Romuald Szeremietiew: Rosja chce zrobić z Polski państwo upadłe. Agentura wpływu nakręca nasze spory

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Romuald Szeremietiew
Romuald Szeremietiew Bartek Syta
- Rosja za każdym razem przygotowując podbój, zanim wyśle swoje wojsko, najpierw dąży do tego, aby w maksymalny sposób zdezorganizować i osłabić wewnętrznie atakowanego - mówi Romuald Szeremietiew, były wiceminister MON, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Co może dla nas oznaczać rezolucja dla Polski przyjęta właśnie przez parlament europejski?
Pyta Pani, czy może Polsce zaszkodzić? Bez przesady! Z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego Polski, bo to mnie interesuje najbardziej i chyba jest dla nas najważniejsze, nie widzę tu żadnego zagrożenia.

Niektórzy sugerują, że być może nie wszyscy szefowie państw pojawią się na szczycie NATO w Warszawie. Szczyt się w ogóle w Warszawie odbędzie?
Odbędzie się. Szczyt NATO ma być poświęcony wzmocnieniu tzw. flanki wschodniej. Polskie zamieszanie wewnętrzne, którego refleksy mamy w parlamencie europejskim, tworzy pewien nieprzyjazny Polsce klimat polityczny, ale nie ma zasadniczego znaczenia dla kwestii bezpieczeństwa regionalnego. Nie wydaje się, aby rezolucja europarlamentu miała jakiś destrukcyjny efekt dla warszawskiego szczytu NATO.

Ale nie uważa Pan, że jednak nasza pozycja na arenie międzynarodowej słabnie?
A może umacnia się - są różne oceny. Tu raczej pojawia się problem, jaką politykę powinna prowadzić Polska biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Europie. Jak wiadomo w Unii Europejskiej od pewnego czasu ujawniają się procesy kryzysowe, które źle wróżą na przyszłość. Najpierw kłopoty z Grecją i kryzys strefy euro. Teraz Wielka Brytania rozważa opuszczenie UE. Do tego mamy potęgujące się zagrożenie porządku publicznego dotykające najważniejsze kraje Europy Zachodniej. Chodzi mi o inwazje, bo inaczej trudno to nazwać, uchodźców, imigrantów nękającą Niemcy, Francje, Belgię …. To są bardzo poważne problemy. A do tego mamy bardzo niepokojącą aktywność Rosji, która zaczęła siłą zmieniać granice państw europejskich. To naprawdę są dużo ważniejsze sprawy, niż frustracje ośrodków politycznych w Polsce, które przegrały wybory i nie mogą pogodzić się z utratą władzy.

Nie boi się Pan, że ta nasza postawa może zaważyć na przykład przy podziale budżetu Unii Europejskiej? Że dostaniemy mniej środków unijnych, niż do tej pory?
Jak powiedziałem: moim zdaniem, Unia Europejska ma dzisiaj znacznie poważniejsze problemy, niż zajmowanie się sporami politycznymi w Polsce. Ale łatwiej strofować rząd w Warszawie, niż wymyśleć, co zrobić z setkami tysięcy muzułmanów napływających do Niemiec czy Francji.

Po co w takim razie ta rezolucja, po co godziny poświecone na arenie parlamentu europejskiego na to, aby omawiać to, co dzieje się w naszym kraju?
Kraje Europy Zachodniej mają też swoje interesy na terenie Polski i chciałyby, aby Polska zgodnie z nimi postępowała. Wyraził to kiedyś prezydent Francji Jacques Chirac - kazał nam siedzieć cicho. Tymczasem „niepokorna” Polska ze swoim potencjałem może stać się ośrodkiem budującym ośrodek siły w Europie Środkowo-Wschodniej. W związku z tym wielcy Unii Europejskiej mogą się obawiać, że powstanie jeszcze jeden silny podmiot, z którym będzie się trzeba liczyć. Podmiot, który będzie miał wpływ na funkcjonowanie całej Unii. Mogą się więc pojawić działania, aby Polska nie mogła takiej roli odgrywać. W tym celu warto pozycję międzynarodową Polski osłabiać. Na to oczywiście nakładają się, i mogą temu posłużyć, polskie wewnętrzne spory. No i jest jeszcze Rosja ze swoimi planami i pragnieniami imperialnymi.

Właśnie, mówi się, że postawa Polski jest bardzo na rękę Władimirowi Putinowi.
Nie wydaje się, aby silna Polska była na rękę Putinowi. Natomiast zamieszanie w Polsce i wokół Polski na pewno nie martwi Władimira Władimirowicza. Dlatego zresztą uważam, że te napięcia, które dzisiaj obserwujemy, trzeba wyciszać. Bardzo chciałbym, aby słowa, które 10 kwietnia br. wypowiedział prezydent Andrzej Duda o jedności narodowej, pojednaniu i przebaczeniu, stały się rzeczywistością. W tym kierunku powinniśmy zmierzać. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że niezależna polityka tak dużego państwa jak Polska będzie w oczywisty sposób kolidować z oczekiwaniami innych państw. A one znajdą swoich zwolenników także w Polsce. Znamy pojęcie opozycji totalnej, która myśli tylko jak zaszkodzić rządzącym nie zważając na koszty. Zdarzało się w historii Polski, gdy pojawiały się grupy polityczne szukające wsparcia u obcych. Dlatego obecne spory, także z takich powodów, to problem niełatwy do rozwiązania.
Ostatnio doszło do incydentu na wodach międzynarodowych na Bałtyku: dwa rosyjskie samoloty bojowe wielokrotnie przeleciały w poniedziałek i wtorek w pobliżu amerykańskiego niszczyciela rakietowego. To celowe działanie Rosjan?
Ależ oczywiście! Wszyscy powinni już dostrzegać, co chce osiągnąć Rosja. Odbudować się w wymiarze globalnym, odzyskać utraconą pozycję supermocarstwa. Kreml próbuje poszerzyć strefę oddziaływania, rejony swoich wpływów i dąży do zmiany ładu międzynarodowego, w którym obecnie funkcjonuje świat. Rosjanie chcieliby, aby w polityce światowej główną rolę odgrywało kilka podmiotów, w tym oczywiście Rosja, a tymczasem ciągle dominują Stany Zjednoczone i poza nimi długo, długo nie ma nic. Rosja przede wszystkim chciałby odbudować strefy wpływów, które wcześniej obejmowało imperium rosyjskie, a później Związek Sowiecki. Taki jest bezspornie cel polityki rosyjskiej. Blokuje to kilka państw, między innymi Polska i oczywiście NATO. Stała silna obecność NATO w Europie Środkowej przekreśla dążenia rosyjskie. Prezydent Putin zrobi wszystko, aby tę przeszkodę przynajmniej osłabić. Gdyby udało mu się nadwątlić wolę działania NATO na terenie Europy, to wtedy otwierałyby się duże możliwości ekspansji dla Rosji. Tego typu incydenty, jak ten na Bałtyku są więc badaniem, na ile NATO jest, czy może już nie jest w stanie reagować. Można żałować, że na Bałtyku nie było np. niszczyciela tureckiego bowiem wówczas lotnicze harce Rosjan mogłyby się zakończyć dla nich niezbyt miło.

Jak Pan w tych okolicznościach ocenia bezpieczeństwo Polski?
Na razie nie ma bezpośredniego zagrożenia naszych granic, ale rysuje się ono w perspektywie zmian, które Rosja zainicjowała swoimi działaniami m.in. na Ukrainie. Nie wiemy ponadto czym się skończy kryzys z imigrantami na terenie Europy Zachodniej, jaki będzie to miało wpływ na politykę państw UE. Rosnący w siłę anty-imigrancki trend może doprowadzić do tego, że do władzy w Niemczech lub Francji dojdą siły polityczne sprzyjające Rosji, widzące w niej sojusznika. Nie wiemy, jaka będzie polityka Stanów Zjednoczonych po wyborach prezydenckich. Kandydat Donald Trump deklaruje przecież, że Stany Zjednoczone wrócą do izolacjonizmu, abdykują ze stanowiska supermocarstwa utrzymującego ład międzynarodowy i mówi, że USA powinny zabiegać o dobre relacje z Rosją. To może spowodować, że bezpieczeństwo Polski, a na pewno nasze interesy, będą zagrożone. Z tych względów perspektywy bezpieczeństwa Polski wyglądają nieciekawie.

Antoni Macierewicz na stanowisku szefa MON się sprawdza? Uważa Pan, że dobrze kieruje ministerstwem?
Intuicje zgłaszane przez Antoniego Macierewicza, gdy obejmował stanowisko ministra (naprawa systemu dowodzenie, zbudowanie Obrony Terytorialnej, zaopatrzenie wojska w polskim przemyśle) są prawidłowe. Natomiast nie rozpoznałem jeszcze jaka jest hierarchia działań obecnego kierownictwa MON - co zamierza się robić wcześniej, a co później, jakie kierunki działań wytyczyć. Poczekajmy jednak do końca roku z ocenami - istotnym np. będzie wykonanie budżetu MON bowiem poprzedni ministrowie nie potrafili tego robić i często oddawali miliardy złotych ministrowi finansów.

A jaka według pana powinna być hierarchia zadań w obronności?
W tej chwili sprawą nadrzędną powinno być opracowanie nowej strategii w której uwzględni się zagrożenia i wskaże jak będziemy postępować, aby w razie konfliktu doczekać wsparcia sojuszniczego i także co zrobimy, jeśli ta pomoc nie nadejdzie. Wyciągajmy wnioski z historii i nie zapominajmy, że sojusznicy mogą zawieść. Dopiero po stworzeniu takiej strategii będzie można budować odpowiedni system obrony państwa i wypracować właściwy model sił zbrojnych. Będzie można też wówczas przeprowadzić audyt (sprawdzenie) tego, co mamy i ustalić, co należy zrobić dla naprawy stanu obronności. I dopiero wówczas będzie też można ustalić, jakie uzbrojenie i sprzęt trzeba wojsku dostarczyć. Trzeba też zdecydować - czym ma być Obrona Terytorialna…

Antoni Macierewicz dużo mówił o obronie terytorialnej. Myśli Pan, że to rzecz ważna dla obronności kraju i warta realizacji?
W koncepcji obrony kraju, którą od dłuższego czasu propaguję jest to sprawa o zasadniczym znaczeniu - a więc tak, to sprawa bardzo ważna. Budując system obrony terytorialnej i pokazując potencjalnemu agresorowi, że spotka się on z powszechnym oporem Polaków uzyskamy zdolność odstraszania wroga. Obecną armią „zawodową”, którą dziś dysponujemy, nie odstraszymy napastnika - nie zapewnimy Polsce bezpieczeństwa. Odwołuje się do opinii amerykańskiego stratega Edwarda Luttwaka, doradcy prezydenta Busha seniora w sprawach wojskowych. Profesor Luttwak powiedział bardzo wyraźnie, że Polska będzie niepokonalna, jeśli stworzy powszechną obronę terytorialną. Świadomość, że Polska będzie się bronić bez względu na to, jakie decyzje podejmie Unia Europejska, czy NATO ma bowiem ogromne znaczenie obronne. Podbój kilkudziesięciomilionowego kraju przygotowanego do powszechnej obrony wymaga ogromnej liczebnie armii, której nawet Rosja nie będzie w stanie wystawić. To dlatego Polska będzie niepokonalna. Powszechna OT jest więc czynnikiem zapewniającym Polakom bezpieczeństwo. Niepokoi mnie, że ciągle nie dostrzega się strategicznego wymiaru wykorzystania sił terytorialnych. Sądzi się, że wystarczy sformować jakieś brygady terytorialne, rozmieścić je tam, gdzie obecnie nie mamy wojska i sprawa będzie załatwiona. Tymczasem nie chodzi o wykorzystanie OT operacyjnie, w obronie, gdy wróg już na nas napadnie, ale strategicznie, w celu odstraszenia agresora, aby wojny nie było. Polska powinna zmienić obowiązujący dotąd paradygmat konceptu obronnego.
To znaczy?
Dotychczasowy wzór, który wciąż obowiązuje wskazuje, że Polska nie będąc mocarstwem może zapewnić sobie bezpieczeństwo tylko w oparciu o sojuszników. Nie ma żadnej refleksji, co się stanie, jeśli ci sojusznicy zawiodą. A tak właśnie stało się we wrześniu 1939 roku. Co się więc stanie? Czeka nas znowu katastrofa! Twierdzę, że trzeba zmienić ten paradygmat, trzeba powiedzieć, że jest on fałszywy i trzeba zbudować strategię obrony kraju, w której bardzo poważnie będzie potraktowany wariant, gdy pomocy sojuszniczej nie otrzymamy. Ale nawet przy założeniu, że pomoc będzie, też mamy problem, bowiem nie wiemy kiedy ona nadejdzie. Przypomnę tylko, że inny Amerykanin, profesor George Friedman powiedział wyraźnie, że w razie wojny Polska otrzyma wsparcie USA, ale musi przynajmniej trzy miesiące wytrzymać broniąc się samodzielnie.

Teraz nie jesteśmy w stanie bronić się przez trzy miesiące?
Prezydent Putin twierdził, że jego wojska mogą w dwa dni dojść do Warszawy, a generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych powiedział, że nasze wojsko może trzy dni bronić kraju. Prezydent Rosji może być optymistą oceniając możliwości swojej armii, ale opinia gen. Skrzypczaka zdaje się te oceny potwierdzać. Twierdzę natomiast, że jeśli przygotujemy system powszechnej obrony terytorialnej, to nie będziemy mieli problemu obrony przez trzy miesiące, bowiem wówczas żadnej wojny nie będzie.

Co Pan myśli o powołaniu tej nowej komisji, która ma wyjaśnić katastrofę smoleńska? Nowej, nie nowej, bo eksperci są ci sami, którzy byli w zespole parlamentarnym Antoniego Macierewicza.
Jeśli tą drogą dojdziemy wreszcie do ustalenia ostatecznego i wspólnego zdania, co się stało pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, to bardzo dobrze, że ta komisja powstałą. Polacy są podzieleni, padają wzajemne oskarżenia, emocje biorą górę w dyskursie publicznym, trwa groźny dla spoistości narodowej spór. To trzeba zakończyć. Nie wiem, czy i na ile, to się uda. Jak wiadomo strona rosyjska gra tą sprawą, uprawia różne obstrukcje, przetrzymuje dowody, w tym wrak samolotu, którzy przecież jest własnością Polski. Więc pojawiają się wątpliwości, czy powołany zespół zdoła wpracować rozstrzygnięcie, które spory zakończy. Miejmy nadzieję, że będzie to możliwe.

Pana wnioski i raport komisji Jerzego Millera nie przekonują?
Nie!

Dlaczego?
Nie jestem ekspertem od katastrof lotniczych, ale jeśli oglądamy miejsca katastrof samolotów, jak ten, który spadł pod Smoleńskiem, to często zobaczymy połacie lasu wykoszone przez taki samolot. A tutaj mamy opowieść, że duży samolot niczym jakaś wątlutka lotnia urywa skrzydło na jednej brzozie i się rozbija na tysiące szczątków. Naprawdę trudno w to uwierzyć.

Więc Pana zdaniem doszło do zamachu?
Tego nie wiem, ale katastrofa miała miejsce na terenie Rosji, której zachowania nie wzbudzają zaufania.

Ten samolot nigdy nie powinien wystartować z Warszawy i nigdy nie powinien podchodzić do lądowania w Smoleńsku.
To zupełnie inna kwestia. Od początku mówiłem, że gdyby zachowano wszystkie procedury, przestrzegano przepisów dotyczących organizowania lotów ważnych osób, tej katastrofy by nie było.
Pana zdaniem, teraz Rosja gra tym wrakiem?
Bezwzględnie! Wrakiem i całą sprawą. Jestem przekonany, że po stronie rosyjskiej cały czas podejmowane są działania w celu skłócenia Polaków. W interesie Rosji leży, abyśmy toczyli ze sobą jak najwięcej sporów. Będziemy zużywali energię w tego typu sporach tracąc możliwości rozstrzygania spraw dla państwa ważnych. Rosja za każdym razem przygotowując podbój, zanim wyśle swoje wojsko, najpierw dąży do tego, aby w maksymalny sposób zdezorganizować i osłabić wewnętrznie atakowanego. Stara się doprowadzić taki kraj do stanu, który nazywamy współcześnie, państwem upadłym. Tak postępowała Rosja przygotowując rozbiory Rzeczpospolitej w XVIII wieku. Dziś zachowuje się podobnie chcąc opanować Ukrainę. Zobaczmy też co się dzieje w cyberprzestrzeni. Mamy nas polskich portalach i forach internetowych zalew prorosyjskich wypowiedzi, wrogich Zachodowi i oczywiście antypolskich. Więc ewidentnie, po stronie rosyjskiej cały czas toczy się gra w celu zdewastowania Polski.

Mam wrażenie, ze sami się nawzajem dewastujemy i Władimir Putin może pić szampana patrząc na to, co się w Polsce dzieje.
Tak rzeczywiście jest, ale mamy też udział rosyjskiej agentury wpływu w nakręcaniu sporów w Polsce. Nie wiem więc, czy Putin radośnie pije szampana, ale na pewno nie martwią go awantury w Polsce.

To była taka przenośnia, tak się mówi z tym szampanem.
Tak wiem. Na pewno Putin nie jest zmartwiony widząc, że Polacy stają się narodem skłóconym. Bardzo boleję nad tym, że tak się właśnie dzieje. Mnie jak wiadomo w 2001 roku bardzo dotkliwe zraniły nieprawdziwe oskarżenia. Przeszedłem trudną drogę oczyszczania swego dobrego imienia. Wiem kto wobec mnie zawinił. Jednak postanowiłem wyciszyć swoje pretensje. Uznałem, że nie powinienem dolewać oliwy do ognia, nie podgrzewać atmosfery. Na miarę moich możliwości tak odpowiadam na apel prezydenta Dudy o wybaczenie i pojednanie narodowe.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 67

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
K
Konstancja

Polska jest krajem położonym bardzo niefortunnie i jak z historii wiadomo szamotali nami albo Niecy albo Rosjanie.Obstawiam że chore zapędy Kaczyńskiego doprowadza do tego ze bedziecie pisaxmc cyrylicą...nie mamy zadnych szans bez wlazenia komus w tykek niestety.Nie ma co robic z Polski takiego mocrstwa.Historia pokazala kto lepiej strategicznie ocenial i zdobywal co chcial.A my sie klocmy dalej- nawet nie zauwazymy ze Polska sama już o sobie nie stanowi sywerennosc zostanie cichutko pogrzebana.

p
pawel

Bo Polska lize d*** nie tym co trzeba !!!!

J
Jerzy

Rosja nic Polski nie ma.To prawda.

P
Pilanin

Prawdziwym Debilem jesteś Ty Tchórzu i Pesymisto...

M
MrKuba65

Tylko PiS doszedł do władzy zaczęło się podżeganie do wojny z Rosją. Nie wiem co gorsze prounijni złodzieje i aferzyści z PO czy chorzy z nienawiści do ruskich Pisowcy. Naprawdę wydaje się niektórym że Polacy pójdą się bić za banderowców . upowców ? Czy zdajecie sobie sprawę że na podżeganie do wojny jest paragraf w kodeksie ? Czas zrobić z niego użytek zanim usmażą ten kawałek ziemi pt. Polska atomówkami. Komu nie w smak pokój ? Kto chce patrzeć na śmierć bliskich ? Przecież ruskie nie mają żadnych żądań terytorialnych. Tak wam tęskno do śmierci , strachu i głodu , kartek żywnościowych ? Zaraz na początku konfliktu zamkną się Biedronki , Lidle i reszta supermarketów. Zacznie się piekło grabieży wszystkiego przydatnego do życia choćby aspiryny. Wszyscy przewlekle chorzy np. cukrzycy pójdą do piachu w pierwszym miesiącu. Trochę wyobrażni debile !

p
polak mały

Albo jestem niedorozwinięty albo nie umiem czytać ze zrozumieniem.
Jak Tusk aportował Angeli to było dobrze jak Kaczor pokazał fige to Polska be

G
Gość

telefonem do radia którego nikt z was nigdy nie słuchał.

i
i tyle

Okradanie to nie dbanie.

w
woody

żadna żenada, w tym kraju to norma, wszystkie rządy od lewej do prawej od zarania wchodziły kościołowi w doopę, ostatni najprostszy przykład - historia dofinansowań budowy świątyni na Wilanowie od 2008 roku, czy rokowania w sprawie funduszu kościelnego zawsze zakończone jego podwyższeniem, czy głęboka komuna z komisją ds. zwrotu majątku kościelnego, tolerancja wszystkich rządów w sprawie naruszania neutralności państwa w sprawach wyznaniowych i tak można bez końca, pozdrawiam

w
woody

genialne, widać dużą wiedzę i kulturę, to na pewno po jakiejś zagranicznej szkole, gratuluje i pozdrawiam

t
teść Amerykanina

Nieudolna władza bo się stawia? Potulni wykonawcy rozkazów z Brukseli, Waszyngtonu i Berlina byli w porządku?

4all2

jest jednym z lepszych prezydentów - dba o swój kraj a osłabianie sąsiadów leży w interesie jego kraju. W naszym interesie jest wzmacnianie Polski, żeby prezydent Putin nie miał tutaj czego szukać.

j
jo

te, amerykanin ze wschodnim akcentem

4all.pl

MOZE I RACJA.. JEDNAK PAN PUTIN MOIM ZDANIEM TO JEDENNZ LEPSZYCH PREZYDENTOW..

K
Kilodżul

Ty chyba debilu sam do siebie piszesz te posty...O polityce nie masz bladego pojecia. To nie imieniny o wujka Wladzia. W polityce nie ma przyjaciol, sa tylko dorazne sojusze. Polska jako sojusznik Niemiec lub Rosji potrzebna jest tylko po to by miec gdzie rozstrzygac zasadnicze zmagania bojowe, podobnie jak podczas SWW. Dlatego Polski silnej, to znaczy niezaleznej nikt z sasiadow nie chce. Oni wciaz pamietaja kim byla Polska w XVI wieku i jak ognia boja sie tego scenariusza. Ale niepotrzebnie... po tobie widac jak mysla dzisiejsi Polacy: ten mnie nie lubi, tamten na mnie krzywo patrzy... o bosze a przeciez chcialbym byc dla was taki mily, taki usluzny. Tylko zeby pare kopiejek mi wpadlo, albo eurocentow... 120 lat zaborow, ruski knut i 50 lat komuny zrobily swoje, Polacy dzisiaj to narod na kolanach, murzyny do roboty na bauerskich plantacjach...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3