Rosati: Wybory we Francji i Grecji nie wywrócą Europy

Redakcja
Dariusz Rosati
Dariusz Rosati FOT. BARTLOMIEJ RYZY/ POLSKAPRESSE
- Hollande nie jest bynajmniej nieobliczalnym politykiem. Kampania we Francji miała bardzo wysoką temperaturę i myślę, że z tego właśnie przede wszystkim wynika radykalna z początku postawa Hollande'a wobec paktu fiskalnego. Proszę zauważyć, że ostatnimi czasy i Hollande, i jego współpracownicy bardzo wyraźnie łagodzili te wcześniejsze zapowiedzi - mówi Dariusz Rosati, poseł PO, w rozmowie z Witoldem Głowckim.

Czy konsekwencje niedzielnych wyborów prezydenckich we Francji i parlamentarnych w Grecji mogą się okazać wstrząsem dla Unii Europejskiej? Tego typu komentarze można usłyszeć i przeczytać w całej Europie.
Nie podzielam tych opinii. Wyniki tych wyborów będą miały oczywiście ogromny wpływ na politykę wewnętrzną i Francji, i Grecji, zwłaszcza że odbywają się one w trudnym, kryzysowym czasie. Dlatego z uwagą obserwują ich przebieg i politycy, i rynki finansowe. W twierdzeniu jednak, że te wybory mogą zadecydować o dalszych losach Unii Europejskiej, jest bardzo dużo przesady.

Na pewno? W przypadku Francji często podnoszona jest kwestia deklaracji François Hollande'a dotyczących unijnego paktu fiskalnego, przeciwstawia się wizję nieobliczalnego Hollande'a obrazowi mającego, owszem, swe wady, ale za to przewidywalnego Nicolasa Sarkozy'ego.
Hollande nie jest bynajmniej nieobliczalnym politykiem. Kampania we Francji miała bardzo wysoką temperaturę i myślę, że z tego właśnie przede wszystkim wynika radykalna z początku postawa Hollande'a wobec paktu fiskalnego. Proszę zauważyć, że ostatnimi czasy i Hollande, i jego współpracownicy bardzo wyraźnie łagodzili te wcześniejsze zapowiedzi. Sam kandydat na prezydenta mówił niedawno, że nie chodzi mu o zrywanie paktu, lecz o uzupełnienie go o nowe zapisy. Mówiąc zupełnie poważnie, nie sądzę, żeby polityka Hollande'a wobec kryzysu mogła być znacząco różna od tej, którą prowadziłby Sarkozy. Francuska partia socjalistyczna jest oczywiście w pewnym sensie polityczną skamieliną na tle europejskiej socjaldemokracji. Odgrywają w niej ważną rolę radykalne grupy, jednak akurat Hollande jest reprezentantem znacznie bardziej pragmatycznego nurtu. Nie sądzę, aby pozwolił sobie na nieprzemyślane ruchy, które doprowadziłyby do wzrostu rentowności francuskich obligacji. Doskonale wie, jak groźne byłyby tego konsekwencje. I będzie jako prezydent zachowywał się o wiele bardziej racjonalnie, niż dziś by się mogło wydawać.

Francuscy wyborcy pokazali w pierwszej turze, że racjonalność cenią jednak nieco mniej niż kiedyś. Zdaje się świadczyć o tym nadspodziewanie dobry wynik Marine Le Pen.
Owszem, Le Pen zdobyła 18 procent głosów. To rzeczywiście dużo. Ale powinniśmy tu wziąć pod uwagę, że głosowali na nią nie tylko zwolennicy skrajnej prawicy, lecz także niektórzy radykalni lewicowcy, a także bezrobotni, wykluczeni i ci, którzy chcieli pokazać czerwoną kartkę partiom głównego nurtu. To z pewnością świadczy o wzroście społecznego niezadowolenia w obliczu kryzysu - tych ludzi Sarkozy rozczarował. Ale nie znaczy, że akurat francuska skrajna prawica urosła w siłę. Sama Marine Le Pen zresztą próbuje, jak się zdaje, rozszerzyć swój elektorat. Jej decyzja o tym, by nie przekazywać głosów w drugiej turze Sarkozy'emu, co teoretycznie mogłoby się wydawać naturalne, świadczy o tym, że Le Pen marzy się przejęcie części elektoratu dotychczasowego prezydenta. A tym samym przesunięcie własnej partii z pozycji skrajnych w stronę głównego nurtu polityki. W tej chwili zaś udało się jej osłabić szanse Sarkozy'ego na reelekcję. Kolejnym dla niego ciosem było poparcie udzielone Hollande'owi przez centrystę François Bayrou, który dostał w I turze niecałe 10 proc. I to mimo że Sarkozy proponował ponoć Bayrou fotel premiera w zamian za wsparcie.

Czytaj także:
* Dlaczego we Francji wygrał Hollande, czyli parę słów o marketingu politycznym
* Miller o zwycięstwie Hollande'a: Nad Europą krąży powab lewicy
* Hollande ostro zatrzęsie Francją. To wilk w owczej skórze

We Francji w sumie prawie 30 proc. wyborców głosowało na Le Pen i skrajnego lewicowca Jeana-Luca Melenchona, pokazując tym samym czerwoną kartkę establishmentowi. W Grecji tymczasem liczba wyborców niezamierzających głosować na żadną z dwóch dotąd wiodących partii jest tak duża, że trudno wręcz szacować możliwy wynik wyborów.
Rzeczywiście, PASOK i Nowa Demokracja, które przez lata dzieliły się nawet 80 proc. głosów wyborców, w tych wyborach według sondaży mogą liczyć na w sumie czterdzieści kilka procent. Ponad połowa wyborców postanowiła więc głosować na jedną z blisko 30 pozostałych partii startujących w tych wyborach. Część z nich to ugrupowania radykalne, które dotąd zbierały jednocyfrowe wyniki, część to nowe ruchy powstałe na fali kryzysu.

Grecja jest w permanentnym kryzysie od prawie trzech lat. To właśnie społeczne koszty gospodarczej zapaści?
W pewnym sensie tak. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę sytuację w Grecji, fakt, że od dwóch lat nieprzerwanie trwają tam gwałtowne protesty i uliczne starcia, to i tak wydaje się, że wyborcy zachowują się dość racjonalnie. Dwie główne partie straciły ogromnie dużo, ale są nadal na czele, i wciąż najbardziej prawdopodobna wydaje się kontynuacja dotychczasowej polityki - powstanie kolejnej szerokiej koalicji, może nawet ponowne objęcie teki premiera przez Lukasa Papademosa.

To jednak będzie słaby rząd. Czy wystarczy mu siły, żeby dalej prowadzić plan oszczędnościowy i nie spowodować turbulencji na rynkach?
Grecja ma to szczęście w nieszczęściu, że większość najtrudniejszych decyzji ma już za sobą. Ma też całkiem sporo czasu podarowanego przez ostatnie decyzje Unii, w tym umorzenie znacznej części długu i przyznanie kolejnego pakietu pomocowego. Oczywiście, zanim wydostanie się z recesji i opanuje bezrobocie, minie co najmniej kilka lat. Ale w tej chwili nic nie wskazuje na jakiś radykalny zwrot w polityce Aten.

Czytaj także:
* Dlaczego we Francji wygrał Hollande, czyli parę słów o marketingu politycznym
* Miller o zwycięstwie Hollande'a: Nad Europą krąży powab lewicy
* Hollande ostro zatrzęsie Francją. To wilk w owczej skórze

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
yass
Czas już kończyć Panie Rosati i szybko uciekać z PO. Tylko gdzie iść? Był już pan wszędzie. Teraz już tylko może się Pan zapisać do PIS-u. Razem z Borowskim, Nałęczem i Arłukowiczem.
c
cezar
Przeciwny wydłużaniu wieku emerytalnego Hollande został prezydentem Francji! Słowem Francuzi olali brukselski salon!

No i premier ma kolejną zagwozdkę. Chcąc się podlizać Sarkozemu nie spotkał się z Hollandem w czasie jego wizyty w Warszawie. I kto go teraz w Brukseli poklepie po plecach???

Na dobitkę pani kanclerz Merkel przegrała kolejne landowe wybory i nie jedzie na Ukrainę.

A gwoździem do trumny jest nowina, że panu premierowi ufa już mniej polaków niż panu Macierewiczowi.

Pamiętacie Państwo film o karierze Nikodema Dyzmy?

Odwróciła się karta panu premierowi! Tylko się pochlastać!
Dodaj ogłoszenie