Rosja zażarcie walczy z Ameryką o wpływy na Stary Kontynencie

Jakub Mielnik
Wykorzystując niechęć Europy do wojowniczej polityki George'a W. Busha Rosjanie zdobyli dominująca pozycję w UE
Wykorzystując niechęć Europy do wojowniczej polityki George'a W. Busha Rosjanie zdobyli dominująca pozycję w UE fot. Johannes Eisele/REUTERS
Tygodniowe tournee Georgea W. Busha po Europie nie zmieniło nastawienia przywódców Unii do USA. Europa woli sojusz energetyczny z Rosją od globalnych konfliktów, kreowanych przez Stany Zjednoczone.

Osłabiona odrzuceniem traktatu lizbońskiego Unia skazana jest na dryfowanie w kierunku Moskwy.
Kiedyś rywalizacja między USA a Rosją o wpływy w Europie odbywała się za pomocą rakiet z głowicami atomowymi. Dziś te same cele osiąga się za pomocą rurociągów pompujących gaz i ropę.

A na tym polu Amerykanie nie mają szans, by mierzyć się w Europie z Rosjanami. Bush deklarował odejście od wojowniczej retoryki, którą kilka lat temu zraził do siebie Europejczyków. Jego wystąpienia koncentrowały się jednak wokół konfliktów w Iraku i Afganistanie, a także wokół problemu irańskiego programu atomowego. Tymczasem do Europejczyków przemawiają dziś zupełnie inne argumenty.

Znakomicie wyczuwa to Moskwa. Na kilka dni przed przyjazdem Busha do Europy, rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew zaproponował w Berlinie Unii pakt bezpieczeństwa za plecami NATO, które Rosjanie postrzegają jako zagrożenie dla dialogu z Europą.

Miedwiediew zapowiedział też, że Rosja wciągnie europejskie firmy enegetyczne do współpracy z Gazpromem. Jej wzorem mają być mieszane spółki budujące rurociąg północny z Rosji przez Bałtyk do Niemiec czy rurociąg południowy, który łączty złoża rosyjskie przez Morze Czarne i Bałkany z Włochami.

- Sprzeciw wobec budowy tych rurociągów skazuje Europę na energetyczny głód - ostrzega Miedwiediew, próbując utrącić protesty Polski i krajów skandynawskich. Ceną w tej rozgrywce jest osiągnięcie przez Rosję pełnego monopolu na dostawy surowców energetycznych do UE.

- Europa nie chce zmierzyć się z zagrożeniem, jakie stwarza Rosja - twierdzi John Bolton, były ambasador USA w ONZ. Wpływowy analityk z Waszyngtonu ma rację, bo Unia, poza Polską, Litwą i republikami bałtyckimi w ogóle nie postrzega Rosji jako zagrożenia.

Angela Merkel częstuje Busha białymi szparagami, ale interesy robi w Rosji a nie za oceanem. Niemcy wydają co roku 20 mld euro na surowce energetyczne z Rosji i prą do finalizacji budowy rurociągu północnego. Podobnie Francuzi. Carla Bruni, Pierwsza Dama Francji , czaruje w Paryżu prezydenta USA, ale jej mąż bardziej niż o Busha dba o kontrakty gazowe dla Totala i Gas de France.

Zapatrzony rzekomo w Busha Sarkozy, podejmuje w Pałacu Elizejskim premiera Władimira Putina, który finalizuje umowy na rosyjskie inwestycje w przemysł lotniczy w Europie i otwarcie w Rosji fabryk Renault, Citroena i Peugeota.

Nawet stary przyjaciel Busha Silvio Berlusconi woli budować rurociąg południowy z Rosjanami, zamiast współpracować z Ameryką w pompowaniu gazu z Azji Środkowej przez Turcję z pominięciem terytorium Rosji.

W rywalizacji z Rosją Amerykanie nie mają Unii wiele do zaoferowania. Genetycznie modyfikowana żywność budzi w stolicach Europy taki sam sprzeciw jak próby instalacji w Polsce i Czechach tarczy antyrakietowej, której sprzeciwia się Rosja. W zasadzie poza chwiejącym się ostatnio wsparciem Polaków i Czechów, Bush może dziś w Europie liczyć tylko na Bałtów, Albańczyków i Brytyjczyków. Londyn drogo płaci jednak za sprzeciw wobec rosyjskiej dominacji w Europie.

Na specjalne polecenie Kremla prokuratura nęka rosyjski oddział koncernu British Petroleum, co ma ułatwić Gazpromowi przejęcie trzeciej co do wielkości spółki energetycznej w Rosji.

Nic więc dziwnego, że Niemcy i Francuzi starają się ugłaskać Moskwę. Zgodnie z interesami Rosji Berlin i Paryż blokują przyjęcie do NATO Ukrainy i Gruzji, które mogą liczyć na wsparcie proamerykańskiego bloku w Europie.

Uroczyste przyjęcie Busha w Europie miało zamaskować fakt, że Biały Dom przegrał rywalizację o Unię. Prezydentowi USA na otarcie łez pozostał spacer z papieżem po Ogrodach Watykańskich.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie