Rosyjska armia straciła batalion w czasie pokoju

Jakub Mielnik
Statystyki są zatrważające. Według najnowszych raportów rosyjska armia odnotowała w 2007 r. 341 samobójstw wśród żołnierzy. - Straciliśmy prawie cały batalion - ogłosił naczelny prokurator wojskowy Siergiej Fridinskij.

Główną przyczyną masowych samobójstw są prześladowania rekrutów w armii rosyjskiej, która opiera się na powszechnym poborze. Po raz pierwszy rosyjskie dowództwo ujawnia szczegółowe dane na temat ofiar fali, którą w Rosji określa się jako "diedowszczina", czyli rządy starszych. Dotąd armia twierdziła, że z powodu prześladowań ginie co roku zaledwie kilkunastu żołnierzy. Liczba zgonów poza polem walki od lat utrzymuje się na zatrważająco wysokim poziomie 1200 żołnierzy.

Dziś już wiemy, że co czwarty z nich zabił się z powodu wymyślnych tortur stosowanych przez "diedów", czyli żołnierzy kończących służbę, wobec świeżo zmobilizowanych żołnierzy. Oficerowie w większości przypadków nie reagują na znęcanie się nad poborowymi, a nawet sami wykorzystują sytuację. Przypadki wyroków skazujących wysokich oficerów za czerpanie zysków z niewolniczej pracy podkomendnych są na porządku dziennym.

Z powodu "diedowszcziny" armii brakuje rekrutów, którzy gotowi są zapłacić każde pieniądze, by wymigać się od wojska. Mieszkańcy przygranicznych regionów korzystają często z możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa, by wymknąć się armii.

- W okolicach Peczory mamy 10 tys. poborowych z podwójnym estońsko-rosyjskim obywatelstwem. Wielu z nich ucieka do wchodzącej w skład NATO armii Estonii, nie zważając na nazistowską przeszłość tej formacji - mówi generał Iwan Bobriaszow z komendantury obwodu pskowskiego armii rosyjskiej.

Bobriaszow zwraca uwagę, że do służby wojskowej zniechęca młodych Rosjan nie tylko fala, ale też fatalne warunki bytowe żołnierzy, którzy często są niedożywieni, źle wyposażeni, a po powrocie z pola walki często pozostawieni sami sobie.

Ogłaszając statystyki na temat samobójstw w armii, naczelny prokurator wojsk rosyjskich Siergiej Fridinskij stwierdził, że 341 przypadków samobójstw to i tak 15-procentowy spadek w porównaniu z 2006 r. Przyznał jednak, że prawie połowa zanotowanych w 2007 r. przypadków śmierci samobójczych dotyczy zawodowych żołnierzy z jednostek frontowych z Czeczenii. Tymczasem kontraktowi żołnierze nie podlegają fali, która jest plagą jednostek z poboru. Dowództwo armii rosyjskiej przyznaje, że powinno robić więcej dla zmagających się z traumą weteranów wojennych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie