Rosja - Chiny - Indie jak oś Doktora No? Amerykanie mogą się...

    Rosja - Chiny - Indie jak oś Doktora No? Amerykanie mogą się bać

    Roger Boyes

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dobra wiadomość: Władimir Putin nie próbował sabotować wyborów na Ukrainie. Ten przeżywający trudności kraj ma nowego prezydenta. Wiadomość zła? Przywódca Kremla odwrócił na chwilę swoją uwagę od nie całkiem podbitego państwa w stronę stworzenia z Chinami czegoś, co stanie się osią antyamerykańską godną samego Doktora No.

    Nie ma lepszego spoiwa przyjaźni niż wspólny wróg. Są nim Stany Zjednoczone. Tuż przed pójściem Ukraińców do urn prezydent Putin wylądował w Szanghaju i patronował podpisaniu porozumienia o sprzedaży Chinom przez kolejne trzy dekady rosyjskiego gazu. W ten sposób Państwo Środka staje się dla Moskwy drugim co wielkości po Niemczech rynkiem zbytu tego surowca. Umowa stanowi odzwierciedlenie prawdziwej zmiany w globalnym układzie sił. (...)

    Rosyjski przywódca nie porzucił ambicji utrzymania Unii i NATO jak najdalej od swoich planów. W dalszej perspektywie może nawet marzy mu się połączenie Ukrainy z Rosją.

    Tabela wyników wskazuje, że do przerwy Putin jest daleko w przodzie, gdy chodzi o grę o Ukrainę. Zachód wykorzystał konflikt do wzmocnienia mocy obronnej NATO na swoich wschodnich granicach. I zrobił swoje w kwestii odwrócenia możliwości wojny domowej na jego wschodnich obrzeżach. Kreml jednak zdobył więcej punktów - bez poniesienia poważnych dyplomatycznych kosztów zagrabił terytorium obcego państwa. Znalazł sposób na wprowadzanie w błąd i mylenie Kijowa oraz zapewnił sobie głos w kwestii przyszłości Ukrainy. Nie ma mowy o bliskim przyjęciu tego kraju do NATO. Putinowi udało się wzmocnić morale swej armii. I jeszcze prezydent szybuje w rosyjskich sondażach popularności.

    To świetny czas dla prezydenta Rosji, by na chwilę spuścić oko z wielkiego projektu ponownego - korzystnego dla Rosji - nakreślenia europejskich granic w stronę zbudowania strategicznego pomostu z Azją. Do zagospodarowania i rozwoju syberyjskich złóż gazu Rosja potrzebuje Chin jako i długookresowego klienta na Wschodzie. (...) Dwa kraje z racji drażliwych kwestii granicznych opisywane jako wrogowie w przebraniu przyjaciół stały się sojusznikami. Putin stwierdził, że chińsko-rosyjska przyjaźń osiągnęła najwyższy pułap w wielowiekowej historii obu państw.

    Chiny i Rosję jednoczy podejrzliwość wobec wtrącających się we wszystko Amerykanów, ale też proces krzepnięcia (wspólnych ) interesów. Pierwszemu z tych krajów nie podoba się układ o bezpieczeństwie Ameryki z Japonią, kontakty tej pierwszej z Wietnamem oraz jej obecność wojskowa na wodach blisko chińskich wybrzeży. Putin z kolei nigdy nie ufał Ameryce. Nie tylko z racji tego, że jego myślenie uformowały lata służby w KGB, ale i dlatego, że według niego to ona odpowiada za demontaż i upokorzenie b. ZSRR. Obie potęgi Chiny i Rosja odczuwają brak swobody. Dołączyły też do nich Indie. Ich nowy premier Narendra Modi jest częstym gościem w Pekinie. USA zaś przez lata odmawiały mu wizy wjazdowej.

    Witamy w nowym klubie wewnątrz klubu. W samym BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki) mamy RIC - Rosja, Indie i Chiny. To nie stara oś zła. Nie sojusz wojskowy. Ale ta trójka jest zaangażowana w jedno - jak każdy czarny charakter z filmów o Bondzie marzy o odebraniu Amerykanom pozycji hegemona.
    « 2

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo