reklama

Rusza US Open! Karol Stopa: mamy do czynienia z geniuszami

Michał Skiba
Michał Skiba
Zaktualizowano 
Hubert Hurkacz w zeszłym sezonie dotrał do 2. rundy US Open. Wtedy dostał srogą lekcję tenisa od Marina Cilicia. W tym roku wrocławianin liczy na więcej.
Hubert Hurkacz w zeszłym sezonie dotrał do 2. rundy US Open. Wtedy dostał srogą lekcję tenisa od Marina Cilicia. W tym roku wrocławianin liczy na więcej. eastnews
Hubert Hurkacz i Iga Świątek idealnie wpasowują się w krajobraz polskiego tenisa po Radwańskiej - mówi Karol Stopa, komentator Eurosportu. W poniedziałek (26 sierpnia) rusza US Open, ostatni turniej wielkoszlemowy w tym roku. Przed startem imprezy na kortach Flushing Meadows porozmawialiśmy o polskich szansach, wielkiej trójce i pokoleniu, które im (nie)zagraża.

Narobili nam wszyscy apetytu przed startem US Open. Hubert Hurkacz i Magda Linette wygrywają turnieje, liczymy też na Igę Świątek.

Nie jest dobrze, jeżeli nakręcamy te oczekiwania za mocno, bo tenis jest dyscypliną sportu, gdzie rzadko coś dzieje się szybko. Nie ma nokautującego ciosu - jak w boksie. Był taki czas, że te młode dziewczyny szybko wchodziły do czołówki, a ta stara tenisowa gwardia grała bardzo elegancko, ale jednocześnie dość wolno. Jak weszła taka młodzież z większą siłą i szybkością, to nagle zaczęła dominować, ale to się szybko skończyło. Większość tych objawień była krótkotrwała. W tenisie trzeba się przyzwyczaić do mozolnego i długiego budowania - przewagi w wymianie, przewagi w meczu. Takiego dochodzenia do dużych wyników, rankingu i oczekiwanych zwycięstw. Agnieszka Radwańska, o której dzisiaj mówimy tak ciepło, też na początku była osobą, która wygrywała pojedyncze mecze, ale jak przychodziło co do czego, to trzecia lub czwarta runda w Wielkim Szlemie była barierą za trudną. Dopiero potem zaczęły się dobre czasy, a Wimbledon w 2012 r. spowodował lekkie szaleństwo. W przypadku Huberta i Igi trzeba podejść spokojniej. To są dwie postacie, które z całą pewnością bardzo ładnie się wpasowują w krajobraz polskiego tenisa po odejściu Agnieszki, gdy karierę zaczynają kończyć Michał Przysiężny, Marcin Matkowski, wcześniej Mariusz Fyrstenberg. Troszkę się to wszystko rozpada. Jurek Janowicz ciągle opowiada że wróci, trzeba mu tego życzyć. To nie jest jednak takie oczywiste. Hubert i Iga mają trochę papierów na grę.

I teraz nie wypada zapominać o Magdzie Linette.

Magda też się skonsolidowała. Od czasu do czasu gra bardzo fajnie. Już po tym meczu z Simoną Halep w Roland Garros byłem do niej bardzo dobrze nastawiony. Wcześniej uważałem ją za tenisistkę, która pewnego progu przeciętności nie jest w stanie przekroczyć.

Fanów tenisa oczywiście „nakręca” wielka trójka: Roger Federer, Rafael Nadal i Novak Djoković. Oni gwarantują poziom.

Czas, kiedy ta wielka trójka zacznie przegrywać zbliża się nieuchronnie i co byśmy sobie nie opowiadali - ludzie, którzy zbliżają się do „czterdziestki” już przekroczyli wszystkie granice. Pobili wszystkie rekordy. Nawet w erach tenisa bardzo dawnych, a to była inna intensywność gry, zdarzało się, że ktoś w okolicach 40 lat potrafił zaistnieć. Mam ogromny szacunek i uznanie dla całej trójki. Federer zapytany o siebie, Nadala i Federera odpowiedział, że być może oni tych młodych zatrzymali. Takie jest i moje spojrzenie. Te tenisowe postacie, z różnych powodów, trochę zatrzymały rozwój młodych. Oni nie zrobili takiego postępu, jak powinni.

Jakie są jeszcze powody tego uśpienia? Nowa fala tenisistów, ci z grupy tzw. next gen., mają fatalny bilans z „Wielką trójką”.

Różne są tego powody. Możemy popatrzeć jak ci młodzi szybko dochodzą do fortuny. Nigdy w historii tenisa nie było tak, żeby młody człowiek wchodzący w te rozgrywki, w dwa lata stawał się milionerem. Te charaktery są poddane surowemu egzaminowi. Pokusa, że pieniądze już są i nie trzeba się starać jest duża. Jak mówił Zdzisław Ambroziak - oni nie są zakonnikami surowych obyczajów. Nie piją rano przygotowanej wody i nie ćwiczą od 8 do 24. Marzy mi się jednak zmiana warty. Uważam, że ta dominacja trzech dżentelmenów trwa tak długo, że zaczyna to przybierać karykaturalne oblicze. Nawet bardzo zaangażowani fani tej trójki wiercą się nerwowo w krzesełkach, bo coś tu jest nie tak. Tu za moment będzie różnica trzech pokoleń. Federera, Nadala i Djokovicia należy podziwiać, że ciągle mają motywację. Przyjmijmy, że mamy do czynienia z geniuszami. Niech oni jeszcze pograją, bo przyciągają ludzi. Ewidentnie. Tenis jako dyscyplina - niestety - brzydnie na potęgę. Stał się schematyczny. Ci ludzie grają w taki sposób, że jak się człowiek nie orientuje kto kim jest, to można nie rozróżnić kto jest na korcie. Zwłaszcza, że sponsorzy techniczni ubierają ich w te same stroje. W tym starym tenisie można było łatwo rozróżnić atakujących, obrońców, takich, którzy po serwisie biegną do siatki itd.

To mógł być najważniejszy turniej w historii dla Novaka Djokovicia, ale porażka w półfinale Roland Garros sprawiła, że w Nowym Jorku nie będzie walczył o Wielkiego Szlema. Obroni tytuł sprzed roku?

Jemu będzie relatywnie najtrudniej utrzymać najwyższy poziom, bo w jego tenisie jest stosunkowo najmniej artyzmu. Zaczyna się robić coraz trudniej, jeśli mecze wygrywa się tytaniczną pracą, grając ciągle z linii końcowej. Młodsi rywale są coraz bardziej wydajni, szybciej odbijają. Jak Daniił Miedwiediew w Cincinnati, który wygrał z Serbem i odbijał piłki jak karabin maszynowy. Granie z takim gościem to naprawdę zaczyna być horror. Przypomnę, że to właśnie Miedwiediew doprowadził do tego, że Djoković zagotował się na Australian Open. A Serb przecież wszystkich lał w Melbourne, nawet Nadala. Maszyna do przebijania piłek to jest ktoś, z kim Djoković będzie miał problemy. Federer w dobrej formie nie miewał kłopotów z takimi przeciwnikami. Gdy grał z armatami Johnem Isnerem, Ivo Karloviciem i innymi, to rzadko się męczył. Szybko czytał grę. Nadal, poza swoim królestwem w Paryżu, też ma problemy. Bywa bezradny na tle przeciwnika. To wszystko zbliża się ku końcowi. A co do US Open to nie umiem powiedzieć, kto z tej trójki wygra. Moje typy to w kolejności: Djoković, Nadal, Federer.

US Open na żywo w Eurosporcie 1, Eurosporcie 2 i Eurosport Playerze.

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie