Rosja: Bunt członków komisji referendalnych. 1 lipca głosowanie nad zmianami w konstytucji, m.in. nad wydłużeniem kadencji Władimira Putina

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Kilkuset członków komisji wyborczych w Rosji zapowiedziało, że ze względu na koronawirusa nie wezmą udziału w organizowaniu referendum nad zmianami w konstytucji, które mają przedłużyć rządy Putina.

Ponad 400 członków komisji wyborczych w Rosji podpisało list otwarty, zapowiadając, że nie wezmą udziału w organizowaniu referendum nad zmianami w konstytucji.

- Nie jesteśmy towarem jednorazowego użytku – napisali w liście. Nie chcemy ryzykować życia naszych małżonków, dzieci i rodziców… dlatego nie zorganizujemy głosowania 1 lipca i wzywamy was do przyłączenia się do naszego strajku.

Każdego dnia notuje się w Rosji po 8-9 tysięcy nowych zakażeń na koronaiwrusa, śmiertelność jest też bardzo duża i organizowanie głosowania w tym czasie nie tylko specjaliści uznają za zbyt ryzykowne.

Czytaj także

Valery Dymshyts, wykładowca uniwersytecki z Petersburga, który sceptycznie podchodzi do głosowania zgodnie z nowymi, mętnymi zasadami, powiedział, że organizowanie tygodniowego głosowania o tej skali w czasie koronawirusa jest zbyt niebezpieczne.

- Nie widzę siebie siedzącego w miejscu publicznym, bo to oznacza duże ryzyko zakażenia się koronawirusem - powiedział Dymshyts brytyjskiej gazecie Telegraph, dodając, że byłby „szczęśliwy”, aby pomóc w następnych wyborach, o ile odbędą się one w normalnych okolicznościach.

Głosowanie 1 lipca stanowi zagrożenie dla naszego życia i zdrowia i dla życia i zdrowia wyborców – piszą dalej inicjatorzy protestu, członkowie głównie niezależnych komisji referendalnych, w większości z Moskwy i Petersburga, ale także z innych rosyjskich miast.
Głosowanie nad poprawkami konstytucyjnymi zaplanowano początkowo na 22 kwietnia, w 150. rocznicę urodzin wodza rewolucji Włodzimierza Lenina. Kreml jednak odwołał je w obliczu wybuchu pandemii Covid-19.

Wśród zmian jest poprawka, przewidująca, że liczbę dozwolonych kadencji prezydenckich w Rosji będzie się liczyć od nowa, co pozwoli Władimirowi Putinowi ponowne ubieganie się o najwyższy urząd w kraju po wygaśnięciu jego obecnej kadencji w 2024.

Uchwalono nawet specjalną ustawę, aby przeprowadzić głosowanie w ciągu siedmiu dni, co ma, zdaniem władz, zminimalizować ryzyko zakażeń. Opozycja natomiast twierdzi, że może to sprzyjać fałszowaniu głosów.

Putin wprawił niedawno w osłupienie Rosjan, bo w czasie, gdy notowano rekordowe liczby zgonów na koronawirusa, ogłosił głosowanie 25 czerwca, mówiąc, że epidemia... słabnie!

Tymczasem Moskwa była jeszcze do niedawna pod ścisłą blokadą przez ponad dwa miesiące, zanim jej burmistrz Siergiej Sobianin, zniósł większość ograniczeń. Nieoficjalnie mówi się, że uczynił to, ulegając presji ze strony Putina.

Zdaniem analityków rosyjski przywódca śpieszy się z przeprowadzeniem zmian w konstytucji, bo nadciąga kryzys wywołany epidemią.

Wybory w Rosji są organizowane przez lokalne komisje wyborcze, złożone ze zwykłych obywateli, którzy mogą powstrzymać rażące przypadki fałszowania głosów, jak to miało miejsce w wyborach parlamentarnych w 2011.

Lider rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny, który wcześniej wezwał do bojkotu referendum, pochwalił protest członków komisji. Eksperci nie wiedzą jeszcze, czy ten protest może zagrozić samemu głosowaniu.

„Tarcza 5.0”, czyli pomoc dla turystyki i branży eventowej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie