jeszcze chwilę, po czym pokolenie wyżu powojennego pójdzie na emerytury i renty, co doprowadzi do dramatu demograficznego. Dlatego właśnie dekada mogła być złota. Niestety sposób, w jaki wydatkowano środki unijne - możemy mówić właściwie w czasie przeszłym, ponieważ prawie w całości zostały one wydane - nie wspiera potencjału rozwojowego Polski. Pokolenie wyżu w dużej części wyjechało albo zasila rzeszę bezrobotnych w Polsce. Ale nie tylko nie wykorzystaliśmy tych atutów. Otoczenie zrobiło się niekorzystne dla polskiej gospodarki. Na skutek długich, nieprzemyślanych decyzji euromatołów, jak konsekwentnie nazywam liderów strefy euro, kryzys zamiast się kończyć, stale się pogłębia. To wszystko powoduje, że złota dekada coraz bardziej się oddala i właściwie trudno mieć nadzieję, że w ogóle nastąpi.

I co dalej?
Czeka nas dryft rozwojowy, czyli pojęcie ukute przez ministra Boniego w raporcie "Polska 2030", albo właśnie eurogedon, który opisałem dwa lata temu. Doświadczymy być może pierwszej recesji w postkomunistycznej Polsce, nie licząc pierwszej, oczyszczającej, w roku 1991. Może ona być dla gospodarki szokiem. Dzisiaj lawirujemy gdzieś pomiędzy dryftem rozwojowym a eurogedonem. Czas złotej dekady, na skutek naszych własnych błędów, systematycznie się oddala.

Politycy więcej mówią jednak o gospodarce. Donald Tusk chce w drugim exposé chce ostrzec Polaków, co ich czeka i na jakie wyrzeczenia muszą być gotowi, Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu sporo mówił o ekonomii. Może naprawdę politycy w 10 lat stworzą 1,5 miliona miejsc pracy, co zapowiedział lider PiS?

Rząd nie może stworzyć 1,5 mln miejsc pracy, ponieważ to nie on się tym zajmuje. Może stworzyć jedynie przejściowo miejsca pracy. Tak się stało na przykład w latach, kiedy za pieniądze unijne uruchomił inwestycje strukturalne. Wtedy rzeczywiście można było powiedzieć, że strona rządowa przyczyniła się do powstania nowych miejsc pracy. Jednak należy wyraźnie podkreślić, że to była sytuacja przejściowa. 200 tys. osób, które znalazły zatrudnienie np. w sektorze budowlanym, w niedługim czasie wyląduje na bruku. Rada Ministrów może stworzyć trwałe warunki pracy, tylko jeżeli poprawi sytuację sektora prywatnego, na przykład ograniczając biurokrację. Mniej przepisów, bardziej przyjazne państwo urzędnicze, niższe podatki. Wtedy jest szansa, aby prężnie rozwijała się gospodarka i powstawały nowe miejsca pracy. W tym właśnie sensie rząd mógłby stworzyć przyjazne warunki dla inwestorów, chociaż widać, że na razie idzie mu to jak po grudzie. W statystykach międzynarodowych czy rankingach konkurencyjności Polska regularnie traci. Na przykład w ostatnim raporcie ONZ na temat jakości e-administracji spadliśmy o ponad 20 pozycji w ciągu czterech lat! To pokazuje, że działania, które można było podjąć, aby ułatwić życie przedsiębiorcom, nie zostały podjęte. W urzędzie dzisiejsza definicja przedsiębiorcy to: przestępca, którego jeszcze nie udało się złapać. Władza powinna zrozumieć, że to właśnie przedsiębiorcy ciągną w górę polską gospodarkę.

To znaczy, że władza, pomimo głoszonych postulatów, nie rozumie, co naprawdę powinna zmienić, żeby efektywnie wspierać rozwój gospodarczy?

Co takiego jest nie tak, że pomimo świadomości, iż kryzys jest i uderza w nas coraz mocniej, pomimo pakietu reform i zmian, które obiecano, gospodarka gwałtownie spowalnia i grozi recesją w przyszłym roku? Tuż po wyborach, czyli w terminie idealnym dla rządzących, podjęto działania nieadekwatne do wyzwań. Należy je teraz znacznie skorygować. W każdym razie gołym okiem widać, że sprawy w Polsce idą w złym kierunku: gospodarka zwalnia, bezrobocie rośnie. Nadchodzący rok oceniam jako bardzo trudny.

Coraz gorsza sytuacja, która najbardziej uderza w ubogich i średnio zamożnych wyborców doprowadzi Pana zdaniem do zmiany na scenie politycznej? Nadchodzi czas dla partii o programach silnie socjalnych, czeka nas poważna zmiana sił?
To pytanie do politologa, który analizuje zmiany i nastroje na scenie politycznej. Ja nie czuję się wystarczająco kompetentny, aby przewidywać wydarzenia w tej dziedzinie. Dowodem mojej niekompetencji może być mój zeszłoroczny start do Senatu. Naprawdę wierzyłem, że można zaistnieć w polityce merytorycznym programem. Okazało się jednak, że to niemożliwe. Poniosłem sromotną porażkę w wyborach. Widocznie nie czuję polskiej sceny politycznej zbyt dobrze, co udowodniłem swoją naiwnością.

To był pierwszy i ostatni start, nie będzie już Pan próbował?
Przede wszystkim w ogóle nie chciałem tego robić. Zdecydowałem się na start na skutek sprzężenia pewnych wydarzeń. Wiele osób namawiało mnie, żebym spróbował, że jest szansa, aby zaistnieć w polityce doświadczeniem i wiedzą merytoryczną, coś wnieść, coś naprawić. Dziś wiem, że w Polsce liczy się tylko logo partyjne lub nazwisko znane z popularnego programu rozrywkowego. Mogłem wystąpić w "Tańcu z gwiazdami" - gdyby ktoś mnie zaprosił, wtedy z pewnością bym wygrał wybory. To była moja pierwsza i ostatnia przygoda z polityką. Teraz zajmuję się działaniami, które są w mojej ocenie ważniejsze długoterminowo, to znaczy edukacją młodych ludzi.

Wróćmy zatem do spraw, na których zna się Pan doskonale. Założył Pan fundusz Eurogeddon, który pozwala przedsiębiorcom zarobić na kryzysie. Może nie wszystko stracone i na kryzysie da się zarobić?
Nie lubię mówić o nim publicznie, dlatego że to nie jest fundusz dostępny dla przeciętnego Polaka ze względu na przepisy, bariera wejścia jest dosyć wysoka. To instrument, który ma zabezpieczyć inwestorów w sytuacji, której się spodziewam, to znaczy w chwili naprawdę poważnego kryzysu w strefie euro. Kiedy problemy finansowe doprowadzą do bankructwa krajów takich jak Włochy czy Hiszpania, fundusz będzie przynosił bardzo wysokie zyski. Na razie działania Europejskiego Banku Centralnego do tego nie dopuszczają, więc na razie fundusz przynosi straty, ale oczekuję, że w ciągu kilku miesięcy sytuacja się zmieni, dla świata na gorsze, dla funduszu na lepsze. Na rynku jest mało podobnych instrumentów finansowych, które pozwolą w sytuacji, w której ceny wszystkich aktywów spadają, zabezpieczyć się i odrobić straty. Ale to także pewnego rodzaju symbol: chciałem przekuć to, o czym mówię, na realne czyny. Wielu ekonomistów ma z tym problem, tylko mówią i niewiele robią. Zainwestowałem własne pieniądze, co świadczy o tym, że naprawdę od dłuższego czasu jestem przekonany o tym, iż czekają nas bardzo złe czasy. Fundusz jest namacalnym dowodem moich obaw.

Co mają robić ci Polacy, których realnym problemem stają się podwyżki cen chleba czy wędlin? O gwałtownym wzroście produktów żywieniowych także wspominał Pan niedawno. Wciąż jest Pan zdania, że ceny w najbliższej przyszłości poszybują o 50, a nawet 100 proc.?
Jeżeli sprawdzimy, o ile wzrosły w ostatnim czasie ceny utrzymania mieszkania, takie jak opłaty za wodę, śmieci czy prąd, w bardzo wielu przypadkach będą to właśnie wzrosty o połowę. Niestety te podwyżki dotyczą przede wszystkim osób bardzo biednych, które nie mają oszczędności. Dla nich wzrost utrzymania w przyszłym roku może prowadzić do wielu życiowych dramatów. Polacy będą ubożeć i nie będą w stanie pojąć, jak to jest, że żyjąc na zielonej wyspie, trudno związać koniec z końcem. A może nawet, że stało się to niemożliwe.

Profesor Blikle powiedział niedawno w Radiu Tok FM: przestańmy piętnować umowy śmieciowe, nie należy ich dyskredytować, bo one pozwalają znaleźć zatrudnienie, o które dziś tak trudno. To po stronie pracodawcy leży wina, jeśli nie potrafi stworzyć dla tych umów odpowiednich warunków pracy czy wynagrodzenia. Profesor ma rację?
Prognozy dotyczące przyszłego roku są bardzo niepewne. Być może czeka nas powolny wzrost, bo 2 proc. to bardzo niewiele, ale jest poważne ryzyko recesji. Ale jest też szereg innych okoliczności, które sprawiają, że przedsiębiorca nie chce tworzyć nowych etatów, bo być może wkrótce będzie musiał zwalniać ludzi, co jest kosztowne. Trudno się dziwić, że pracodawcy po prostu się przed tym bronią. Tak długo, jak sytuacja gospodarcza będzie zła, nie ma mowy o tym, żebyśmy zaczęli tworzyć tysiące czy miliony nowych, trwałych, dobrze płatnych, trwałych miejsc pracy. Tym bardziej, że w Polsce realizujemy raczej model, w którym Polacy zarówno mentalnie, jak na uczelniach, są przygotowywani do roli wyrobników w firmach zakładanych przez kapitał zagraniczny. Polska powinna realizować zarówno w edukacji, jak i gospodarce taki model rozwoju, w którym młody człowiek za cel swojego życia stawia nie znalezienie pracy w wielkiej korporacji albo wyjazd za granicę w poszukiwaniu zatrudnienia, ale stworzenie własnej firmy, która generuje także miejsca pracy dla innych młodych ludzi. Jeżeli uda nam się tego dokonać, być może unikniemy eurogedonu.

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maky
Emeryt29, ty lepiej siedź na tej emeryturze zamiast się wypowiadać na tematy, których nie rozumiesz. Polska ma jedne z wyższych kosztów otwarcia biznesu. Jego otwarcie to pasmo udręk i kłód. Znam wiele osób, które byłyby w stanie zrobić biznes, ale nie zrobią tego bo przez biurokrację jest to nieopłacalne w stosunku do włożonego wysiłku. Oczywiście to nie byłyby stocznie, ale parę miejsc pracy by powstało. Parę osób by zarobiło. Koniunktura zewnętrzna to jest potrzebna jak ci państwo zabiera większość z tego co zrobisz/zarobisz.
b
blur
Z Twoim logicznym myśleniem jest jeszcze gorzej niż z ortografią. Co najmniej jakby fakt, że większość społeczeństwa coś pozytywnie ocenia miał znaczenie dla prawdy. Większość społeczeństwa to idioci, którzy np. myślą, że banki im coś dają.
P.S. Kaczyński nie rządził nawet przez jedną pełną kadencję, rządy trampkarzy i innych kumpli Sobiesiaków trwają już 5 lat i rezultaty tego są dość żałosne.
e
emeryt29
p. Rybiński, podobno prof. ekonomii bełkoce na temat kryzysu i nic nie potrafi rozsądnego powiedzieć na temat środków zaradczych. Wspomina o jakimś funduszu( może drugim Amber Gold) i ułatwieniach dla przedsiębiorców nie rozumiejąc, że działają oni nie w izolacji lecz w ścisłym związku z rynkiem i koniunkturą światową. Co z tego, ze ułatwimy przedsiębiorcom jego produkcje, skoro jej nie będzie mógł sprzedać w kraju i zagranicą. Przykładem były stocznie, których produkcja nie była potrzebna i do sprzedania ( przy wysokich kosztach produkcji). Jest to bełkot na wzór projektów z okresu PRL, gdzie tworzono zakłady pracy nikomu nie potrzebne, ale w mediach pokazywano jak kraj się dobrze rozwija gospodarczo,
L
Less
Jozefie zajecia z logiki pobierasz w Radiu Maryja.Cudotworca jest J.Kaczynski.To on wszystko potrafi ;wybudowac mieszkania,uzdrowic slozbe zdrowia,zmniejszyc /zlikwidowac/ bezrobocie,zezwolic studentom studiowac na dowolnej liczbie kierunkow, dowalna ilosc lat na koszt podatnika /taki dobrodziej/,z huliganow i przestepcow uczynic patriotow,miec "prywatna" ochhrone za pieniadze podatnika,przekonywac spoleczenstwo o wielkiej roli jaka odegral w Slidarnosci jego brat Lech,nawet to,ze Lech bral udzial w strajaku,chociaz ci ,ktorzy tam byli od poczatku do konca twierdza inaczej.Nie bral udzialu w strajku,a jego rola w Solidarnosci nie miala wiekszego znaczenia.
Nasmiewasz sie z prezydenta Komorowskiego,a wiekszosc polskiego spoleczenstwa pozytywnie go ocenia.
Czego nie mozna bylo powiedziec o bylym prezydencie L.Kaczynskim,ktory nawet stal sie obiektem niewybrednych zartow i posmiewiskiem w Europie.
Cos z Twim logicznym mysleniem nie jest tak do konca w porzadku.Zajmij sie soba.
l
lolo
Typowy tuskomatołek.
M
Mirek
Celnie Panie Józefie opisał Pan rządy Tuska i PO. Ale najlepsze jest to, że tak Polskę widzą lemingi i wierzą w ten matrix wykreowany przez TVN i GW.
.
prezes do tego nie domuści!
.
Hit? A uważasz, że celowo sobie wybrali samolot OLT?
p
polo
Leki, psychiatra, proszki, ......
Tym samym pokazują, że posiadają rozumek, ale na poziomie barana prowadzonego
do rzeźni.
-
Wyborcy najpierw wybrali dwoch blizniakow i &. Ale wyborcy nie sa tacy glupi jak uwazasz, kiedy tylko dostasli szanse, natychmiast poslali,,wybrancow" na osla lawke. Wybrali innych a potem jeszcze raz tych samych. Co bedzie dalej nie wie ani Rybinski(na razie ma straty) ani nikt inny.
g
gast arbeiter
To hit dekady. Nic tego nie przebije no moze nocna zmiana
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Rybiński: Nadchodzi eurogedon. Jest coraz gorzej i trzeba działać
J
Józef Bąk
Przecież teraz za rządów pana Tuska Polakom "żyje się lepiej".
PLATFORMA "OBYWATELSKA", pan Komorowski i pan Tusk to fachowcy, oni zawsze mówią prawdę i to, co zapowiadają, zawsze wdrażają.
PO, to nieustanna ofensywa ustawodawcza ,wiosenna, letnia, ... rozwiń całośćjesienna, zimowa, którą osobiście kieruje pan Tusk z kancelarii w sejmie.
POlitycy czują się bezpiecznie nikt ich nie ściga za przekręty i korupcję.
Dzięki polityce zagranicznej prowadzonej przez rząd Tuska, Rosja, Niemcy i Unia Europejska bez zgody POlski nie podejmuje żadnych strategicznych decyzji. Pan Tusk zawsze dotrzymuje słowa - jest w 100% wiarygodny.
Dzięki PO i panu Tuskowi Polska jest zieloną wyspą ,a Polacy żyją lepiej.
Zniesiono abonament RTV, tak jak zapowiadał premier.
Polska pod rządami PO zmniejszyła deficyt budżetowy , pozbyła się zadłużenia, obniżono podatki do 3 X 15 %, a PKB szybko rośnie. Polska stała się najbardziej rozwiniętym krajem Europy.
Polacy nie są już inwigilowani, tak jak za PiS ( za PiS 2 mln. zapytań różnych służb rocznie )
Polacy żyją dostatnio i zarabiają bardzo dobrze, mkną po tysiącach kilometrów super nowoczesnych i bezpiecznych autostrad, wybudowanych na bazie najlepszych materiałów na których nie giną ludzie.
Polacy tankują tanio benzynę po 3.40 zł za litr, przypomnę, że za czasów PiS, kosztowała 6 zł.
Po twardych negocjacjach z Gazpromem, mamy najtańszy gaz w Europie.
Inwestorzy pchają sie do Polski drzwiami i oknami ( np.Inwestor z Kataru ).
Polacy leczą się w nowoczesnych, niezadłużonych placówkach służby zdrowia (oczywiście bez kolejek ), kupują leki najtaniej w europie.
Emigranci wracają do Polski , ponieważ dzięki PO, czeka na nich dobrze płatna praca.
Dzięki PO, zostanie wprowadzona nowoczesna reforma emerytalna dzięki której pozwoli się Polakom pracować dłużej, a nie jak do tej pory, kiedy to Polacy zmuszeni byli odchodzić na emerytury w kwiecie wieku.
PO obniżyła podatki i wprowadziła pakiety ustaw usprawniające gospodarkę ( np. jedno okienko). Jednym słowem, to co zapowiada pan Tusk co jakiś czas, już od 6-ciu lat, zostało wprowadzone.
Nie ma się co dziwić, przecież PO już za rządów PIS, miała w szufladach gotowe do wdrożenia pakiety ustaw usprawniające gospodarkę i teraz widać tego efekty. Politycy PO, świetnie prezentują się w telewizji, są bardzo przekonywujący i zawsze mówią prawdę.
Wszyscy pamiętamy jak w 2007 r. pan Tusk przemawiał do Polaków niczym Gierek w PRL-u ! mówił, że jak ktoś w rządzie PO, choćby tylko pomyśli o podwyżce podatków, to on Tusk, osobiście go z rządu wyrzuci.
Tusk i inni ludzie z PO nie kłamali mówiąc, że się na wszystkim znają i są we wszystkim najlepsi.
Pan Komorowski, to najlepszy prezydent, jak mało kto wie,że rzeki spływają do morza, gaz łupkowy wydobywa się metodą odkrywkową i wie jeszcze wiele więcej - czyli też jest najlepszy, ponieważ pochodzi z PLATFORMY.
e
emma2000
Blagamy: Rybiński ratuj narod. Jestes prorokiem prezesa, a prezes (choc swiety ojciec narodu) nie ma juz sil. Prowadz nas do powrotu w godziwe warunki - tak jak to bylo za PRL. Ale przedtem, czlowieku wez te proszki, ktore zapisal ci psychiatra.
p
polo
"Dziś wiem, że w Polsce liczy się tylko logo partyjne lub nazwisko znane z popularnego programu rozrywkowego. Mogłem wystąpić w "Tańcu z gwiazdami" - gdyby ktoś mnie zaprosił, wtedy z pewnością bym wygrał wybory".

Otóż to !
Matołki wybierają głupców bo są medialni, a propaganda im w tym pomaga.
Dodaj ogłoszenie